Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Mus nie dla nas

(3)
Czy obowiązek uczestniczenia w wyborach to lekarstwo na coraz niższą frekwencję?
  • 2007-10-10 11:28 | defendo

    Autorytaryści zagłosują

    "Każdy przymus nakładany na Polaka automatycznie spotyka się z jego negatywną reakcją" - nie wiem, czy opinia dra Jabłońskiego nie należy już do kategorii stereotypów.W latach 90-tych (nie obserwowałam wyników nowszych badań, dostęp do nich wcale nie jest taki łatwy) stwierdzono, że Polaków cechuje wysoki poziom autorytaryzmu. Z upływem czasu - a przecież wciąż postępowała demokratyzacja,rozbudowując swoje instytucje i zmieniając rzeczywistość społeczną - ten poziom wcale nie malał, przeciwnie: wykazywał tendencję wzrostową.Jeśli przyjąć, za najbardziej znanymi badaczami tego zjawiska (Adorno, Aronson, Altemeyer, Skarżyńska), że osoby takie charakteryzuje m.in. wyraźna tendencja do wychwytywania i potępiania - a nawet karania - tych, którzy łamią konwencjonalne wartości, niechęć wobec przejawów indywidualizmu, przekonanie o hierarchicznej organizacji stosunków międzyludzkich i o tym że podporządkowywanie się autorytetom jest nie tylko naturalne, ale moralnie "zdrowe" - to otrzymujemy obraz przeciętnego polskiego wyborcy. Niestety.Samodzielność myślenia, umiejętność formułowania wątpliwości, rzeczowość dyskusji nie jest przez nas szczególnie wysoko ceniona. Język, jakim przemawia premier, znajduje wielu więcej wdzięcznych słuchaczy niż ten, którym operuje Bartoszewski. Sądzę, że nie tylko dlatego, j a k obaj mówią, ale również c o mówią. Autorytaryści wciąż tropią winnych tego, co w życiu społeczno-politycznym doskwiera . Osoby o niskim poziomie tej cechy koncentrują się na analizowaniu i próbach naprawy źle funkcjonujących instytucji, nie jest dla nich istotne, kto zawinił, ale jak spowodować, żeby takim działaniom zapobiec. Słuchane i powtarzane są bon moty i wpadki, niewielu uważnie czyta i słucha tych, którzy próbują prowadzić publiczny dyskurs o problemach dla naszego państwa najważniejszych. Jakoś gorzko się robi, kiedy sprawy podsłuchów, aresztowań, teczek, dziadków w Wermachcie i afer seksualnych przesłaniają problemy gospodarki, niezawisłości sądów, prawa do wolności słowa itd. Nawiasem mówiąc w katalogu cech osoby o wysokim poziomie autorytaryzmu znalazło się również przypisywanie nadmiernej roli sprawom seksu ( Adorno, Michałowska).Istotne jest to, że tacy wyborcy są skłonni głosować na podobnych sobie kandydatów. Głosy - również Pański - o zagrożeniu demokracji przez polityków żądnych nadmiernej(jak na liberalną demokrację) władzy - są więc dla nich nie przestrogą, ale impulsem do wzięcia udziału w wyborach właśnie po to, żeby zagłosować na kogoś, kto "wreszcie zrobi porządek". Wolność nie jest dla autorytarysty wartością.
  • 2007-10-11 11:52 | grudziądzak

    układziki

    Iść na wybory t.z.poprawić statystykę,a nie iść, znaczy coś z tą polityką nie jest w porządku. system nie działa jak powinien,tak jest u nas.Gdyby do głosowania przystąpiło niewielu to byłby powód do zmiany systemu wybarów.Wystarczy, że zagłosują sami kandytaci z rodzinamy i kożystający z nich poplecznicy i układy mafijne gotowe.Wystarczy umieszczyźć się na liście w Warszawie a kumpla w gdańsku i mafia gotowa.
  • 2007-10-11 13:21 | Wieslaw

    wiele różnych aspektów

    Rzeczywiście problem rozchodzi się w wielu rożnych kategoriach i nie można, tak jak robi to większość ludzi postrzegać go jedynie aspektywnie. Zarówno wolność, jaki obowiązek, ale pewne wychowanie odgrywają tu dużą rolę. Osobiście jestem zwolennikiem kampanii, która skłaniały by ludzi do pójścia do wyborów niż ich przymuszanie.----strona domową:https://www.profeo.pl/wieslaw-skiba