Nie karmić mitów!

(4)
Historia Joy Division w obiektywie kamery Antona Corbijna, czyli pytania bez jednoznacznych odpowiedzi.
  • 2007-11-23 13:12 | blazej

    dziwna sprawa

    Zupełnie nie rozumiem tej egzaltacji wokół Joy Div. całkiem przeciętna, grzeczna kapela, pretensjonalne teksty, które pieszczą ego przekonane o swojej odmienności. No nic - może jeszcze kiedyś inaczej ją usłyszę.
  • 2007-11-23 19:24 | adam

    emocje, emocje, emocje

    z Joy Division związane jest to co w muzyce wydaje się być najaważniejsze: emocje i uczucie. To nie byli wirtuozi, za to przy użyciu minimalnych srodków (bas, bębny i śpiew Iana Curtisa) umieli stworzyć utwory, które pozostają na zawsze w pamięci. Ja lubię szczególnie ich pierwszą płytę z piosenkami w stylu 'Disoreder', 'Shadowplay' itp.P.S. Wspomniany w artykule Interpol również prezentuje podobne podejście do muzyki. Jak usłyszałem 'Untilted' z pierwszej ich płyty wiedziałem, że to Joy Division pierwszej dekady XXI wieku. (w latach 90-tych takim zespołem była Nirvana)
  • 2007-11-24 14:47 | marcenna

    komentarz do komentrza

    Zupełnie ne rozumiem egzaltacji wokół Putina, a jednak przyjmuję ją do wiadomości...
  • 2007-11-24 18:09 | knk

    oda do młodości

    No coż bracie,trzeba było mieć dwadzieścia lat w 1980 roku i usłyszeć Joy Division czy ... Dead Kennedy's...i mieszkać w PRL-u.

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną