Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Czwarta władza idzie pod młotek

(2)
Spadek nakładów najbardziej renomowanych gazet opiniotwórczych oraz przejmowanie ich przez międzynarodowe koncerny nastawione wyłącznie na zysk jest zjawiskiem coraz bardziej niepokojącym. Kryzys prasy zagraża demokracji - twierdzi filozof Jürgen Habermas.
  • 2007-07-11 11:33 | rozaamarela

    pajdokracja?

    No tak, wolny rynek prowadzi do infantylizacji (a w każdym razie jej sprzyja). W sąsiednim okienku pan Pietrasik pisze o tym samym zjawisku w świecie filmu.Obawiam się, że z tej infantylizacji może wyjść pajdokracja, a z niej to już nic dobrego.Promując zasadę "nasz klient nasz pan" motywujemy się nawzajem do przybierania postawy dziecka, które mówi "chcę", w dodatku "chcę tu i teraz". Przypomina to karmienie niemowląt "na żądanie". Mogę kupić co chcę i kiedy chcę, i to moje "chcę" jest święte. Internet jeszcze pogłębia to zjawisko.Jednak dziecko, aby dorosnąć potrzebuje - oprócz zaspokajania swoich potrzeb - mieć także stawiane granice. Dorośli uczą je, że nie każde "chcę" musi i może być zrealizowane. Ponadto dziecko musi się nauczyć odraczania w czasie nagrody (przyjemności, zaspokojenia). Wyższa kultura, dyskusje na poważne tematy itp. są w społeczeństwie potrzebne, ale często nie dają natychmiastowej satysfakcji. Ich korzyści są widoczne po latach, bądź nie widać ich wcale, ale za to widać zgubne skutki ich braku. Ale jak wdrożyć tę dorosłą postawę w czyn? Kto ma być rodzicem, który wytłumaczy nam-dzieciom, co jest wartościowe i potrzebne, co nam służy, a co szkodzi? To tak jakby dawniej prasa i kultura pełniły funkcję wychowawczą - były rodzicem, ale teraz dzieci się zbuntowały i powiedziały, że nie potrzebują rodziców. Oczywiście dzieci kiedyś się sparzą. Ale może to jest konieczne, żeby dorosnąć? Popełniać własne błędy i na nich się uczyć?
  • 2007-07-11 11:44 | rozaamarela

    pajdokracja?

    No tak, wolny rynek prowadzi do infantylizacji (a w każdym razie jej sprzyja). W sąsiednim okienku pan Pietrasik pisze o tym samym zjawisku w świecie filmu.Obawiam się, że z tej infantylizacji może wyjść pajdokracja, a z niej to już nic dobrego.Promując zasadę "nasz klient nasz pan" motywujemy się nawzajem do przybierania postawy dziecka, które mówi "chcę", w dodatku "chcę tu i teraz". Przypomina to karmienie niemowląt "na żądanie". Mogę kupić co chcę i kiedy chcę, i to moje "chcę" jest święte. Internet jeszcze pogłębia to zjawisko.Jednak dziecko, aby dorosnąć potrzebuje - oprócz zaspokajania swoich potrzeb - mieć także stawiane granice. Dorośli uczą je, że nie każde "chcę" musi i może być zrealizowane. Ponadto dziecko musi się nauczyć odraczania w czasie nagrody (przyjemności, zaspokojenia). Wyższa kultura, dyskusje na poważne tematy itp. są w społeczeństwie potrzebne, ale często nie dają natychmiastowej satysfakcji. Ich korzyści są widoczne po latach, bądź nie widać ich wcale, ale za to widać zgubne skutki ich braku. Ale jak wdrożyć tę dorosłą postawę w czyn? Kto ma być rodzicem, który wytłumaczy nam-dzieciom, co jest wartościowe i potrzebne, co nam służy, a co szkodzi? To tak jakby dawniej prasa i kultura pełniły funkcję wychowawczą - były rodzicem, ale teraz dzieci się zbuntowały i powiedziały, że nie potrzebują rodziców. Oczywiście dzieci kiedyś się sparzą. Ale może to jest konieczne, żeby dorosnąć? Popełniać własne błędy i na nich się uczyć?