Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Kościół i medycyna

(12)
Czy wywiedzione z religii nakazy moralne mogą powstrzymać rozwój badań medycznych? Gdyby tak było, nie mielibyśmy dziś dostępu do szczepień, transplantacji, antykoncepcji, sztucznego zapłodnienia, badań prenatalnych i wielu skutecznych terapii. Choć odwieczny spór między Kościołem a nauką co jakiś czas znów wybucha, zwykle wygrywa medycyna. Lub hipokryzja.
  • 2008-02-20 10:02 | jaruta

    Gdyby to były tylko pytania

    nie byłoby sprawy. Pytania, dyskusje, namysł są konieczne we wszystkich zagadnieniach i badaniach dotykających samej istoty człowieczeństwa. Istotne jest to, że KK zdaje sobie sprawę, że dotychczas musiał wycofać się z każdej kwestionowanej przez siebie linii sporu z nauką. Zajęło mu to każdorazowo kilkaset lat. Tyle czasu ludzkość nie ma. Być może czas już żeby Hierarchowie zdali sobie sprawę, że i tym razem przyjdzie im wycofać swoje zastrzeżenia, że jest to tylko z ich strony opóźnianie nieuniknionego. Zamiast głębokiego namysłu mamy upór zmierzający do zablokowania suwerennych praw naukowców i rządów. Niedobrze.
  • 2008-02-21 17:38 | Przemyslaw _ Stockholm

    ...a gdyby

    ...a gdyby sie okazalo, ze komorka jajowa ma w sobie (kazda komorka w kazdym cyklu) pol duszy .... i gdyby sie okazalo ze plemnik ( kazdy plemnik w kazdym ejakulacie) ma takze pol duszy ... to kazde polaczenieplemnika z komorka jajowa musi oznaczac natychmiastowepowstanie pelnej duszy ...czyli istoty powolanej przez Boga. To oznacza ze Kosciol Katolicki ma racje. Ale czy plemnik i komorka jajowa maja po pol duszy aby w chwili poczecia stworzyc pelna dusza czyli cialo wedlug woli Boga ?
  • 2008-02-21 21:30 | Rychu

    Co z postępem nauki?

    Postęp naukowy może kroczyć nieprzerwanie! Czy tak samo może dziać się z rozwojem gospodarczym, który jest aplikacją wyników naukowych w życie publiczne. Taki problem: można zbudować na świecie dowolną ilość samochodów, dowolną, czyli taką, że tak jak w USA będzie w nich miejsc siedzących dla wszystkich ludzi na świecie, i jeszcze trochę zostanie, to jest niesporne, tylko warunek, dostarczyć materiały. Ale te samochody powinny jeździć. Czy można wybudować tyle dróg, żeby zmieściły sie na nich samochody w ilości dla wszystkich ludzie świata. Może drogi daje się wybudować. Ale następna wątpliwość, czy atmosfera wchłonie taką ilość spalin. W tym ciągu pytań jest też taki punkt, że możliwe jest pytanie dzisiaj jeszcze nie stawiane. Wiemy, że kilka dekad wcześniej nikt nie pytał o tzw kwaśne deszcze. To w sprawie samochodów. Podniosłem dlatego, że rzecz przystępna. Istnieje kilka innych problemów mniej przystępnych, mniej intuicyjnych a również ciągnących za sobą coś groźnego, co już jest rozpoznane, ale też coś nierozpoznane w dniu dzisiejszym, tak samo jak owe kwaśne deszcze trochę wcześniej. Mam przekonanie, bardzo mgliste, coś jak wyczucie, przeczucia, odczucia, uczucia, że postęp cywilizacyjny wyczerpuje swoje możliwości. To nie jest bariera możliwości konceptualizowania problemów przez badaczy, to nie jest brak środków realizacji tych koncepcji. Tylko Ziemia jest za mała, wprawdzie dość duża, ale może być za mała, na to, że kilka miliardów ludzi wsiądzie do swoich samochodów ... Albo kilka miliardów ludzi będzie chciało skorzystać z najnowszej techniki leczenia. Przypomnę, że operacja przeszczepu w Polsce to wydatek blisko 100 tysięcy złotych, a prawie drugie tyle, to leki przytrzymujące przeszczep, żeby nie zaraz, tylko po kilku latach taki zabieg powtórzyć. Chyba, że nie można, bo pacjent nie przeżył. W USA obliczono, że przeciętne przeżycie po transplantacjach i innych bardzo wyspecjalizowanych zabiegach wynosi średnio 2 (słownie dwa) lata, czyli 60% żyje mniej niż dwa lata, a reszta, czyli mniejszość, trochę dłużej. Żeby wypracować dochód wartości ponad 100 tysięcy złotych trzeba trochę środowiska uszczknąć. Na koniec informacja pomyślna: są środowiska gdzie ludzie żyją ponad 100 lat, w pełnym zdrowiu. Mniej pomyślne jest to, że to nie są skupiska ludzi w miejscach tak zwanej kultury transatlantyckiej. RYCHU
  • 2008-02-26 20:02 | anna

    nauka a koścól

    KK od zarania wieków zawsze był w opozycji do nauki i wszelkiego postepu. Im bardziej rozwija sie nauka, tym słabsze sa wpływy KK. Dlatego w krajach o wysokim poziomie cywilizacyjnym wpływy kościelne sa słabe, postepuje sekularyzacja. Ten proces zaczyna byc widoczny i w Polsce. Mlodsze, bardziej wyksztAłcone pokolenie nie bedzie brało - miejmy nadzieję-opinii KK w kwestiach rozwoju i wykorzystania nauki
  • 2009-01-08 10:44 | AHAWA

    Re: Kościół i medycyna

    Jest wiele prawdy w tym artykule jednak nie powinna ona przyslaniac przeslania jakie idzie z Krzyza ktory tutaj jest osmieszany. Cokolwiek by nie bylo pisane to i tak na koncu zycia kazdego czlowieka jest smierc i lepiej nad tym sie rozwodzic. MEMENTO MORI a wszystko bedzie tak jak byc powinno.
  • 2009-01-16 09:52 | Misza

    Trochę błędów w artykule

    Bonifacy VIII w 1299 r. rzeczywiście wydał bullę dotyczącą postępowania z ludzkimi zwłokami. Rzecz jednak w tym, że jedynie pośrednio dotyczyła ona kwestii anatomii i sekcji zwłok. Papieski zakaz dotyczył ówczesnej, dość makabrycznej praktyki, polegającej na gotowaniu zwłok, pobieraniu z nich organów i przechowywaniu ich w wybranych miejscach. Nie chodziło oczywiście o jakiekolwiek zwłoki, ale o ciała osób znaczących. Mógł to być ktoś, kto zmarł w opinii świętości, ale mógł to być także jakiś sławny rycerz czy szanowany władca. Posiadanie jego szczątków miało dla ich właściciela znaczenie polityczne – wzmacniało jego władzę i pozycję rodu.

    Rycerz ugotowany
    Papieski zakaz mógł dotyczyć także sytuacji, w której jakiś rycerz poniósł śmierć na dalekiej wyprawie, a jego towarzysze chcieli przynajmniej część jego ciała pochować w ojczystej ziemi. Bywało, że w tym celu dzielili oni i gotowali zwłoki. Tej praktyce sprzeciwił się Bonifacy VIII. To prawda, że w późniejszym czasie komentatorzy wyinterpretowywali z jego bulli zakaz przeprowadzania sekcji zwłok także w celach badawczych. Ale jeśli to robili, to na odpowiedzialność własną, a nie Kościoła. Ich działalność nie zahamowała jednak rozwoju medycyny. Przeciwnie: krótko po wydaniu bulli, bo już w 1302 r., w Bolonii dokonano pierwszej udokumentowanej sekcji zwłok. Kolejne miały tam miejsce w latach: 1306 i 1315. A 50 lat po wydaniu bulli Bonifacego VIII sekcję zwłok przeprowadził nie kto inny jak nadworny lekarz jego następcy, papieża Urbana V. Kościelna akceptacja praktyki sekcji zwłok nastąpiła w roku 1482.
    jeśli chodzi o transfuzję, to rzecz w tym, że dopiero w 1901 r. austriacki uczony Karl Landsteiner odkrył grupy krwi, zaś antygeny krwi (Rh) odkryto dopiero w roku 1940. Od tego momentu można mówić o bezpiecznym dla pacjenta przetaczaniu krwi. Gdyby Kościół wcześniej zaaprobował transfuzję krwi jako metodę leczniczą, to podżyrowałby swoim autorytetem prowadzone na ślepo eksperymenty.
    Profesor Uniwersytetu Opolskiego, ks. dr hab. Piotr Morciniec, który jest najprawdopodobniej jedynym polskim uczonym, który badał stanowisko Kościoła dotyczące sekcji zwłok od starożytności aż po czasy współczesne i przygotowuje na ten temat obszerną publikację.
  • 2010-02-19 00:00 | Kasia

    Re:Kościół i medycyna

    Ten artykuł jest napisany tak stronniczo, przeskakując z wątku na wątek i tak mocno widac w nim z góry założoną tezę, że szkoda gadac. Tragedia Panowie! Bezstronnośc to ostatnia cecha Waszego artykulu.
  • 2011-02-11 13:24 | dolnoslazak

    Re:Kościół i medycyna

    Boska sila zycia,boski duch nie potrzebuje koscielnych urzednikow.W polskim wydaniu kosciol jawi sie jako trudno usuwalna szklana sciana odgradzajaca nas od wiedzy .Klepanie tych samych formulek sluzy zachowaniu ich organizacji
    w stanie pozornie nienaruszalnym ale to tylko ich zludzenie.Spalilo by sie oponentow na stosie ale pora nie ta.""
  • 2013-05-23 09:24 | lukald

    Re:Kościół i medycyna

    @Misza pisze:
    "To prawda, że w późniejszym czasie komentatorzy wyinterpretowywali z jego bulli zakaz przeprowadzania sekcji zwłok także w celach badawczych. Ale jeśli to robili, to na odpowiedzialność własną, a nie Kościoła. "

    Ciekawa argumentacja. Przecież właśnie ci "komentatorzy" (najwyżsi rangą duchowni) pochodzili z kościoła i w imieniu kościoła tegoż zakazywali sekcji.
    Odnośnie słów, że mimo zakazu sekcje robiono, a więc KK nie zahamował rozwoju medycyny...cóż, wielu naukowców działało mimo zakazów. Stąd mamy postęp. Gdyby nie odważni ludzie sprzeciwiający się KK nadal byśmy żyli w średniowieczu. Tyle tylko, że można zastanowić się jak bardzo nauka byłaby bardziej rozwinięta, gdyby nie restrykcje i mordy na ludziach nauki.
    Wielki Galileusz uniknął egzekucji tylko dzięki wielkim protektorom, i wyrzeczeniu się swoich idei. Wielu innych nie miało tego szczęścia, a dla większości sama próba poznania świata nauki była herezją, za którą groziła śmierć.

    Misza pisze dalej o transfuzji krwi.
    KK nie miał ani propagować tego zabiegu, ani go hamować. Po prostu medycyna to nie rzecz kościołów czy sekt.
    Nie spotkałem się z sytuacją, aby gremia naukowe nakazywały, lub zabraniały określonych katolickich rytuałów. To nie ich zakres kompetencji... Skądże więc przyznajesz prawo kościołowi, aby mógł decydować co uczeni mogą robić,a czego nie ?
  • 2014-11-07 11:30 | ETUI

    Re:Kościół i medycyna

    @Misza

    "eśli chodzi o transfuzję, to rzecz w tym, że dopiero w 1901 r. austriacki uczony Karl Landsteiner odkrył grupy krwi, zaś antygeny krwi (Rh) odkryto dopiero w roku 1940. Od tego momentu można mówić o bezpiecznym dla pacjenta przetaczaniu krwi. Gdyby Kościół wcześniej zaaprobował transfuzję krwi jako metodę leczniczą, to podżyrowałby swoim autorytetem prowadzone na ślepo eksperymenty. "

    Jak to się ma do in vitro na przykład, gdzie nie o skuteczność metody jako takiej i jej bezpieczeństwo chodzi, a o jej potępienie w czambuł jako niegodnej i zbrodniczej wręcz.
  • 2015-03-31 18:44 | Grzegorz

    "nieistotne" szczegóły...

    Teza jest - argumenty się do tego dopasuje...

    Bonifacy nie zakazywał sekcji zwłok; bulla dotyczyła poszanowania zwłok - tak samo, jak i dzisiejsze prawo; opisywany Wesaliusz, twóra anatomii, żył i pracował na dworach królewskich (w tym i na dworze króla Hiszpanii) - nikt mu nie przeszkadzał w swoich działaniach; na śmierć był skazany nie za wykradanie zwłok, a za sekcję żywego (jak się okazało) człowieka... Dla autorów artykułu to nieistotny szczegół??
    "obraz Rembrandta ... przedstawia właśnie taką na półlegalną sekcję" - skąd wiedza, że "półlegalną"?? Wikipedia twierdzi, że "Dzieło powstało jako upamiętnienie publicznej sekcji zwłok - dokonywanych co roku w Amsterdamie". Czyli "półlegalna" to synonim publicznej...
    Zdanie dalej - dopiero w XVIII w. sekcje oficjalnie na uczlniach medycznych - a wcześniej, w opisie Wesaliusza, było "regularnie przeprowadzał sekcje na uniwersytecie" - już w XVI wieku. W tym samym akapicie dwa sprzeczne stwierdzenia.
    I tak dalej - właściwie w kazdym kolejnym akapicie.
    Wstyd, Panowie, wstyd...
  • 2015-07-29 14:17 | Ja

    nieładnie, Panowie Autorzy

    nieładnie...