Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Afganistan według Kapuścińskiego

(4)
Jako korespondent zagraniczny debiutował reportażami z Azji, które czekają na odkrycie. Sam ich nigdzie nie cytował. Może zatarły się w pamięci, a może sądził, że o początku drogi nie warto wspominać.
  • 2008-06-22 15:12 | Janusz

    Świat według Kapuścińskiego

    Może łatwiej byłoby zrozumieć co i dlaczego dzieje się w Afganistanie, gdybyśmy pamiętali, że 93% ubiegłorocznej heroiny sprzedawanej na całym świecie pochodzi właśnie z tego kraju, dla niektórych pomocna może być również mapka: http://www.globalresearch.ca/images/middleastmap.jpg

    Ja także znam parę starszych cytatów z Ryszarda Kapuścińskiego, np. z książki "Chrystus z Karabinem na Ramieniu", myślę że są równie warte uwagi:

    „…Wąskie uliczki Rashidyi schodzą łagodnym skłonem do morza. Ten wczorajszy atak nastąpił od morza. Po południu podpłynęły cztery izraelskie kanonierki i przez godzinę ostrzeliwały Rashidyię. Liban nie ma marynarki wojennej, kanonierki więc mogły strzelać bezkarnie. Mogłyby tak strzelać przez cały dzień, ale rozmiary takiego ataku są limitowane przez politykę: zabić tylu, żeby popamiętali, ale nie zabić zbyt wielu, bo zrobi to szum na świecie. Co jest granicą, która określa ilość ofiar, jaką strawi świat — dokładnie nie wiadomo. W Rashidyi zginęło dwanaście osób. To w porządku. A gdyby zginęło dwieście? To może byłoby za dużo. Taki dowódca kanonierki gra w ciemne karty, bo przecież on nie widzi, ilu zabija, czy zabija tylu, żeby było w porządku, czy zabija tylu, że będzie szum. Ale o tych szczegółach dowie się później z gazet…”

    „…Z obrazu wojny zniknęła zwykła, ludzka twarz. — Hej, Dick — woła przez telefon szef biura „Camera Press” do swojego fotoreportera, który pracuje na wzgórzach Golan — przestań podrzucać mi ciągle rakiety. Przyślij zdjęcie jakiejś żywej gęby jednego z tych facetów, którzy tam się tłuką! Ale żywe gęby są schowane za wziernikami czołgów. Kiedy zobaczyłem cmentarzyska sprzętu na Bliskim Wschodzie, pomyślałem: Boże, jakaż to niesamowita forsa! Kilometry i kilometry strefy frontowej zawalone najdroższym sprzętem na świecie. Na każdym kilometrze kwadratowym leżą miliony dolarów. Jedna godzina wojny w październiku 1973 kosztowała dwadzieścia milionów dolarów. Pomyślałem, że jeżeli świat nie narzuci tam pokoju na zasadach ustalonych przez Narody Zjednoczone, ludzkość będzie płacić za Bliski Wschód miliardy i miliardy dolarów, będzie płacić głodem na Saharze i w Indiach, inflacją i drożyzna, ponieważ pieniądz jest tylko jeden i jeżeli zostanie wydany w jednym miejscu, nie będzie co wydać w innym…”

    „…Słowo „cisza” łączy się najczęściej z takimi słowami, jak „cmentarz” (cisza cmentarna), „pobojowisko” (cisza na pobojowisku), „lochy” (lochy wypełniała cisza). Nie są to zestawienia przypadkowe. Dzisiaj mówi się dużo o walce z hałasem, a przecież walka z ciszą jest ważniejsza. W walce z hałasem chodzi o spokój nerwów, w walce z ciszą chodzi o ludzkie życie. Kogoś, kto robi dużo hałasu, nikt nie usprawiedliwia i nie broni, natomiast ten, kto zaprowadza ciszę w swoim państwie, jest chroniony przez aparat represji. Dlatego walka z ciszą jest tak trudna. Byłoby ciekawe, gdyby ktoś zbadał, w jakim stopniu światowe systemy masowego przekazu pracują w służbie informacji, a w jakim — w służbie ciszy i milczenia. Czego jest więcej: tego, co się mówi, czy tego, czego się nie mówi? Można obliczyć liczbę ludzi pracujących w dziedzinie reklamy. A gdyby obliczyć liczbę ludzi pracujących w dziedzinie utrzymania ciszy? Których byłoby więcej? Jeżeli w Gwatemali nastawiam lokalną radiostację i słyszę tylko piosenki, reklamę piwa oraz jedyną wiadomość ze świata, że w Indiach urodzili się bracia syjamscy, wiem, że ta radiostacja pracuje w służbie ciszy. W służbie ciszy pracują kolejni dyktatorzy tego kraju, ich protektorzy z Miami i Bostonu, lokalna armia i policja. Dlatego Eduardo Galeano zaczyna swoją książkę o Gwatemali („Guatemala, pais ocupado”) od zdania: „Gwatemala, podobnie jak cała Ameryka Łacińska, jest ofiarą spisku milczenia i kłamstwa”…”
  • 2008-06-23 22:09 | Zuza

    Polecam 'A Thousand Splendid Suns' Khaled Hosseini.
  • 2008-06-27 17:41 | maria

    Re: Afganistan według Kapuścińskiego

    Kapuściński jak zawsze świetny.
  • 2008-12-09 15:36 | joanna kopytowska

    Re: Afganistan według Kapuścińskiego

    No tak Kapuściński zachwyca poezją i wniklliwością banalnych pozornie obserwacji a także buntem przeciwko opresji człowieka w każdej postaci - tu niewinne burki , które pierwotnie były przede wszystkim ochroną przed pyłem przenoszonym przez wiatr a stały się pretekstem do barbarzyńskich zachowań i dyskryminacji kobiet, poezja opisów Kapuścińskiego wydaje mi się wynika z jego miłości do ludzi, on ze wszystkim co ludzkie obchodzi się jak z porcelaną