Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Czas dessous - uwagi do artykułu Piotra Stasiaka

(6)
2008-07-17 01:02 | Maith
Rynek to rynek i opisując go warto mieć pojęcie o aktualnej sytuacji.
Wyobraziłam sobie właśnie, co by było, gdyby na rynku budowlanym wymyślono nagle
np. że można budować z materiałów gromadzących prąd ze słońca, wiatru itp.
Ludzie interesowaliby się tym od paru lat, przekazywaliby sobie informacje w
Internecie, bo widząc taką możliwość woleliby ją od zwykłych technologii,
kolejne firmy wprowadzałyby te materiały na swoje budowy...
I co by było, gdyby w takich okolicznościach ktoś napisał artykuł o rynku
budowlanym pomijając rewolucyjne zmiany? Podając jako nowoczesny przykład firmę
nomen omen betonową?

Tu sytuacja wygląda podobnie. Nagle okazało się, że:
-kobiety z małym biustem mogą mieć większe piersi bez puszapów, poduch, wkładek
itp. Mogą je mieć w przezroczystych stanikach;
-a kobiety z dużym biustem mogą już podbiegać do autobusu bez wybijania sobie zębów
i wcale nie muszą odczuwać ciężaru biustu, a ramiączka mogą im się nie wrzynać.
Wystarczy rozmiarówka na tyle szeroka, żeby dało się rozmiar dopasować indywidualnie, a nie mniej więcej, jak do tej pory.

Kobiety przekazują sobie informacje o nowościach w Internecie, sprowadzają
odpowiednie staniki z Anglii (jeden z największych brytyjskich sklepów
internetowych z bielizną niedawno wprowadził obsługę konsumentek w języku
polskim, generalnie w brytyjskich sklepach internetowych wysyłki do Polski są
istotnym punktem sprzedaży, zaraz po wysyłkach krajowych i ich ilość stale
rośnie), powstają sklepy z bielizną w pełnej rozmiarówce, produkujące ją firmy często nie wydając na reklamę nawet złotówki mają stale rosnącą sprzedaż, od ponad roku także kolejne polskie firmy wprowadzają rozmiarówkę pozwalającą na bardziej indywidualne dobranie stanika, dzięki czemu te korzystne dla kobiet
efekty są możliwe. Zauważalne zmiany wprowadziły już polskie: Avocado, Melissa, Comexim, Milena, Kriss Line. Częściowe poszerzenie rozmiarówki dotyczy większości firm, nawet Triumpha. Akurat Atlantic uparcie nie zauważa nowych trendów.
W tym świetle ten artykuł wygląda, jakby go napisano parę lat temu, a teraz puszczono po drobnych poprawkach.
Podane powyżej informacje można sprawdzić na forach konsumenckich: Lobby biuściastych,
Lobby Małobiuściastych oraz na konsumenckich blogach tematycznych: Stanikomania (Bloger roku 2007), Balkonetka. Można było też dotrzeć do artykułów w pismach branżowych i prasie kobiecej.
  • 2008-07-17 13:39 | Róża

    Re: Czas dessous - uwagi do artykułu Piotra Stasiaka

    Witam serdecznie!
    Cieszę się, ze Polityka poruszyła temat rynku bieliźnianego, gdyż - jak słusznie zauważono w tekście - dotyczy on połowy konsumentów.

    Niestety, nie obyło się bez pewnych błędów oraz poważnych zaniechań.
    Pierwsza rzecz, która zwróciła moją uwagę, to fatalnie dobrane zdjęcia ilustrujące tekst. Przedstawione na nich kobiety mają niewłaściwie dobrane rozmiary staników. Tego typu błędy są powszechnie stosowane, jednak Polityka, jako poważny tygodnik opinii powinna chyba prezentować poprawne wzorce, a nie powielać błędne.

    Kolejne błędy są podobnej natury - powielają błędne stereotypy i fałszywe przekonania na temat biustonoszy. To nieprawda, że przeciętna Polka ma biust w rozmiarze 75B. Być może jest to najczęściej kupowany rozmiar biustonosza. Najczęściej jednak jest to rozmiar za mały w miseczkach, a za duży w obwodzie pod biustem. Upodobanie do rozmiaru 75B jest wynikiem fałszywych mitów oraz tragicznej wręcz oferty na polskim (i nie tylko) rynku bielizny.
    Kolejny stereotyp - przekonanie o magicznej mocy staników typu pusz-up. Są dostępne w internecie zdjęcia porównawcze, które ewidentnie przekonują, że prawidłowo dobrany w rozmiarze miękki stanik o wiele lepiej podkreśla (i optycznie powiększa) kształt biustu niż tradycyjny pusz-up (np. w standardowym 75B).

    Jednak sprawą, która wydaje mi sie najważniejsza w kontekście analizy rynku bielizny jest odniesienie się wyłącznie do erotyczno-uwodzicielskiego aspektu intymnych części garderoby.
    Kobiety noszą biustonosze codziennie. Chodzą w nich do pracy, szkoły, na fitness oraz do kawiarni z przyjaciółką. W każdej z tych sytuacji chcą mieć na sobie wygodny, ładny, dobrze dobrany stanik. Takie jest zapotrzebowanie rynku, takie są oczekiwania połowy konsumentów.
    Na ten temat w tekście pana Stasiaka nie znalazło sie ani słowa. Ani słowa na temat przydatności biustonoszy oferowanych przez reklamowane w tekście firmy do codziennego użytkowania przez większość kobiet. Ani słowa o oferowanym przez te firmy zakresie rozmiarów, który jest znikomy (brak obwodów poniżej 70 oraz miseczek powyżej polskiego G), ani słowa o jakości tych wyrobów (rozciągliwości obwodów, wyprofilowaniu miseczek itp.).

    Nie wspomniano także o tym, że bardzo powoli, ale jednak zaczynają się pojawiać na polskim rynku firmy, które próbują rozszerzać swoją rozmiarówkę (np. Avocado, Melissa, Milena, Kris Line) i wzorować swoje modele na sprawdzonych (najczęściej brytyjskich) wzorcach. Że coraz więcej sklepów w Polsce (nie tylko w największych miastach) sprowadza biustonosze firm brytyjskich, które są szyte od obwodu 60 do miseczki K (polskim odpowiednikiem musiałaby być miseczka S). Zmiany te wymuszają same klientki, niezadowolone z dotychczasowej oferty. Możliwość dokonywania zakupów przez internet wpłynęła nie tylko na swobodę kupowania sypialnianych kusidełek, ale przede wszystkim udostępniła polskim klientkom te zagraniczne marki, które mają naprawdę szeroki zakres rozmiarów oraz dbają o realne potrzeby kobiet o mniejszym i większym biuście. Prawdziwym wyzwaniem dla polskich firm jest sprostanie potrzebom rosnącej rzeszy klientek świadomych swojego prawdziwego rozmiaru biustonosza oraz swoich prawdziwych potrzeb dotyczących jakości i funkcjonalności bielizny.

    Nie dziwię, ze autor artykułu - jako mężczyzna - odniósł się przede wszystkim do erotycznej strony damskiej bielizny. Jednak rzetelny artykuł dotyczący sytuacji na rynku powinien opisywać rzeczywiste potrzeby najbardziej zainteresowanych klientek oraz opisywać faktycznie zachodzące i istotne (z punktu widzenia tychże klientek) zmiany.
  • 2008-07-17 21:29 | Magdalaena

    Re: Czas dessous - uwagi do artykułu Piotra Stasiaka

    To jest kopia listu, który wysłałam mailem do redakcji Polityki
    Szanowni Państwo !

    Chciałabym wyrazić swoją negatywną opinię na temat artykułu "Czas dessous" Piotra Stasiaka z ostatniego (29) numeru Polityki.

    Jestem czytelniczką Polityki od kilkunastu lat i nie spodziewałam się, że w poważnym tygodniku opinii może się pojawić materiał na tak niskim poziomie.
    Nie chcę sugerować, że tylko kobieta może wypowiadać się na temat doboru damskiej bielizny w tym staników, ale jeśli zajmuje się tym mężczyzna, to powinien szczególnie zapoznać się ze specyfiką produktu, którego nie używa na co dzień.
    A niestety Piotr Stasiak najwyraźniej tego nie zrobił, ewentualnie jego artykuł jest wyłącznie kryptoreklamą kilku firm o wyjątkowo ograniczonej ofercie.

    Być może z punktu widzenia mężczyzny, podstawowymi kryteriami wyboru stanika mogą być moda, podkreślenie kobiecych wdzięków czy dopieszczenie, ale dla kobiety najważniejsza jest możliwość kupienia stanika we własnym rozmiarze. Jeśli dziewczyna ma stopę o rozmiarze 41, nigdy nie kupi pantofelków 39, choćby były najpiękniejsze. Część kobiet jest natomiast zmuszona do kupowania staników w złych rozmiarach, ze względu na ograniczona ofertę wielu sklepów oraz na natrętną reklamę firm, które dla swojej wygody chcą raczej dostosować klientki do produkowanej odzieży niż rozszerzyć swoją ofertę.

    Wbrew temu, co pisze pan Stasiak, 75B nie jest rozmiarem biustu większości Polek - 75B to rozmiar, który przeważa w ofercie firm bieliźniarskich i który wiele kobiet kupuje z konieczności. Jak wynika z wpisów na wyspecjalizowanym forum zajmującym się kwestią doboru staników - Lobby Biuściastych (www.biusciaste.prv.pl), znaczna część Polek powinna nosić obwody poniżej 70 (65 i 60) i miseczki powyżej D. Zaryzykowałabym twierdzenie, że najpopularniejszy rozmiar to 65F, ale równie częste są 70H czy 75J. Co więcej nie są to wcale jakieś monstrualnie wielkie piersi, co najlepiej pokazuje cykl zdjęć Biust tygodnia publikowany na blogu Stanikomania (np. http://stanikomania.blox.pl/2007/12/Biust-pietnasty-czyli-ex-75B.html).

    Staniki w tych rozmiarach mogą być równie seksowne i kolorowe - co lepsze mniejsze biusty wyglądają w nich na większe (bez użycia gąbki czy silikonu), a większe piersi na bardziej kształtne i jędrne. Żadna kobieta, która poznała swój prawdziwy rozmiar (który oczywiście nie jest stały i zmienia się np. w czasie ciąży i karmienia), nie wróci do staników w rozmiarze 75B kupowanych w sklepie na rogu czy w centrum handlowym.

    Niestety oferta większości polskich firm nie zawiera rozmiarów, o których pisałam - przewiduje jedynie obwody od 70 i miseczki do D. Zatem gros kobiet, które znają swój rozmiar, nie ma szans na dobranie biustonosza w firmach wymienionych w artykule pana Stasiaka. To tak jakby chwalić producenta obuwia, który szyje tylko pantofelki do 35 i od 42.
    W tej sytuacji jedynym wyjściem jest szukanie bielizny w dobrych rozmiarach poza polskim rynkiem - np. wśród producentów brytyjskich (marki Freya, Fantasie, Panache), którzy szyją staniki od obwodów 60 i miseczki odpowiadające polskiemu R (firmy brytyjskie mają inne oznaczenia rozmiarów). Zakupy takie, dostępne finansowo ze względu na spadek kursu funta, stają się tak popularne, że dla wielu brytyjskich sklepów internetowych zamówienia z Polski plasują się na drugim miejscu po brytyjskich, a opłacalne staje się wprowadzenie obsługi klienta w języku polskim.
    Jednocześnie w Polsce powstają sklepy sprzedające importowaną bieliznę (np. Belissima, Peach Field), a niektórzy producenci (np. Melissa, Kris Line, Milena) rozszerzają ofertę szytych przez siebie staników także na szczuplejsze i bardziej biuściaste klientki.

    Taka decyzja jest związana z pewnymi inwestycjami (stopniowanie rozmiarów) i zwiększonym ryzykiem biznesowym, ponieważ z konkretnego modelu trzeba wyprodukować znacznie więcej rozmiarów staników. Wiodąca brytyjska firma Panache szyje staniki w niemal stu rozmiarach (od 28AA do 40K), a reklamowany przez Państwa Atlantic ledwie w dziewięciu (70ABC, 75ABCD, 80BC).

    Przedstawione przeze mnie powyżej informacje są łatwo dostępne w internecie, pisała o nich wcześniej także prasa (np. Joanna Sokolińska "Nie! namiotom w brudnym beżu" Wysokie Obcasy z dnia 13 marca 2008 r. http://kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53662,5017396.html), wspominało radio (audycje Ewy Podolskiej w Tok FM). Każdy dziennikarz, który przeprowadził choćby minimalną kwerendę, powinien do tych informacji dotrzeć.

    Dlaczego zatem w artykule "Czas dessous" pojawiły się tylko nazwy firm i sklepów, które szyją staniki w ograniczonej rozmiarówce i które w związku z coraz popularniejszą modą na dobrze dobrany stanik, tracą klientki ? Zaznaczam, że są to firmy (np. Triumph i Chantelle), które w ostatnim czasie prowadzą wyjątkowo nasilone akcje promocyjne mające przeciwdziałać odpływowi klientek do bardziej do nich dopasowanych marek - szczególnie przez przekonywanie szczuplejszych kobiet, że najmniejszym obwodem jest 70 a nie 65 i 60.

    Uważam, że dziennikarska uczciwość wymaga od Państwa zamieszczenia odpowiedniego sprostowania, ewentualnie dodania zastrzeżenia, że był to artykuł sponsorowany.
  • 2008-07-18 10:51 | olivka

    Bardzo rozsądne uwagi,dziewczyny.Nic dodać,nic ująć,tylko się podpisać.
  • 2008-07-18 19:07 | lukrecjabo

    Re: Czas dessous - uwagi do artykułu Piotra Stasiaka

    Kompetencja - tego kobiety wymagają od dobrze dobranego stanika. Co musi spełnić stanik aby był uważany za kompetentny? Musi mieć odpowiednio ciasny obwód, aby nie lądował on na środku karku; do tegoż ciasnego obwodu musi posiadać odpowiednio dużą miseczkę (bez względu na to, jaką literę alfabetu będzie miseczka reprezentowała); dalej, musi być ładny, czyli niekoniecznie biały, czarny lub beżowy, musi być wygodny, niekoniecznie zabudowany i jednocześnie seksowny.
    Kompetencja - tego czytelnicy "Polityki" wymagają od redaktora piszącego artykuł na temat konkretnej dziedziny. Bardzo byłoby mi miło, aby Redaktor tegoż artykułu posiadający gruntowną niewiedzę:) chciał się zrehabilitować i napisać artykuł dotyczący staników, tym razem oparty na wspomianej już kompetecji. Lobby Biuściastych i Lobby Małobiuściastych służy radami i materiałami. Pozdrawiam
  • 2008-07-20 13:04 | Róża

    Małe uzupełnienie mojej wypowiedzi.
    Nie chodzi o to, żeby Polityka bawiła sie w pismo kobiece i wyłuszczała niuanse prawidłowego doboru bielizny.
    Chodzi o to, że artykuł pana Stasiaka to chwalenie ładnych opakowań pozbawionych treści tak, jakby były pełnowartościowym produktem. Ładniejsze kolory i koronki w niewielkim stopniu poprawiają dostępną ofertę gdy nie idzie za tym poprawa jakości fasonów i pełna rozmiarówka.

    Jest jeszcze problem moralny. Otóż oczekuję od pisma społeczno-politycznego zwracania uwagi na fakt, że postęp gospodarczy w jakiejś dziedzinie odbywa się kosztem klienta, wykorzystując jego niewiedzę, naiwność, utrwalone stereotypy, słabość do rzeczy, które ładnie wyglądają na obrazku czy nacechowanie emocjonalne danego produktu. W wielu przypadkach pisma poruszają ten aspekt (zabawki, żywność, paliwa itp.). Dlaczego nie zrobią tego w kwestii damskiej bielizny?