Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Grindhouse: Planet Terror

(5)
Druga część śmieciowej produkcji.
  • 2007-10-12 16:31 | ola

    fajny film

    bardzo mi sie podobał
  • 2007-10-12 23:13 | M4111

    dziwne

    Autor recenzji najwyraźniej nie zrozumiał zabawy konwencją w wykonaniu Tarantino i Rodrigueza i potraktował wszystko zbyt dosłownie. Bardzo dobry film.
  • 2007-10-13 10:00 | gUCHY

    GrindCore

    Myślę, że tytuł jest trochę ochlapany. Jeśli uznać toto w kategoriach sztuki wyższej to Planet Terror nie sięga nawet naskórka ambitnym produkcjom. Tyle, że była to próba przywrócenia magii dawnych grindHouse'ów, o których my, europejczycy wiemy niewiele. Przyznam, że oglądałem oba filmy w USA, gdzie pokazywane były razem, w dawnej konwencji grindowej. Jest w tym jakaś magia. A wersja europejska? Moim zdaniem traci swój urok.Pzdr.
  • 2007-10-22 16:31 | exparrot

    *

    Zdaje się, że autor filmu nie obejrzał zbyt dokładnie, bo w recenzji jest parę nieścisłości, min. noga tancerki go-go została amputowana w szpitalu, a nie odgryziona przez zombie:)Warto również zauważyć, że oba filmy są raczej zabawą konwencją, która nijak ma się do zasad rządzących "sztuką wyższą" ("wysoką"?). Zresztą zdaje się, że podział na sztukę "wysoką" i "niską" jest nieuzasadniony w przypadku współczesnego kina, czy wręcz kina w ogóle. Dla mnie najważniejsze w "Planet Terror" i "Death Proof" są świetne bohaterki, kobiety silne (psychicznie i fizycznie), zdecydowane i samodzielne. Właśnie wykreowanie takich, a nie innych postaci wskazuje, że Rodriguez i Tarantino nie potraktowali dwóch gatunków kina klasy "C" (slashera i gorno) bezmyślnie. Kto zna, ten wie.
  • 2007-10-22 21:09 | Tad

    Ohyda zamiast przerysowania

    A mnie ten film i znudził i zniesmaczył. Znudził dlatego, że od czasu filmu "Od zmierzchu do świtu" Tarantino nie operuje już twórczo kinowymi konwencjami. O ile w jednym, dwóch filmach mogło o być ciekawe a w "Pulp Fiction" czy "Reservoir dogs" naprawdę znakomite i twórcze, o tyle teraz jest juz tylko nudne. Zabawa konwencjami powinna do czegoś prowadzić - do ich ośmieszenia, wyeksponowania, przerysowania - tyle, że to metoda dobra na dwa filmy. A u Tarantino mamy: dwie części "Od zmierzchu..", dwa razy "Kill Bill", "Deathproof", dwa razy "Grindhouse" - już dawno mi się to znudziło.Co ciekawe - wydaje mi się, że teraz sam styl czyli konwencjonalność stała się celem całego filmu. Na dodatek okraszone to jest zupką amerykańskości, której przeciętny Europejczyk nie tylko nie trawi - zwyczajnie nie rozumie... A najgorsze jest to, że te konwencje są przybrane momentami tak, że stopniowo wciągają. Ale nie śmieszą.To drugi zarzut - Tarantino nie umie przerysować twórczo konwencji taniego kina klasy B, więc zamiast tego je zohydza. Widzę różnicę pomiędzy zohydzeniem a przerysowaniem - zauważcie, że w świetnej angielskiej komedii "Wysyp zywych trupów" z 2004 potrafili tę zabawną konwencję przerysować i zabawić nią - Tarantino nie dorasta temu filmowi do pięt. Po prostu po setce urwanych głów człowiek czeka na jakieś tada! i info o co chodzi - a nie na kolejną setkę urwanych głów...Naprawdę "Grindhouse" jest słaby a Tarantino utkwił w rynsztoku, który pierwotnie zamierzał ośmieszyć.