Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

System psu na budę

(5)
Kilkaset tysięcy małych dzieci przebywa w rodzinach niewydolnych, skażonych alkoholem, agresją i biedą, a system pomocy społecznej utrwala tę patologię.
  • 2007-06-05 17:00 | marek

    pomoc społeczna potrzebna

    Już widzę co będzie,jak do rządu dojdzie PO
  • 2007-06-05 23:09 | rafik

    "(Terapeuci z Ośrodka...")

    (...często zastanawiają się, kto jest bardziej zaburzony...)Oburza mnie takie zdanie, Praca ośrodka polega na tym, że ktoś z własnej nie przymuszonej woli przychodzi i z założenia chce zmian. Kurator jest z góry skazany na to, że wchodzi w rodzinę, która zmian nie oczekuje. Jest przysłowiowym intruzem i zdanie o tym, że sam jest zaburzony bardziej od rodziny którą odwiedza i to, że w swojej pracy liczy na to, że najlepszym rozwiązaniem jest oderwanie dziecka od rodzica jest OSZCZERSTWEM. Dlaczego tak dużo pisze się złych słów na ludzi, którzy niejednokrotnie z narażeniem życia i zdrowia wchodzą do domów podopiecznych… (np. niedawno w pewnym mięscie kurator został potwornie pobity i rzucony na tory tramwajowe, cudem uszedł z życiemale niestety został inwalidą; niedawno jednej z kuratorek grożono bronią i przetrzymywano w domu przez 50 minut wbrew jej woli i tylko dlatego, że konkubent podopiecznejwrócił pijany.) tych przykładów można mnożyć wiele. Może zamiast krytykować zastanówmy się jak rozwinąć środki pomocy dla dzieci które nie mają częstokrotnie szans na lepsze jutro, postarajmy się pomóc pracować innym, tym,którzy próbują choć coś robić dla ludzi. Niestety nadmiar pracy jaki funduje im dzisiejszy świat z ogromem patologicznych zachowań nie pomaga nikomu. A wszystkim rodzicom zastępczym życzę wytrwałości i ogromnych pokładów miłości.
  • 2007-08-22 16:20 | Alexis_

    urzednicy na stolkach

    Znam sytuacje, gdzie ze skrajnie patologicznych rodzin powinny byc usuniete dzieci i przekazane pod opieke rodzinom zastepczym. Sadownie prawomocne postanowienia nie sa realizowane bo brakuje ostatecznej decyzji z urzedu, ktory powierza dzieci rodzinom zastepczym. Kuratorom wysyla sie pisemko o tresci "wzmozyc opieke", ale zaden kurator nie jest w stanie ochronic te dzieci przed biciem, chlodem i glodem. Miesiacami ciagna sie takie sprawy, urzedy maja urlopy, albo chorobowe a na telefon - Czeski film, nikt nic nie wie. "I prosze wiecej nie dzwonic, po podjeciu decyji skataktujemy sie pisemnie". Skad o tym wiem? Nie powiem, nie chce szkodzic moim bliskim i przyjaciolom, bo urzednik an stolku to msciwy osobnik. Nam sie serce kraja widzac dzieci, ktorych zycie jest gorsze niz to psa w schronisku. Ale paniom i panow w Bardzo Waznym Urzedzie to nie przeszkadza, sezon urlopowy trwa trzy miesiace, wtedy sie nie pracuje. A potem powolutku, jakies zebranko, jakies pisemko. Na kuratorach lezy odpowiedzialnosc za zdrowie i zycie tych dzieci. Urzednicy umywaja rece. Rzez niewiniatek toczy sie dalej.Pelna smutku i zaluAlexis_
  • 2007-09-28 10:30 | Magda

    rola kuratora

    Byłam kuratorem sądowym przez pięć lat. Miałam różne sytuacje: jeździłam z policją, wzywałam policje do asysty, wzywałam pogotowie. Bywały sytuacje trudne, z którymi nie zawsze od razu dawałam sobie radę. Najbardziej zapamiętałam nieletnią, do której trafiłam w dniu jej urodzin. Libacja trwała na całego, walały się puszki po piwie, wódka była rozlana do szklanek z powodu braku kieliszków. Wezwałam asystę, przyjechali w 7 minut.Nikogo z dorosłych opiekunów nie było w domu. Notatkę służbową zaniosłam nastepnego dnia. Sędzia prowadzący sprawę nie widział podstaw do umieszczenia nieletniej w ośrodku interwencyjnym mimo braku nalezytej opieki ze strony rodzica. Drugi sędzia rodzinny zadecydował o umieszczeniu nieletniej i stosowne pismo wysłał do rodziny, w której z zasady nie odbiera sie pism sądowych. Po moim oburzeniu i zdecydowanym sprzeciwie dostałam nakaz do ręki i asystę w zestawie. Po takich decyzjach można czasami zwątpić w wymiar sprawiedliwości. Nie jestem już kuratorem. Podziwiam tych, którzy są.
  • 2007-11-28 10:31 | jerzy

    a ja jestem kuratorem

    jestm kuratorem i chce nadal byc kuratorem bo wiem ze moge pomoc innym jest ciezko ale nie jest beznadziejnie ciezko wspolpracuje sie z pracownikami socjalnymi i niektorymi dzielnicowymi szkoda ze Osrodki Pomocy Spolecznej sa urzedami a ich pracownicy urzednikami bo pracownik socjalny w moim pojeciu to funkcjonariusz z nienormowanym czasem pracy i tylko z wyznaczonymi dniami pracy biurowej ale my kuratorzy wiemy od podopiecznych ze pani socjalna przyjdzie w srode miedzy 10 a 12 a szkoda ze nie przyjdzie niezapowiedziana np po poludniu czy np w sobote poslowie szybko zmiencie urzednikow na spolecznikow.Serdecznie pozdrawiam tych co sluza innym -Jerzy