Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Melleriada

(1)
Był historykiem Rewolucji Francuskiej, ale dał się zapamiętać przede wszystkim jako minister spraw zagranicznych Polski w rządzie Kazimierza Marcinkiewicza. O tym fragmencie życia Stefana Mellera traktuje drugi tom jego wspomnień.
  • 2008-06-09 23:33 | Sianin

    Re: Melleriada

    Jest to fantastyczna książka (obie części zresztą). Opowieść człowieka, świadka historii nieznanych. I do tego przepyszne anegdoty...
    I w przypisach jakby spowiedź rozmówcy Michała Komara. Zwłaszcza "O wierze i religii", przemądra i ważka, i jak to u Profesora opatrzona anegdotą:
    "Umiera kolejny papież, trafia do nieba, wita go święty Piotr: - Słucham? Czym mogę służyć? W jaki sposób będę mógł pomóc? Papież odpowiada: - Jestem papieżem. - Ale co to znaczy? - Jestem głową Kościoła katolickiego. - Ale tej formuły też nie znam. Kim Pan jest?! Skąd pan właściwie przyszedł? - Z ziemi. - A, z ziemi. Zaraz, chwileczkę, proszę poczekać. Święty piotr idzie do Pana Boga, powiada: - Boże, mam kłopot, przyszedł tutaj ktoś, kto powiada, że jest papieżem, nie znam tego słowa, potem powiada, że jest głową Kościoła, chyba katolickiego, też nie wiem dokładnie o co chodzi. Nie wiem co znim zrobić. Pan Bóg mówi: - Słuchaj, zawołaj małego przecież on był na ziemi. Przychodzi Pan Jezus, Piotr relacjonuje, a Bóg Ojciec powiada: - Synku, idź do niego, nie wiemy o co chodzi, a pomóc trzeba. Pan Jezus idzie do przybysza, wraca po piętnastu minutach i pęka ze śmiechu. Bóg Ojciec pyta: - Co cię tak rozbawiło, synku? - Tato, pamiętasz, dwa tysiące lat temubyłem na ziemi. Założyłem wtedy spółdzielnię rybacką nad jeziorem Nazaret. Wyobraź sobie, to w dalszym ciągu fantastycznie funkcjonuje!"
    I Profesor kończy anegdotę własnym komentarzem.
    Pozdrawiam