Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

W najnowszym numerze POLITYKI

(1)
  • 2008-01-06 16:56 | Barbara

    Dajcie spokój z babcią.

    Żadko czytam arytkuły ww autorki. Tym razem jednak zaintrygowało mnie słowo "Uniwersytet III Wieku". Od dziś nigdy nie przeczytam żadnego atrykułu p.Pietkiewicz.Ww atrykuł uważam za wyjątkowo toksyczny, oparty na złej literaturze (zbyt łatwo jest dziś wydać książkę i są one różne).Sądziłam, że po upadku kaczyzmu nastąpił koniec wyzywania ludzi od "lumpen...", homo - sowietikusów itp. Przykro mi, że znów jestem wyzywana:- w dzienniku kś. Pieronek nazywa mnie postkomunistką, bo nie chciałabym matury z religii i oceny do średnej,- a p. Pietkiewicz wyzywa mnie jeszcze gorzej (jestem szczęśliwą emerytką), od: - emerytalnej, klimakteryjnej, pownukowej, służebnej; nawet słowo "studiująca" jest użyte w negatywnym świetle. Ja w swoim otoczeniu mam, maiałam osoby "klimakteryjne"Nie mogę potwierdzić żadnej tezy autorki. Moja samotna ciocia (która pomogłami wychować córkę) umerała niemal z uśmiechem na twarzy, pogodzona, jak święta; moja druga ciocia opiekuje się wnukami i mówi, że jest bardzo szczęśliwa; moja matka wychowała 2 wnuków i nigdy nie narzekała; moja znajoma jest otaczana szacunkiem przez domowników, bo zbudowała dla nich i siebie dom;Ja - emerytalna, wreszcie mogę pozwolić sobie na studia podyplomowe, na które kiedyś nie miałam czasu (młodzież odnosi się do mnie z dużym szacunkiem, pomaga mi; nie czuję się wsród nich ubabcona - czym właściwie też trochę jestem zaskoczona. Już nie mogę doczekać się wnuka ze strony córki; będę się nim opiekować z radością i nie będę się czuła z tego powodu ubabcona; taką rolę mogę i chcę przyjąć (oczywiście nie będę wstawać o 5.00; to rodzice wstaną i mi wnuka przywiozą).Nie widzę różnicy w starzeniu się panów i pań; chyba jednak kobiety lepiej radzą sobie z samotnością; nie sądzę, żeby tak bardzo tęskniły za "ręką hydraulika", bo chyba lepiej potrafią organizować sobie czas; to dlatego jest ich więcej na UTWieku. U nas w domu marudził mój mąż, a nie ja - i co z tego? Teraz - gdy umarł, tego marudzienia nam brakuje - nadrabia to syn, choć jest młody. Myślę, że w społeczeństwie każdy ma swoją rolę; babcia też i w niczym jej to nie ujmuje. I chyba niewielu ludzi podziela poglądy autorki (no chyba autorki wymienionych księżek - skąd one to wiedzą???)Artykuł napełnił mnie dużym niesmakiem (jakby powrotem na chwilę kaczyzmu, spod którego się właśnie wyzwoliliśmy, zdziwieniem, że takie artykułuy pojawiają się w Polityce.