Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Wirus wiary

(37)
'Atakuję Boga, wszystkich bogów, wszystko, cokolwiek nadnaturalnego, gdziekolwiek i kiedykolwiek zostało wynalezione' - deklaruje słynny biolog Richard Dawkins w książce 'Bóg urojony' która właśnie ukazała się po polsku. Jej lektura na pewno nie pozostawi nikogo obojętnym wobec wiary.
  • 2007-06-06 11:13 | Wojciech Z.

    "Bóg nie jest urojeniem"

    Dlaczego autor artykułu nie wspomniał o książce Alistera McGratha "BÓG NIE JEST UROJENIEM". Jest to polemika z tezami książki. Trzeba by przeczytać obie pozycje !
  • 2007-06-07 12:01 | Janina Nowicka

    Bo autor recenzowal te ksiazke,

    a nie wszystkie inne, ktore Wojciech Z. chcialby przywolac na pomoc.
  • 2007-06-07 15:45 | agni

    autor i tak był bardzo ostrożny.

    zasłonił się islamem. Jeśli przyjmujemy takie założenie, o którym pisze Dawkins, rozciągnijmy je na każdą religię. w ogóle to muszę to przeczytać.
  • 2007-06-07 15:55 | Olek

    Bog istnieje!!!

    Boz zapewne istnieje. Co do tego nie mam watpliwosci. Tylko mysle sobie, ze jego przedstawiciele tu na ziemi, jakby kontakt z nim zupelnie stracili.
  • 2007-06-07 16:08 | Monika Prylinska

    Z drugiej strony lustra

    Cieszę się, że w Polsce wydaje się takie książki. Nie wierzę i czuję się przez to gorsza w swoim kraju, w którym ateiści traktowani są z nieufnością i ze zdziwieniem graniczącym z rozpaczą. Są nawet ludzie, którzy twierdzą, że się za mnie modlą. Dziękuję, ale wolałabym, żeby zaakceptowali mój wybór i nie próbowali na siłę mnie nawracać. Nie robię nic złego. Oni też nie. Po prostu jesteśmy trochę inni. Ja wierzę w siebie i w innych ludzi. Oni w Boga. Czy to takie istotne?Czy naprawdę trzeba o to walczyć, pisać manifesty, bronić się i nacierać?Cieszę się z wydania książki, natomiast nie podoba mi się wstęp autora. Nie chciałabym, żeby wierzący po jej przeczytaniu stali się ateistami, pragnęłabym, żeby zmienili tylko trochę swój punkt odniesienia.Pozdrawiam,M. Prylińska
  • 2007-06-07 16:28 | bart

    taki maly komentarz

    „Nie ma wątpliwości, że idea Boga, który wysłuchuje naszych modlitw i z którym można rozmawiać, ingerującego w losy świata, jest ideą bezsensowną. Po prostu nie ma takiej istoty” wiem ze ten cytat jest z innej ksiazki, ale jezeli wszyscy ci autorzy streszczaja wiare w ten sposob to chyba powinni jednak przed napisaniem czegokolwiek zrobic troche wiecej badan. zaznaczam ze nie przeczytalem zadnej z tych pozycji. ale ten cytat ewidentnie wskazuje ignorancje autora. wychodzi on z zalozenia ze pojecie boga nierozerwalnie laczy sie z religiami monoteistycznymi. przepraszam ale poza nimi sa tez inne, patrz wierzenia pierwotne, oraz religie azjatyckie. sam kiedys mialem takowe "anty" nastawienie. ale jednak znalazlem w swoim zyciu boga a raczej on mnie znalaz. ostatnie zdanie jest oczywiscie przenosnia, poniewaz nie utozsamiam sie z zadna religia. poza tym mozna w nim zmnienic slowo "bog" na "wszechswiat", "energia", "wyzsze dobro", czy jakby kto tego nie nazwal. jezeli to co oferuja wspulczesne religie sa dla ciebie zbyt naiwne, balbochwalcze czy cokolwiek innego, otworz umysl i zobacz ze na tym sie swiat nie konczy.
  • 2007-06-07 20:41 | Kurt Gödel

    Dawkins chadza skrotami myslowymi

    Ksiazki Dawkinsa jeszcze nie czytalem, choc nie sadze, abym stal sie ateista po jej przeczytaniu. Nie jestem tez wierzacym ani agnostykiem albowiem wychodze z przekonania, ze istnienie/nieistnienie Boga (tak jak wszystkiego) jest niezalezne od tego, czy my w niego (to) wierzymy lub nie. Tak samo nie moge sie opowiedziec po stronie agnostykow, ktorzy wychodza z zalozenia, ze brak jest wystarczajacych dowodow na istnienie/nieistnienie Boga albowiem tutaj musielibysmy zdefiniowac czym jest Bog, a to wykracza juz poza ramy jednolitej definicji. Dla jednych kultur jest to Stworzyciel nieba i ziemi, dla drugich slonce dla trzecich zywiol wobec, ktorego czuja sie bezsilni, a dla jeszcze innych pojecie abstrakcyjne, ktore wymyka sie jakimkolwiek wyobrazeniom. Wszyscy maja racje i jej jednoczesnie nie maja. Zas miedzykulturowe spory na temat Boga sprowadzaja sie tak de facto do definicji czym jest dla nich Bog. Tymczasem z wiekszej perspektywy dla ludzkosci istotniejsze jest nastepujace pytanie: dlaczego ludzie w cos wierza? Poniewaz jak juz wspomnialem, nie czytalem jego ksiazki, postaram sie odniesc do wyzej napisanego tekstu o niej. Odnosze wrazenie, ze ksiazka Dawkinsa jest radykalnym atakiem ateisty na radykalne ataki fundamentalistow religijnych. Z historii dobrze wiemy, ze takie konflikty zle sie koncza, jesli wzajemny pojedynek wyjdzie poza swiat regul przypisanych swiatu dyskusji. Niestety, zarowno po stronie Dawkinsa jak i fundamentalistow religijnych nie brakuje negatywnych emocji, co moze w przyszlosci doprowadzic tylko do przemocy. Tylko jak z takiej dyskusji wyeliminowac emocje i swiete przekonanie, ze kazda ze stron ma monopol na prawde?W kwestii sporu miedzy nauka a religia Dawkins zauwaza bardzo istotna kwestie. Chrzescijanstwo nie radzi sobie ze zmianami, jakie wynikaja z faktu rozwoju nauki albowiem jej rozwoj jest w stanie podwazyc fundamenty, na ktorych opiera sie religia. Tak bylo z filozoficznymi systemami starozytnymi, zaadoptowanymi przez kosciol katolicki dla wlasnych potrzeb, ktore staly sie fundamentem jego autorytetu, a zostaly pozniej podwazone przez odkrycia naukowe. Konsekwencja tego byly stopniowo coraz to smielsze proby zanegowania tego, co glosil kosciol i poczatku rozdzialu nauki od wiary. Trudno zatem oczekiwac, zeby podzial ten nie zaostrzal sie, jesli wiemy, ze nauka caly czas rozwija sie, podczas gdy fundamenty wiary chrzescijanskiej nie. To zas stawia dostojnikow koscielnych w bardzo niezrecznej sytuacji; musza oni czesto odwolywac to, co glosili ich poprzednicy. Jak zatem nie zakwestionowac calej wiary, ktora z gruntu moze okazac sie bledna?Z drugiej strony ludzie na wskros racjonalni, naukowcy potrafia miec irracjonalne przeczucie – wierzyc, ze to, co czynia jest sluszne, choc nigdy sami nie moga byc pewni, ze obrana przez nich droga poznania prawdy jest sluszna. Co wiecej, oni wierza, ze dzieki rozwojowi nauki i stanu wiedzy beda mogli stworzyc lepszy swiat dla pozostalych ludzi. To przekonanie juz niejednokrotnie zostalo wystawione na probe i historia pokazala, ze odkrycia i wynalazki zastowane w dobrej intencji moga sie okazac niszczycielskie i zgubne dla ludzkosci. Zatem nie jest istotne w co sie wierzy (Bog, wartosci humanitarne) albowiem owoce motywujacego dzialania wiary moga zostac w kazdej chwili zniweczone przez innego czlowieka o zlej woli.Ateisci maja dokladnie takie same prawo egzystowac i byc reprezentowani w spoleczenstwie tak jak ludzie wierzacy w Boga. Jednak jak slusznie zauwaza Dawkins bycie ateista istotnie obniza szanse kandydata zrobienia kariery politycznej. Czy nalezy obwiniac za to religie sama w sobie, czy raczej wygodnicka postawe wierzacych, ktorym nie chce sie znalezc innych kryteriow, by obdarzyc kandydatow zaufaniem? Podobnie jak Dawkins jestem przekonany, ze moralnosc niezalezy istotnie od bycia ateista albowiem wsrod nich znajda sie zarowno ludzie zli jak i dobrzy. Pobodnie ma sie rzecz z ludzimi wierzacymi. Mozna jednak spekulowac, czy nasz zmysl etyczny ma wylacznie swe zrodla biologiczne albowiem one sa rozne, stosownie od spolecznosci, ktora rozpatrujemy. Nasz zmysl etyczny jest produktem ewolucji biologicznej jak i oddzialywania czynnikow zewnetrznych. Niemaly wplyw na niego ma jednak srodowisko, z ktorego sie wywodzimy, w tym takze wychowanie i religia. Trudno sie nie zgodzic z Dawkinsem, ze z faktu, iz zyjemy tylko raz, wynika to, ze chcemy nasze krotkie zycie spedzic w swiecie znosnym i przyjaznym. Tym samym chcemy sie przeciwstawic odwiecznemu biegowi ewolucji, ktora tworzy i niszczy nowe gatunki. My jako ludzie nie chcemy podzielic tego losu i sprzeciwiamy sie samolubnemu genowi, co znajduje swoj wyraz w postepie naukowo-technicznym, pozwalajacym przetrwac tym, co w innych okolicznosciach nie mieliby szans. Uwazam jednak, ze pozostaje kwestia sporna, czy nie ulegamy jednak ewolucji jako gatunek.W jednej kwestii Dawkins upraszcza: dlaczego ludzie wierza? Istnieje teoria (nie pamietam niestety czyja) wyjasniajaca, ze fenomen wiary jest pochodzenia biologicznego i produktem ewolucji. Zdolnosc wierzenia, podobnie jak jezyk oraz umiejetnosc abstrakcyjnego myslenia naleza zatem do cech spajajacych czlowieka w niewielkich koczowniczych grupach. Jesli ta teoria jest prawdziwa, powinien istniec gen, ktory to warunkuje. Obecnie, w dobie silnie rozwinietej cywilizacji, istnieje tendencja do atomizacji spoleczenstwa - bycia niezaleznym, totez jest calkiem niewykluczone, ze zbiegiem czasu potrzeby religijne ulegna oslabieniu. Jednakze z przyczyn wczesniej wynienionych nie sadze, by fenomen religii/wiary przestal wystepowac w ludzkiej cywilizacji.Nie sadze w przeciwienstwie do Dawkinsa, zeby cywilizacja bez religii byla lepsza albowiem industrializacja spoleczenstwa spowoduje tylko to, ze czlowiek zacznie sie gubic i czuc jak trybik w wielkiej maszynie. To nie wystarczy dla potrzeb pojedynczego czlowieka, ktory oprocz zaspokojenia swych biologicznych potrzeb ma potrzeby natury duchowej. To jak bedziemy zyc w swoim cywilizowanym swiecie zalezy tylko i wylacznie od naszej dobrej woli i pracy.
  • 2007-06-08 00:56 | Paweł D.

    To raczej nic nowego...

    Dawkins, według mnie, nie napisal nic nowego. Niech tylko w swojej książce zaznacza, że to co napisał to tylko jego mniemania, a nie "prawda obiawiona", bo w przeciwnym razie możemy mieć do czynienia z nową religią :/
  • 2007-06-08 01:11 | brainiak

    ateizm

    dawkins ma byc ateista?! o nie, on wierzy w nauke, i w to co jest w stanie zbadać za pomocą umysłu i zmysłów. wiara w nauke jest bardziej zalosna niz w jakakolwiek inna religie(przecietny czas zycia teorii naukowej maleje z roku a rok, wiec jak mozna w nie wierzyc skora ciagle sie zmieniaja?), a oszukanie umysłu i zmysłów to banalna sprawa.

    a kazda usystematyzowana religia, to zlepek mistycyzmu, wierzen i myslowych uogolnien, kompromisow, uproszczen czy konsekwencji decyzji przywodcow religijnych oraz, co wazne stanu umyslow przecietnego kowalskiego w danym okresie - no bo wyobrazacie sobie, by w bibli byla zapisana wspolczesnie obowiazujaca w nauce teoria powstania wszechswiata czy ewolucji? religia to wytlumaczenie praw natury i wszechswiata, taka jaka wyznawca mogl w danym czasie zaakceptowac.

    innymi slowy dyskusja czy religie mowia prawde czy nie jest bezzesnwosna, bo jako katolik wiem, ze nauka kosciola katolickiego to bujda. jednak tu chodzi o cos inego, wiara ze w zyciu liczy sie cos innego, wiekszego dzieki czemu mozna osiagnac spokoj. niewazne czy sa to pieniadze, nauka czy bog - kazdy wybiera swoje wartoscia samemu, a proba naklonienia innych do swojej wizji prawdy to juz conajmniej brak tolerancji.

    nie wiem co kireuje dawkinsem, ale uderzene na mistycyzm religii "mistycyzmem nauki" jest zalosne
  • 2007-06-08 09:50 | Czytacz

    Komentaze są żałosne

    Widać że nikt z komentujących nie przeczytał jeszcze książki , a się wypowiadają .
  • 2007-06-08 10:44 | stefan z Wawy

    Szarlataneria i psudonauka

    Łatwiej jest żyć,kiedy nie wierzy sie w Stwórce i Jego prawa
  • 2007-06-08 10:56 | profesor XYZ

    Rzeczywiście, żenujące komentarze

    Ludzie, dajcie sobie spokój. Najwyraźniej ten temat was przerasta. Z waszej krytyki nic nie wynika, co nie dziwi zresztą, gdyż większość z was książki nie czytała. Jeszcze mi tylko brakuje tutaj mądrali, który, by udowadniał ze swadą jakoby poza czasoprzestrzenią mógł istnieć Stwórca. Zabierzcie się przynajmniej za przestudiowanie literatury popularnoanukowej, by te wasze opinie zawierały jakąkolwiek wartościowa treść. Więcej pokory życzę
  • 2007-06-08 11:37 | przytomny2

    Kolejny wylansowany bzdet

    Taaak - roznorodnych pogladow nalezy wysluchiwac i im sie przygladac ale moze niekoniecznie takich ,gdzie autor ex cathedra, z "wyzyn" pozycji akademickiej wygaduje w emocjonalnym tonie banialuki na poziomie "filozofa" spod budki z piwem:1. Bzdurna teza o tym,ze swiat jest "lepszy" bez religii pada jesli wziac pod uwage przyklad 70 lat Rosji sowieckiej i jej "dokonan" pod haslem walczacego ateizmu.Nawet jesli wezmiemy pod uwage swiat Islamu to nie wiem czy akurat Irak pod wladza Saddama i partii Baas - czyli w mocno zeswiecczonej wersji byl az tak istotnie "lepszy". Obecny haos w Iraku wiaze sie po czesci z dzialalnoscia szyickich fundamentalistow ale tez jest warunkowny sytuacja na froncie.Nalezy tez pilnie rozrozniac miedzy systemami religijnymi i brac pod uwage role konfliktow, rowniez tych krawaych, w rozwoju cywilizacji. Ten pan pielesi o "dobru" abstrakcyjnym w stylu wykladu w szkolce niedzielnej natomiast Ewangelia wcale nie obiecuje sielanki na tym lez padole a wrecz przeciwnie:"Nie przyszedlem aby przyniesc pokoj ...".Ten pan z wyzyn swojej domniemanej "erudycji" uwaza,ze rowniez Pan Bog mialby ew. myslec i postepowac zgodnie z jego kategoriami a skoro nie mysli zgodnie z jego schematem to "Niewatpliwe jest,ze Go nie ma". Ten pan moglby dodac skromnie "moim zdaniem". 2. Nie wiem tez czy Rewolucja Francuska ze swoim jakobinskim antyklerykalizmem ustanowila najlepsze standardy skoro pochlonela kilka milionow ofiar w ciagu kilku lat bez sensownego uzasadnienia prawnego (setki razy wiecej niz wynosila liczba ofiar sw oficjum za caly okres jej dzialalnosci) a wspolczesna, ostentacyjnie laicka Francja jest w regresie i daleko w tyle za "religianckimi" USA i to pod kazdym wzgledem: technicznym, cywilizacyjnym i naukowym. Tak sie sklada,ze nawet Wlk. Brytania, formalnie panstwo teokratyczne, gdzie glowa panstwa - krolowa - jest rowniez glowa Kosciola Anglikanskiego - goruje pozycja, PKB i statusem cywilizacyjnym nad poludniowym sasiadem.Jest przy tym panstwem gospodarczo o wiele bardziej liberalnym.3. To uporczywe gledzenie i podpieranie sie XIX-wieczna teoria ewolucji, mimo jej ewidentnych brakow (jak wykazuja najnowsze badania z zakresu genetyki molekularnej i niewyjasniony wysoce nieekonomiczny sposob rozmnazania sie gatunku ludzkiego, ktory mechanizmy ewolucyjne powinny juz dawno wyeliminowac) tego pana kompromituje.Rozumie,ze chce wyplynac medialnie ale moglby to zrobic, nawet przy niezmienionych pogladach, w lepszym stylu.4. Wciskanie przez tego pana twierdzen,ze wiara religijna jest wylacznie wynikiem wynikiem rodzicielskiej indoktrynacji pograza go calkowicie: czyzby nie slyszal o przykladzie Simone Weil - filozof pochodzacej z laickiej rodziny zydowskiej,ktora na podstawie wlasnych suwerennych przemyslen z dala od Kosciola powszechnego, mimo bardzo licznych wobec niego zastrzezen, w koncu stala sie jego czlonkiem? Kogos takiego jak Weil nie sposob posadzac o podejmoanie pochopnych decyzji akurat w takiej sprawie. Ja sam znam ze slyszenia o kilku osobach,ktore w wieku dojrzalym zdecydopwaly sie zostac czlonkami Kosciola choc nie byly w zadnej sytuacji przymusowej. (Kosciol akceptuje malzenstwa "mieszne" - moje wlasnie takie jest)W sumie, moim zdaniem, rzecz jest mocno przereklamowana.A jak wiadomo kazdej opinii nalezy sie krytycznie przyjzec.
  • 2007-06-08 17:48 | Ja

    Iluzje

    Ludzie - przestańcieinterpretować Boga , bo i taknie macie szans na zgłębienieJego Istoty .
  • 2007-06-08 19:33 | ex gwiazda rocka

    Leksykon wam pomoze.

    TOLERANCJA - prosze wszystkich zainteresowanych o poprawna interpretacje.Nic dodac nic ujac.(Przepraszam za bledy, ale pisze na nie polskiej klawiaturze).Pozdrawiam wszystkich! Dosc przemocy!
  • 2007-06-08 19:58 | Agnostyk

    przytomny nieprzytomny

    Mimo ze niejaki przytomny2 nie poinformowal nas czy ksiazke przeczytal, czy tez nie (najprawdopodobniej jednak nie) to raczy nas tymi infantylnymi wypocinami...Jak przeczytasz ksiazke to sie wypowiedz, ok?A te argumenty ktore przedstawiles sa po prostu tak cienkie, ze nie warto marnowac na nie czasu.
  • 2007-06-08 20:55 | rampampam

    Dawkins to symptom..

    zbliżającego się przebudzenia ludzkości. Przyszłość należy do humanizmu opartego na racjonalizmie. Prawda jest taka, że moralność istnieje bez religii i przed nią. Religia to rzeczywiście pasożyt żyjący na moralności ludzkiej. Szacunek za odwagę i otwartość umysłu dla Dawkinsa z mojej strony.
  • 2007-06-08 21:38 | Georg

    Własnie czytam

    Jestem w połowie ksiażki i niesamowite jak komentarze wpisuja się w jej treść! To własnie o Was jest w tej książce.(Nie)przytomny2 to o Tobie tam pisze R. Dawkins. Musisz być kimś, tak się załapać!
  • 2007-06-09 11:12 | yves

    Simone Weil

    Simone Weil nigdy nie stała się formalnie członkiną kościoła katolickiego. Właśnie z powodu "fundamentalnych do niego zastrzeżeń". Bardzo proszę o trzymanie się faktów, zwłaszcza tak istotnych w tym wypadku, jak decyzja Simone Weil i jej uzasadnienie.
  • 2007-06-12 11:44 | Gri

    przytomny2 przesadzil :-D

    Dal mocy ten czlowiek naprawdesie przejol i dal z siebie wszystko :-D nie czytalem ksiazki nie jestem w temacie ale ten gosc do zuh chlopak.
  • 2007-06-12 11:52 | Gri

    Kurt Gödel

    Juz lepiej mu poszlo z tym komentazem.
  • 2007-06-12 14:29 | MIR

    WIEDZA albo Wiara wybieraj sam

    Konserwatyści rządzą dzięki zacofaniu i ciemnocie obywateli.Jak łatwo rządzić i manipulować niewyedukowanym tłumem - wystarczy klecha i policjant.
  • 2007-06-13 16:37 | Szymon

    Akademickie dyskusje

    Powyższe dyskusje są bardzo akademickie. Gdyby wierzący innym wierzącym i niewierzącym nie wchodzili w drogę, to nie byłoby problemu. Tymczasem wielokrotnie widoczny jest wpływ religii na politykę, prawo i życie codzinne wszystkich obywateli. Jeśli jedni z Bogiem na ustach zmieniają rzeczywistość (np. zakazują aborcji), to inni mają prawo krytykować, odrzucać i uzasadniać bezwartościowość światopoglądu religijnego. Ta walka będzie trwała dokąd wszelkie pozaracjonalne wierzenia nie staną się całkowitą domeną życia prywatnego.
  • 2007-06-13 19:12 | jasko

    Człowiek stwórcą bogów(Boga).

    Rozważania J. D. o tym, że człowiek stał się człowiekiem wtedy, kiedy stworzył bogów (Boga).
    Gdzie przebiega granica pomiędzy człekokształtnym ssakiem naczelnym a człowiekiem pierwotnym?
    Oczywiście przejście to nastąpiło płynnie, ewolucyjnie, ale najistotniejszą różnicą jest to że tylko człowiek stworzył religię. Myśl taka powstała w mej głowie przy rozważaniach na temat powstania i ewolucji życia na Ziemi, pod wpływem lektury książek na te tematy. Bo czym człowiek różni się od zwierząt, szczególnie tych najbliżej z nami spokrewnionych (z którymi mamy 99% wspólnych genów ) jak szympans czy bonobo? Wiele cech mamy wspólnych jak rozwinięte życie społeczne, używanie i wytwarzanie narzędzi, samoświadomość istnienia osobniczego itd. Natomiast zaduma człowieka nad tym skąd pochodzimy i dokąd zmierzamy (chyba inne zwierzęta tych problemów nie rozważają) doprowadziła do stworzenia rozmaitych religii i kosmogonii. Wszystko czego człowiek nie potrafił racjonalnie wytłumaczyć zostało przeniesione w sferę wiary, mitu, działania siły wyższej. W przeszłości ludzie utożsamiali bogów z naturą. Następnie bogowie przeniesieni zostali do nieba, skąd mieli kierować światem. Przy obecnym stanie wiedzy, odkryciu istniejących obiektywnie praw matematyki, fizyki, chemii, ciągłym poznawaniu kosmosu, ingerencja siły wyższej sytuowana jest coraz dalej. Zauważmy jak w miarę rozwoju nauki granice te coraz bardziej się zmieniają i przesuwają tam gdzie nie dotarła nauka. Powstało wiele systemów wierzeń, rozmaitych religii politeistycznych, totemicznych, szamańskich, itp. aż do czystego, wysublimowanego monoteizmu. Stworzono też mnóstwo systemów etycznych normujących życie społeczeństw które najogólniej rzecz biorąc opierają się na wartościach ujętych także i w naszym Dekalogu. Oczywiście powstają niekiedy wynaturzenia i regresy jak na przykład składanie ofiar z ludzi, zabijanie w imię religii (choć to mogło mieć sens w walce o byt), ale ogólnie ludzkość rozwija coraz wyższą uczuciowość i chyba zmierza ku lepszemu. Na każdym jednak kroku z człowieka wychodzi też ewolucyjna zwierzęca natura, która wyraża się w dążeniu do bezlitosnej walki o byt, o przeżycie. Prowadzi to do walki samolubnych genów o istnienie i replikację. Oczywiście jest to ogromne uproszczenie i sprymityzowanie sprawy. W trakcie ewolucji wykształciły się i istnieją też piękne zasady dobroci miłości, poświecenie, altruizmu itd. którymi kierują się często ludzie w swym postępowaniu, a które to cechy także przyczyniają się do przetrwania ludzkiego genomu jako całości. Wśród zwierząt także występuje wiele przypadków altruizmu i współpracy. Tak zwane wyższe uczucia maja ewolucyjne uzasadnienie istnienia. Ogólnie każda religia daje ludziom ją wyznającym podstawy moralnego i etycznego postępowania. Normując życie społeczeństw, sprzyja ich rozwojowi i sukcesom ewolucyjnym.
    Przeważnie rozwój religii przebiega od politeizmu do monoteizmu, co nie znaczy, że należy dzielić religie na lepsze i gorsze, jeśli tylko nie nakłaniają do zagłady inaczej myślących ludzi, a im większa ich rozmaitość tym większe bogactwo myśli ludzkiej.
    Ja pozostaję przy religii katolickiej, w której się wychowałem. Jestem więc, można by rzec, niewierzącym i praktykującym katolikiem i nim pozostanę. Akceptuję katolicyzm, w którym jeszcze występują reminiscencje politeizmu w postaci Trójcy Świętej, kultu Matki Boskiej, kultu świętych, czy wiary w anioły i diabły, czyli dobre i złe duchy. Przemawiają do mnie też prostsze, surowe reguły wiary zawarte w protestantyzmie czy też czystszy monoteizm islamu. Zaznaczam, że niewiele na te tematy wiem, ale nie mogę zrozumieć religijnych fanatyków, którzy zabijają za wiarę. Dla mnie w wierze najważniejsze jest stosowanie zasad dziesięciorga przykazań, czynienie dobra, miłość bliźniego czyli ogólnie : prawo , etyka, moralność, zasada „nie czyń drugiemu co tobie niemiłe”. Dawno temu usłyszałem to w bardzo trywialnej formie „ Człowiek powinien się czymś różnić od zwierząt i komunistów”. Zastanawiając się nad podstawowym pytaniem o sens życia, jego powstania i ewolucji, doszedłem do wniosku, że nie ma co filozofować, a sensem życia jest przedłużenie życia, nie tylko życia danego osobnika, co przekazanie genów następnym pokoleniom. Współczesny człowiek rozumny istniejący od koło 200 : 250 tysięcy lat ( jak wykazały badania DNA mitochondrialnego, kiedy to w Afryce żyła nasza pramatka Ewa ) osiągnął bardzo dużo i nie powinnyśmy tego zmarnować i przekazywać geny dalej w sztafecie pokoleń.
    Nie wiem, czy myśl że jeden z ssaków naczelnych stał się człowiekiem, gdy „stworzył Boga” ktoś wcześniej sformułował. Nie zdziwiłbym się, gdyby taka teoria już istniała. Mam nadzieję że jest to mój oryginalny wkład do myśli ludzkiej i jestem przekonany, że mam rację. Uważam, że żaden Bóg nie ingeruje w bieg spraw na Ziemi czy w ogóle we Wszechświecie. Wszystko jest dziełem przypadku i zbiegiem okoliczności. Wszystko toczy się zgodnie z prawami natury. Ale skąd się wzięły te prawa? A pytania o początek Wszechświata, o inne wszechświaty, o to co było przedtem, problem czasu, powstania materii itd. Tu na razie przydaje się wiara. A co wy sądzicie?
  • 2007-06-13 21:41 | bezbronna

    odpowiedz

    czyli wg ciebie niewyedukowany=wierzący?? coś nie tak. mimo, iz jestem wierzaca, to potrafie patrzec zdrowo na poczynania kościoła, a nie ślep wierzyć w każde słowo. przeciez wiem, co sie dzieje w kościele, jak i dlaczego czynione są konkretne poczynania i potrafie rozróżnic akcje nagonki np na zbieranie pieniedzy czy wpływ koscioła na polityke od tej zwykłej normalnej codziennej wiary, ktora opiera sie czasem na czymś innym. a ktoś wyżej napisał, ze łatwiej jest zyc bez przykazan. no jasne, ze łatwiej. ale to nie znaczy lepiej. zawsze prościej jest iść w zyciu na łatwizne. ale mało ludzi sie nad tym zastanawia. do wiary nikogo nie mozna przekonac. wcale sie nie dziwie, ze przy tym, co dzieje sie w kościele ludzie odchodza od wiary. widocznie chodzili, bo taka tradycja lub cos innego. to widocznie nie była wiara. mozna ja zachowac i olac ten cały system, działanie i postepowanie ksiezy itp, wybrac to, co dobre, a reszte mieć gdzies. i juz.
  • 2007-06-15 06:23 | BlackWidow

    ...

    Uwazam ze wiekszosc tych przeciwnych ksiazce komentarzy jest po prostu pusta:). Jesli ksiazki ktos nie czytal nie powinien wypowiadac sie na jej tenat na podstawie recenzji... ale to chyba w naszym kraju modne:) bo czy "nasz Światly min. edukacji nie usuwa ksiazek ze szkol tylko dla tego ze sa wedlug niego "zle" choc i ch nie czytal???? ja jestem w trakcie Boga Urojonego. Jestem ateista i nie wstydze sie tego. Uwazam ze to dobra ksiazka. Zanim zaczalem ja czytac bylem raczej przekonany ze nie dowiem sie niczego nowego-i nie dowiedzialem sie:) np. ze bog nieistnieje w taki czy inny sposob... ale na niektore rzeczy autor patrzy naprawde ciekawie. Uwazam z calą pewnoscią ze naprawde wartą ją przeczytac... i wszystkim ją polecam. choc wydaje mi sie tez ze w naszym kraju 80 % albo i wiecej ludzi by jej nie zrozumialo...albo by ja zle zrozumialo...ps.kupilem ją szybko ,bo bałem sie że nasz rzad po prostu usunie ja z półek księgarni:) polecam. naprawde.
  • 2007-06-15 11:47 | jasko

    Odpowiedż

    Czy niewyedukowany=wierzący? Coś w tym jest, bo ludzie wszystko co dla nich niepojęte i wszystkie swe nieszczęścia wolą zrzucić na jakąś siłę wyższą, jakiegoś boga który wszystko wie i doświadcza ich w jakimś celu. Tak jest łatwiej im żyć. Po to też człowiek stworzył bogów i odtąd jest człowiekiem.
    Ostatniej książki Dawkinsa jeszcze nie czytałem a do wniosków ujętych we wcześniejszym moim wpisie doszedłem po lekturze jego wcześniejszych dzieł i książek innych autorów na podobne tematy. Jeśliby ktoś zechciał przeczytać to podaję komentarze pewnego doktoranta filozofii do tego tekstu i moje wyjaśnienia.
    Rozumiem że pod pojęciem człowiek pierwotny mieści się nie tylko „człowiek właściwy” lecz również niektóre hominidy, stwierdzono przecież istnienie co najmniej pierwocin kultu zmarłych u neandertalczyka, który wszak należy do innego gatunku.
    Czy świadomość życia osobniczego mam rozumieć jako świadomość własnego bytu? Inaczej mówiąc świadomość odrębności własnego JA od (1) świata pojętego jako całość (2) innych osobników mojego gatunku? Jeśli tak, to może się pojawić problem; wedle wielu ludzi zwierzęta z naczelnymi włącznie, nie posiadają świadomości własnego JA, my natomiast tak i to jest zasadnicza różnica (abstrahując w tym miejscu od bezzasadności tej tezy...). Myśl jest kontynuowana w następnym zdaniu i dochodzi do logicznej sprzeczności, pada bowiem stwierdzenie: „Natomiast zaduma człowieka nad tym skąd pochodzimy i dokąd zmierzamy (chyba inne zwierzęta tych problemów nie rozważają) doprowadziła do stworzenia rozmaitych religii i kosmogonii”. Uwaga, jeśli przyjmiemy że naczelne mają świadomość odrębności własnego JA (co jest jak najbardziej sensowną tezą) to nie możemy wykluczyć że nie rozważają takich problemów. Co więcej, rozważanie tego typu problemów jest konsekwencją posiadania świadomości istnienia, a nie odwrotnie. Trudno mi wyobrazić sobie osobnika posiadającego świadomość JA, która nie wywołałaby refleksji… Można jedynie spierać się o poziom refleksji, który naturalnie byłby zależny od poziomu samoświadomości, można też spierać się o możliwość komunikacji tych problemów między osobnikami danej populacji lub między gatunkami (nawiasem mówiąc, problem bardzo ważny . ad1.komunikacja w ramach jednego gatunku jest warunkiem koniecznym istnienia jakiegokolwiek społeczeństwa, wedle wielu, np. J.Habermas język jest nie tylko nośnikiem informacji lecz również czynnikiem kulturotwórczym, ad2.brak możliwości komunikacji między jednostkami lub gatunkami może doprowadzić do absurdalnej sytuacji, w której dochodzi do totalnej, wzajemnej ignorancji dwóch podmiotów myślących, np. wyobraźmy sobie sytuację, w której istnieją dwa podmioty o niezwykle wysokiej inteligencji i samoświadomości jednakże całkowicie pozbawione możliwości komunikacyjnych, w efekcie końcowym dochodzi do paradoksalnej sytuacji, w której oba podmioty sądzą, że są jedynymi myślącymi istotami tylko dlatego, że nie dostrzegają wysiłków intelektualnych drugiej strony), ale nie sposób logicznie obronić twierdzenia, iż istnieje inteligencja świadoma własnego ja, pozbawiona zdolności do refleksji nad sobą i światem. Należy więc dokonać wyboru: albo mają, albo nie i to jest podstawowa różnica lub cecha wspólna . Naturalnie nie prowadzi to do falsyfikacji całego tekstu, ale trzeba to usystematyzować…
    W wielu przypadkach religia jest czynnikiem hamującym rozwój, a nie wspierającym ewolucję. Przecież nawet w kontekście ewolucji moralnej społeczeństw religia rzadko kiedy wyprzedzała swoją epokę (poza nielicznymi i odosobnionymi wyjątkami). To że w religii np. chrześcijańskiej istnieją od dawna pewne pozytywne wartości postulowane, nie oznacza że były one zawsze realizowane, a jeśli nawet, to były inaczej pojmowane. Np. postępowanie zgodnie z dekalogiem w starożytnym judaizmie nie obejmowało relacji gminy żydowskiej z gminami nieżydowskimi. Podobnie w chrześcijaństwie XVw stosowało się ścisły podział na chrześcijan i innowierców, w stosunku do których nie postępowało się zgodnie z dekalogiem. Ten sam zarzut można postawić dawnemu Islamowi. Samo funkcjonowanie jakiejś kategorii etycznej, to nie wszystko, ważne jest jej zdefiniowanie, które określa względem kogo mam stosować daną kategorię. Wynika to z funkcjonowania religii jako czynnika kulturotwórczego i spajającego społeczeństwo. Przynależność religijna danej jednostki często określała powinności względem osobnika, taki swoisty podział nasz lub wróg. Co więcej, jest to bardzo koherentne z ewolucją religii (choć nie należy ewolucji w religiach traktować ściśle z założeniami ewolucjonistów zakładających ewolucję organizacji religijnych linearną). W czasach przedpaństwowych, system wierzeń pokrywał się zazwyczaj z plemieniem. Wraz z ewolucją plemion do rangi państw, pojawiły się tendencję do faworyzowania religii państwowych, było to też swoiste lekarstwo na słabość mocarstw które wprowadzając jedną religię państwową chciały stworzyć spójne społeczeństwo (chrześcijaństwo nie bez powodów politycznych stało się za czasów Konstantyna rel. Państwową Rzymu, ) . Powstanie religii uniwersalnych, a w zasadzie transformacja niektórych religii w kierunku rel. przekraczających państwa to powstanie nowego pojęcia społeczeństwa i nowego podziału MY-ONI…
    Przed politeizmem istniał manizm, animizm, szamanizm, totemizm panteizm i tp. Ale jako skrót myślowy dopuszczalne. Uważałbym jednak z bezkrytycznym przyswajaniem koncepcji ewolucji linearnej, która zakłada przechodzenie od gorszej formacji do lepszej i od prostej do złożonej (lub bardziej wysublimowanej). W rzeczywistości we wszelkich formacjach współwystępują często przeciwstawne tendencje i tylko okresowo jakaś dominuje. Na przestrzeni dziejów w chrześcijaństwie wyłoniły się tendencje centralizacyjne i decentralizacyjne. Podobnie z pojmowaniem i antropomorfizacją absolutu. Dziś, np. z jednej strony rozwija się silnie pozakonfesyjne chrześcijaństwo cechujące się wysokim stopniem abstrakcji w pojmowaniu wiary i religii, z drugiej zaś, powstają dość modne wszelkiego typu ruchy neopogańskie –czyli regres w kierunku prostych systemów wierzeń…
    To zdanie spotka się z ostrą reakcją ze strony teologów i ludzi religijnych. Powód pierwszy (słuszny) nie można realnie być niewierzącym katolikiem. Katolicyzm składa się z III filarów 1. biblia 2. tradycja 3.WIARA. jeśli któregoś z filarów się nie uznaje to nie jest się realnie katolikiem, lecz jedynie kimś kto zwyczajowo przestrzega reguł rytu. Powód drugi –oczywisty- uznanie podstaw wiary jako wyniku synkretyzmu religijnego i kulturowego kształtowanego w drodze ewolucji, co w konsekwencji prowadzi do totalnego zaprzeczenia istoty kościoła katolickiego.
    Marks trafnie to ujął jako „opium ludu”- czyli stan który same sobie funduje społeczeństwo w celu zagłuszenia niedogodności życia.



    Witam…
    Przepraszam za długą zwłokę w odpowiedzi.
    Większość najistotniejszych uwag zamieściłem w formie przypisów które dotyczą konkretnych zdań, tu zamieszczam tylko uwagi natury ogólnej…
    Pomysł na temat jest całkiem niezły, również samo ujęcie problemu – stworzenie Boga jako odpowiedzi na wszelkie problemy egzystencjalne podmiotu myślącego zasługuje na uwagę (choć oczywiście spotka się ze sprzeciwem wielu ludzi). Z mojego punktu widzenia teza jest sensowna. Choć, jak już w przypisie podkreśliłem, wytworzenie wszelkiego typu wierzeń jest wynikiem powstania inteligencji o odpowiednim poziomie świadomości, a nie odwrotnie. W rzeczywistości ująłbym to tak: wytworzenie przez człowieka religii jest oznaką wykształcenia się u człowieka intelektu o odpowiednio wysokim poziomie inteligencji zmuszającej do poszukiwania odpowiedzi na pytania znacznie przekraczające jego możliwości w danym momencie historycznym. ERGO- człowiek stał się człowiekiem gdy wytworzył Boga- to tylko skrót myślowy, oznaczający że człowiek wyodrębnił się spośród zwierząt gdy osiągnął odpowiedni poziom świadomości, czego oznaką było stworzenie Boga…
    W tym ujęciu wszelkie religijne systemy sprowadzam tylko i wyłącznie do pewnego rodzaju oznak „człowieczeństwa”. Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na kolosalną różnice między religią a wiarą. Teoretycznie już powstanie wiary pojętej jako indywidualny stosunek jednostki do transcendentu (w sensie psychologicznym ) jest opisaną wyżej oznaką samoświadomości. Religia to tylko oznaka zewnętrzna i uspołeczniona wiary. Jednostka może przecież zadawać sobie identyczne pytania i odpowiedzi jakie są zawarte w religii, jednakże nie będziemy w stanie ich dostrzec ze względu na brak symboliki cechującej religię.
    Stąd też moja uwaga dotycząca problemów komunikacyjnych. To że u jakiejś jednostki nie dostrzeżemy oznak religijności, nie oznacza jeszcze iż dana jednostka nie jest osobą wierzącą, czy też nie wytworzyła sobie Boga (np. „magiczny przyjaciel”- patrz E.Fromm).
    Całkowicie oczywista jest teza o ewolucji pojęcia transcendentu. Jeśli przyjrzymy się różnorodnym systemom religijnym, z łatwością dostrzeżemy że bogowie ściśle odpowiadają oczekiwaniom danej populacji. Podobnie jest z adekwatnością przypisywania funkcji siłom wyższym do poziomu wykształcenia ludzkości.
    Mankamentem tekstu jest natomiast odejście od tematu przewodniego. Jak sądzę, należałoby się bardziej skupić właśnie na aspekcie psychologicznym, a nie na samej ewolucji religii. Inaczej mówiąc, wykazać dlaczego powstał Bóg (potem można dopiero mówić o ewolucji ). Jaka jest jego funkcja dla psychiki człowieka- to przecież nie tylko możliwość wytłumaczenia sił przyrody jak w panteizmie, gdyby tak było, to dziś religia i wiara miałaby rację bytu tylko wśród ludzi słabo wykształconych- a tak nie jest… Bóg i wiara to przede wszystkim odpowiedź (oczywiście nie w sensie naukowym) na pytania natury czysto egzystencjalnej- te, na które raczej Nigdy nie uzyskamy naukowej odpowiedzi. To problem (niestety całkowicie zbagatelizowany w tekście) sensu życia, sprawiedliwości- tak przecież rozpaczliwie poszukiwanej przez ludzi którzy nie mogąc jej osiągnąć w tym życiu lokują ją w innym świecie. To wreszcie próba oszukania śmierci i odpowiedź na zagubienie w świecie, samotność i bezradność (wiara rozwiązuje te problemy- niejako zwalnia z odpowiedzialności za własne życie, składając je w ręce siły wyższej często reprezentowanej przez autorytety religijne{patrz –predestynacja} stąd też powiedzenie : credo qui absurdum. ). To są właśnie powody, dla których religia nigdy nie zaniknie pomimo wielu transformacji- jest odpowiedzią na psychiczne problemy człowieka, które mogły powstać dopiero w momencie wykształcenia się samoświadomości.
    Moje wyjaśnienia:
    Witam

    Dziękuję za uwagi dotyczące przedstawionej tezy. Niejasności w mym tekście wynikają niekiedy z mało precyzyjnego przedstawienia sprawy a także ignorancji w poruszanych zagadnieniach.

    Ad. 1. Pisząc „człowiek pierwotny” chciałem to ująć ogólnie gdyż nie wiemy które formy człowiekowatych dokonały interesującego nas przełomu.

    Ad. 2. Użyłem w tekście słowa „chyba” właśnie dlatego, że nie możemy stwierdzić co myśli np. taki szympans z powodu braku komunikacji z nim, braku „wspólnego języka”. Próby nauczenia małp np. języka migowego nie posunęły tej sprawy dalej gdyż porozumiewanie to dotyczy przeważnie tylko spraw przyziemnych.

    Ad. 3. Zgadzam się z tymi uwagami w całości. Chodziło mi tylko o to, że religie wprowadzają jakieś zasady moralne i etyczne ale wpływ religii na dzieje ludzkości był i jest bardzo, bardzo różny.

    Ad. 4. Także nie jestem zwolennikiem linearnej koncepcji ewolucji jednak z powodu braku precyzji wypowiedzi mogło to zostać tak zrozumiane. Ewolucja oczywiście zawsze jest metodą prób i błędów.

    Ad. 5. Właśnie pisząc – jestem niewierzącym i praktykującym katolikiem – chciałem wyrazić to. Że tylko zwyczajowo, ze względu na tradycję przestrzegam reguł wyznania.

    Dziękuję za jasne określenie w uwagach końcowych. Że dopiero rozwój inteligencji na odpowiednim poziomie doprowadził do stworzenia religii i tym samym wyodrębnienia człowieka ze świata zwierzęcego. Oczywiście zgadzam się z tym, lecz ująłem to w takim pobieżnym, skrótowym sformułowaniu. Natomiast nie czuję się na siłach rozważać spraw wiary i związanych z tym problemów psychologicznych. Próbuję jednak zrozumieć ludzi którzy przy pomocy wiary starają się uzyskać odpowiedzi na wymienione problemy: sens życia, miejsce człowieka we Wszechświecie, sprawiedliwego osądzenia czynów każdego z nas i przekazują to w gestię siły wyższej, nadprzyrodzonej. Szanuję też bardzo ludzi żyjących naprawdę zgodnie z przykazaniami wiary. Osobiście uważam, że po śmierci nie ma nic a żyć trzeba tak żeby bez obrzydzenia móc spoglądać w lustro.
    Może więc ostatecznie ująć zasadniczą myśl tak: Jeden ze ssaków naczelnych stał się człowiekiem wtedy rozwój jego inteligencji, świadomości i psychiki doprowadził go do stworzenia Boga (religii). Oczywiście jest to jeden z wielu przejawów człowieczeństwa.


  • 2007-06-15 21:11 | Rebeka

    Podobają mi się pana dewagacje

    Panie Jasko podobają mi sie pana dewagacje intelektualne na. To prawda iż każdy myślący człowiek zadaje sobie pytania dotyczące egzystencjonalizmu
    Tylko facet z pod pudki z piwem i polityk nie ma głębszych przemyśliwań.
    Zastanawiam się czemu większość moich przedmówców w swoich tekstach zawiera dozę agresji względem innych osób które coś tu napisały. Każdy tworzy swoją własną prawdę Każdy ma swoją teorię i wiarę w coś lub kogoś ( i dobrze)Ja jestem wyznania mojżeszowego i akceptuję je nawet, gdy z wieloma faktami się nie zgadzam lub powątpiewam. Więcej życzliwości dla siebie życzę
  • 2007-06-17 12:22 | jasko

    Tolerancja to jest to.

    Właśnie, im więcej tolerancji to ileż byłoby mniej powodów do konfliktów. Gdyby nie fanatycy wszelkiej maści to zniknęłyby powody wielu wojen religijnych. Itd.
  • 2007-06-17 16:57 | O matko!

    O matko!

    o matko! Nie mogę słuchać ani tych z lewej ani z prawej - te głosy w mojej głowie! ta wisząca w powietrzu atmosfera zarzewia! Dość tego nie czas na dywagacje! Na świecie istnieją przecież absurdy których nikt nie musi nawet próbować zrozumieć! Trzeba się cieszyć że są bo tylko dzięki nim wszystko jest tak różnorodne! Nie możecie zrozumieć ani wiary, ani ateizmu, bo tego się nie da zrozumieć. Dajcie sobie spokój z zastanawianiem się na temat czy lepiej być za czy przeciw. poprostu weźcie się zajmijcie czymś ciekawszym.
  • 2007-06-17 21:46 | atheia

    książka

    no no, czytał to ktoś?ja pochłonęlam jednym tchem,książka wspaniała.
  • 2007-06-20 20:47 | karoldarwin

    bóg urojony

    To, że istnieja tacy ludzie jak przytomny2, to jeszcze, choć z trudem, można wytrzymać, ale że dorwali się do internetu(dzięki nauce,w końcu nie bóg machnał różdzka i storzył komputery)i moga tam wypisywac takie brednie i obrażać największe umysłu XXI wieku, m.in. prof Dawkinsa, to już nie jest bezczelność, to żenada.Kocham nauke i tylko dzięki niej jeszce udaje nam się jako tako egzystowac na tej naszej biednej ziemi, szkoda tylko,że naukowcy nie wymyślili leku na głupotę ludzką, bo to chyba epidemia wśród naszego gatunku.Jak to jest,że biedna matka natura dała głupcom, ignorantom i prymitywom taka wielką pewność siebie, a ludzie naprawde wielcy przeważnie są skromni.Pewnie pan prof.Dawkins zna na to odpowiedź, ale ja nie moge nigdy przejść nad tym do porządku dziennego.A przytomny, niech nie korzysta z netu, nie leczy się u lekarzy itd. czyli nie korzysta z potęgi nauki tylko niech zmówi paciorek i własnymi łapami ryje w ziemi.Zdrówka życzę.
  • 2007-06-26 19:43 | ja

    virus

    bog to wszechswat ktoreego nie znalismy ani znamy
  • 2007-06-30 16:25 | Janusz

    do szkoły !

    Nie chcę być złośliwy wobec Artura Rotkiewicza, ale jeśli ktoś pisze, że ewolucjonizm "zadał cios chrześcijaństwu" to po prostu znaczy, że nie chodził na lekcje religii w liceum.
  • 2007-07-29 21:40 | mp

    wirus wiary

    ateisci w ofensywie
  • 2007-09-18 15:11 | Bartek

    To nie chodzi o wiare!

    Nie będę wnikał w szczegóły. Proszę przeczytać "Kybalion" bez uprzedzeń (http://franzbardon.pl/pliki/Kybalion.pdf). Kwintesencja racjonalności a jednak tłumaczy wszystko to, co tu próbuje się rozważać. Poza tym nie rozumiem dlaczego zawsze w rozmowach o wierze i religii argumentami są nieścisłości i problemy katolicyzmu. Czy to jedyna religia na świecie? A co z takimi systemami jak Gnoza, Hermetyzm, Kataryzm, Manicheizm? Recenzja wskazuje raczej na jałowość autora książki niż na błyskotliwość.
  • 2008-07-18 10:45 | cola

    brawo!