Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Dość wkurzone anioły

(29)
Urodzić nie za wcześnie, ale i nie za późno. Zostać z dzieckiem jak najdłużej, ale jak najszybciej wrócić do pracy. Całkowicie skupić się na nowo powstającym życiu, ale nie dostać rozstępów i jak najszybciej wbić się w dżinsy sprzed ciąży. Czy w ogóle da się być dzisiaj dobrą matką?
  • 2007-07-25 13:52 | asia 2

    matka Polka to matka wariatka

    wydaje mi sie jednak ze nie wszystkie matki tak odrazu traca poczucie rozsadku. Czesc wariowania na punkcie wychowania wynika tez z coraz lepszych mozliwosci materialnych: jak tych mozliwosci nie bylo tez jakos sie dzieci wychowywalo, mody sie zmienialy, a jakos wyroslismy na ludzi. Pozdrawiam matki zestresowane i matki wyluzowane. Cale szczescie nie wszystko od nas zalezy.
  • 2007-07-26 04:16 | kontra

    Swiat zwariowal

    na punkcie macierzynstwa swiat zupelnie zwariowal. Wydaje sie tony podrecznikow, poradnikow, gazetek. Rynek wmawia nam, ze to co bylo jest do niczego.Psychologowie wmawiaja nam, ze jako rodzice tez jestesmy do niczego. A ja mam tylko pare pytan. Do kogo jest to adresowane? Jaki procent kobiet w Polsce moze sobie pozwolic na stosowanie tych wszystkich zalecen? Skad biora sie pijane matki i ile ich jest? Skad biora matki katujace swoje dzieci na smierc i czytaly one poradniki tak chetnie wydawane? Pytan jest wiecej i nie starczyloby mi czasu na ich wypisywanie. Za to podam znamienny przyklad. Moja synowa wraz ze swoja ciezarna kolezanka i jej mezem usiadly aby wybrac wozeczek. Wypisali niezbedne jego funkcje. Wybor wozeczka z lista w reku zajal im kolo 8 godzin. Dla mnie to nienormalne i potwierdzenie tego co napisalem w tytule.Podsumowujac mam tylko jedna rade: zachowajmy rozsadek we wszystkim i poprostu kochajmy nasze dzieci. Konsumpcja nie zastapi milosci.
  • 2007-07-26 09:13 | joanna

    wyrodna matka roztargnięty tatuś

    Presję na młode matki wywierają również media - sensacyjne tytuły qyrodna matka zostawiła, naraziła, porzuciła, nie dopilanowała ... itp. Dziecko ma zazwyczaj równiez tatusia, który też, przynajmniej teoretycznie, ma jakieś obowiązki. Dla niego jest inna miara - o tatusiu, który na grzybobraniu zgubił synka pisano z pobłażaniem - roztargnięty.
  • 2007-07-26 11:02 | Iweta

    Matka Polka w pracy

    Absolutnie nie obce mi są chwile zwątpienia i nawet wściekłości, kiedy umordowana po uszy kolejną godzinę usiłowałam uśpić/uspokoić dziecko. Przy drugim było już lepiej. Po urlopie macierzyśnkim w obu przypadkach od razu wróciłam do pracy. Wyrzuty sumienia miałam nieco większe przy pierwszym synu. Przy drugim - ten powrót był bardziej naturalny. A wróciłam do pracy nie dlatego, że mnie pracodawca mógł zwolnić - chciałam pracować. Z powodzeniem łączę rolę matki i zaangażowanego pracownika. Podróżuję służbowo, rozwijam się. Dzieci mają przecież ojca, z którym opieką się dzielimy. Są dziadkowie, ukochana niania - no i zadowolona z siebie matka, która rozwijając się zawodowo, rozwija się w życiu osobistym - jestem coachem, "psycholigizuję" w pracy a dzięki temu wpływam również na jakość kontaktów z moimi chłopakami. Mam to szczęście, że firma dla której pracuję umożliwia mi łączenie pasji zawodowych z rolą matki. I matek w mojej firmie nie brakuje, młodych dziewczyn przed dziećmi też nie. Dobrą wolą zarządzających firmą jest stworzenie matkom warunków do pracy.
  • 2007-07-26 13:35 | aga

    książkowe wychowanie - boże uchowaj

    Moi znajomi(bardzo nieplanowani) rodzice dwu latki, nie mając żadnych doświadczeń w małymi dziećmi, wychowanie córki oparli na "poradnikach i podręcznikach" dzielnie broniąc się przed sugestiami babć. I wyszedł mały potwór, który normalnie zachowuje się tylko wtedy, kiedy zostaje u babci. Przy rodzicach - totalna degrengolada, bez względu na miejsce przebywania: w domu, w sklepie, u znajomych. Ponieważ mam sporo młodszego rodzeństwa, w którego wychowaniu uczestniczyłam (jako ta najstarsza) - z przerażeniem czytam o "współczesnych metodach" i "doskonałych matkach". Co jeszcze damy sobie wmówić...
  • 2007-07-26 14:35 | iza

    bezinstynktowna

    urzekł mnie ten artykuł, a już się bałam , ze jestem jakaś wybrakowana...od roku niemal codziennie mam ochote skoczyć najbliższego mostu, ale robie dobrą minę do złej gry, macierzyństwo jest cudowne, ale niestety nie tak kolorowe jak strony tych wszystkich przemądrzałych a w zasadzie głupawych mamusiowych gazetek, ciesze się, ze w końcu ktoś o tym napisał...
  • 2007-07-26 14:47 | iv

    wystarczy, ze wystarczajao dobra

    Coz chyba nalezaloby przypomniec okreslenie Winnicotta "wystarczajaco dobrej matki", czyli takiej, ktora wcale nie jest idealna, ale wlasnie wystarczajaco dobra dla dziecka. Poza tym zastanowmy sie czy ten caly mit "idealnej matki" nie wiaze sie z ogromnym oczekiwaniem, ze idealne i doskonale bedzie dziecko, co wydaje sie byc pierwszym krokiem do wychowania narcystycznego potworka, pozbawionego zdolnosci do empatii i zrozumienia dla tego ze ktos Inny moze miec swoje porzeby.
  • 2007-07-26 14:56 | nmar

    Papka PiaRowska

    Należy pamiętać, że artykuły dotyczące dzieci w czasopismach "poradnikowych" to w 98% papka przesyłana przez producentów chcących coś sprzedać i podpierających się "autorytetami" z danej dziedziny, które biorą za to pieniądze...
  • 2007-07-26 22:35 | Kasia

    ...

    Artykuł zajmujący i kontrowersyjny bo wszystko gotuje mi się w środku jak czytam zlepek informacji w dodatku źle zinterpretowanych. Widać nie tylko mamy ale też autorka nie czytają ze zrozumieniem. Dr Shettles mówiąc, że dzień wychowania w łonie oszczędza nam lat w przyszłości nie miał na myśli gadania do brzucha w opcym języku etc. ale gotowość do poświęcenia się dziecku, ktore się narodzi, poświęcenia Czasu i Miłości, a nie pieniedzy... na angielski od 1 miesiąca życia itp. A teorie Freuda, jak sam nie są prawdziwe- czy wszystkimi kieruje tylko libido i popęd śmierci?Poradniki może i nie są przydatne tylko dlaczego wciąż słyszę że wcześniaki urodzone w 7 miesiącu częściej przeżywają nież te urodzone miesiąc poźniej- choć to zwykły mit, albo dlaczego tyle kobiet uważa, że można pić piwo w ciąży bo to zdrowe. Stres- zbyt duży, a nie jakikolwiek, działa bardzo negatywnie na rozwijające się dziecko czy tego chcemy czy nie to fakt a nie wymysł. Poradniki są różne, ale przecież od czegoś mamy rozum, nie trzeba z wszytkim się zgadzaćW ogóle wizja macierzyństwa w artykule jest przerażająca, nie wiem co autor miała na myśli, przykro mi, że przez większość tekstu przemawia tylko pesymizm
  • 2007-07-27 13:21 | Kasia

    Kolejna matka wyrodna

    Dlaczego nikt nie drukuje ulotek ze szczegolowo opisanymi realiami dla matek zanim zajda w ciaze zamiast wytycznych co jesc, na ile czasu przed ciaza odstawic , tabletki antykoncepcyjne, brac kwas foliowy etc.? Dlatego ze prawie kazda kobieta przy zdrowych zmyslach nie zgodzilaby sie dobrowolnie na niewolnictwo, terroryzm i sadomasohizm. Ciaza i porod naprawde nie sa straszne jezeli dobrze sie odzywiasz, jestes zdrowa i zazywasz adekwatnej ilosci ruchu - 10 miesiecy, 20 minut i po krzyku ale tu dopiero zaczyna sie horror. Jestem niewolnikiem mojego dziecka... od dwoch lat nie bylam w kinie, nie przespalam calej jednej nocy a roboty wcale nie ubywa a wrecz odwrotnie przybywa z kazdym miesiacem. Jestem studentka i pracuje... jestem takze matka wyrodna bo nie prasuje nic od dwoch lat, nie sprzatam do blysku (tylko tyle zeby przejsc z pokoju do lazienki i kuchni), karmie dziecko od czasu do czasu jedzeniem ze sloiczka, pozwalam dziecku utaplac sie doszczetnie w blocie a jak mam wszystkiego dosc to pakuje dziecko, cale osprzetowanie i ide na kilka godzin na spacer. I od razu nam lepiej =)
  • 2007-07-27 21:48 | Delfina

    Pozdrowienia dla 'Wyrodnych':)

    Pozdrawiam wszystkie Matki Wyrodne:) Usmialam sie czytajac charakterystyke bo to wypisz-wymaluj ja. I wcale nie czuje sie z tym gorzej, czasami nawet lubie zszokowac swiete Matki Idealne dajac corce ugryzc bulke, ktora jem (Rety! Gluten w 6 m-cu!), dajac jej polizac loda, ktorego jem (mleko i surowe jaja!!), mowiac, ze nie wyparzam butelek. Nie dajmy sie zwariowac. Ale to, ze nie dalam i nie daje sie zwariowac to tez zasluga mojej mamy, kobiety zdroworozsadkowej, ktora wszystkie te poradnikowe rady dzieli na pol i pierwiastkuje:)A ja jej wierze bo wychowala w koncu sama dwojke madrych, dorodnych dzieciakow:)
  • 2007-07-29 13:45 | Lenecja

    Świat zwariował na punkcie macierzyństwa

    Macierzyństwo to przede wszystkim harówka, nie odpowiada mi ta wizja i dlatego nie zamierzam mieć dzieci. Nie czuję ku temu powołania, nie mam cierpliwości i nie potrafiłabym poświęcać tak wiele czasu dziecku. Może jestem egoistką, ale mam do tego prawo. Dążenie do bycia Matką Polką uważam za ugruntowane przez społeczeństwo, to ono wymusza na kobietach bycie idealną, wzorową, poświęconą dziecku. Ludzie, nie dajcie się zwariować tym wszystkim podręcznikom, gazetkom i dobrym radom cioć, babć. Najnormalniej do problemu podeszły Matki Wyrodne. Kobieta nigdy nie powinna zapominać o własnych potrzebach i poświęcać się wyłącznie dziecku, bo takie dziecko wyrośnie w przyszłości na narcyza, a sama kobieta zostanie z niczym, bez pracy, a emerytury małżeńskiej może nie być, pomimo deklaracji Gosiewskiego.
  • 2007-07-29 21:22 | weronika

    Gratulacje, Delfino

    Brawo, szkoda tylko, ze zdrowy rozsadek nie podpowiada Ci, ze dajac dziecku gryza mozna je zarazic wszystkim co siedzi w jamie ustnej. Naprawde myslisz, ze masz sie czym, chwalic?Co do artykulu. Zastanawia mnie zawsze zajadla krytyka matek, ktore staraja sie postepowac podrecznikowo, stymulowac to i owo, masowac i gadac do brzucha etc. etc. I dochodze do wniosku, ze takie teksty jak ten biora sie z tego, ze wiekszosci kobiet po prostu sie nie chce robic wiecej niz przecietna. Po prostu. Dlatego wmawiaja sobie, ze ciaza to nie choroba (tiaaa, wystarczy popatrzec na ilosc wad rozwojowych u naszych noworodkow, wciaz jedna z najwyzszych w Europie), a dziecko bedzie sie doskonale rozwijac SAMO. Bo im sie po prostu nie chce, czuja sie sfrustrowane, ze ktos czegos od nich wymaga, cos im wmawia, bo przeciez naukowcy to swiry, co miesiac publikuja nowe bzdury. Polecam np. zapoznanie sie z hipoteza programowania plodowego. To dopiero strachy na lachy.
  • 2007-07-30 09:44 | mira

    nie dajmy się zwariować

    dobiegam 6--siątki i wiele już widziałam . SYtuacj w POlsce komentuję - oczekuje sie , że kobiety odnowią społeczeństwo w czynie społecznym - bez pracy , bez pieniędzy a w przyszłości bez emerytur , bo jak powiedział peiwn pan małżeńskie byłyby demoralizujące . Jako osoba wiekowa pamiętam opowieści mojej mamy która dziadkowie wywozili na całe lata do rodziny. Pamiętam też szwagierki, które, zgodnie z polska wiejską tradycją(o której się dziś woli nie wspominać) starały się alb dzieci z domu pozbyć albo same z domu wybywały. Młde matki - róbta co chceta i nie przejmójcie się głupimi radami , zwłaszcza polityków.
  • 2007-07-30 12:22 | bonsai

    Za miesiąc do was dołączę

    Witam wszytkie "wyrodne" mamusie... już na początku września [a może nawet trochę wcześniej] do was dołączę - jest w tej chwili w 9 miesiącu ciąży... i już wiem, że na bycie idealną matką czasu nie znajdę... bo jak pogodzić wychowanie dziecka, pracę i naukę [przynajmniej tyle, że pracuję w domu]... na tatusia też nie mam za bardzo co liczyć, bo pracuje po 12 godzin dziennie, uczy się i robi prawko - na nic więcej na ma czasu... Dodam też, że nie chcę byś idealną matką idealnego dziecka... wystarczy mi być dobrą matką szczęśliwego [ale wychowanego - nie mam cierpliwości do rozkapryszonych i wychowywanych bezstresowo dzieci - mam takiego kuzynka... aż nóż w kieszeni się otwiera] dziecka...Ja też nie miałam idealnej matki - moja mama też wcześnie zaszła w ciążę [ja też urodzę mają 19 lat] i nie miała czasu zajmować się cały dzień dziećmy... a jednek uważam, że lepszej nie mogłam sobie wymarzyć - bo wychowywała mnie normalnie ;)
  • 2007-07-31 19:02 | kikuke

    Celowo zadbam o zdrowie, reszta spontan!

    Ja też chcę zajść w ciążę i od razu obiecałam sobie, że będę omijać prasę i poradnictwo dla mam, unikać dzieciocentryzmu i "złotych rad". Chcę, żeby moje dziecko było moim autorskim dziełem i odkryciem. Nie lubię naśladownictwa i zniechęca mnie czytanie kobiecej prasy, w której ktoś na przemian to autorytarnie poucza, to straszy: "Powinnaś (tu szereg głupich czynności)..., bo inaczej (tu szereg pogróżek czyli tzw. zagrożeń). O, nie! Już mi oszuści popsuli trochę młodości wmawiając, że powinnam ważyć 45 kg (modelki na tyle wyglądały), reszty moich spraw nie oddam pod ich wgląd i osąd!Chcę mieć radosne macierzyństwo, a nie naznaczone nerwowym trzęsieniem się, poczuciem winy i wypatrywaniem zagrożeń. Chcę mieć małe, a nie paranoję.Jedno, o co zadbam, to zdrowie. Takie podstawowe. To każda mama jest winna dziecku: Nie palić, nie pić, nie ćpać, brać kwas foliowy, kontrolować wyniki krwi, robić badania. A jak już się urodzi zdrowe i zdrowie będzie mu dopisywać, to przeżyje i żłobek, i niewyparzoną butlę, i brak Mozarta przed snem. Nie zamierzam trząść się nad moimi przyszłymi dziećmi i zamieniać życie naszej rodziny w nerwówę, lęki, wyścig szczurów od kołyski i inne takie. Nie boję się medialnych postrachów, których celem nie jest wcale jakaś odpowiedź na realnie potrzeby, tylko wyprodukowanie u odbiorcy adrenalinki, która sprawi, ze nie oderwie się od ekranu/artykułu.Nigdy zresztą w moim życiu nie sprawdzały się obiegowe prawdy. Odradzano mi np. wyjście za mąż za faceta po zawodówce (ja po studiach), koleżanki się nabijały, rodzina ironizowała - teraz mój facet studiuje, w ogóle jest fajny i stale się rozwija, a liczni spośród mężów "wyśmiewaczek" już są byłymi mężami albo niezbyt pięknie się prowadzą. Na nic nie ma gwarancji.Odradzano mi też bardzo ambitne i trudne studia bez widoków na pracę. Skończyłam je i jako jedna z nielicznych absolwentek pracuję w zawodzie i jest pięknie, bo robię to, co lubię! Może są jakieś dziewczyny, które cenią sobie chodzenie koleinami urobionymi przez innych ludzi i błogosławią rady, jakie daje im otoczenie. Ja zawsze chodziłam swoimi drogami i najlepiej wychodziłam na olewaniu cudzych rad i słuchaniu własnego serca, intuicji i rozumu. W macierzyństwie też zamierzam być Dziką Kocurką, a nie Mamą Gęsią, która drepcze za stadem, choć sama nie wie, gdzie i po co. I jeszcze jedno: Jeśli jakaś kobieta nazwie mnie "ciężarówką", natychmiast nazwę ją "tirówką". Jeśli facet - nazwę go "walcem" albo krócej - "wałem". Nawet, jeśli będzie to Najjaśniejszy Ginekolog Warszawy. Bycie w ciąży nie jest przyzwoleniem na to, by ktoś nas przezywał! Za przezywanie i upupiające traktowanie - proponuję również przezywanie i upupianie! Ach, mam ochotę zajść w tę ciążę, by stać się Bardzo Niegrzeczną Mamusią! Niegrzeczną tak, że wszystkim gacie pospadają! Już tyle razy zbulwersowałam otoczenie niegrzecznością i mało co mnie tak w życiu kreci! Nie mogę się doczekać! Bycie Bardzo Niegrzeczną Dziewczynką jest takie fajne! :)))
  • 2007-07-31 19:48 | jagoda

    zgoda,

    nie ma nic gorszego, niż zestresowana i nadgorliwa matka. Być może dlatego wg badań lepiej radzą sobie w życiu dzieci wychowane przez samotnych ojców niż przez matki, że ci podchodzą do sprawy bardziej 'lajtowo', nie poddawani takiej społecznej i kulturowej presji jak kobiety?
  • 2007-08-05 22:24 | Jula

    Dziękuję!

    Dziękuję za otwarcie oczu i nazwanie mego "dramatu" po imieniu. Jest łatwiej, kiedy się wie, z czym ma się do czynienia. I jak temu można zaradzić. Pozdrawiam!
  • 2007-08-10 14:09 | tysia

    poradnikom mówimy "nie!"

    jestem w ciąży. I od samego początku (a nawet jeszcze wcześniej) programowo nie czytam poradników dla przyszłych matek, nie prenumeruję głupowatych pisemek dla rodziców. Jedyne, co przeglądam, to internetowy kalendarz ciąży - rozwój mojego malucha dzień po dniu.Mam wrażenie, że poradniki są dla tych, co sami są pogubieni w swoim życiu i nie mają odwagi ufać własnemu zdrowemu rozsądkowi (czego mam zresztą przykład w postaci moich koleżanek - mam).Nie wiem, czy wrócę do pracy od razu po macierzyńskim - po prostu nie wiem, czy będę miała serce by zostawić mojego maluszka z obcą nianią. Inna sprawa, czy taką nianię znajdę!I na pewno pozwolę sobie na bycie matką wyrodną od czasu do czasu, tak samo, jak do tej pory byłam zawsze niekobiecą dziewczyną, niewdzięczną córką i leniwą żoną. Mnie i mojej rodzinie bardzo z tym dobrze.
  • 2007-08-17 15:36 | justa

    nareszcie

    Nareszcie ktoś napisał o tym co sama przeżywam. Wydawało mi się, że to dość nie normalne. Niestety to i tak nie wiele pomaga. Nie zawsze po trzech miesiącach to mija jak w przypadku pani Chylińskiej. Czasami bardzo trudno wyjść z takiego stanu, zwłaszcza gdy wszyscy dookoła znęcają się nad człowiekiem i mówią mu, że jest z nim faktycznie coś nie tak.
  • 2007-09-11 15:57 | Jamajka

    Czy to takie nienormalne??

    Cudownie jest czytac wasze komentarze dziewczyny! Sama nie mam jeszcze dziecka ale mocno planuje, bo nie powiem, bardzo bysmy z mezem juz tego chcieli. Za to moja mama ktora, mimo ze najukochansza na swiecie, jest okrutna pedantka (w przeciwienstwie do mnie) i typem matki idealnej. Caly czas wmawia mi ze jestem za balaganiarska i za leniwa do roli matki i mam poczekac az mi sie to zmieni. Ale co ma sie zmieniac?! I ile mam na to czekac? Az bede miec 40tke na karku?? A moze nigdy mi sie nie zmieni? Czy to naprawde jest takie nienormalne ze nie gotuje codziennie mezowi obiadu z dwoch dan bo po dziesieciu godzinach pracy nie mam juz na to sily i ochoty?! I ze pewnie jak bede miec dziecko to bede je czesciej karmic soiczkami niz wlasnorecznie zrobionymi przecierami? Oczywiscie, bede sie starac zapewnic dziecku wszystko czego bedzie mu trzeba ale przeciez nie musi to chyba znaczyc przeksztalcenia sie w maszynke ktora nie ma wlasnego zdania ani osobowosci... To chyba nie znaczy zrezygnowania z siebie...I chce do tego wszystkiego jeszcze dodac ze tez mnie wkurza to dotykanie brzucha ciezarnej jakby byl spoleczna wlasnoscia. Czy komus przyszloby do glowy macac na ulicy po brzuchu kobiete ktora nie jest w ciazy?!
  • 2008-01-20 23:36 | facet :P

    Macanie po brzuszku

    Dlatego nikt nie maca na ulicy brzuchu kobiety ktora jest w ciazy bo to nie o brzuch tu sie rozbija, tylko jego zawartosc. Skoro mowienie do dziecka w brzuchu i puszczanie mu mozzarta ma mu pomoc, to milosc (bo wydaje mi sie ze zblizone uczucie to jest) do dziecka ktore ma sie narodzic jest dla niego jeszcze wiekszym blogoslawienstwem.
  • 2008-01-23 23:24 | matka

    dobry temat

    jestem juz matka od 14 lat .. boze jak ten czas leci .. i wiem , ze tego czasu , którego nie spędza sie z dziećmi nie da sie odrobić .. Ale trzeba troszkę działac pomiędzy - ja przeszłam i przez poradniki i namaszczony czas wdrażania sie w ta role opiekunki - rodzicieki , a teraz nie mam czasu by ciagle tak było, bo duzo pracuję, a doby nie starcza .. i w sumie trzeba dzieci po prostu kochać i korzystać z czasu kiedy jest się z dziecmi blisko - one na to zasługują ..
  • 2008-10-11 13:51 | Baśka

    Re: Dość wkurzone anioły

    Bardzo mi się podoba artykuł wreszcie ktoś pisze prawdę o tym ze bycie matką nie jest tak cudowne i bezproblemowe. Sama urodziłam dzieci po 30-ce, niby wiedziałam co mnie czeka ale po porodzie i jeszcze przez parę lat z małymi dziećmi czułam się jak w więzieniu. Jakoś nie było zbyt wielu chetnych do pomocy nawet w rodzinie. Mam wrażenie , że działało to na zasadzie -chciałaś dzieci to je sobie wychowuj.
  • 2010-05-19 12:41 | Wyrodna Mama?

    Re:Dość wkurzone anioły

    nareszcie doczekalam sie rozsadnego artykulu na temat macierzynstwa. Przydalby sie jeszcze jeden o karmieniu piersia. Dlaczego? Dlatego, ze istnieje ogromna presja na karmienie piersia. Ale nikt nie mowi, ze moze sie nie udac, ze mleka moze nie byc, ze potrzebny jest spokoj, trzeba jesc i spac. Jako mama blizniat przeszlam koszmar. Nie mialam mleka; powodow bylo wiele, ale ten najwiekszy to stres. Zmuszano mnie do tego stopnia, ze dostalam srodki farmakologiczne, ktorych skutkiem ubocznym miala byc produkcja mleka. Dostalam straszna maszyna; wielki odciagac mleka na dwie piersi na ras, ktorym mialam stymulowac piersi 6 racy dziennie! Nie do wykonania, gdzyz nie mialam czasu do przyslowiowe umycie zebow.
    Moze ktos w koncu poruszy ten temat i napisze, ze NIE ZA WSZELKA CENE?
  • 2010-06-02 20:44 | matka

    ..............................

    dość wcześnie zostałam matką (19l) i wiem jak rady innych osób na temat wychowywania dzieci mogą wkurzać..babcie,ciotki,które uwielbiają się wtrącać w wychowanie naszych dzieci a same robiły inaczej..a niech pozwolą nam matkom uczyć się na własnych błędach mamy prawo decydować jak wychowamy nasze dzieci..nie jestem matką idealną a nawet bym powiedziała tą "wyrodną" z artykułu.."Ulubiona teoria młodych matek głosi, że nie trzeba być matką idealną, wystarczy być matką dość dobrą." i myślę że taką matką jestem

  • 2010-07-13 07:21 | Adam 2222

    Nieprawda ze jesteś dość dobra matka, jesteś najlepsza matka jaka maja twoje dzieci i bądź dumna. A tych

    przemądrzałych olej ciepłym moczem.

    Fajnie napisany artykuł przez panią Joanne Podgórska.

    Moim zdaniem, problemem niektórych rodziców, nie tylko polskich jest to, ze chcą by ich dzieci coś tam robiły, ale sami nie biorą w tym udziału. On/ona zawiozą dziecko na jakieś dodatkowe zajęcia ale sami w tym nie uczestniczą. Wiec dziecko bardzo często czuje się "oszukane" szczególnie jak nie znajda rówieśnika z którym się zwiążą emocjonalnie w tym dodatkowym zajęciu.

  • 2011-12-02 18:46 | zima

    Re:Dość wkurzone anioły

    Po co robilas to dziecko? Kto cie do tego zmusil?
  • 2014-11-27 14:30 | zaz

    Re:Dość wkurzone anioły

    Wpuszczenie kobiet w poczucie winy to podstawowe zadanie wszelkich religii i patriarchatu. Jej wina, że jest matką, że utyła lub schudła za dużo, że ma rozstępy, zmarszczki, celulit, że nie dość dobra żona, kochanka, pracownica, że nie opiekuje się starymi rodzicami . Dziewczyny opamiętajcie się. Trzeba pozbyć się jakiegokolwiek poczucia winy. Świat nabierze barw i życie przyjemności. Przy kobiecie, która NIE czuje się winna facet widzi że jest nikim.