Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Zwierciadło wolności

(1)
Mało kto zdaje sobie sprawę, że w powiedzeniu „miejskie powietrze czyni wolnym”, tak naprawdę chodzi o miejskie prawo. To ono w świecie feudalnych porządków gwarantowało mieszczanom niezależność, status i przywileje.
  • 2008-01-03 13:02 | Marek Słoń

    Krzywe zwierciadło

    Agnieszka Kamińska w artykule pt. Zwierciadło wolności (P 49) słusznie podkreśla znaczenie prawa miejskiego, a magdeburskiego w szczególności, dla urbanizacji średniowiecznej Polski. Szkoda, że popełnia przy tym kilka podstawowych błędów. Zwierciadło saskie, do którego nawiązuje tytuł tekstu, nie było prawem miejskim, lecz krajowym. Nie wyklucza to jego wpływu na przyjmowane przez magdeburskich ławników regulacje. Ale właśnie lokacja miasta oznaczała, że w jego granicach prawo danego kraju przestaje obowiązywać. Istotą przywilejów udzielanych gminom miejskim nie była bowiem „niezależność”, o jakiej „uzależnieni od panów feudalnych mieszkańcy wsi mogli tylko pomarzyć”, lecz zasada jego terytorialności. Dotąd prawo związane było z osobą; lokacja miasta oznaczała wydzielenie obszaru, na którym obowiązywały odrębne przepisy. Właśnie dlatego „powietrze miejskie” czyniło wolnym. Zależność od pana feudalnego nie wyróżniała wsi, dotyczyła ona także wszystkich miast w polskich. Ich panem mógł być król, ale również miejscowa instytucja kościelna lub bogaty szlachcic. Cechą charakterystyczną średniowiecznej Polski była właśnie względnie słaba pozycja polityczna miast i zdecydowana dominacja liczebna niewielkich miasteczek, w znacznej części prywatnych, w większości pozbawionych murów, które od wsi różnił jedynie układ przestrzenny z rynkiem i status prawny. W ten ostatni była wpisana autonomia - czyli zarówno pewien zakres swobody jaki i zależność - o charakterze politycznym: prawo do wyłonienia samorządnej władzy administracyjnej i prawodawczej. Uściślenia wymaga też stwierdzenie, że „prawo niemieckie decydowało o tym, że pojawiały się mury, regularna sieć ulic, rynek, ratusz i kościół.” Jedynie prawo do budowy obwarowań i ratusza pojawiało się czasem w dokumentach lokacyjnych, ale i one nie stanowiły elementu prawa magdeburskiego jako takiego. Nadanie przywileju prawnego było po prostu jednym z elementów lokacji (obok wytyczenia granic i sieci ulic oraz ufundowania odpowiednich instytucji kościelnych), która dawała miastu szansę na szybki rozwój. Przy okazji chętnie dowiedziałbym się od Autorki, czego, jeśli nie prawa, miałaby dotyczyć cytowana na wstępie sentencja „miejskie powietrze czyni wolnym”, oraz co oznacza nadanie komuś statusu. Widząc w wersji drukowanej zdanie urwane w połowie próbowałem wymyślić jego sensowną kontynuację, na witrynie polityki znalazłem je w pełnej formie, ale sens nadal pozostaje nieuchwytny...