Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Bitwa pod Grunwaldem

(3)
2008-01-15 17:04 | Polityka.pl
  • 2008-01-15 17:04 | obserwator

    Warte obejrzenia!

    Sztuka warta obejrzenia. Jako zwyczajny "widz z ulicy" mogę obiektywnie stwierdzić, że jest bardzo dobra! Nie jestem krytykiem teatru i patrzę na spektakl poprzez swoje odczucia. Podoba mi się scenografia, zbudowanie sceny i publiczności, to jak aktorzy wykorzystują przestrzeń, którą mają do dyspozycji oraz gra aktorska młodego w końcu zespołu. Widać subtelną rękę reżysera, ale też inwencję i spontaniczność wykonawców. Śpiewy chóralne mnie po prostu zachwyciły, a przy "Bogurodzicy" dreszcze przeszyły mi ciało! Sztukę ogląda się z dużym zainteresowaniem. Już pierwsza scena wyzwolenia się z okowów czytaj:znienawidzonych obozowych ubrań jest bardzo wymowna! Przepiękna delikatna i subtelna scena miłosna, rewelacyjne ukazanie okropności obozowych w postaci nagich ciał w tle głównej bohaterki. Niknie tu jej nagość, niemal się jej nie zauważa! No i dialogi między poszczególnymi bohaterami a Tadkiem: każdy inny, każdy doskonały i wymowny! Polecam tę sztukę każdemu, kto chce ją oglądać nie patrząc na słowa krytyków teatralnych, bo oni oceniaja teatr w specyficzny sposób. Duże brawa dla zespołu aktorskiego i głównego bohatera.
  • 2008-01-17 20:50 | Intelektualista

    Teatr Studio doskonale zaczął!

    Scenariusz sztuki "Bitwa pod Grunwaldem" jest wierny tekstowi Borowskiego. Trafnie i wiernie oddaje to co przedstawił on w swoich opowiadaniach poobozowych, a w szczególności atmosferę panującą w obozie dla dipisów, postawy ludzkie, pogoń za przysłowiową kromką chleba, stosunki międzyludzkie, wrogość, a także strach. Aktorzy wcielają się w postacie z tamtych lat w sposób bardzo sugestywny, autentyczny i mnie przekonujący. Dialogi są prawdziwe i szczere, a o to przecież chodzi. Trudna tematyka podana jest w zrozumiały dla widza sposób. Realizację wizji reżysera (podkreślam: wiernej Borowskiemu) wspiera bardzo dobra scenografia, muzyka, dźwięk, światło i co najważniejsze gra aktorów. Jeśli ktoś szuka tu jakiejś wizji odnoszącej się do współczesności i przekłamującej treści wyczytane u Borowskiego to się zawiedzie. Może co najwyżej zobaczyć małość Polaków, która towarzyszy im do dziś jako spuścizna po tamtych czasach. Widać tu, że Polacy niczego się przez trudne doświadczenia historyczne nie nauczyli. Nadal spotykamy wokół siebie takich jak w sztuce Cyganów, Chorążych, Synalków, a co najgorsze Redaktorów jakby żywo wziętych ze sceny... Byle kąsać i gryźć, nawet kraść, byle komuś dokopać, byle widzieć czubek swego nosa. Czyż nie jest to obraz widziany obok nas teraz? Inscenizacja bardzo dobra! A wybór Teatru Studio trafny! I wcale NIE przegrał on, jak pisze gdzieś jeden z tzw. krytyków teatralnych z Borowskim. On go pokazuje i odkrywa na nowo! Pokazuje młodemu pokoleniu to co nieznane i często niedoceniane. A może należałoby pokazać sztukę uczniom szkół średnich, bo pewnie niewielu z nich zna słowo dipisi, a o obozach dla takich osób to pewnie nie słyszeli w ogóle? Warto, by spektakl zobaczyli ludzie, którzy byli dipisami. Konfrontacja z ich doświadczeniami mogłaby dużo wnieść w wymowę przedstawienia.