Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Człowiek 0-7

(14)
W nowej akcji publicystycznej POLITYKI zajmiemy się obywatelem od poczęcia do momentu, kiedy przekracza próg szkoły. Chcemy, by takich obywateli rodziło się jak najwięcej. Żeby tak jednak się działo, uporządkowania wymaga mnóstwo spraw i instytucji.
  • 2007-05-30 19:35 | verla

    debata publiczna

    super, że tak poczytny tygodnik wziął się za taka akcję. Bo temat niby oczywisty, rządzący mają rękawy pełne pomysłów tylko ani planów ani rezultatów. i dziecko do 7 roku zycia to problem rodziców. Jak już odchowają to minister giertych go weźmie w obroty i zrobi z niego obywatela patriotę.Coś w stylu "przed wschodem słońca to Twój syn". Mam nadzieję, że ta akcja coś zmieni bo sama mam małe dziecko ( dla którego nie ma miejsca w przedszkolu na ursynowie bo jak to dyrektorka przedszkola ujęła "dziecko nie spełnia kryterium przyjęcia do przedszkola - jest z listopada")i myślę juz o następnym dziecku.
  • 2007-06-02 08:57 | Ja

    Katarzyna

    Mam 27 lat. Chcemy mieć dziecko. Trzy miesiące temu podpisałam pierwszą umowę o pracę. Przez trzy najbliższe lata nie będzie nas na to stać. Pseudo-prorodzinna polityka rządu załamuje mnie. Dzięki za zainteresowanie moim problemem. Popieram Was.
  • 2007-06-02 20:06 | chili

    brawo

    Gratuluję pomysłu! Niech się rodzą nowe kochane, chciane dzieciaki. Niech ich rodzice, zwłaszcza mamy, mogą pracować (np. częściowo w domu)i nie mają wyrzutów sumienia.
    Jako wykształciuch (i pedagog) potrafię logicznie myśleć -- teza, jakoby ochrona życia poczętego miała zwiększyć przyrost naturalny mnie przeraża. Przeraża mnie też becikowe - kuszące dla środowisk, w których dziedziczna jest "wyuczona bezradność".
    "Polityczne" mówienie o tradycyjnej polskiej rodzinie to transowe mamrotanie. Gdzie takie są?

    Polki i Polacy chcą mieć rodziny, dzieci, ale też pracę, mieszkanie, żeby zapewnić im byt, edukację, rozrywki. Normalne życie. Trzeba im w tym pomóc. Brawo, Polityka!

  • 2007-06-04 22:58 | Jadwiga Płonka

    dzieci marginesu

    Prowadzona przed laty akcja:Zamknijmy domy dziecka była prekursorska, lecz nie przyniosła oczekiwanego skutku.Nie z powodu oporu pracowników domów dziecka, to demagogia.Rodzin niewydolnych wychowawczo przybywa,wyuczona bezradność jest dziedziczona, a "urzędnicy od rodziny" zamiast mądrej, zintegrowanej pracy z rodziną wyrywają z niej dzieci,nie mając pomysłu co dalej.Wzrasta liczba rodzin zastępczych,ale przy braku pomocy psychologicznej rozpadają się- szczególnie gdy dziecko dorasta.W domach dziecka jest coraz więcej dzieci mających za sobą doświadczenie rodziny zastępczej.Nadzieja w sensownych działaniach pani Joanny Kluzik- Rostkowskiej, która widzi złożoność problemu.Przed 2000 rokiem założenia reformy też były niezłe, gorzej z realizacją.Dzięki za podjęcie tego trudnego problemu. Jadwiga
  • 2007-06-06 23:36 | Dorota Konowrocka

    Wszystkich jedną miarką?

    A ja nie jestem pewna, czy gratuluję pomysłu. Akcja wydaje się przykrojona pod rodziny patologiczne, ale przy okazji oberwą też bardzo dobre. Wśród nich te, które nie chcą wysyłać dzieci do przedszkola, bo wiedzą, że same są w stanie zaoferować dziecku o wiele więcej niż instytucja opiekuńcza - jakby nie była dobra - w której dzieckiem zajmują się przez sześć do ośmiu godzin obce dla niego osoby realizujące dla wszystkich dzieci ten sam program bez uwzględniania indywidualnych różnic, co jest zrozumiałe, w końcu jak odpowiadać na potrzeby każdego dziecka, gdy ma się 25 pod opieką i głównym zadaniem z konieczności staje się utrzymanie porządku? O indywidualnych różnicach mówi się bardzo dużo, i w szkołach, i w przedszkolach, ale w praktyce nie ma na to ani miejsca, ani pomysłu, a w wielu przedszkolach coraz więcej czasu zaczyna zabierać szlifowanie umiejętności "szkolnych" - ze szkodą dla dzieci. Kiedy więc czytam o obowiązkowym przedszkolu dla pięciolatków, to ogarnia mnie rozpacz. Czy po to mam rodzić dzieci, żeby jak najszybciej oddać je państwu pod opiekę? Instytucjonalne domy dziecka nie są dobre, a instytucjonalne przedszkola są? Gdzie tu logika?
  • 2007-06-08 23:27 | Agnieszka

    "wychowanie matek"?

    Wydaje mi się, że jest jeszcze jedna ważna rzecz "swiadomego macierzyństwa" podejście matki do dziecka - najlepiej gdyby zawsze to była radość z obcowania z dzieckiem, a nie niechęć, irytacja, zmęczenie czy przykry obowiazek. Uważam, że aby pogodzić chęć posiadania potomstwa i jak najlepszego wychowania z równoczesną ambicją wykształconych młodych kobiet, to należałoby również i w tym zakresie matki "wychować". Dlatego jestem zdania, że już w szkole powinno się wskazywać na przykłady pogodzenia pracy z domem, na twz. "rolę kobiety w domu" kojarzoną niestety pejoratywnie najczęściej z kurą domową, na uczenie kobiet psychicznej "twardości" i "cierpliwości". Takie jest moje zdanie, które m.in. wynika również po serii artykułów o pijących młodych matkach-dziewczynach, które nie potrafią poradzić sobie z opieką nad dzieckiem, czasami z prozaicznego powodu, że w ogóle nie potrafią zajmować się domem. Rodzić trzeba dosyć wcześnie -25-35 lat, w tym wieku wiekszość Polek nie ma na tyle ustabilizowanej pozycji zawodowej, by stać je było na pomoc domową.
    Praca w domu jest niestety ciężka, a pogodzenie jej z zawodową podwaja trudności - z tego wynika, że przeszkodą w posiadaniu dzieci jest niestety również wygoda i lenistwo.
    Agnieszka
  • 2007-06-16 03:08 | Sława

    czł.0-7

    Marzeniem chyba każdej kobiety-matki jest, aby urlop macierzyński trwał minimum 9 miesięcy(6m-cy 100%płatne a 3m-ce 50%)Jest to okres konieczności karmienia piersią,indywidualnego podejścia do każdego dziecka, rozpoznawania jego potrzeb i upodobań oraz zaspakajanie ich przez osobę nie zastapioną czyli matkę. Każde dziecko posiada własny rytm dnia i własny swiat, w ktorym czuje sie bezpieczne. I nie należy mu tego odbierać. Niech sobie smacznie śpią, tak długo jak chcą.A do żłobka dopiero od 1roku życia.Do menu matka wprowadziła już wszystkie produkty spożywcze i wie które są bezpieczne dla jej dziecka, a które należy wykluczyć z jego jadłospisu.Ponadto utrzymanie grupy niemowlęcej w żłobku jest kosztowne, dzieci często chorują, jest słabsza frekwencja, matki muszą przebywać na zwol.lekarskich aby opiekować sie chorym dzieckiem.Stan taki nie sprzyja ani matce ani dziecku.Męczy się matkę i katuje dziecko.To ma być wsparcie dla pracującej kobiety - matki.! Dziekuję poczekam.......
  • 2007-07-13 13:56 | tulipanna

    wychowanie matek?

    A cóż to za nieprawodobna jakaś teoria o wychowaniu matek? Dziecko płodzą rodzice i to rodzice mają taki sam obowiązek wychowania dziecka. Oboje muszą mieć tę cierpliwość, odpowidzialność i wszystkie cechy potrzebne do wychowania dziecka. Róznica między nimi winna sprowadzać się do tego, że ojcowie nie karmią piersią. Albo oboje rodzice jednakowo pracują i zajmują się dzieckiem - wówczas matka ma tych obowiązków o połowę mniej, zaś ojciec ma tyle samo pracy zawodowej i domowej, co żona, albo ona wychowuje dziecko i nie wykonuje pracy zawodowej. Inaczej jest to po prostu niesprawiedliwe. Wyobraxmy sobie, że dziecko przychodzi na świat w rodzinie składajacej się z osób bezpłciowych - uważalibyśmy, że obie one maja takie same obowiązki wocbec wspólnego dziecka. Dlaczego, gdy chodzi o obowiązki kobiety wobec dziecka, to to są po pierwsze tylko jej obowiązki, a po drugie dlaczego one są większe niż obowiązki ojca? Tutaj równiez upatruję przyczyn nierodzenia dzieci - samam wiem, że mój mężczyzna wychowany jest w tradycji, iż to matka karmi, kąpie, przewija, odrabia z dzieckiem lekcje, podaje mu obiady, zas ojciec służy do zabaw w piłkę.
  • 2007-07-15 23:56 | ewa wiktorowska

    dziecko

    To bardzo dobre co robicie.Zatrważa mnie bagatelizowanie spraw i problemów dzieci i młodzieży w tym kraju.Burzy mi krew w żyłach ignorancja dzieci przez własnych rodziców.A za brak refleksji nad swoim postępowaniem w sprawach wychowania ucinałabym rodzicom głowę....A właściwie to chciałam napisać, że ciesze się na każde słowo wypowiedziane w trosce o dobro dzieci, na każdą akcję, która pozwoli rodzicom słuchać aktywnie swoich dzieci (patrz: słuchanie aktywne)i na wszystko co robią ludzie dbający o dobry rozwój naszych dzieci.I koniecznie zróbcie coś, aby dorośli zrozumieli, jak bardzo krzywdzą swoje dzieci BIJąC JE !!!
  • 2007-07-17 19:16 | Rozmowa z Kewinem Brownem

    Domy dziecka nie są dla dzieci

    Popieram postulat, ale żeby go zrealizować konieczny jest dobrze funkcjonujący zintegrowany system pomocy rodzinie zagrożonej patologią i dysfunkcyjnej.Czy pijana matka rodząca pijane dziecko nie powinna być lepiej monitorowana przez urzędników od rodziny? Kilkoro jej dzieci jest już w rodzinie zastępczej u babci,na jak długo starczy jej sił do wychowania wnucząt? "Matka" dostanie 2000zł"bełcikowego"i urodzi następne.Dziś media donoszą, że"matka"będąca pod wpływem narkotyków urodziła narkotyczne dziecko. Anglicy "w latach 40. zaczerpnęli z sowieckiego systemu, który do położnicy wysyłał siostrę społeczną, żeby pouczyła o podstawowych zasadach opieki nad dzieckiem. Teraz zmodyfikowali jej rolę". U nas był ten system,co się z nim stało? Brytyjczycy pracowali nad swoim systemem opieki kilka dziesięcioleci.Nasi "reformatorzy" w 2000 roku sądzili, że zrobią to w ciągu kilku lat. Błędy które popełniono przy realizacji reformy zraziły ludzi.Mam nadzieję, że pani Joanna Kluzik-Rostkowska będzie forsowała Ustawę o rodzinnej opiece zastępcze. Mimo zmian w Rządzie RP.Pozdrawiam - Jadwiga P.
  • 2007-08-10 09:34 | tss

    Partia Kobiet czyta "Politykę"

    Uczestnicy forum na stronie Partii Kobiet czytają "Politykę" i śledzą akcję "Człowiek 0-7". Ostatnio @Juanita: http://www.polskajestkobieta.org/phpbb/viewtopic.php?t=1673&postdays=0&postorder=asc&start=15 napisała, że pani Kluzik Rostkowskiej fenomenalnie wychodzi zwiastowanie dobrej nowiny..."Polityka" podjęła ważny temat, ale obecny rząd RP nie był i nie jest nim serdecznie zainteresowany. Jakie będą poczynania następnych rządów? Czy mamy na te poczynania jakiś wpływ?
  • 2007-08-22 12:51 | Maja Rose

    Babcia do kochania

    'Zaadoptowanie dziadkow' uwazam za fantastyczny pomysl. Mieszkam w Bawarii, w Niemczech - tutaj funkcjonuje juz podobny system pod kuratela Urzedu Mlodocianych (Jugendsamt) i agentury posrednictwa opiekunek dla dzieci (Kinderhaus). Starsze osoby moga opiekowac sie lub tez tylko spotykac regularnie z dziecmi. Obie strony niewatpliwie na tym korzystaja. Dla informacji link (po niemiecku) http://www.kinderhaus.de/index.php?site=41Pozdrawiam,Maja
  • 2008-01-23 13:00 | halina

    fajny pomysl z ta babcia do adopcji

    sama chetnie skorzystalabym z takiej oferty,wychowuje sama 2 corki ktorych dziadkowie juz nie zyjai wiem jak dzieciom brakuje takich relacji bardzo cieplych, ktore moga dac dziadkowiehalina
  • 2008-01-23 17:18 | halina

    swietny pomysl-popieram

    mysle ze to wspanialy pomysldla jednej i drugiej strony bo co jest gorsze od samotnosci obie strony moga wniesc duzo do zycia