Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Zasady publikacji komentarzy na witrynie www.polityka.pl

(5)
  • 2008-02-06 01:21 | Bobola

    Lepiej pozno niz wcale

    Dobrze sie stalo, ze Redakcja ujawnila kryteria publikacji komentarzy czytelnikow. O ile dobrze rozumiem sankcja za niepodporzadkowanie sie zamieszczonym wyzej szesciu przykazaniom blogera jest nieopublikowanie niestosownego komentarza. Nie ma natomiast mowy o permanentnym relegowaniu niefortunnego literata z tej czy innej witryny. Musze tez zauwazyc, ze przykazenia 2 i 3 zasluguja na pewien komentarz. Kto bowiem ma decydowac o tym jakie sformulowania obrazaja dobre imie danego obiektu? Czy na przyklad krytyka dzialalnosci Naszego Wielkiego Prezydenta (oby zyl wiecznie) moze byc uznana za akt obrazy? Wiemy tez z doswiadczenia lat nie tak odleglych, ze prawo i sprawiedliwosc to na ogol dwa rozne pojecia. Czy zatem mamy kierowac sie duchem czy tez raczej litera prawa? Wierze, ze praktyka (czyli nasza dobra marksistowska praxis) odpowie na te pytaniaw stosownym czasie.
  • 2008-02-15 14:09 | LiDeR

    100 dni

    Temat pierwszych 100 dni rządu jest na ustach i piórach wszystkich.(kto zdecydował, że ten okres jest tak ważny!!!).Skoro tak jest to proponuję zmienić zasady wyborcze - wybory na próbę, na okres 100 dni. Partia, ktora zdobyła najwięcej glosów (ale bez żadnych koalicjantów) rządzi przez 100 dni, po których dokonywana jest ocena wyników. Jeśli nowa władza się sprawdzi to rządzi dalej, jeśli nie to do władzy dochodzi partia z drugim wynikiem wyborczym - oczywiście na 100 dni próby...Co będzie jeśli żadna z partii nie przebrnie przez okres próbny!?
  • 2008-03-14 21:11 | Anna

    mass media

    Przepraszam, że to nie komentarz do Pani bloga, ale jestem wzburzona! Czytam Pani artykuły w Polityce, cenię je sobie bardzo. Ale po przeczytaniu Pani artykułu o TV i Radio poczułam, jak bardzo nie ważni są odbiorcy. Nie mam "kabla" ani "satelity" czasem chętni obejrzałabym w TV coś nie dla idiotow (dobry film chociażby), oglądam tylko "fakty" i "wiadomości", czasem jakiś program publicystyczny (przeważnie by doznać zawodu). Filmy tylko USA, USA i to marne, a ileż można odcinków "M jak Milość" wytrzymać? Całe szczęście, że istnieje 2. pr. radia. I Pani chce to zniszczyć, połączyć z "bisem"? Już raz walczyliśmy o ten program i udało się, ale teraz pewno się nie uda. Telewizja i za Kwiatkowskiego i jeszcze chwilę potem była dużo lepsza. Teatr nie tylko o agentach i zbrodniach komunistycznych, Olga Lipińska, czasem niezle filmy, wszystko to zostało nam odebrane. Jest mi przykro, że nasi politycy i publicyści nie szanują potrzeb ludzi nieco bardziej wymagających. Nawet za "komuny" bylo dużo lepiej. Nie samą polityką człowiek żyje. Łączę wyrazy szacunku Stara Polonistka z Krakowa.
  • 2008-03-18 00:02 | barbara

    do red. Paradowskiej

    Proszę aby w audycji "Puszka Paradowskij" pozwalała Pani wypowiedzieć sie zaproszonym redaktorom. Ostatnio coraz bardziej wyglada to na Pani mamolog. Pozdrowienia.
  • 2008-03-19 17:55 | Piotr

    Chabrowski

    Szanowni Państwo,Chciałbym odnieść się do artykułu Pani redaktor Joanny Solskiej "operacja ubezpieczenie"Polityka - nr 9 (2643) z dnia 01-03-2008; s. 42 Rynek. Jestem jeszcze studentem ekonomii i podobnie jak większość innych młodych ludzi, moje doświadczenia ze służbą zdrowia do tej pory na szczęście były sporadyczne. Mimo to, nieustannie spotykam się z krytyką obecnej sytuacji przez przyjaciół, najbliższych a pomimo wysiłków kolejnych ekip rządzących mam wrażenie, iż zmiany nie idą w żadnym, konkretnym kierunku. Brakuje spójnej wizji, pomysłu na skuteczne rozwiązania.Pomysł wprowadzenia dodatkowych prywatnych ubezpieczeń dla wielu może wydawać się mądrym i efektywnym rozwiązaniem, ale w moim odczuciu bolączki służby zdrowia tkwią również gdzie indziej, nie tylko w systemie opłacania usług medycznych czy to przez NFZ czy prywatnych ubezpieczycieli. W polskich przychodniach i szpitalach brakuje systemu motywacyjnego dla pracowników, który wpływałby na ich efektywność, jakość wykonywanej pracy oraz nastawienie do pacjenta, który powien zawsze być traktowany zgodnie z zasadą "klient nasz pan". W rzeczywistości pacjenci niejednokrotnie spotykają się z obojętnością, niechęcią a nawet z koniecznością wręczenia łapówki. Opłacanie świadczeń zdrowotnych w którym, "pieniądze idą za pacjentem" miał tę sytuację zmienić, bo w teorii powinniśmy mieć możliwość wyboru lekarza bądź specjalisty. Niestety na ogół szpitale ( i poszczególni lekarze) działają trochę jak monopoliści a w sytuacji kryzysowej jesteśmy zmuszeni do korzystania z ich usług, często po odczekaniu w bardzo długiej kolejce. System służby zdrowia, w moim odczuciu, będzie nie efektywny dopóki nie uwzględni się w nim negatywnej natury człowieka (owego homo economicusa), który szuka korzyści przede wszystkim dla siebie a nie dla ogółu. W każdej innej branży, pracownicy muszą dbać o klienta, doskonalić swoje umiejętności bo występuje konkurencja w której sposób obsługi, uśmiech, szybkość odgrywają kluczową rolę. Rynek niejako wymusza troskę i empatię wobec klienta. W publicznej służbie zdrowie takiej konkurencji nie ma a jej wprowadzenie wśród specjalistów okazałoby się fikcją. Myślę jednak, że dobrym remedium na owe problemy, mogłoby stać się uzależnienie pewnej części pensji pracowników służby zdrowia od ewaluacji ich usług przez pacjentów. Po wykonanym zabiegu czy wizycie anonimowo (na papierze, czy też przez internet) pacjent mógłby dokonać krótkiej punktowej ewaluacji, a na podstawie wielu zebranych ocen (raz na rok czy kwartał) według spójnego systemu lekarz mógłby otrzymać sporą premią albo wręcz przeciwnie utracić część poborów. W rezultacie dla wielu dobrych pracowników służby zdrowia, dalsze protesty czy strajki przed sejmem czy radą ministrów stałyby się zbędne, bowiem dzięki własnej ciężkiej pracy i trosce o pacjentów w nieskomplikowany sposób szybko uzyskaliby przyzwoite pensje. Z koleji dla "obijaczy", "łapówkarzy" system stałby się prawdziwą zmorą bo jeśli nawet lekarz czy pielęgniarka wymusiliby łapówkę, ich postępki bardzo szybko wpłynęłyby na ocenę a w konsekwencji na finansowe dodatki. Co prawda nie słyszałem o podobnym systemie w żadnym państwie, ale myślę, że po dopracowaniu takie rozwiązanie bardzo pozytywnie i motywująco wpłynęłoby na polski system służby zdrowia. z poważaniem,Piotr Chabrowski