Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Jak ryba w szkole

(1)
Rozmowa z Jolantą Lipszyc - pedagogiem, szefową Biura Edukacji, wieloletnią dyrektorką elitarnego liceum im. Witkacego w Warszawie.
  • 2008-04-24 14:47 | Nauczycielka

    szkoła "na poziomie"

    Przeraża mnie fakt, że profesjonalizm nauczyciela ocenia się po ilości uczniów -olimpijczyków. Zastanawiam się, czy praca w szkole przyjmującej młodych ludzi ze świadectwami, na których z góry na dół widnieją dopuszczające nie jest trudniejsza niż praca "nauczycieli - olimpijczyków" z elitarnych szkół. Mam na myśli szkoły zawodowe, technika, gdzie obecnie rekrutuje się głównie tych, którzy nigdzie się nie dostali. Nauczyciele w takich placówkach borykają się z mnóstwem problemów wychowawczych i metodycznych. Proszę mi wierzyć, że zachęcenie do dyskusji o "Kordianie" młodego człowieka, który nie przeczytał dotąd żadnej książki w całości - wymaga ogromnej wiedzy metodycznej i wielkiego zapału. Ciężka praca tej rzeszy pedagogów przechodzi jednak niezauważona, gdyż w Polsce obowiązuje moda na rankingi, mierzone ilością olimpijczyków.W wielu tego typu szkołach energię uczniów skierowuje się na inne działania - akcje społeczne, charytatywne. Niejedna prowincjonalna czy osiedlowa szkoła moze poszczycić się najwyższymi wynikami w dobroczynności, czy współpracy z lokalnym środowiskiem. Jednak te wartości nie są brane pod uwagę w rankingach. Myślę, że słowa pani dyrektor Lipszyc : "Podstawowym dramatem jest postawa nauczycieli w zwykłej szkole. Im po prostu się nie chce podjąć trudu intelektualnego. Łatwiej jest wziąć kajet i wygłosić wykład, co rok ten sam." są mocno obraźliwe dla rzeszy ciężko pracujących nauczycieli, którzy nie mieli jak pani szczęścia dostać pracy w "inteligenckiej okolicy".Mam nadzieję, że któregoś dnia miarą szkoły bedzie faktyczny przyrost wiedzy mierzony początkową i końcową sumą punktów na egzaminach, a nie ilością olimpijczyków.