Przed napisaniem dalszych komentarzy czy uwag serdecznie zachęcam zarówno dziennikarzy "Polityki" jak i czytelnikow z zaznajomieniem sie z materiałami IV Assesment Report IPCC dostępnymi powszechnie na stronach:
http://www.ipcc.ch/ipccreports/assessments-reports.htm
W szczególnosci polecam
"Summary for Policymakers"
i
"Fequently asked Questiona"
ze strony:
http://www.ipcc.ch/ipccreports/ar4-wg1.htm
Mam nadzieję, że pomoze to Państwu dokonac oceny rzetelności argumentów przytaczanych przez prof. Jaworowskiego i wyników badań tych w zawartych raporcie IPCC.
Pozdrawiam serdecznie
SM
Wyszukaj na forum
Forum
Gorąco o zimnie
(9)
Po artykule Zbigniewa Jaworowskiego „Idzie zimno!” (POLITYKA 15) napłynęły do redakcji polemiki i komentarze. Z uwagi na objętość komentarzy, a także repliki autora publikujemy je wyłącznie na naszej stronie internetowej.
-
-
Odpowiedz Prof. Jaworowskiego na nasze krytyczne uwagi wymaga skomentowania.
Prof. Jaworowski:
"Pomiędzy ciepłym styczniem 2007 (0.86oC) i zimnym styczniem 2008 (0,12oC) skok indeksu temperatury sięgał 0.74oC, i był niemal trzykrotnie większy niż odwrotny skok z zimna do ciepła w roku 1997/1998 (0,25oC), a więc odwrotnie niż stwierdził prof. Różyczka."
To nie ja stwierdzilem, lecz prof. Jaworowski, kiedy w internetowym wydaniu swojego artykulu zamiescil cytowany przeze mnie wykres. Ja go tylko odczytalem; kazdy moze zrobic to samo klikajac na link "Idzie zimno" i wchodzac na strone z artykulem (chodzi rysunek w jej lewym gornym rogu; klikajac na nim otwieramy dodatkowe okno i ogladamy go w powiekszeniu). Te "niewygodne" dane prof. Jaworowski pomija i zaleca zajrzec do tabeli GISS. Jezeli juz na tym poziomie mamy dyskutowac, to prosze bardzo: w tej samej tabeli znajdziemy DODATNI skok z lutego 1994 na luty 1995 o amplitudzie 0.76oC. Ale "wrocmy do ad remu". Gdy interesuje nas trend dlugofalowy, odchylki miesieczne sa niemiarodajne (ich wykres za bardzo "szumi") i nalezy posluzyc sie srednimi odchylkami rocznymi podanymi w tej samej tabeli w kolumnach J-D i D-N (na co zreszta zwracaja uwage autorzy - patrz przypisy pod tabela). A od konca lat 70-tych srednie roczne sa monotonnie dodatnie. Jesli ktos czuje sie zaniepokojony roznicami miedzy danymi z roznych zrodel, prosze obejrzec wykres http://wattsupwiththat.files.wordpress.com/2008/03/ttttpart1figure3.png, na ktorym pomiary z czterech roznych zrodel sa pokazane w ten sam sposob i w tej samej skali. Kazdy wykres "szumi" troche iaczej, ale dlugofalowe trendy sa takie same.
Prof. Jaworowski pisze: "Oczywiście, że dane z dwunastu miesięcy nie wpływają znacząco na ogólny trend, ale przypomnę jak wielokrotnie takie właśnie dane były triumfalnie ogłaszane jako ostateczny dowód ogrzewania klimatu przez człowieka" - jakby zapominajac, ze takie same dane podaje jako jeden z dowodow na to, iz ocieplenia nie ma.
Prof. Jaworowski:
"Wbrew twierdzeniu Prof. Różyczki, sezonowe styczniowe oziębienie przeciągnęło się na luty 2008 (indeks 0,26oC, a w r. 2007 0,63oC) i cieplej zrobiło się dopiero w marcu".
Jakiemu twierdzeniu? Ja tylko skomentowalem to, co napisal prof. Jaworowski o opadach na polkuli polnocnej, ktore jesli chodzi ilosc zalegajacego sniegu juz po miesiacu przestaly byc anomalne.
Prof. Jaworowski:
"zarówno naziemne jak i satelitarne pomiary zmian sezonowych wykazują spadkowy trend temperatury od co najmniej 7 lat (patrz rysunek wg. (Copeland, 2008)), co zmienia ogólny trend."
Wypadaloby w tym miejscu wyraznie zaznaczyc, ze wedlug Coppelanda ogolny trend jest zmieniony, ALE NIE ODWROCONY.
Prof. Jaworowski:
"Zarówno te pomiary jak i omawiane tu zmiany ciepłoty stycznia, są sygnałem wchodzenia w zimniejszą fazę klimatu, na co wskazują również obniżające się pomiary temperatury oceanu opublikowane 1 maja 2008 r. w Nature (Keenlyside et al., 2008)."
To zdanie silnie sugeruje, ze artykul Keenlyside'a jest poswiecony pomiarom temperatury oceanu, a wyniki tych pomiarow sa zgodne z tezami prof. Jaworowskiego. Tymczasem Keenlyside zajmuje sie nie mierzeniem temperatury, lecz przewidywaniem jej globalnych zmian, a co z tych przewidywan wychodzi, widac na jego rysunku 4, ktory zupelnie do tez prof. Jaworowskiego nie pasuje.
Prof. Jaworowski:
"Natomiast w całej Arktyce w styczniu 2008 r. zasięg lodu morskiego był największy od 4 lat i przyrósł o około 2 mln km. kw. Największy roczny zasięg lodu osiągany jest w Arktyce w marcu. W 2008 r., w marcu zasięg lodu w Arktyce objął 15,21 milionów km2, zmniejszył się w kwietniu do 14,49 mln km kw., czyli poniżej średniej z lat 1979-2000, ale był o 0,61 mln km.kw. większy niż w kwietniu 2007"
Znow to samo - wyrywkowe dane, ktore pasuja do tezy. Co sie naprawde dzieje w Artkyce w dluzszej skali czasowej mozna obejrzec na stronach http://arctic.atmos.uiuc.edu/cryosphere/IMAGES/current.anom.jpg oraz
http://arctic.atmos.uiuc.edu/cryosphere/IMAGES/seasonal.extent.1900-2007.jpg
Prof. Jaworowski:
"Sprawę rekordowego roku 1934, oraz fałszerstw P.D. Jones'a i W.C. Wanga, na których pracach opierają się oceny średnich przyziemnych temperatur globu, omówiłem w odwiedzi Prof. Hamanowi. Sprawa dotyczy „miejskich wysp ciepła", uznanych przez IPPC jako „negligible", a które decydująco wpływają na globalny trend temperatury lansowany przez IPCC (Gray, 2008)."
W jego odpowiedzi na krytyke prof Hamana czytamy
"Prawdą jest, że przytoczone przez mnie dane, skrytykowane przez statystyka S. McIntyre http://www.climateaudit.org/?p=1880) i poprawione przez NASA latem 2007, wskazujące, że od roku 1880 najcieplejszym był rok 1934, a nie 1998, nie są średnimi pomiarami z całego globu, lecz z terenu Stanów Zjednoczonych. W moim artykule nie ma informacji, że to są pomiary temperatury z całego globu. "
Nie ma tez O WIELE WAZNIEJSZEJ informacji, ze to NIE SA pomiary temperatury całego globu. Naprawde trudno uwierzyc, ze prof. Jaworowski tego braku nie dostrzega.
Prof. Jaworowski:
"Prognozy panelu NOAA Space Environment Center z 2007 r. przytoczone przez Prof. Różyczkę, przewidywały („z wysokim prawdopodobieństwem"), że cykl 24 aktywności Słońca zacznie się w marcu 2008. To się raczej nie sprawdziło, gdyż cykl (przynajmniej oficjalnie) rozpoczął się 11 grudnia 2007. Późniejsze prognozy (w liczbie 45) różniły się w ocenie maksymalnej aktywności Słońca w 24. cyklu o ponad 500%. Najniższe z nich są podobne do niskich aktywności sprzed 200 lat (http://www.swpc.noaa.gov/SolarCycle/SC24/May_24-2007-table.pdf)."
Dowiadujemy sie stad tylko jednego: ze mialem racje piszac, iz prognozy aktywnosci slonecznej sa malo wiarygodne. Podpieranie sie statystyka minionych cykli aktywnosci niewiele tu zmienia (patrz http://users.telenet.be/j.janssens/SC24.html).
To, ze krytykowany przez nas artykul zyskal niemale uznanie czytelnikow, przyjmuje z prawdziwym smutkiem i niepokojem. W tym sporze naprawde naprawde nie chodzi mi o to, zeby byc gora, lecz tylko o elementarna naukowa obiektywnosc. A wiec jeszcze raz: ocieplenie bylo i na razie ciagle jest. Ile w nim winy czlowieka, tego jeszcze nie wiemy.
Michal Rozyczka -
Do Michała Różyczki vel Michal Rozyczka:
Nie będę polemizował z produkcją liter na akord. Powiem tyle - za darmo byś się tak nie wysilał... -
Coz za piekna odpowiedz. Braawo. Twoje merytoryczne uwagi sa nie do obalenia.
Jaworowski wysila sie tez nie za darmu. Exxon mobile pewnie pomaga. Jak calemu NIPCC. -
No, właśnie - twoje ostatnie zdanie - "Ile w nim winy człowieka, tego jeszcze nie wiemy". A IPCC działa jakbyśmy to już wiedzieli... Ich działania nie mają podstaw naukowych, działają na wyrost bo zarządzanie emisją CO2 to świetny biznes i władza.
-
Re:Gorąco o zimnie
Szanowny Panie Profesorze Michale Różyczka, czy mając przesłanki tak wątpliwej jakości, jak prezentowane przez IPCC "dowody" wpływu emisji przemysłowej na klimat, zaryzykowałby pan całym swoim majątkiem poważną inwestycję? Do takiej inwestycji usiłują nas zmusić politycy, jak zwykle bez pytania o zdanie. Każde euro z tych bilionów marnotrawionych na "walkę z ociepleniem" pochodzi z NASZEJ, czyli społeczeństwa, kieszeni. To MY płacimy za każdą tonę sekwestrowanego CO2, to MY dopłacamy do każdej kWh "zielonej" energii. Zamiast obrażać się, proszę przekonać nas, że wydanie tych bilionów jest na prawdę niezbędne! Pozdrawiam. -
Re: Gorąco o zimnie
Hehe... widzieliscie jak się teraz Jaworowski mota... dostał taki nawał krytyki, ze chwyta sie brzytw, zeby nie utonac... no coz... jak pozwala sie radiologowi wymadrzac o klimatologii to tak sie to konczy.... HANBA, redakcja Polityki, HANBA! -
hańbą jest właśnie nazwanie hańbą możliwości wypowiedzenia się drugiej strony w tym sporze...który nie jest rozstrzygnięty do końca...
i możesz chłopcze to nazywać hańbą lub inną kpiną, ale fakt będzie jeden..człowiek wciska kit od zarania dziejów drugiemu człowiekowi.. jedni biorą to bez połyku (vide właśnie TY i niestety większość ludzi którzy dostają zewsząd pałką po głowie)
inni analizują fakty i różne argumenty i sami wyciągają wnioski..do których serdecznie zachęcam..przy czym samo oglądanie tv nie wystarczy jak niektórzy myślą... -
Re: Gorąco o zimnie
W kupie zawsze raźniej i CIEPLEJ! Stąd tylu zagrzanych profesorów przeciwko jednemu zmarzluchowi. Widać nie znają fraszki o swoim koledze matematyku :
Ziemię pomierzył i głębokie morze
Wie, jako wstają i zachodzą zorze
Wiatrom rozumie, praktykuje komu
A sam nie widzi, że ma kurwę w domu.
A dlaczego mam się przejmować tym, że będę miał taki komfort jak Włosi czy Grecy?
