Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Bladozielony

(5)
Dolar dalej będzie słabł i zupełnie nie widać chętnych, którzy chcieliby go wziąć w obronę.
  • 2008-03-06 15:34 | ja

    A moze troche o to chodzi?

    A moze oslabienie dolara nie do konca jest przypadkowe? Przeciez amerykanska gospodarka spowalnia i ma swoje problemy ktore hamuja tez popyt wewnetrzny. To z kolei grozi dalszym jej spowolnieniem. Skoro perspektywy wewnetrzne sa mierne to rozwiazaniem moze byc tu eksport. Przy okazji slabszy dolar (ktory Chinczycy otrzymuja za eksportowane do USA towary) to tez mniejsza oplacalnosc importu a wiec znow szansa na wzmocnienie wlasnej gospodarki. Do tego sztucznie utrzymywane kursy walut glownych eksporterow do USA (chocby wymienionych Chin wlasnie), ktorzy odzegnuja sie od dawna od kierowanych do nich nawolywan (USA) o uwolnienie walut... wiec moze to nie do konca jest wszystko przypadkowe.
  • 2008-03-06 16:12 | janusz

    Dolara położyli na łopatki kapitalisci

    To jest największy paradoks naszych czasów. Dolara na łopatki położyli kapitalisci-miliarderzy. Tak jak komunizm rozwalili robotnicy . Dolara rozmienili na drobne kapitalisci którzy w pogoni za zyskiem wyprowadzili fabryki i biznesy poza Stany, a w Stanach zostwiając magazyny na produkty z Chin. Polityka takich prezydentów jak Clinton /NAFTA/ i Bush dobiła Stany , a szkoda bo to wyjatkowo piękny kraj i nie zasługuje na takich wodzów. Kilkaset cwaniaków zostało przy okazji miliarderami , ale produkcja uciekła poza Stany co jest błędem nie do wybaczenia.Ekonomisci , doradcy i politycy takiej polityki "globalnej" doprowadzili ten kwitnący kiedy kraj na skraj kryzysu. Miliarderzy mają to w nosie , oni swój majątek już wywieźli.
  • 2008-03-06 17:33 | Bobola

    Historia sie powtarza

    Obecny spadek wartosci USD, ktory trwa zreszta juz od konca roku 2000 (patrz http://bobola.a.googlepages.com/realgdpofusa1929-2007)jest wynikiem planowanej przez Fed.Res. devaluacji amerykanskiej waluty. Nadmierna produkcja nadwartosciowego pieniadza, nie opartego o zloto oraz skup zlota przez banki i glowne instytucje finansowe USA spowodowaly nadmierna podaz dolara. Powtarza sie sytuacja kryzysu lat 1970-1980. Spadek wartosci dolara bylby blogoslawienstwem dla przemyslu USA. Problem w tym, ze dzieki polityce wolnego rynku niewiele galezi przemyslu ocalalo. Byc moze gdy amerykanski kryzys dojdzie do konca , co zapewne nastapi okolo roku 2012 to rozpocznie sie reindustrializacja kraju. W tej chwili kryzys jest dopiero w polowie swojej drogi. Mozna oczywiscie go zatrzymac. Metoda skuteczna byloby wprowadzenie wymienialnosci na zloto (np na poziomie 1000 USD za uncje albo, jak to zrobil prez. Reagan, podniesienie stop procentowych do poziomu 10-12%. Ale jak sie wydaje amerykanie nie zdaja sobie sprawy z powagi sytuacji badz tez jej bieg odpowiada planom amerykanskiej finansjery. Polska nie jest niestety biernym obserwatorem zdarzen. Realny polski PKB (mierzony w zlocie) spadl od roku 2000 o okolo 40% a eksport polskich towarow do USA jest calkowicie nieoplacalny. Ze sklepow zniknela nawet polska zywnosc.
  • 2008-03-08 09:39 | Jx

    Mocne fundamenty

    Iluż to komentatorów i analityków ekonomicznych wyszło z ukrycia bo maja co pisac o słabnacym dolarze i silnej złotówce a więc i "mocnych fundamentach " polskiej gospodarki , która w 70 % należy do zagranicy ! To że dolar jest slaby każdy widzi ale to że to wcale nie jest zbawieniem dla Polski skrzętnie sie przemilcza tradycyjnie głosząc propagande sukcesu !Lekkie pierdniecie w Ameryce robi spustoszenie na naszej giełdzie i w naszych kieszeniach ! No ale fundamenty sa silne !
  • 2008-03-09 15:25 | Bartek

    Gigantyczny deficyt

    Sądzę, że mimo wszystko kluczowe znaczenie ma gigantyczny deficyt w obrotach z zagranicą (powyżej 5% PKB, które wywołałyby czerwony alarm w każdej innej gospodarce świata). W wiekszej części jest on zasługą zadłużenia rządowego ('podwójny deficyt'), ale gdyby próbowano dostosować go do realnych potrzeb gospodarki - ucierpiała by głównie konsumpcja opływających w dostatek Amerykanów.Na konieczne dostosowania do tej pory brakowało woli politycznej. Sytuacja zaczęłaby jednak choć torchę zmierzać do normalności, gdyby kraje arabskie odwiązały swoje waluty od dolara (niektóre już to zrobiły) - w przeciwnym wypadku mieszkańcy USA nadal będą płacić absurdalnie niskie ceny za ropę. Tymczasem petrodolary skumulowane w funduszach arabskich szejków kiedyś zostaną uruchomione. Amerykańskie papiery wartościowe już dawno nie znajdowałyby nabywców, gdyby nie Chińczycy kupujący każdą ich ilość. Pewnie lepiej by było, gdyby chińskie fundusze pochodzące z eksportu były reinwestowane w Stanach. Ale tam panuje strach przed chińskim kapitałem. W grę o dolara USA próbuje wciągnąć Europę, sugerując, że to jej powinno zależeć na światowej równowadze. Inaczej mówiąc, chodzi o podzielenie się swoją nieodpowiedzialnością ze światem.Jednynym faktem przemawiającym za obecną argumentacją Stanów jest to, że mimo oficjalnych deklaracji i dostosowań, w kategoriach realnych chińskie renminbi w dalszym ciągu jest niedowartościowane. Tylko że proszenie Chin o dostosowania właśnie teraz w ostateczności musi oznaczać poważne kłopoty gospodarcze tego kraju (nie mówiąc już o inwestycjach, które Zachód ulokował w Państwie Środka). Mimo wszystko Chiny mają o wiele mniejsze możliwości przeciwdziałania kryzysom niż Ameryka. Dlaczego to one mają brać na swoje barki błędy Stanów?Tak czy inaczej czeka nas dostosowanie, im bardziej odwlekane, tym bardziej dotkliwe.