Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Laureaci Paszportów Polityki 2007

(15)
2008-01-02 15:24 | Polityka.pl
  • 2008-01-02 15:24 | punkto

    klimko

    http://g-punkt.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=3385&Itemid=79"Była taka Centrala Rybna, pośrodku jednego z osiedli. To stamtąd pewnego razu mama przyniosła mi słoik islandzkich śledzi. Być może była to jedna z głównych inspiracji."
  • 2008-01-08 23:35 | lolo

    żenada

    jesli dobrze pamietam, na poczatku, zgodnie z nazwa, nagroda miala byc przepustka do wielkiego swiata, czytaj - "na zachod" dla mlodych i malo znanych artystow. oczywiscie nie spelnila pokladanych w niej plonnych nadzieji i stala sie, w tym roku to juz zart jakis jest, kolejna nagroda w ramach towarzystwa wzajemnej adoracji.takie odkrywanie prochu, ze Wajda wielkim rezyserem jest to byscie mogli sobie darowac, no naprawde...pzdr
  • 2008-01-09 08:12 | Tośka

    JUPI!

    Grabaż!
  • 2008-01-09 08:59 | bajbus

    Tak patrze na tych nagrodzonych

    Tak patrze na tych nagrodzonych z poprzednich i widac cz. na b. ze paszport polityki nie byl niczym przełomowym w ich twórczości, ot kolejna nagródka jagódka. Zreszta teraz mamy schengen i paszport juz traci na znaczeniu, chyba ze chce sie jechac do krajow rozwijajacych sie.
  • 2008-01-09 10:19 | gigolol

    shame on you!

    Żenujące to się robi powoli. Zwłaszcza ten Andrew i Grabaż. Jeden dotyka patriotycznej nuty za co z góry po maśle, drugi wziął się za Kaczmarskiego i wielki z niego AUTOR. Święte krowy w PL też mamy. Paszport przestaje nim być.
  • 2008-01-09 15:40 | aga

    literatura

    Cieszę się, że Michaśka się doczekał paszportu. Zasłużony!
  • 2008-01-09 18:05 | Dziwny Czlowiek

    Radosny

    Ciesze sie bardzo!!Misiek:), GRATULACJE!!Sracer...?!DC z San Diego
  • 2008-01-09 18:51 | zniesmaczona

    ...

    zwłaszcza... ze co ta kolejna "jagodka" jest promowane? np sztuke oddawania skladnikow ciala (ach jaka piekna nazwa na te pospolita czynnosc fizjologiczna) do puszek? pisze to oczywiscie w przenosni domyslajac sie, iz szlachetne ingrediecnje odbyly z ciala do puszki zapewne bardziej skomplikowana droge... tak czy inaczej sztuka to nie jest... i nawet nie samo to - bardziej wmawianie ludziom, ze wspolczesna sztuke ich kraju maja reprezentowac takie wyczyny - jest obrzydliwoscia!!! ps a na sztuce sie nieco znam, studiuje na asp...
  • 2008-01-09 20:32 | Pauli

    :)

    A ja sie ciesze ze Grabaż dostal Paszport :)
  • 2008-01-09 22:38 | Tośka

    Czytajmy ze zrozumieniem...

    @gigololZwłaszcza ten Andrew i Grabaż.(...)drugi wziął się za Kaczmarskiego i wielki z niego AUTOR.uzasadnienie wyboru:Nagroda za niezależność postawy artystycznej, za umiejętność łączenia estetyki rocka z tekstem literackim. Z tego co mi wiadomo( a wiadomo mi dobrze) to płyta Autor nie jest jedyną płytą w dorobku Grabaża i zespołu SNL. I nie tylko za nią otrzymał Paszport. Rozumiem gigolol że Tobie Paszport należał się o wiele bardziej ;PCo do Andrew, to Mickiewicz również pisał na nutę patriotyczną a jakoś z pomników go nie zwalamy( choć wielu próbowało) i świętą krową nie nazywamy.
  • 2008-01-10 10:31 | gigolol

    OH lord

    Tak, trzeba czymś uzasadnić wybór. Przykro mi, ale mnie to nie rusza i nie przekonuje. Paszport za niezależność postawy artystycznej??? Co za puste słowa, to nieudolne brzdęgolenie, z tekstami które może i zadowalają licealistkę, ale nie mnie. To obraza dla wcześniejszych laureatów. Ponadto uważam, że chyba nagrodę dostaje się za dany rok, czytaj 2007 i działalność twórczą w tym okresie. Michaśka Literatka nie dostałaby paszportu, gdyby nie spłodziła pewnego dzieła w minionym roku...Bez ściemy i dogryzania mi Tosiu, bo z rozumowaniem to nie ja mam problem. Paszport to swoisty prestiż i motywacja zarazem. Najbardziej przydatna tym, którzy robią rzeczy ważne, a nie tak widoczne jak na to zasługują. Paszport ma podkreślić i pozwolić większemu gronu zauważyć owe działania. Tak było z Fiszem i Skalpelem. A Grabaż pośród nich?...Andrew - tak święta oskarowa krowa z niemal świętym tematem. No tak, niezaprzeczalnie mu się należy zwłaszcza że od kilkunastu lat nie zrobił żadnego prawdziwie wartościowego filmu. Posiłkuje się tylko tematami, ktore dadzą rozgłos albo materiałem literackim, który adaptuje. Za co nagroda? Kieślowski to był ktoś. Na większy szacunek zasługiwał. Zdecydowanie.ps. kurde, Grabaż to obciach. Nie czujesz tego? Wybacz, ale dla mnie to płycizna i schematyczny rock. I nie będę więcej nad tym dyskutował, bo to żenujące.
  • 2008-01-10 10:33 | gigolol

    ze zrozumiem cd...

    i to za płytę AUTOR ją dostał, jeśli jesteś nieświadoma, tak jak jest napisane, że "Dwa lata temu był nominowany do Paszportów „Polityki" za płytę „Piła TangoA" Strachów Na Lachy".........
  • 2008-01-20 20:38 | Robert Wyszyński

    Zalosne dziennikarstwo

    Pan Łukasz Palkowski nigdy nie chodził do szkoły Lindy. Jest absolwentem Akademii Filmu i Telewizji w Warszawwie - najstarszej prywatnej Szkoły Filmowej w Polsce www. afit.edu.pl
  • 2008-04-03 02:10 | Witold

    Zabójstwo KARTOTEKI w KONESERZE

    Radio TOK FM objęło patronat nad 28 Warszawskimi Spotkaniami Teatralnymi.W dniu 31.03.2008 r. w Warszawskiej Wytwórni Wódek "KONESER"popełniono trzy zabójstwa i jedno wyłudzenie:P. Michał Z. zamordował:- Kartotekę T. Różewicza,- teatr jako taki,- publiczność,- naciągnięto mnie na wydatek 120,00 złotowy (2 bilety).Na okrągło w radiu winno się napiętnować i ścigaćtego zabójcę, ponieważ może narobić jeszcze więcej szkódSzczególnie, że zyskał opiekę ważnego patrona czyliInstytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego w Warszawie.Brałem (raczej próbowałem wziąć) udział w "spektaklu" w budynku (hali przemysłowej) dawnej Warszawskiej Wytwórni Wódek "KONESER" w "inscenizacji" p. Michała Zadary nazwany "Kartoteką" (chyba już nie Tadeusza Różewicza) - w ramach 28 WST - organizator Instytut Teatralny.Wielokrotnie czytałem ten utwór. Oglądałem spektakl w Teatrze Małym w reżyserii Tadeusza Minca (1973 r. - Wojciech Siemion) oraz oglądałem trzy realizacje telewizyjne:K. Swinarskiego (1967 r. - Tadeusz Łomnicki),K. Kieślowski (1979 r. - Gustaw Holoubek),K. Kutza (Kartoteka rozrzucona - 1990 r. - Jerzy Trela, Krzysztof Globisz).To, co zostało zaprezentowane w poniedziałek (31.03.2008 r.) nie mieści się w żadnej skali ocen.Głównie charakteryzowało się to wystawienie (raczej wiec, zebranie, zbiegowisko, masówka - w końcu fabryka) pogardą dla widza. Sposób wystawienia, "sala" i warunki przestrzenne całkowicie uniemożliwiały percepcję wielkich pomysłów natchnionego artysty p. Michała Zadry.Szkoda, że nie było w pobliżu kosza z jajkami, bo przybliżyłbym wizję strony internetowej p. M. Zadary do rzeczywistości. Można by rzec, jaka inscenizacja, takie zachowanie widza. Nie chcę się znęcać nad tym przedsięwzięciem. Wyżej wymienieni reżyserzy zasłużyli sobie, żeby nie być wymieniani obok p. M. Zadary w gronie inscenizatorów "Kartoteki".Różne pomysły zachowań teatralnych kiedyś "ćwiczyliśmy" na spektaklach w jednym z warszawskich liceów. Teatralnie wychowywaliśmy się na Jerzym Grotowskim - "Apocalypsis cum figuris", Józefie Szajnie - szczególnie "FAUST" w Teatrze Polskim - 1971 r. - muzyka Bogusław Schaeffer, Replika - 1973 r. i Dante w Teatrze Studio, Erwinie Axerze, Konradzie Swinarskim, Lidii Zamkow - "Komu bije dzwon" - 1972 r. (z Leszkiem Herdegenem), Henryk Tomaszewski - pantomima, Macieju Prusie i trochę zmyleni estetyką i sztuczkami Adama Hanuszkiewicza - "Kordian", "Beniowski").Potem w teatrze przeżyłem modę na p. Janusza Wiśniewskiego - Grand Prix Teatru Narodów za autorskie przedstawienia "Panopticum a la Madame Tussaud" i "Koniec Europy" w Teatrze Nowym w Poznaniu - 1984 r. (kalka z Tadeusza Kantora), p. Krzysztofa Warlikowskiego. Na szczęści nie dałem się wciągnąć w "teatr" p. Grzegorza Jarzynę p. Jana Klaty.Robiliśmy to dla kolegów i nauczycieli - za darmo (nie byliśmy ani wykształconymi reżyserami ani aktorami - czyli kompletni amatorzy). Odbywało się to na korytarzach i salach gimnastycznych (między innymi pokazaliśmy bardzo "awangardową" wersję "MAKBETA" - akcja obywała się wieczorem w różnych salach lekcyjnych na schodach, korytarzu i np. łazience - Lady Makbet myła ręce - nasi widzowie przemieszczali się wraz z linearnie pokazywanymi wątkami dramatu - odbywało się to w logicznej kolejności i na pewno nie symultanicznie).Zapłaciłem za spektakl w ramach 28 WST (2 bilety po 60,00 PLN)w sumie 120,00 PLN.Mając w pamięci wystawienie "DYBUKA" (TR Warszawa - 2003 r.) w tejże Wytwórni Wódek oraz "Dziadów" na ul. Nakielskiej (stara zajezdnia autobusowa - Teatr im. H. Modrzejewskiej - inscenizacja p. Lecha Raczaka - dawniej Teatr Ósmego Dnia) spodziewałem się spartańskich warunków, ale umożliwiających odbiór SZTUKI.To, w jakich warunkach obywała się oglądanie "dzieła" p. M. Zadary urągało wszelkim standardom (nawet, jeśli chodzi o eksperymenty formalne - np. widownia swobodnie przemieszczająca się od sceny do sceny po teatrze). W 1974 r. w jednym teatrów warszawskich w takiej konwencji pokazywał swoją wersję "Kandyda" Voltaire (Optymizm) zaprezentował Jan Dorman z Teatrem Dzieci Zagłębia Będzin (1974).Pomijając wartość inscenizacji - głównie chodzi o możliwości odbioru sztuki. Ten, kto nie zna sztuki właściwie usłyszał niewiele dialogów z oryginału Tadeusza Różewicza. Wielu zdarzeń w ogóle nie udało się zobaczyć. O zrozumieniu sensu na podstawie spektaklu, jeśli ktoś nie znał sztuki w ogóle nie mogło chyba być mowy.Taka "obsługa widowni" jest godna niewielkiej symbolicznej kwoty (góra 20,00 PLN). Jeśli komuś nie jest potrzebna widownia (takie wrażenie sprawia p. M. Zadra), to niech pokazuje ten spektakl na video lub dla znajomych. Jeśli "reżyser" chciał się poddać weryfikacji widowni, to nie może obywać się to w tak uwłaczających warunkach uniemożliwiających percepcji sztuki. Może o to chodziło, żeby nikt nie ogarnął całości i nie zobaczył, że przyjechali amatorzy biegania, padania, skakania, popiskiwania - podstawowy sposób komunikowania się z widzem w dniu 31.03.2008 r. Aktorzy może rozumieli w czym biorą udział.Ta inscenizacja, to również całkowite zlekceważenie utworu Tadeusza Różewicza. Jeśli nie kocha się (nie rozumie się) sztuki, którą chce się wystawić oraz nie ma się pomysłu, po co się ją wystawia, to z KARTOTEKI zostają tylko segregatory. Wystarczy wyjąć z szeregu dwa segregatory i cały pomysł inscenizatorski się wali.Jeśli to winna organizatora. Przede wszystkim dlatego, że zaprosił ten spektakl na 28 WST (nawet czyniąc inscenizacje p. M. Zadary osobnym wątkiem 28 WST - sic !). Jakie kryteria stosował INSTYTUT TEATRALNY wybierając morderstwo spektaklu, sztuki i teatru do 28 WST i podnosząc go rangi wydarzenia.Czy Państwu potrzebne jest dziecko, które krzyknie, ze "król" jest nagi ?Zwracam się o zwrot kwoty 108,00 PLN (ze 120,00 PLN) z uwagi na to, że nie udało mi się obejrzeć spektaklu w jego reżyserskim kształcie oraz z uwagi na utracone korzyści. Jak można zadumać się nad losem everyman'a w XXI wieku, jeśli p. Jana Peszka (Wacław, Tadzio) ledwo było słychać i widać. Reszta aktorów ćwiczyła etiudy jak na I semestrze studiów teatralnych lub kursów zawodowych jak zostać aktorem np. reklamówek (jak upaść po skonsumowaniu produktów konkurencji itp.)Szacunkowo 10 % dzieła Tadeusza Różewicza do mnie mogło dotrzeć (tekst i sytuacje, w których byli ustawieni aktorzy):60,00 PLN * 10/100 = 6,00 PLNW sumie dla mnie warte to było 12,00 PLN. Nie wyliczyłem ile tak naprawdę były warte pomysł p. M. Zadary, ponieważ jestem w tej kwestii zbyt subiektywny.Jak by rzekł cotygodniowy oceniający knajpy w Warszawie (CJG) - "Zadarę omijać z daleka - nieświeże, surowe, niesmaczne, odgrzewane i drogie".Z poważaniem łącze powyższe wyrazyOszukany widz (uczesany od wewnątrz) WitoldPSChodzi o dokonania p. M. Zadary oraz o to, że Instytut chyba zaocznie (bez oglądania - wystarczyła podobno rekomendacja p. T. Różewicza) zaprosił spektakl KARTOTEKA na 28 WSTNic co jest barbarzyńskie nie jest wybitne.Ja jestem everyman'em, który chyli swoją siwą głowę ze zgrozą przed naiwnością ludzką i płacze z rozpaczy nad tym, że "nowa percepcja" charakteryzuje się taką niewiedzą, zachwytem nad bylejakością. Jak trzeba mieć marne poczucie własnej wartości, żeby dać się uwieść takiemu oszustwu. Jak silna jest indoktrynacja popkulturą, reklamówkami, szybką i płytką konsumpcją, żeby taki wygłup uznać za dzieło wybitne.Proszę dużo czytać, starać coraz więcej rozumieć, wyzwolić w sobie odrobinę krytycyzmu i dystansu do biegającej, pokładającej się, popiskującej (skrzeczącej) rzeczywistości.Głównie życzę spotkania na swej estetycznej drodze podobnych artystów (także eksperymentatorów), których ja spotkałem a ich dzieła oglądałem.Proszę wysokie zachwyty ("wybitny", "porażający", "wspaniały") zarezerwować na przyszłe (oby nadeszły) doznania estetyczne i artystyczne.Czytać, czytać, czytać, starać się rozumieć co się czyta a zrozumienie tego co się widzi może przyjdzie, ale gwarancji nie ma. Najpierw jednak trzeba przejść odwyk (odtrucie) od sztuczek p. M. Zadary. Jeśli kogoś obraziłem, to nie przepraszam, ponieważ mam z czego czapkę zdjąć.