Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Dzieci i dzieci-śmieci

(33)
Podsumujmy nasz cykl „I’m lepszy”. W Polsce segregacja w szkołach staje się faktem. Klasa średnia chce inwestować w swoje potomstwo, oddzielając je od głupszych, biedniejszych, słowem – gorszych. Nie wyjdziemy na tym dobrze jako społeczeństwo. I te elitarnie chowane dzieci też nie.
  • 2008-06-25 18:33 | Nauczyciel

    Klasyczna doktrynerska lewacka brednia!!!

    >Na wymieszaniu uczniów z rodzin o wysokim i niskim statusie społecznym bardzo dużo zyskują słabsi, mocni tracą bardzo niewiele albo wcale. <
    Chętnie bym zobaczyl jakieś porządne(!!!) empiryczne uzasadnienie.Potencjalny kandydat do Nobla w klasie blokersów raczej się nie rozwinie, o ile wogóle przeżyje.
    Nauczyciele są różni(mają różne predyspozycje!) i różni uczniowie potrzebują różnych nauczycieli!!!
  • 2008-06-26 01:11 | Malwina

    Re: Dzieci i dzieci-śmieci

    Dziękuję za te mądre słowa, bo dziś trudno o takowe, wszędzie promuje się podział dzieci na lepsza i gorsze. Uważam, że mieszane szkoły są najlepsze,bo uczą życia w społeczeństwie, wzajemnego szacunku i tolerancji. Nie można kilkulatka zmuszać do chodzenia na trzy języki, grania na pianinie i tanca baletowego, bo dziecko musi mieć też czas dla siebie, na zabawę, na kontakt też z tymi biedniejszymi dziećmi. Nie zgadzam się tylko z jednym, że wiejskie dzieci zawsze mają mniejsze szanse.Kształciłam się w najlepszym liceum w mieście i w mojej klasie było z 60% kolegów ze wsi, wszyscy dostaliśmy się na wymarzone studia. Myślę,że owszem niektórzy rodzice, ci biedni nie inwestują w naukę dziecka, bo nie widzą w niej celu, lepiej, żeby dziecko szybko zdobyło fach i pracowało na siebie, ale to problem miast i wsi.
  • 2008-06-26 11:08 | cyniczka-lewaczka

    Co za szczęście,ze uczyłam się i studiowałam w czasach gdy jedynymi kryteriami były dobre wyniki w nauce, dyscyplina i pracowitośc a nie "dobrze zapowiadający sie potencjał ekonomiczny w formującej sie klasie średniej moich rodziców" heheheheheehehee
  • 2008-06-26 12:56 | pococito

    panie, na co panu ten nobel?
  • 2008-06-26 16:06 | Nauczyciel

    To przenosnia,blokersie, dla potencjalnych kandydatów do zawodów wymagających najwyższych kwalifikacji intelektualnych. Bez tych paru %,które rozumie(jeśli już nie rozwija), najnowsze technologie w najróżniejszych dziedzinach będziemy tym, do czego dziarsko zmierzamy - krajem ogrodników, stróżów nocnych, kelnerek, pomywaczy, opiekunek dla chorych i starych itp.itd. Oraz górników węgla i miedzi;-))))
    Już dzis nasza nauka i technika jest grubo poniżej poziomu Pakistanu czy Indii, nie mówiąc już o Chinach!!!
  • 2008-06-26 16:44 | Maryla

    Re: Czy o to walczyła "Solidarność" ?

    To jest dramat z odwleczonym epilogiem. Szkoła powinna dawać równe szanse, a rząd kazdego demokratycznego kraju musi bronić tej równości na starcie. Minister PO odpowiedzialny za edukację pokazuje się w telewizji w bardzo drogiej prywatnej szkole , gdzie nie mają wstępu dzieciaki z normalnych rodzin. Czy Platforma ma świadomość dziedzictwa i reprezentowania etosu Solidarności , czy ta koalicja reprezentuje cwaniaków kórzy zdążyli się załapać do "elyty" ? Równość ludzi na starcie to powinno być pierwsze przykazanie ateistycznych rządów UE.
  • 2008-06-26 17:33 | Nauczyciel

    Bardzo sluszny komentarz-nie zapominajmy o nierówności wynikającej z istnienia drogich platnych szkól.Tropi się "niesprawiedliwości" w szkolach publicznych, mieszając(chyba świadomie!), jak w tym cyklu, to co jest związane z różnicami w zdolnościach, dotychczasowych umiejęnościach, postawach i motywacji uczniów z kwestiami zamozności ich rodziców. tegoroczny zwycięzca Olimpiady Ficzycznej mieszka na wsi pod Ostrolęką, a w domu nawet nie ma telefonu. Tyle,że jemu się chcialo (no i byl b.zdolny!), a innym bogatym i biednym albo się nie chce, albo są niezbyt zdolni albo i to i to.Takie akcje jak" I'm lepszy" tylko podcinają skrzydla publicznym placówkom, które jeszcze moga i chcą takim osobom pomóc, bo na inne oni liczyć nie mogą - nie stać ich. Kiedyś "Polityka" prowadzila arcysluszna akcję "Sito gubi diamenty".Dziś postanowila widać te diamenty niszczyć sama!!!
  • 2008-06-27 16:29 | tsubaki

    Re: Dzieci i dzieci-śmieci

    Doniesienia z Japonii:
    Japoniaa jest krajem, W ktorym nie istnieja w debactach publicznych slowa egalitaryzm, rownosc w dostepie do edukacji itp. Nierownossc to wrecz istota tego spoleczenstwa. Tak zylo ono do okolo lat 90-tych 20-ego wieku. Co zaczelo sie dziaac w owych latach 90-tych? Ano gwaltownie wzrosla liczba morderstw popelnianych na dzieciach, zbiorowych morderstw, na przypadkowych dla zabojcy, osobach. Szczegolnie wyroznia sie tu rzez na 10-ciu pierwszoklasitaaachh z tzw elitarnej szkoly w osace 10 lat temu, mord na siostrze (i pokrojenie jej ciala by latwiej sie go pozbyc)dokonany przez niespoelnionego przyszlego lekarza, podpalenie domu i zabicie w plomieniach trzyosobowej rodziny przez chlopca, ktory nie potrafil sprostac wymaganiom stawianym przez ambitnego ojcaa prawnika. I wreszcie ostatnio zabojstwo na przzypadkowych 7-miu przechodniach w Tokyo. Prasa zeskanowala cale zycie mordercy. Jakiz obraz sie wylania? Wylania sie obraz sreddnio zdolnego chlopca, ktoremu mama chciala zapewnic przyszlosc i szczescie uciekaja c sie do wszelkich sposobow, by tylko syna upchnac do wymarzonych szkol. Piszac mu cale zycie wypracowania zdolala przepchnaac go do liceum, tam i jej kompetencje sie skonczyly a syn zwariowal kiedy okazalo sie ze pasuje do tej elyty jak siodlo do swini. Skonczyl jakies studium zawodowe i zaczal prace w fabryce na malo prestizowym sstanowissku. Pozostala mu nienawisc i poczucie bycia gorszym, o ktorych pisze autor artykulu. To one pchnely go do zbrodni. Lepiej nie powielac tego co spartaczyly spoleczenstwa tzwanych krajow rozwinietych. Polska jak zwykle slepo zapatrzona w kapitalizm i zbawczaa role niewidzielnej reki wolnego rynku takze w oswiacie.
    Ucze w szkole prywatnej. Z doswiadczenia powiem, ze tak naprawde dobry jest w nich tylko zysk wlascicieli. Roznice w uzdolnieniach uczniow sa tak wielkie, ze nie wiadomo czy uczyc tych lepszych czy tych slabszych. Rodzice bula mnostwo kasy a ich zdolny dzieciak ziewa na lekcjaaach bo przeciez slabszy tez placi czesne wiec i o niego trzeba zadbac. Z drugiej strony slabsi uczniowie mimo, ze w elitarnej szkole, juz maja swiadomosc swej nizszosci bo szkola robi tak zwane rankingi, rodzice na bierzaco informowaani sa o "pozycji" pociechy w rankingu. Nawet w elytach sa elyty i podelyty czyli potencjaalnie takze nienawisc.
  • 2008-06-28 08:44 | belfer

    Re: Dzieci i dzieci-śmieci

    "Nauczyciele, owszem, zauważali biedę, opóźnienia i zaniedbanie, będące udziałem niektórych. Załamywali ręce. Kalinę Kukiełko zaskoczył jednak fakt, że nie mieli oni wielu pomysłów na pomoc takim dzieciom. Narzekali, że państwo nic nie robi w sprawie wykluczenia, ale sami nie czuli się specjalnie odpowiedzialni."

    Szanowna autorko....czy nauczyciel, który nierzadko sam wiąże koniec z końcem, tłumaczy swojemu dziecku dlaczego nie moze mu pewnych rzeczy kupić. jest tym jedynym, który ma zająć się tym problemem? Czy nauczyciel ma moc ustawodawcy, ma możliwości finansowe by zaspokoić wszystkich zaniedbanych w okolicy? ma czarodziejską różdżkę? zrobi stoliku nakryj się?
    Czasy siłaczek już minęły, szanowna pani.
  • 2008-06-28 12:14 | Selene

    masz pieniadze?

    masz kase -dziecko idzie do elitarnej szkoly, nie masz kasy-dziecko meczy sie pod jednym dachem z 'marginesem spolecznym'
  • 2008-06-28 19:03 | Smerf Maruda

    Re: Dzieci i dzieci-śmieci

    prof. Marek Rocki jest BYLYM rektorem SGH
  • 2008-06-28 20:21 | Marcin

    Re: Dzieci i dzieci-śmieci

    Ten artykuł wydaje mi się być pewnym ostrzeżeniem i coś w nim z prawdy na pewno jest jednak moim zdaniem autorka tego artykułu zrobiła parę błędnych założeń (choćby takich, że mama Mateuszka utrwala w nim schemat dużej wagi ocen) o czym nie wie! Wydaje mi się bardzo prawdopodobne, że jako osoba inteligentna będzie potrafiła powiedzieć dziecku co jest ważne i uniknąć sytuacji gdy "zawali się jego życie i kariera" ze względu na to, że "nigdy nie musiał dowiadywać się, na czym polega sprawiedliwy podział dóbr między rodzeństwem" i , ze był "oczkiem w głowie rodziców przyzwyczajonym, że – ponieważ oddycha – należą mu się specjalne prawa". Tym bardziej nie podoba mi się cytat "marketingowego guru Jacka Trouta: wyróżnij się lub zgiń" który zaprzęgnięty do wychowania brzmi jednak inaczej niż w kwestii marketingu.
    Chcę tylko powiedzieć, że artykuł ten jest bardzo nie spójny i jak dla mnie wpisuje się w ogólną retorykę krytyki (czego ja też w tej chwili nie unikam) - niema co krytykować rodziców...bo widziałem to jako krytykę mamy Mateuksza...ale raczej niwelować te różnice abyrodzice nie musieli bać się o swoje dzieci...bo osobiście nie mam zaufania do szkół publicznych ...zbyt dużo widziałem zmarnowanych wspaniałych talentów...nad którymi wystarczyłoby odrobine popracować, a moglibyśmy mieć w Polsce naprawdę o wiele lepszych naukowców.
  • 2008-06-28 20:30 | Tymon

    Re: Dzieci i dzieci-śmieci

    Zapraszam do lektury "What makes Finnish kids so smart" opublikowanym w Wall Street Journal: http://online.wsj.com/public/article/SB120425355065601997-7Bp8YFw7Yy1n9bdKtVyP7KBAcJA_20080330.html

    Jeden z wniosków jaki płynie z doświadczeń finów: mieszanie dzieci o różnym poziomie intelektualnym jest korzystne dla wszystkich!

    Może autorzy jeszcze kiedyś opiszą szczegółowo cud fińskiej edukacji?
  • 2008-06-28 22:05 | xymox

    Drogi nauczycielu chyba nie zrozumiałeś tekstu ani tego artykułu ani innych w tym cyklu. Przecież one nie są gloryfikacją szkół państwowych czy prywatnych, tylko pokazują zjawisko segregacji ze względu na pochodzenie w polskich szkołach. Nota bene najlepsze szkoły w Polsce to nadal szkoły państwowe i niestety najgorsze w tym wszystkim jest to, że to w tych szkołach występuje zjawisko segregacji.
  • 2008-06-28 23:09 | mal.bor

    W mojej szkole pojawili się dwa lata temu Romowie. Efekt był taki, że uczniowie z " dobrych domów" przenieśli się do innej szkoły. Wyniki i tak wskazuję, że jesteśmy jako szkoła i nauczyciele jedni z najlepszych. Jest tak tylko!!!! z powodu tytanicznej pracy nauczycieli, którzy słyszą stale jakimi są leniami. Nie słucham już tych bezmyślnych słów ludzi, którzy praktyki szkolnej nie znają, myślę o kolejnych studiach podyplomowych, tym razem terapeutycznych. Moi uczniowie potrzebują pomocy psychologicznej i wychowawczej, zarówno z " dobych" jak i "złych" domów. Państwo się nad nimi nie zlituje, a rodzicom się dziwię, bo powinni oni stać pod ministerstwem i krzyczeć. Patrzą jak się miotają nauczyciele wstawieni w nieprzemyślane klocki reformy. Stoją i się przypatrują. Czy szwedzkie mamy tak robią, z tego co przeczytałam...nie!
  • 2008-06-29 08:40 | Nauczyciel

    Zrozumialem aż za dobrze;-)Ci lewaccy socjolodzy podstawiają zróżnicowanie uczniów wg.kompetencji(zdolności, motyacja, dotychczasowe umiejętności!) pod zróznicowanie społeczno-finansowe (owszem jest pewna korelacja bo odpowiednia rodzina sprzyja rozwojowi!) .Domagają się wobec tego żeby mieszać od podstawówki do matury uczniów bez względu na zdolności, umiejętności dotychczas zdobyte, motywację itd. Oczywiście w szkołach publicznych;-)))))Jak zapłacisz w prywatno-społecznej min.1000 miesięcznie to już
    nie ma problemu ze specjalizacją, selekcją , elitaryzmem itd.Reportaże też nie dotyczyły tych zjawisk na Bednarskiej czy Nowowiejskiej!Więc chodzi o to żeby wogóle prywatnym szkołom zginęła konkurencja (oczywiście margines jako niewypłacalny niech się uczy w szkołach publicznych) - każdy kogo będzie stać żyły sobie wypruje i da dziecko do prywatno-społecznej szkoły bio tylko tam się będzie mogło rozwijać i być w miarę bezpieczne!Wtedy czesne tam podskoczy do min.1500 miesięcznie.I o to chodzi;-)))
  • 2008-06-29 15:04 | zabajone

    Zrozumialam z tego, co mal.bor. napisal/a, ze szwedzkie mamy - w przeciwienstwie do naszych - nie stoja i nie przypatruja sie miotajacym sie nauczycielom, ale autorka nie napisala, czy to znaczy, ze w ogole jakos reaguja. Tam podobno prywatne szkolnictwo, tak samo jak panstwowe, jest zupelnie bezplatne.
  • 2008-06-29 18:10 | Ana

    Wcale nie trzeba tworzyc elitarnych szkol,zeby dac szanse rozwoju wszystkim dzieciom!
    Wystarczy tylko sie rozejrzec.Pisze te slowa z Holandii,ktora ma szkoly srednie o roznych poziomach nauczania i to pod jednym dachem,zapewniajac kazdemu uczniowi mozliwosc wspinania sie po drabince wiedzy.Taka szkola ma poziom VMBO(to odpowiednik dawnej szkoly zawodowej) HAVO(to zas szczebelek nizszy od naszego dawnego liceum) i VWO przygotwujace uczniow do studiow.Nauka w VMBO trwa 4 lata,HAVO 5lat i VWO 6 lat.Uczniowie konczacy jeden poziom,po osiagnieciu wymaganej sredniej ,moga automatycznie przejsc wyzej.Sa tez tzw klasy-most,dla uczniow,ktorzy nie maja wystarczajaco wysokiej sredniej, zeby pojsc na wyzszy poziom.Ci ucza sie w niej rok i jak maja oceny dobre,w nastepnym ,przechodza juz do drugiej klasy ,wyzszego poziomu.Moj syn zaczal od HAVO,zdal egzaminy i przyjety zostal na najwyzszy poziom,otwierajacy mu drzwi do wszystkich rodzajow studiow.Co wazne uczniowie sa przez te lata uczeni przez tych samych nauczycieli i nie musza tulac sie po innych szklach.A i rodzicom jest latwiej zaakceptowac,ze syn,czy corka troche dluzej beda sie uczyc,ale sznase maja jednakowe!!
    Ale i Holandia zna szkoly prywatne.Zawsze znajda sie rodzice,ktorzy wola miec pewnosc i placic za edukacje dzieci.Szanse wyboru szkoly musza miec wszyscy.Waznym jest,zeby szkola miala mozliwosci i srodki na utrzymywanie stalego dobrego poziomu nauczania.Uczniow,ktorzy zatruwaja atmosfere w szkole i utrudniaja prace nauczycielom,a takze uczniom,powinno sie kierowac do szkol o zaostrzonym rygorze.Ten problem maja i holendrzy.
  • 2008-06-29 22:47 | Nauczyciel

    >Jeden z wniosków jaki płynie z doświadczeń finów: mieszanie dzieci o różnym poziomie intelektualnym jest korzystne dla wszystkich!<
    1.Przy jakim pozomie opieki spoecznej i spoleczeństwa i przy jakich warunkach pracy szkoly?;-)
    2.Na poziomie naszego gimnazjum czy, tym bardziej,liceum fińscy uczniowie wybierają kilka przedmiotów na wybranym przez siebie poziomie i uczą się ich w malych grupach.U nas praktycznie wszyscy uczą się na prawie identycznym poziomei bodaj czy nie 17 obowiązkowych przedmiotów. Nauczyciel fiński nie jest obciążony gigantyczna a bezsensowną biurokracją i traktuje się go(wpadze oświatowe!) jak fachowca i partnera.I to by bylo na tyle;-))))
  • 2008-06-30 17:38 | ml

    To nie tylko tak. Te dzieci ktore zostaly wyselekcjonowane tez to odczuwaja. Selekcjonuje sie je do wyscigu szczurow, wiec w zalozeniu sa ....szczurami. I one o tym wiedza; ich psychika na to reaguje, nieraz w straszliwy sposob.
    .......
    . Kazdy ma jakies uzdolnienia, wiec szkola mogalaby je rozwijac. Czy chce? Jesli rodzice naprawde maja dobro dzieci na wzgledzie - to powinna. Jezeli rodzice chca uczynic z dzieci zabawki na ktore przenosza swoje niespelnione ambicje i inne nerwice to..., sam nie wiem co. Powinni isc do psychologa chyba.
    .........
    Generalnie najwazniejszy konflikt polityczny dzisiejszych czasow w skali gloabalnej jest miedzy generacjami. Przykro patrzec jak dzieciaki przegrywaja, placac zza techorzostwo swoich rodzicow i dziadkow - zarowno te wyslekcjonowane i te ktore odpadly - k r w i a.
    http://www.youtube.com/watch?v=k4QDaVY8dqM
  • 2008-06-30 19:11 | Nauczyciel

    >Te dzieci ktore zostaly wyselekcjonowane tez to odczuwaja. Selekcjonuje sie je do
    wyscigu szczurow, wiec w zalozeniu sa ....szczurami.<
    Bezsensowny stereotyp wyściugu szczurów gdy chodzi o robienie w życiu tego co się najbardziej lubi, potrafi i do czego się ma największe talenty. Te talenty trzeba rozwijać od najmodzszego i uczeń powinien mieć prawo je rozwijać oraz uzyskiwać w tym kompetentną pomoc, jakiej w przecietnej szkole nie ma i nigdy(!!!) szczególnie licealnym nie będzie mial szans znaleźć!!! Zwyciezcy olimpiad matematycznych, fizycznych, chemicznych, wiedzy techncznej czy informatycznych (znam ich sporo!)to nie są żadne zaharowane szczury i niewolnicy sukcesu za wszelka cenetylko ludzie zadowoleni z zycia o wielu dodatkowych zainteresowaniach, szczęśliwi że robią to co lubią i bawiący się tym!!!
    U nas kretyńska walka z tzw. dość mętne określonym "wyścigiem szczurów "prowadzi do wpychania wszystkich uczniów do jednego worka, w którym, owszem, wszyscy[;-)] sie potwornie męczą.Być może o to chodzi...;-)
  • 2008-06-30 21:45 | ml

    Nauczycielu, przeczytaj artykul jeszcze raz.. Tekst traktuje o nepotyzmie. Gdy skonczylem studia moj stary opowiadal mi jakie ma znajmosci. Ja nie skorzystalem i po juz kilku tygodniach to ja sam bylem 'znajomoscia'. ;-)
    i.
  • 2008-06-30 22:15 | Nauczyciel

    Ten tekst nie jest o nepotyzmie tylko o tym jak to nedobrze jest tworzyć szkoly i klasy dla wybitnie uzdolnionych.W szkolach publicznych oczywiscie, bo w prywatno-spolecznych(czesne min.1000miesięcznie nie ma sprawy;-) Bo a nuż niektórzy z nich maja rodziców z górnej pólki.O tym, ze takie szkoly są jednocześnie praktycznie jedyną szansą dla wybitnie zdolnych, którzy takich rodziców nie mają - ani slowa.Dlaczego takie teksty się tu pojawil pisalem w innym poście w tej dyskusji!!!;-)
  • 2008-07-06 16:01 | annabell

    Re: Dzieci i dzieci-śmieci

    Niezaleznie od górnolotnych zamiarów edukatorów, nie zamierzam robić z moich dzieci żywej tarczy dla sfrustrowanych "socjalnych" tudzież żywej trampoliny do ich intelektualnego sukcesu, jakim stanie się odróżnienie strony lewej od prawej. Dzieci są jeszcze za delikatne, za mało doświadczone, by skazywać je na życiowe eksperymenty typu: Przestajesz być sobą, jesteś egalitarny, więc szoruj na Brzeską i nie wracaj bez pól litra czystej dla mamusi! Być może niejeden rówieśnik mojego dziecka wykonałby takie zadanie z sukcesem i bez mrugnięcia okiem, ale nie moje dziecko. Tak samo ów, nazwijmy go, Olivier Brajan, nie potrafiłby założyć profesjonalnego zielnika i opisać jego zawartość. Byłoby to dla niego straszne, tak, jak dla mojego eskapady po melinach. Nie ma sensu na siłę "żenić" zadowolonego z siebie blokersa z małym intelektualistą, bo to ich obydwu unieszczęśliwia. Jeden klnie, pluje, wrzeszczy i szarpie się całkiem odruchowo, drugi przez to cierpi. tamten nie rozumie, że cos jest nie tak, drugi czuje się zaszczuty i poniżony. To jest równanie w dół. I nic to, że ten delikatniejszy i zdolniejszy dzieciak rzucony między dresiarzy rzadko kiedy obniży wyniki. Autorka pominęła jakoś aspekt psychologiczny: Ten "lepszy" dzieciak będzie miał ileś tam lat męczarni psychicznych, wyśmiewania, mobbingu, przemocy i pogardy oraz obnizania jego poczucia wartości przez koleżeństwo, które ma całkiem inny, często prostacki, system wartości. A dzieciństwo to nie czas na judymowanie po spelunach. To czas, który ma być kapitałem bezpieczeństwa, radości, dobrych relacji na resztę życia. Nie unieszczęśliwię swojego dziecka chamskim towarzystwem w imię altruistycznego odchamiania innych, bo skończy jak Stanisława Bozowska - złapie tyfus (psychiczny? z którym będzie musiał walczyć wieloletnią psychoterapią?). A wszystkim ortodoksyjnym egalitarystom polecam film "Viridiana", powiastkę "Siłaczka" tudzież małżeństwo z głodującym przedstawicielem(ką) Etiopii - przecież to, co przy Was zje, bardzo ją(go) podbuduje, a wam nie uczyni wielkich szkód w spiżarni... ;)
  • 2008-07-15 16:23 | Bogusław Siemiątkowski

    Po pierwsze nauczycielu przypominam, ze "wogole" pisze sie tak - "w ogole", po drugie, daruj sobie te ideologiczne bajdurzenie i przeczytaj spokojnie ten artykul jeszcze raz. Jezeli nadal bedziesz mial problemy z jego zrozumieniem to popracuj nad tym tekstem na lekcji. Zapewne dzieciaki nie beda mialy z nim wiekszych problemow i ci wytlumacza.
  • 2008-07-15 16:30 | Bogusław Siemiątkowski

    Swietnie a teraz sprobuj wreszcie przeczytac ten artykul. Jak bedziesz miala problemy ze zrozumieniem to popros tego swojego malego inteligenta o pomoc i popracujcie nad nim wspolnie.
    Swoja droga to zdajesz sobie sprawe, ze twoj komentarz byl napisany w duchu faszystowskim? Wcale nie przesadzam moja droga. Faszyzm zakladal zbudowanie spoleczenstwa idealnie nierownego, w ktorym wedlug faszystow wszyscy beda szczesliwi.
  • 2008-07-15 16:32 | lewak

    poczytaj sobie durniu o najlepszym systemie edukacyjnym w Europie - finskim, a potem przepros.
  • 2008-07-18 14:17 | Normalny

    Masz dobrze w głowie z tym faszyzmem???;-)Chęć żeby dzieci nie musiały w szkole znosić dyktatu młodocianych kryminalistów,świrów i dewiantów?Ilu takich z Tobą pracuje?To czemu chcesz to dzieciom zafundować???
  • 2008-07-22 22:24 | Nauczyciel

    Nie muszę czytać - znam ludzi, którzy w tym systemie pracują;-))))Przepraszać nie mam zamiaru - wiem o tym systemie więcej niż mozna się dowiedzieć z popularnego tekstu dla gawiedzi;-)
  • 2008-07-23 10:20 | annabell

    Próbujesz zdyskredytować moją wypowiedź w nieuczciwy sposób:
    1. W pierwszych zdaniach czynisz wycieczkę ad personam sugerując moją słabość umysłową. Mogłeś darować sobie eufemizmy i napisac wprost: "Głupia jesteś!" Prościej, oszczędniej, a czyż nie o to szło? Przecież nie o merytoryczne argumenty, bo takich nie przywołujesz...
    2. W kolejnym zdaniu równiez nie odwołujesz się do argumentów, tylko wywołujesz ducha. Duch... czy jest coś bardziej nieokreślonego niż duch? Duch to może być wszystko, co się komu wydaje... Ducha nie zmierzysz i nie zważysz, nie sfotografujesz i nie zidentyfikujesz. Imputujesz mi więc, aby było od razu mocno, ducha Hitlera. Niezbyt oryginalnie. Dlaczego większości miernych dyskutantów wydaje się, że jak przyłożą Hitlerem, nie muszą się wysilać intelektualnie, bo sprawa zostanie załatwiona?... A może by tak ducha Stalina? Totalitaryzm, gdzie wszyscy MUSZĄ być poddawani urawniłowce, gdzie nie ma, że jakowyś niesmak - pij samogon, jako wszyscy piją, bo jak nie, znaczy, że masz się za nie wiadomo co, donosisz i należy ci się parę kopów w ciemnym zaułku. Klnij, pij, ćpaj, rozstrzygaj spory pieścią, uprawiaj seks w 13 roku życia, bo tak tu się żyje - nie wkuwaj, cieniasie, nie miej się za nie wiadomo co, bo wrócisz do domu bez spodni, bez kieszonkowego i bez zębów...
    Dobry Hitler, dobry i Stalin, co ma usta słodsze od malin. Ale niektórzy mają jeszcze słodsze wyobrażenia o realiach wspóczesnej szkoły. Słodsze od ust Stalina. Wyobrażają sobie mianowicie, że do szkoły chodzą dziatki i słuchają Pani. Dziatki są z melin i z pałaców, ale w szkole to nie ma znaczenia, gdyż Pani, powszechnie szanowana i podziwiana, panuje nad sytuacją. Oliwier, co dzień tłuczony przez ojca, w szkole wykazuje respekt i opanowanie. Nie zareaguje agresywnie na niepowodzenie, nie kuksnie słabszego kolegi, gdyż rozumie, że tak nie wolno. Że to jest "be". Klasa wszak nie popiera złośliowści i przemocy - brzydzi się niekoleżeństwem, bierze w obronę słabszych. Taki to raj, baju baj...!
    Byłoby cudownie, gdyby polska szkoła była bezpieczna, bez przemocy, mobbingu i zadziobywania co wrażliwszych jednostek. Ania z Gdańska... gdyby chodziła do dobrego prywatnego gimnazjum, może po raz pierwszy by się zakochała w te wakacje i całowałaby się nieśmiało ze swoim chłopcem... Ale została wydana na pastwę chorego egalitaryzmu, który stał się przyczyną jej tragedii i strasznej śmierci. Jej rodzice padli ofiarami wiary w dobrodziejstwa egalitaryzmu: Wszystkie dzieci jeżdżą do tego gimnazjum, niech i nasza! Nad czym tu się zastanawiać, po co dziecko wyróżniać?.. No i stało się. A gdyby byli odrobinę bardziej, jak to ująłeś, "faszystowscy", nie wierzyliby tak bezkrytycznie w zalety przypadkowych towarzystw. Zauważyliby, że w tym momencie w Polsce nieuczestniczenie w szkolnej selekcji oznacza selekcję negatywną. Co troskliwsi rodzice umieszczają przecież swoje dzieci w prywatnych szkołach, klasach elitarnych czy choćby sondują, która wychowawczyni w danym gimnazjum ma dobrą renomę. Do klas, o które nikt specjalnie nie zabiega, dostają się niemal wyselekcjonowane dzieci z najtrudniejszych domów. I to nie ich wina, że są jakieś. Pewnie. Ale to nie jest pełen przekrój społeczny, to jest selekcja negatywna. I można, jak ktoś chce, umieścić swoje dziecko w środowisku wyselekcjonowanym negatywnie. Ja nie chcę. Wolno mi.
  • 2008-07-23 20:39 | annabell

    A, i żeby nie było, że tylko krytykuję i nie mam konstruktywnych propozycji. Otóż mam. Wszystkim dzieciom mogłoby być lepiej, gdyby wprowadzono w Polsce powszechną edukację przedszkolną, choćby 3xna tydzień po 6 godz.
    Dlaczego tak? bo problem segregacji nie zaczyna się w szkole, tylko znacznie wcześniej, w domach. Dzieci, jakich towarzystwa nie życzą sobie dla swoich rodzice troskliwi, nie są wcale naznaczone jakąś specyficzną naturą, tylko zwyczajnie niewychowane - zaniedbane wychowawczo.
    Zerówka, szkoła, to czas, kiedy dziecko już wpada w krąg zadań, rywalizacji i już wykazuje się umiejętnościami wykorzystania swojego domowego kapitału kulturowego. Dziecko blokerskie, "dzikie", na starcie przegrywa, właśnie z powodu braku kapitału kulturowego wyniesionego z domu. To normalne, że się frustruje i tym bardziej nastawia się negatywnie do szkoły i tego, co się w niej głosi, a zwłaszcza to tych "wycackanych" dzieci, którym rodzice to czy owo powiedzieli, wyjaśnili, i teraz te dzieci zbierają laurki - za wiedzę i za zachowanie.
    Nie czarujmy się: jest mnóstwo rodzin słabych wychowawczo. Ale przedszkola w Polsce są na ogół dobre. Przedszkolanki wykształcone. Grupa przedszkolna stanowi zaś świetne miejsce do jak najwcześniejszego nauczenia się poprawnych zachowań społecznych (nie bij, nie klnij itd.). Zabawa w przedszkolu nie stresuje jak szkoła, a pozwala nauczyć się poprawnych zachowań i wyrównać pewne braki w wiedzy. To idealna sprawa dla dzieci zaniedbanych wychowawczo.
    Wydaje mi się, ze zamiast grzmieć przeciw segregacji, która będzie, dopóki szkoła publiczna w Polsce się nie zmieni, lepiej zainwestować w przedszkola, gdzie praca wychowawcza znacznie skuteczniej wyrówna szanse dzieci. Ale oczywiście łatwiej jest grzmieć przeciwko niemoralnej segregacji niż wyłożyć konkretne środki na powszechną edukację przedszkolną.
  • 2009-09-29 09:46 | Mama

    Re: Dzieci i dzieci-śmieci

    Po pierwsze musimy zrobić coś z agresją w szkołam bo jak dziecko zostaje wyśmiewane to traci chęci do nauki. W klasach moich dzieci jest totalny mix. Dzieci które powtarzają klase są w każdej z klas po 2-4 osób. Nauczyciele sobie nie mogą z nimi poradzić bo te dzieci po prostu mają gdzieś szkołe i przeszkadzają nauczycielom prowadzić zajęcia. Ja wychowywałam się w Kanadzie gdzie nie przypominam sobie aby dziecko w jakiś sposób obraziło nauczyciela. A jeśli to zrobiło to od razy zostało wysyłane do dyrektora, a potem wzywani byli rodzice. Jeśli to si�ę zdarzało często to zostalo wyrzucone ze szkoły i musiało szukac innej. W sumie to nie wiem jak to sie odbywało bo nie znałam nikogo kto został wyrzucony. Wiem natomiast, że nauczyciele mieli bezstresowe nauczanie a nasi nauczyciele w Polsce są zestresowani tym, że przyjdzie jakiś rodzic i zamiast upomnieć swoje niegrzeczne dziecko to jeszcze dojedzie na oczach dzieci nauczycielowi. WIec problem nie stanowią dzieci a my dorośli którzy nie potrafimy wychować naszych pociech.
  • 2009-09-29 10:28 | sebek

    W Kanadzie jest to możliwe dlatego że funkcjonujący tam system powstał w wyniku wielkiej debaty. Jasno określono jaka ma być szkoła, czego ma uczyć i jakie są obowiązki wszystkich uczestniczących w tym procesie: nauczycieli, dzieci, rodziców i władze oświatowe. W Polsce zaś do tej pory czegoś podobnego nie było. W Polsce rodzic ma jeden obowiązek - posłać dziecko do szkoły i tyle. Nie musi wcale ze szkołą współpracować, nie musi uwzględniać uwag i wskazówek nauczycieli, nic nie musi. Nie do końca wiadomo czego można wymagać od nauczycieli. Obecnie są to worki bez dna. Powinni uczyć, wychowywać, doradzać i wszystko robić za rodziców, którzy nie mają czasu. Dodatkowo powinni w międzyczasie umieć szybko wypełnić opasłe tomy dokumentacji i każdego ucznia z 35 osobowej klasy indywidualnie opisać. Postulaty co do wykształcenia nauczycieli są kosmiczne, powinni to być doskonali pedagodzy, psycholodzy, metodycy, filozofowie, sekretarki i lingwiści w jednym. Co jakiś czas mądre głowy dorzucają do listy coś jeszcze. Nie wiadomo do końca kim jest dyrektor szkoły. Z jednej strony to nauczyciel z drugiej urzędnik samorządowy. Z jednej strony odpowiada za szkołę z drugiej nie jest suwerenny w podejmowaniu decyzji. Mało tego, jest daleko zależny od kuratorium i samorządu. Z jednej strony jego głównym zadaniem jest nadzór pedagogiczny nad placówką, z drugiej zaś zasypywany jest masą pism na które musi "na wczoraj" odpowiedzieć i tabelek które musi wypełnić, w efekcie n nadzór nie ma już czasu. Uczeń musi się uczyć ale jak się nie uczy to w zasadzie nic mu zrobić nie można gdyż skoncentrowano się na prawach ucznia i rodziców kompletnie zapominając o ich obowiązkach.
    Szkoły w Polsce nie mają żadnej dalekosiężnej strategii, są za to szarpane pomysłami a to kolejnych ministrów a to różnych "autorytetów" i profesorów a to dziennikarzy. Jak w takich warunkach można dobrze uczyć?