Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Bliscy i najbliższa

(4)
Ksiądz Jan Twardowski oprócz testamentu pozostawił przyjaciołom karteczki z błogosławieństwem na wydawanie jego dzieł. Efekt jest taki, że dzieciom nie wolno śpiewać jego wierszy o biedronkach.
  • 2007-11-20 19:57 | Sobiesław Dudek

    X Jan Twardowski

    Miłosierdzie Boskie i głupota ludzka (tu: pazerność) są niezmierzone.
  • 2007-11-21 12:19 | Jaruta

    Muzy i harpie

    Jest coś rozpaczliwie smutnego w póżnych miłościach, w poźnej twórczości, w świadomości przemijania i w grzaniu się w cieple cudzego talentu. Nie jedna Pani Oleńka w literaturze, tyle, że jej sam Autor władzę oddał. A druga pani Oleńka (Ziółkowska) przy starym Wańkowiczu? Tę z kolei Autor potrafił, póki żył, utrzymać na zdrowy dystans. I tak potem zachowywała się jak ta wdowa żałobna . Nieśmiało podszepnę, że podobny syndrom zaobserwowałam u kard.Dziwisza. Ten z kolei z nadmiaru uczuć niemiłosiernie mitologizuje Dostojnego. Wystarczy porównać wspomnienia Sekretarza z ostatnich dni życia JP2 i wywiady z lekarzami. No dobrze. Ludzie lubią się wygrzewać w cudzym słońcu. Czasem taką rolę spełniaja żony - tyranizowane albo lekceważone za życia Mistrza - dowartościowują się w jegfo chorobie i po jego śmierci.Smutne, mroczne i bardzo ludzkie. Mamy wszakże nie jedno tylko oblicze.
  • 2007-11-24 17:09 | Anuśka

    Jak łatwo ocenić człowieka...

    Jestem studentką UG, miałam zajęcia z dr Iwanowską. Nie znam jej życia prywatnego, ale jako o wykładowcy mogę powiedzieć, że jest jedną z najserdeczniejszych osób, jakie dane mi było spotkać na studiach. Jest ciepłym, życzliwym i pełnym dobroci człowiekiem. Bardzo ją szanuję.Z niesmakiem przeczytałam powyższy artykuł. Jak łatwo oceniać innych, przywołując argumenty opierające się na domysłach i przypuszczeniach. Mam wrażenie, że tekst poszukuje afery, goni za tanią sensacją, której celem jest pozyskanie czytelników. Przedstawia zdanie "oskarżycieli", jest pełnym ironii monologiem celującym w dr Iwanowską. Przytaczając pojedyncze zdarzenia, nie szuka przyczyn pewnych zachowań, a tylko odpowiednio je zestawiając, wskazuje chciwość jako ich motywację.Laikom z zakresu literatury zwrócę uwagę na fakt, że posiadanie praw autorskich przez jedną osobę pozwala na zachowanie "czystej" twórczości. Im więcej różnych wydań, tym liczniejsze błędy mogą się wkraść. Prowadzi to do powstania wielu wersji jednego utworu/dzieła, co w konsekwencji może uniemożliwić wskazanie pierwowzoru. Odwołam się tu tu do trudności, jakie nastręcza historykom literatury posiadający wiele wariantów wiersz Norwida "W Weronie".Przed oceną, trzeba dobrze poznać przyczyny.
  • 2011-09-30 20:28 | Alef

    Re:Bliscy i najbliższa

    ludzie maja wiele twarzy.A przede wszystkim lubia wygrzewac sie w blasku cudzej slawy.Pewien mlody czlowiek zrobil wystawe prac niezyjacego malarza.Na plakacie najpierw bylo jego nazwisko napisane duzymi literami a tworcy ponizej.Dla mnie osobiscie ta pani ma tez cos wspolnego z "opiekunka" M.Wankowicza.Pecunia non olet.