Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Lipcowe duchy

(30)
22 lipca był oficjalnie jednym z najbardziej fetowanych dni w PRL. Święto odeszło wraz z ustrojem, a wraz z nim większość tak charakterystycznych dla tamtej epoki przedmiotów, obyczajów, rytuałów. Niekiedy śmiesznych, strasznych lub dziwacznych.
  • 2008-07-23 22:04 | jerry

    Re: Lipcowe duchy

    Szczególny rytuał towarzyszył zakupom piwa w butelkach (jeżeli je właśnie rzucili). Każdą flaszkę odwracało się do góry dnem i uważnie oglądało pod światło. W środku często bowiem czyhały niespodzianki: mysz, pet, a w najlepszym razie mnóstwo paprochów.
    ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
    Szanowny autor raczy nieco przesadzac... A moze autor byl w
    tych czasach jakims wyjatkowym pechowcem?
  • 2008-07-23 22:07 | jerry

    Re: Lipcowe duchy

    Za to po wodę sodową (mineralnej nie znano) rodacy wędrowali do sklepów sami, dźwigając syfony ważące trzy razy więcej niż ich zawartość.
    -----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
    Mineralnej nie znano, czyzby? Czy szanowny autor
    moglby ujawnic swoj wiek??
  • 2008-07-23 22:13 | jerry

    Re: Lipcowe duchy

    "Przez wiele lat był do wyboru jeden program, by w czasach najbardziej rozpasanej konsumpcji dojść do trzech (I i II TVP i TV ZSRR). "

    Szanowny pan autor chyba mieszkal w innych miastach nizli ja... albowiem
    ja nigdy takiego programu (TV ZSRR) w moim telewizorze nie widzialem...
  • 2008-07-23 23:53 | Janusz

    Re: Lipcowe duchy

    A gra w zoske, to nie laska? Wiele czasu spedzilem na jej doskonaleniu !!!
  • 2008-07-24 00:40 | Jac.

    Re: Lipcowe duchy

    Drobna nieścisłość - w szkołach średnich nadal króluje PO z musztrą i innymi debilstwami.
  • 2008-07-24 10:11 | J.S.

    Zgadzam sie. Przeciez, no chociazby, Woda Grodziska byla... to nie sodowka!
  • 2008-07-24 11:51 | moja

    Re: Lipcowe duchy

    Kolejna nieścisłość: SKO w szkołach podstawowych nadal funkcjonuje i ma się świetnie, tylko książeczki się zmieniły - są kolorowe, bardziej atrakcyjne. Dzieciaki, zwłaszcza maluchy, chętnie wpłacają swoje drobne.
  • 2008-07-24 15:35 | turkaw

    Re: Lipcowe duchy

    Nic mi nie wiadomo o autorze powyzszego tekstu, ale z obiektywnym dziennikarstwem ma on niewiele wspolnego. nie wszystko w PRL bylo tak , jak to chce przedstawic autor tej niegodnej Polityki pracy, debilne i glupie. gdzie teatr, kino, wydawnictwa, szkoly. szkoda slow. jezeli my sami nie jestesmy w stanie obiektywnie opisywac nasza historie, to inni zrobia to za nas. nie myslalem, ze w Polityce, ktorej czytelnikiem jestem od lat 70, przeczytam cos tak glupiego.
  • 2008-07-24 16:57 | szkoda gadać

    Ech Panie Sarzyński, po co to wciskanie kitu?

    No więc po co Pan piszesz o czasach, których nie pamietasz? Bananów nie było na żadne święta, mineralna owszem była, sodowa z saturatora - o, to był prawdziwy PRL-owski wynalazek. Z sokiem albo bez. Ale pan byłeś wtedy małą dziewczynką i nie pamietasz. Schabowy z kryla? Bój się pan Boga, co za nonsens?! Juniorki pojawiły się długo po fartuszkach, z fartuszkami nosiło się po prostu kapcie. A kawa świeżo zmielona to akurat nie było bez sensu. Ondulacja też nie była PRL-owskim wynalazkiem, to nosiły na głowach paniusie w całej Europie. Polskim wynalazkiem były natomiast ohydne czarne odrosty na tlenionych włosach. Roznosiciele mleka też akurat nie byli naszym wynalazkiem tylko angielskim. Alkohol od 13.00 to już późny PRL, podobnie kartki. Etykiety zastępcze to nie była musztarda zamiast dżemu, tylko taka niechlujna karteczka zamiast kolorowej etykiety. No ręce opadają... Czy nie ma w Redakcji nikogo co PRL pamięta?!
  • 2008-07-24 19:21 | BHM

    Re: Lipcowe duchy?

    Zaś rolę podnoszących prestiż gadżetów (dziś to laptop, wypasiony telefon komórkowy i najnowszy iPod) spełniały chińskie długopisy i piórniki oraz czeskie ołówki automatyczne, a w czasach późnego Gierka także najprostsze, czterofunkcyjne kalkulatory.
    -------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
    Studiowalam w czasach "poznego Gierka" i posiadalam juz kalkulator z duzo wiekszym
    zasobem funkcji (Logarytmy, potegi, funkcje trygonometryczne, itd.)! W calym artykule jest
    sporo niescislosci, przeinaczen, czy tez nawet zwyklego zmyslania!
  • 2008-07-25 01:24 | Piotr Bartz

    Generalnie autor nie pamięta epoki o której pisze. Nierzetelne dziennikarstwo. Opis PRL na kanwie 22lipca jest pomysłem chorym. Autor nie opisał w ogóle tego święta a skupił się na opisie PRL w mocno krzywym lustrze. Zapomniał, że życie wtedy nie było, aż tak paranoiczne.
    Chodziliśmy do pracy, jeździliśmy na wakacje a oprócz mleka pod drzwi ,można było też zamówić dostawę świeżych bułek! Chleb w moim mieście był równie dobry jak teraz. Zdziwiony jestem że "puszcza się" takie artykuły. Chyba jednak "sezon ogórkowy "nastał!
  • 2008-07-26 04:46 | karul

    co za bzdury

    o polsce ludowej. przezylem tam 36 lat. polityka., ktora byla czescia polski ludowej nie powinna glosic podobnej propagandy antykomunistycznej.

    moze teraz ktos sie zbierze w redakcji i ujawni idiotyzmy polski kapitalistyczno-feudalnej, skonstruowanej przez zwiazek zaodowy na zamowienie CIA i watykanu.

    sa jacys odwazni?
  • 2008-07-26 22:22 | Ana

    No i co,ze sa niescislosci.To nie traktat historyczny!!
    Ubawilam sie do lez,czytajac Panski artykul!!
    Przypomnial mi moje lata dziecinstwa i mlodosci.Na czasy komuny mozna tez spojrzec z przymruzeniem oka :)
    Pozdrowienia.
  • 2008-07-27 09:09 | Krzysztof

    Re: Lipcowe duchy

    Czasy się zmieniają, ale styl jest nieśmiertelny - styl zohydzania przeszłego reżimu opisując jego skrajności lub wymyślając kompletne bzdury : "rozkucia auta z przytwierdzających je do najbliższego drzewa łańcuchów" ??! Ha, ha, ha ! - tego nawet Bareja nie wymyślił.
    Pan Piotr Sarzyński, za styl, w latach pięćdziesiątych dostałby pochwałę od sekretarza partii, dzisiaj zostaje tylko wyśmiany przez czytelników Polityki (jak widać z poprzednich wpisów).
    Chyba pora zmienić styl - tym bardziej, że Polityka nie zasługuje na tak nieudolne dziennikarstwo.
  • 2008-07-27 13:34 | sceptyk2

    O wyższosci wody sodowej nad wodą mineralną

    Czytając 'Lipcowe duchy' uśmiałem się zdrowo , widząc karykaturalne przerysowania pomieszane z rojem błędów i nieścisłości. Gdyby autor rzeczywiście żył jako dorosły człowiek w 'minionym okresie ' to by nie pisał , że nie było wody mineralnej w ciągłej sprzedaży albo że Polacy byli skazani na używanie radzieckich telewizorów. Ja, jeśli przyglądałem się butelce piwa, to nie dlatego ,żebym się spodziewał myszy w środku ! Nigdy nie kupiłem musztardy zamiast dżemu. Kartkami zywnościowymi obracałem, ale dopiero od okresu 'Solidaności' ( był taki związek zawodowy). Nigdy nie obijałem drzwi czymś ohydnym. Nigdy nie jadłem schabowego z kryla i flaczków z kalmarów ani tym bardziej nie robiłem tego 'często' . W tłumie kolejkowiczów na załączonym zdjęciu nie widać nikogo w gumofilcach - czyżby sama inteligencja w kolejce po alkohol ? Jeśli ci się wkręcila kaseta C120 w magnetofon Grundig to znaczy że nie czytałeś instrukcji obsługi. I tak dalej i tak dalej .
    Drogi Autorze ! Pisz w tym swoim duchu o sprawach politycznych to zasłużysz na etat w Instytucie Pamięci Narodowej.
  • 2008-07-28 15:46 | rozczarowana

    Re: Lipcowe duchy

    Zastanawia mnie odporność Redakcji na opinie czytelników. Żadnego wyjaśnienia, przeprosin, głucha cisza. Lud ciemny to kupi... Nie chce mi się robić szczegółowej rozbiórki tego kuriozalnego tekstu, ale jego jakość jest dokładnie taka jak podpisu pod zdjęcie. Przecież gołym okiem widać, że kolejka nie stoi po wódkę o godz 13.00 tylko po papier toaletowy! Redakcjo bój się Boga!
  • 2008-08-02 18:22 | PRL-owiec

    Przezylem caly PRL,ale TV ZSRR nie pamietam,bo takiego nie bylo. Takich bredni w tym artykule jest wiele.
  • 2008-08-06 22:31 | danusiaa

    Re: Lipcowe duchy

    w 1978 roku mialam 19 lat. Mialam ubrania szyte na miare przez krawcowa, krolowala "Burda" ze swoimi wykrojami, dziewczyny byly dobrze ubrane. Jedna z najfaniej ubranch dziewczyn w mojej szkole byla obecnie znana aktroka Wolszczak, ktora wraz ze swoja kolezanka byly jak sliczne kolorowe ptaki. I takich dziewczyn w naszym liceum bylo dosc duzo.
    Chodzilysmy do Pewexu, kupowalsmy blyszczyki po 1$, jakies blyskotki u prywaciarza.
    Niektore dziewczyny farbowaly wlosy, ale nie pamietam aby ktoras miala trwala.
    Przypominam sobie ze na prowincji kobiety nosily peruki, bylo to chyba tam modne ale nie w Gdansku...
  • 2008-08-06 22:36 | danusiaa

    Radio...pamietam z tych czasow niezapomniane lato z radiem, sluchane na plazy, niezapmniane przez Strofy dla ciebie... oraz Powtorke z rozrywki..
    czas wolny..nigdy na wczasach nie bylam...jezdzilam do babci lub do cioci jak wiekszosc moich znajomych
  • 2008-08-11 09:41 | lsv

    Re: Lipcowe duchy

    Dlaczego wtedy brakowało ? Bo wtedy nikt nie potrafił zrobić z 0.5kg mięsa 2 kg szynki nafaszerowanej konsrewantami i chemią węchowo-wzrokową, woda grodziska jaka była smaczna, dzisiaj mineralna która wypala jelita albo soki to woda barwiona, dzisiaj to plastikowe upychadła dla żołądka które na zachodzie z ludzi robią monstra 150 kg-mowe.
  • 2008-10-03 16:04 | Tomasz Kwiatkowski

    Kolorowe telewizory sowieckie kosztowały wtedy 22 tyś zł a polski Neptun 46 tyś ( połtora roczna pensja ) oczywiście ani jednych ani drugich nie można było dostać normalnie w sklepie ale trzeba było je " załatwić "
    Bardzo często w butelkach z " piwem " jeśli można tak nazwać ten napój był niespodzianki
    Pierwsze kartki wprowadzono w drugiej połowie lat siedemdziesiątych - nie nazywano ich kartkami bo to się źle kojarzyło ale bonami na cukier
    Nawet w dobrych restauracjach co najmniej raz w tygodniu był dzień bezmięsny zazwyczaj bywał to poniedziałek
    Kasety erdowskiej produkcji nagminnie wkręcału się w rolki magnetofonów kasetowych
    I tak dalej i tak dalej
  • 2009-07-21 17:50 | Artur

    Danusiu, Twoj post jest doskonaly! Nie nalezy mylic PERCEPCJI rzeczywistosc od tego jak ona naprawde wygladala. Lato z Radiem, Wyscig Pokoju, sukcesy Bialo-Czerwonych w 74 czy 82. To sa dla dziecka (czy mlodego czlowieka) wielkie wydarzenia. O sprawach rodzinnych nie wspomne. W 80 roku gdy w calym prawie Wroclawiu zabraklo produ zbieraly sie na podworkach wielopokoleniowe rodziny aby dyskutowac, wspominac i SMIAC sie. To wszytko nie przesloni jednak faktu ze Polska byla zacofanym komunistycznym krajem. Dzisiejsza mlodziesz zyje w PRAWDZIWEJ Polsce, ktora stanowi integralna czesc Europy. Danusiu, za kilka dni kolejna rocznica tragedii Warszwskiej. Zyjacy jeszcze kombatanci (zwlaszcza Ci ktorzy wtedy byli berdzo mlodzi np z batalionu "Zoska") beda wspominali dawne czasy. Walke, andrelanine, namietna milosc ktora mogla skonczyc sie juz za chwile. Ale czy tak wygladalo powstanie? Odpowiedz znasz na pewno. Pozdrawiam.
  • 2010-07-22 12:06 | M.Espiga

    Re:Lipcowe duchy

    Widać, że niektórzy komentujący nigdy się z groźbami SB ani z pałkami ZOMO nie spotkali, ja młody jestem ale paru takich znam, którym ten cudowny PRL-owski reżim połamał kości albo groził śmiercią.
    Co do samego artykułu, to mając lat 22 i nie mając pojęcia czym komuna jest, mogę powiedzieć, że się autor rozminął z rzeczywistością setki razy, a sam mogę mu z doświadczenia parę błędów wypomnieć: w państwa, kapsle, cymbergaja a nawet pikuty (gwarantuję, że przyniesienie noża do gimnazjum zrobi wrażenie nawet na kumplach z iPodami) to i ja grałem (rocznik '88), więc ich odejście w zapomnienie to jakieś urojenia autora.
    W stroju OP 1 biegałem na zajęciach PO w liceum i to nie wokół szkoły a na specjalnym obozie, gdzie trzeba się w tym było czołgać i przechodzić przez jezioro w wodzie po ramiona. Nie wiem skąd autor czerpał informacje, ale chyba przysłano go z równoległej rzeczywistości.
  • 2010-07-22 13:42 | grzes

    Re:Lipcowe duchy

    Zmora produktów *podobnych trwa do dziś. Kupujemy czekoladę, ale jakby popatrzeć ile w niej tłuszczu kakaowego a ile tego tańszego okaże się, że jedynie te najdroższe nie byłyby czekoladopodobne. Podobnie prawdziwa szynka jest dziś takim samym rarytasem jak za PRLu. Dzisiejsze napoje nasączane słodzikami i konserwantami nie odbiegły tak daleko od wyśmiewanych cytronet czy innych polokokt. Kiedyś "oszczędzała" mizeria socjalistyczna dziś wolny rynek wymuszający niskie ceny.

    Nie chcę przez to powiedzieć, że nic się nie zmieniło (bo zmieniło się tyle, że często trudno mi dziś swoim dzieciom tłumaczyć jak się kiedyś kupowało różne rzeczy w sklepie).
  • 2010-07-22 17:06 | lafcadio

    Re:Lipcowe duchy

    ja mam 24 lata i wcale mi nie przeszkadza, że ludzie na forum o pałkach nie piszą. nie wyobrażam sobie żeby ponad 30 milinów ludzi ZOMO miało osobiście bić i zastraszać. poza tym mowa jest o czasie, w którym żyli także Twoi rodzice, czy oni wspominają to aż tak negatywnie? terror na ulicach? wydaje mi się, że obecna polityka historyczna prowadzi albo do przedstawiania tego czasu tylko w czarnych barwach albo wręcz kolorowych i radosnych.
  • 2010-07-22 18:57 | jerry111

    Re:Lipcowe duchy?

    "W domu Polak pożywiał się często tzw. substytutami. A więc zamiast flaczków wołowych – flaczki z kalmarów, na drugie danie kotlet mielony z soi lub schabowy z kryla, na popitkę polo-kokta, na deser – wyrób czekoladopodobny i kawa. Tę ostatnią należało jednak zemleć w najbliższym sklepie spożywczym (usługa bezpłatna). Aha, był jeszcze legendarny dżem z dyni o smaku pomarańczy."

    Coz... ja jednak jadalem prawdziwe flaki wolowe. Przyznam, ze czegos takiego jak "flaczki z kalmarow" nigdy nie widzialem!
    Nie rozumiem tez co autor chce od "Polo-Cocty". Na swiecie nie produkuje sie tylko i wylacznie "Coca-Coli" oraz "Pepsi", produkuje sie tez sporo innych, "lokalnych" napojow (wlasnie pije cos co nazywa sie "Inca-Cola").

    P.S. A juz zupelnie nie rozumiem o co chodzi z ta kawa. U mnie (a obecnie to spore miasto na poludniu USA) praktycznie w kazdym duzym sklepie spozywczym ("grocery store") jest mlynek do kawy i mozliwosc zmielenia jej na miejscu.
    Nie wszyscy kupuja kawe zmielona i zapakowana dawno temu.
    Niektorzy wciaz wola taka swiezo zmielona!
  • 2010-07-22 19:08 | Adam 2222

    "Obszarem intymnych rytuałów były mieszkania." a gdzie się teraz robi intymne rytuały?

    22 lipca przynajmniej było ciepło na festynach i zabawach i wiadomo było, ze komuchy w tym dniu zdobyli władze.
    11 listopad faktyczne czci Rade Regencyjna, czyli jest po prostu głupie, nie mówiąc, ze prawie zawsze jest zimno, pada deszcz i wieje wiatr.
    Fajnie w TV wyglądają nieszczęśliwi notable z wieńcami składanymi pod pomnikami a później szczekając zębami przemawiają.

    'Prawdziwi szczęściarze zasiedlali mieszkania otrzymane ze spółdzielni po zwyczajowym 20-letnim oczekiwaniu.' Po wybudowaniu 3 mln mieszkań przez Kaczyńskiego i dodatkowych 3 mln przez Tuska bezdomność z krainy szczęśliwości KOR, S, Krk i ich królików znikła.

    Autor zapomniał jeszcze dodać, ze nie było komputerów

    Drogi Arturze, ten "zacofany" kraj miał naukowców którzy zajmowali 15 miejsce na świecie pod względem jak często byli cytowani. Dane te możesz sprawdzić w Zachodnich źródłach.

    Jak wygląda dzisiaj, 21 lat po upadku komuny, służba zdrowia, szkolnictwo, nauka, infrastruktura (powódź pokazała), jak urzędnicy państwowi i samorządowi traktują petentów, itp.
    Drogi Arturze, pokaz choć jedna dziedzinę życia która ma "ręce i nogi"

    Jak wspominasz Powstanie Warszawskie to dodaj ze Piłsudczycy nie zawahali się popełnić ludobójstwo na własnym narodzie i przedłużyć wojnę o ~ 6 miesięcy.

    P.S.
    Nawet red. Sznuk został uznany za nieprawomyślnego przez Styropian.
  • 2010-07-22 20:54 | przechodzony

    Re:Lipcowe duchy

    Zgadza się i wszyscy to widzą - autor artykułu zna PRL najwyżej z książek, i to nie najlepszych. Malucha posiadaliśmy, ale żeby go ktoś do drzewa przykuwał? Ech, POLITYKO, trzeba było zrobić jakiś reprint oryginalnego artykułu z epoki, poświęconego faktycznie 22 lipca. Na takie idiotyczne teksty nawet najbardziej zajadła prawica się chyba nie zgodzi!
  • 2010-07-22 20:55 | ksr

    czytać hadko...

    Takie pomieszanie z poplątaniem, że tylko głową kręcić... Niby - prawda, a nie do końca, bo albo nie cała, albo podkolorowana, albo wręcz "jedna pani drugiej pani powiedziała że..." - no i to pomieszanie czasów! w ogóle opis PRL mieszający wspomnienia gomułkowskie, gierkowskie i jaruzelskie musi w żyjących wtedy ludziach budzić co najmniej zastrzeżenia, prawda?... a tak tendencyjny opis budzi (przynajmniej we mnie) brzydkie skojarzenia z tamtoczasowymi "odwetowcami z Bonn" czy "określonymi kołami na zachodzie" - bo przecie to dokładnie te samy metody, tylko treści odwrotne...

    Drogi Autorze, albo spróbuj lepiej sobie przypomnieć, albo koniecznie zmień źródła informacji! Bo fajnie napisane, tylko - ten niesmak, ten niesmak...
  • 2010-07-22 21:46 | jotkaes

    Re:Lipcowe duchy

    Napiszę krótko - cały artykuł należy zaliczyć do tej samej kategorii co scena z baru mlecznego w filmie Bareji. Obu autorom należy powiedzieć normalnie, po ludzku - pierdolicie głupoty Panowie !!!