Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

O języku z należytym "powerem"

(1)
Absurdy polskich potocyzmów.
  • 2007-07-22 09:29 | mark.parker

    Cieszę się

    Cieszę się, że Pan Profesor stoi na straży poprawnej polszczyzny. Czasami mam wrażenie, że będąc od ponad trzydziestu lat na emigracji i obcując z inteligenckim środowiskiem emigracyjnym starszej daty głównie za sprawą obowiązków zawodowych zamykam się w skansenie poprawnej polszczyzny, którą wyniosłem z domu i ze szkoły. Niekiedy mam do czynienia z nową emigracją i z przerażeniem słucham wykoślawionego języka, pełnego obcych naleciałości, których sam nie dorobiłem się żyjąc od 30 lat głównie po angielsku. Nie wspomnę już o takich potworkach, jak "tą" w bierniku i akcentowanie różnych Waszyngtonów na przedostatnią sylabę. I to ma być INTELIGENCJA! Na moje nieśmiałe uwagi słyszę odpowiedź "Bo u nas tak się mówi" i opadają mi ręce. Taka uwaga jest bowiem podszyta taką arogancją, że od razu wiadomo, że do człowieka nic nie dotrze. Jest to zjawisko, które nazywam bastardyzacją języka i obyczajów, a czego dowód mam również na różnych forach dyskusyjnych ze strony wyznawców orientacji faszystowskiej w polskiej polityce, a więc tej najbardziej kołtuńskiej.