Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Skoczek z Laufra

(16)
Ludzie w różnych czasach zachowują się różnie. Oto trzy epizody z życia jednego z tysięcy tajnych współpracowników aparatu bezpieczeństwa, a później bohatera podziemnej Solidarności.
  • 2008-03-26 11:08 | Mieczysłw S.Kazimierzak/Mieczsilver/

    Najnowsza historia Polski

    Opisałem tą historię prezydenturami:- Wojciecha Jaruzelskiego jako "Zbrodniarza"- Lecha Wałesy jako "Bolka"- Aleksandra Kwaśniewskiego jako "Oszusta".Obecny prezydent Lech Kaczyński zapracowywuje sobie na mój przydomek.Dlaczego "Zbodniarza" to wymaga wyjaśnienia,bo pozostałe pseudonimy nie wymagają wyjaśnienia,są oczywiste w całokształcie kontynuowanej do dziś polityki historycznej.Zbrodnią było wepchnięcie siłą ruchu społecznego SOLIDARNOŚĆ do podziemia i dalsze jego organizowanie na zasadzie tajnego państwa.To był grzech pierworodny traktatu okrągłostołowego i antyobywatelskiej ustawy zasadniczej.Odebrana została Obywatelom możliwość stawiania czoła z otwartą przyłbicą rodzącej się patologi po transformacji systemowej.USA,można powiedzieć państwo wzorca nowożytnego systemu demokratycznego też nie było wolne od korupcji.Instytucja "świszczące gwizdki" dała ochronę prawną dla ograniczenia pogody dla politycznego szulerstwa i korupcji.W naszych warunkach krajowych ta pogoda jeszcze się utrzymuje."KATYŃ!Ostatnie kłamstwo Andrzeja Wajdy" jest najlepszym przykładem jak zbrodnia może rodzić kolejną zbrodnię przemilczenia.Z podziwem śledziłem zachowanie prof.Wierzbickiego,który to bardzo dobrze rozumiał i błąd swój w sposób otwarty naprawił.
  • 2008-04-01 11:31 | Jacek Nadzin

    IPN po co?

    Takie sprawy, grzebanie się w nich to po prostu niesmaczne./Skoczek z Laufra/. To takby, jakby się posługiwać aktami Gestapo dla oceny Polaków w czasie wojny. Jak można brać za dobre notatki robione przez tan'jne służby. Hańba!
  • 2008-04-01 13:57 | Mieczysłw S.Kazimierzak/Mieczsilver/

    Re Jacek Nadzin

    W stosunku do Polaków o tyle akta Gestapo są ważne na ile dokumentują kolaborację z tą tajną policją,co zresztą nie dotyczy tylko tej nacji.Trzeba pamiętać,że tajne państwo z czasów gdy partia miała patent na mądrość reżyserowało nie tylko ludzkie życiorysy,ale przestępstwa,a nawet i zbrodnie.Kodyfikacja działań była nieodzowna,ale polityka historyczna rządzi się swoimi prawami.Dziś nawet nadużywa się pojęcia antysemityzmu aby z kratów można było robić orłów,a do tego jeszcze białych.
  • 2008-04-02 04:41 | karul

    biedni polacy

    czy to nie smieszne, ze polska pozostajaca pod kontrola agentow watykanu, tak zainteresowana jest agentami sprzed trzydziestu czy wiecej lat?a poza tym nikt nigdy nie wytlumaczyl, co zlego w insytucji TW w prl. czy dzisiejszy rezim TW nie uzywa? jak pamietam, ronald reagan -wielki "przyjaciel polskiego robotnika" - byl konfidentem FBI, a dano mu plac w swietym miescie warszawie.to jak to jest?
  • 2008-04-02 08:31 | hemingłej

    Takie tango

    Były prezydent RFN powiedział o aktach stasi,że są tyle samo warte co NRD.A u nas się nic nie zmieniło.Wstyd.
  • 2008-04-02 21:51 | Jerzy

    Wcale nie biedni

    Pana Karula odsylam do lektury "W pustyni i w puszczy": Poniekad parafrazujac - jak czerwona bolszewik inwigilowac, wiezic i wieszac, to zly uczynek. Jak Swiety Inkwizycja lac olow w gardlo i palic na stos to bardzo dobra uczynek, co przynosic wiechna chwala Panu Jezus. Nie rozumiem, jak mozna chodzic do kosciola i nie pojmowac spraw tak oczywistych.
  • 2008-04-03 08:22 | Skoczek - Laufer

    "Ze Polacy nie gesi..."

    Ten artykul jest o mnie.Fakty w nim podane sa (nie przypadkowo)dobrane tak, aby materialowi dodac sensacyjnosci i stworzyc wrazenie (bez oskarzenia wprost), ze moja dzialalnosc w "Solidarnosci" byla w jakis sposob podejrzana i kontrolowana przez SB. To jest nieprawda i istnieje wiele dowodow na to, ktore prawdziwy historyk wzialby pod uwage przed oszkalowaniem dobrego imienia kogos, kto narazal siebie i rodzine w czasie kiedy pan Majchrzak robil... no wlasnie, co? Moje zblizenie do sluzby wywiadowczej na WAT trwalo bardzo krotko i zakonczylo sie moja rezygnacja z WAT (nie ze wzgledu na brak potepow w nauce, ale ze wzgledu na stan zdrowia.) Ta rezygnacja byla rowniez spowodowana tym, ze juz na pierwszym roku WAT-u zoroentowalem sie, iz wojsko i sluzby specjalne nie byly dla mnie.Panu Majchrzakowi moge powiedziec, ze wychowalem sie w bardzo patriotycznej polskiej rodzinie. Moj ojciec byl zaangazowany w dzialalnosci AK i produkcji lewych dokumentow niemieckich dla zolnierzy AK idacych na akcje specjalne, jak i dla rodzin zydowskich, ktore uciekly z Getta lub z transportu do obozu koncentracyjnego. Rodzina mojej matki ukrywala tych uciekinierow do czasu otrzymania lewych dokumentow i ich wyekspediowania z Polski. Tak moj ojciec poznal moja matke. Co do jezyka artykulu Pana Majchrzaka, (narracja o "naszym bohaterze") to dowodzi on jedynie tego, za pan Majchrzak nie ma najmniejszego pojecia o powadze wydarzen z lat 1980-84, a jego celem jest zwrocenie uwagi na siebie samego. Sam sobie przy tym zaprzecza. Gdybym w jakikolwiek sposob wspolpracowal z SB, moja zona nie zostalaby doprowadzona przez conocne rewizje SB i ZOMO do stanu „pogłębiającej się depresji psychicznej", i wladze nie spreparowalyby klamliwego listu o moich rzekomych przygodach seksualnych. Wtedy SB mialo cel w przekazaniu tego listu mojej zonie - chcieli ja zlamac zeby dowiedziec sie gdzie ja jestem i zeby mnie zaaresztowac. Jaki cel ma pan Majchrzak dzisiaj, nie jestem pewny. Jego selektywne uwypuklanie negatywow (w wiekszosci niepelnych lub nieprawdziwych) w celu zgnojenie "naszego bohatera" jest niesmaczne i niegodne miana "historyka", jakim autor sie zaslania. W rezultacie, ten artykul niczym nie rozni sie od owego listu spreparowanego przez SB i dostarczonego mojej zonie przez "troskliwych" SB-kow.A tak w ogole to przydaloby sie w Polsce troche wiecej trzezwosci i troche mniej zacietrzewienia. Kiedys byla Francusczyzna, wglada na to, ze teraz przyszla kolej na Amerykanizne. Niestety, duzo w naszym narodzie gesi a niewiele orlow. Zycie przeszloscia, zamiast patrzenie do przodu, doprowadzilo nas do slepego popierania kryminalnej polityki USA i Izraela podczas gdy nasz wlasny kraj zostal przed naszym nosem sprzedany. Dzis jestesmy kolonia, jeszcze wieksza niz bylismy za czasow ZSRR. Ludzie, obudzcie sie i zacznijcie MYSLEC! Czasy sie zmieniaja, swiat sie zmienia, Iran inteligentna polityka robi Amerykanow "w konia", a my jak te gesi... Co za wstyd!Z szacunkiem dla wszystkich co potrafia myslec,Lech BiegalskiByly przewodniczacy ZR "Pojezierze" NSZZ "Solidarnosc"Obecnie w Toronto (a nie w Vancouver). W okolicach Vancouver byl Marek Sztabkowski z Gizycka. (Cos sie panu Majchrzakowi znowu popieprzylo)
  • 2008-04-03 13:31 | katarzyna

    polityka

    ta polityka jest ok
  • 2008-04-03 22:07 | Lech Biegalski

    Dodatkowe fakty

    Musze przeprosic czytelnikow Polityki za nieparlamentarne slowo, ktore wkradlo sie do ostatniego zdania mojego komentarza, powyzej. Rarytas w postaci artykulu "naszego historyka" nie zdarza sie czesto.Teraz, na spokjojnie, chcialbym sprostowac kilka poruszonych przez Grzegorza Majchrzaka faktow. Po pierwsze, komentarz pod zdjeciem. Trudno to nazwac faktem, ale wskazuje on niezbicie, ze Majchrzak opiera i publikuje swoje opinie w oparciu o "esbeckie opracowania", tak jakby byly one nieomylne, obiektywne i godne zaufania.PZPR i SB mialy duzo powodow zeby mnie nie lubic, nie tylko dlatego, ze odmowilem z nimi wspolpracy, ale rowniez dlatego, ze wraz z kolegami, skompromitowalismy partyjne wladze wojewodztwa suwalskiego ujawniajac szczegoly tzw. afery alkoholowej. Konflikt ten ciagnal sie az do mojego wyjazdu z Polski w marcu 1984, kiedy wladze zatrzymaly mi paszport i oskarzyly mnie o kradziez samochodu na szkode NSZZ "Solidarnosci". W wyniku interwencji Sekretarza Episkopatu Polski i nuncjusza papieskiego, ktory spotkal sie z rzadem Jaruzelskiego dla omowienia szczegolow planowanej wizyty Papieza Jana Pawla II, i ktory uzyl mojego przypadku dla podkreslenia, ze wladze nie wywiazywaly sie z ustalen ustawy amnestyjnej, wladze zostaly niejako "zmuszone" do wydania mi paszportu.Ten "skradziony" samochod, podczas stanu wojennego, przekazalem w Gdansku ludziom od Bogdana Borusewicza. Samochod mial byc uzyty do jednorazowej akcji, lub rozebrany na czesci i spieniezony. Srodki tak uzyskane mialy byc uzyte na zakup farb i na pomoc rodzinom internowanych. Jak z tego widac, bylem w posrednim kontakcie z Borusewiczem. Bylem rowniez w posrednim kontakcie - przez laczniczki - z B. Lisem. Sam ukrywalem sie pod nadzorem organizacyjnym ksiedza Henryka Jankowskiego i bylem regularnie odwiedzany przez prof. Romualda Kukolowicza (przedstawiciela Episkopatu Polski) i przez owczesnego studenta Polonistyki, pozniejszego wice-ministra spraw wewnetrznych, Jaroslawa Zielinskiego. Co do rzekomej izolacji przez innych dzialaczy podziemia nie bede sie wypowiadal w ich imieniu. Kontakt z nimi mialem, a o zaufanie w tamtych czasach bylo niezmiernie trudno. Ja takze nie ufalem nikomu, za wyjatkiem malego grona najblizszych osob, ktore mi pomagaly.Co do sprawy WAT-u, radze zeby pan Majchrzak przeprowadzil wywiad z kims kto byl studentem WAT-u w tamtych czasach (1970-72). Na WAT-cie nie bylo mozliwosci oblania egzaminu. Nauka byla obowiazkiem sluzbowym. Podchorazy, ktory oblal egzamin, otrzymywal darmowe korepetycje przez asystentow i profesorow. Byly przypadki, ze po powtornym oblaniu egzaminu, podchorazy zostawal umieszczany w areszcie, z rygorystycznym planem nauki i korepetycji, tak dlugo, az egzamin zostal zaliczony.Byly tylko dwa sposoby "zrezygnowania" z WAT-u: Jeden - przez dyscyplinarne zwolnienie i skierowanie do regularnej jednostki wojskowej na cale dwa lata, niezaleznie od ilosci lat spedzonych na WAT-cie.Drugi - ze wzgledu na stan zdrowia i zmiane kategorii wojskowej. W tym drugim przypadku, podchorazemu zaliczana zostawala sluzba wojskowa na WAT-cie i ludzie byli zwalniani do cywila. Ja z WAT-u wyszedlem ta druga droga.Co do wspolpracy z wywiadem / kontrwywiadem wojskowym, to cala ta sprawa zostala rozdmuchana przez SB w czasie stanu wojennego, aby mnie skompromitowac.Istotnie, zostalem "wytypowany" do wspolpracy, (moze dlatego, ze w 1970 roku, przy siedmiu kandydatach na jedno miejsce i sposrod kandydatow na wszystkie wydzialy lacznie, zdalem egzamin wstepny na WAT z pierwsza lokata.) Juz po kilku spotkaniach z tzw. oficerem prowadzacym, osobnikiem z silnym Rosyjskim akcentem, i po jednym raporcie, w ktorym nie bylo ani slowa prawdy, zorientowalem sie, ze wojsko i zabawa w wywiad byly nie dla mnie. Natychmiast rozpoczalem starania o zwolnienie z WAT-u i starania te zakonczyly sie pomyslnie w czerwcu 1972 roku.Kiedy wyjezdzalem z Polski w 1984 roku, paszport wreczal mi osobiscie pulkownik Kolodziejski, szef SB na owczesne wojewodztwo suwalskie. Nie byl w dobrym humorze. Zapowiedzial mi wtedy, ze SB "ma dlugie rece", ze moze mnie siegnac na Zachodzie, i ze mnie zniszczy tak, ze nie bede mogl wrocic do Polski.Nie przypuszczam zeby artykul pana Majchrzaka mial cos wspolnego z ta zapowiedzia, ale radze mu aby w przyszlosci dokladniej kompletowal material i solidniej przylozyl sie do swojego warsztatu historycznego.Z szacunkiem dla czytelnikow Polityki,Lech Biegalski
  • 2008-04-04 10:19 | Mieczysłw S.Kazimierzak/Mieczsilver/

    Prawda się razem dochodzi i czeka.

    Dziś już mozna ocenić jaki został przyjęty kierunek rozwoju RP?!Oczywiście na skróty w budowaniu systemu demokratycznego przy utrzymaniu polityki historycznej i udziały w budowaniu bloków militarnych na skutek transformacji ekonomii politycznej.Cenę tego obrazuje sytuacja ekonomiczna państwa polskiego,oraz jego miejsce na mapie politycznej dotyczącej pozytywnego wpływu na politykę globalną.
  • 2008-04-07 19:50 | Bielec

    Prawda?

    Po pierwsze na Zachodzie wcale nie ma demokracji. Taka demokracja to byla i w komunie. Politycy robia tylko to co jest im nakazane przez elity (finansowe i inne korporacje) i wcale sie nie przejmuja opinia publiczna nawet we wlasnym okregu wyborczym.Co do systemu ekonomiczno-politycznego, to jest zawsze lepiej kiedy zmiany ekonomiczne powoduja zmiany polityczne. W Polsce stalo sie odwrotnie. Zmiany polityczne pociagnely za soba reforme ekonomiczna, ktora wyprzedala nasz wlasny potencjal ekonomiczny. To (i pieniadze pod stolem) zmusilo nas do wpuszczenia inwestorow zagranicznych. Z kolei to uzaleznilo nas politycznie od "zagranicy".Wlasnie dlatego jestesmy ciagle "wpuszczani" w slepe uliczki, w polowania na czarownice, w rozliczenia historyczne, itd., aby nie miec czasu ani mozliwosci myslenia o terazniejszosci i o przyszlosci. Myslac o terazniejszosci, musielibysmy zauwazyc te wszystkie machinacje.Roznymi sposobami, Polska zostala neo-kolonia Europy i czescia Unii Europejskiej.To o co na poczatku walczyla "Solidarnosc", a zwlaszcza prawo narodu do samostanowienia, jest dzis tak daleko, jak bylo za komuny.
  • 2008-04-09 15:00 | Mieczysłw S.Kazimierzak/Mieczsilver/

    Re Bielec i prawda?

    Dla dawania świadectwa prawdzie muszą być klimaty.Patologia transformacyjna stworzyła pogodę dla politycznego szulerstwa i korupcji.W USA była instytucja "świszczących gwizdków",która w sposób zdecydowany ograniczyła i tam obecną i wyniszcząją korupcję.Mam osobiste doświadczenie co to jest w naszych rodzimych warunkach stawić czoła tej patologii.
  • 2008-04-10 22:52 | Bielec

    Slusznie ale nie naukowo

    Korupcja byla, jest i bedzie - przezde wszystkim dlatego, ze jest ona jednym z glownych motywow dopychania sie ludzi do wladzy i jedna z glownych drog utrzymania sie przy wladzy. Ze wzgledu na brak solidarnosci w spoleczenstwie zwalczanie tych objawow patologii spolecznej jest niezwykle trudne. Chwalebne wysilki Mieczyslawa na tym polu sa godne uwagi. Natomiast jesli chodzi o USA i Zachod, a zwlaszcza obecnie, prawda jest taka, ze politycy sluchaja wylacznie glosow elit finansowych i korporacji, ktore placa za ich kampanie wyborcze. Potezne grupy nacisku, takie jak AIPAC (Israel Lobby w USA) potrafia takze wywrzec skuteczny nacisk na politykow. Ludzie nie maja nic do powiedzenia, a wszelkie objawy opozycji sa ignorowane kompletnie. Przez opozycje rozumiem nie tylko wysilek zmiany ustroju, ale takze grupy propagujace pokoj (antywojenne), ochrone srodowiska naturalnego, przestrzegania prawa miedzynarodowego i obrony praw czlowieka. Zainteresowanych zachecam do odwiedzenia mojej strony internetowej canadawatch dot org (po angielsku). Jeszcze jedno. Zyje w Kanadzie (zaraz przy granicy z USA) juz 24 lata, ale nigdy nie slyszalem o "swiszczacych gwizdkach". Ani w prasie, ani w telewizji, ani w opozycyjnych publikacjach. Cos mi tu nie pasuje - moze to jeszcze jeden wytwor propagandy amerykanskiej zachecajacy gesi do wejscia w pulapke. (Jakaz ta Ameryka wspaniala!)
  • 2008-04-11 14:44 | Mieczysłw S.Kazimierzak/Mieczsilver/

    Whitles blawers

    Jeżeli nie przekręciłem to taka instytucja funkcjonowała znacznie wcześniej.Stwarzała pawne bezpieczeństwo dla tych,którzy z otwartą przyłbicą stawiali czoła wyniszczącej korupcji.Byłem pracownikiem policji ekologicznej i doświadczyłem co to znaczy podjąć próbę przeciwstawienia się braku praworządności.Rzecz szła o jakość wody we Wrocławiu i efektywność inwestycji w zakresie ochrony wód przed zanieczyszczeniem.
  • 2008-04-14 08:42 | Mieczysłw S.Kazimierzak/Mieczsilver/

    Whiste-blowers

    Przepraszam za zamieszczony z błędami tytuł poprzedniego wpisu.
  • 2008-04-14 11:39 | Bielec

    Whistle-blowers

    Whistle blower to nie instytucja ale osoba, ktora ujawnia cos, co kto inny (np. rzad) usiluje utrzymac w tajemnicy. Zwykle whistle blower jest wtajemniczony (np. pracuje w tej instytucji, ktora robi cos zlego i probuje to ukryc) i zna szczegoly tej tajemnicy. Jest wiec osoba z wewnatrz, lub np. dziennikarzem, ktory otrzymal "przeciek" z wewnatrz. Opublikowanie takiej tajemnicy, podanie jej do szerokiej publicznej wiadomosci, nazywa sie "dmuchnieciem w gwizdek" (odpowiednik polskiego wyrazenia "rozdmuchanie sprawy"). Osobe, ktora to robi nazywa sie "dmuchaczem gwizdka", albo "whstle blower". (Whistle = gwizdek, blower = dmuchacz).