Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Mroźny sierpień

(3)
40 lat temu wojska Układu Warszawskiego (w tym Ludowe Wojsko Polskie) wkroczyły do Czechosłowacji, tłumiąc jej wolnościowy zryw. Reakcje obywateli PRL na te wydarzenia były pilnie śledzone przez Służbę Bezpieczeństwa.
  • 2008-08-21 00:32 | maciej

    Re: Mroźny sierpień

    Szanowni,
    Sierpien 1968r byl dla mojej rodziny wyjatkowo brzemienny. Bylem czlonkiem PZPR od 1962r, a ok. 1967r starano sie mnie wybrac na pierwszego sekretarza POP. Zdecydowanie odmowilem poniewaz obawialem sie iz bede sie musial publicznie wyrzekac wiary moich przodkow, co dla mnie bylo by rownoznaczne z odrzuceniem polskiej mowy. W tym miejscu sie mylilem poniewaz, juz wtedy w Katowicach pod patronatem Tow. E. Gierka, nie bylo konieczne publicznie wyrzekac sie wlasnej religii, niestety ja o tym nie wiedzialem a zaden z towarzyszy mnie nie oswietlil. Ok 22-25 sierpnia 1968r wezwano mnie do KWPZPR i poinformowano iz zostalismy wytypowani by pojechac do Czechoslowacji, nie jako lekarze ale jako towarzysze partyjni. Jeden z moich pierwszych kuzynow byl Czechem, a dla mnie we wielu dziedzinach wzorcem. Majac to na uwadze zdecydowalem iz nie pojade, chodzbym mial isc do wiezienia. Moja zona byla w tym czasie wysoko w ciazy i "dobrzy towarzysze " poradzili mi byl sie tym faktem wykrecil. Towarzysze w KWPZPR dali mi do zrozumienia iz "nie ma problemu". Wtedy wlasnie zdecydowali przegonic mnie za-granice i w lipcu 1969r poslali mnie do Nigerri a dwa miesiace po mnie moja zone z dwojka dzieci. Z Afryki juz nie wrocilem do Polski, mialem dosc 25 lat frustracji. Dzisiaj widze iz nie wracajac zdegradowalem sie, czego wtedy w 1971r nie widzialem w ten sposob, chociaz jestem swiecie przekonany iz nie wracajac do Polski tylko dlatego przezylem nastepne 40 lat poniewaz bylem poza PRL. Dzisiaj twierdze iz wymanipulowany przez UB/SB sam poszedlem na dno, co bylo konieczne by sie od tego dna odbic by przezyc nastenych 40 lat. Dlatego czesc najwazniejszych decyzji, ktore zadecydowaly o losie mojej rodziny i moim scisle laczy sie z najazdem na Czechoslowacje wojsk Ukladu Warszawsskiego w sierpniu 1968r. Z powazaniem, M
  • 2008-08-23 22:39 | Jacek

    Nie wiem, dlaczego Pan pisze, iz sie "zdegradowal"? Emigracja nie jest wycieczka do raju, ale zycie w Polsce tez nie bylo przyjemne. Mnie udalo sie wyemigrowac znacznie pozniej, tuz po stanie wojennym i choc zazdroszcze calej reszcie rodakow, ze uczestniczyli w wielkim wydarzeniu obalenia nieudanego ustroju, to jednak nie uwazam mojej decyzji wyjazdu z Kraju i poczatkowej tulaczki oraz biedy za blad i "degradacje".
  • 2008-08-24 13:57 | maciej

    Dotyczy pojecia “degradacja”
    Umaczany po pachy w PRL-owskiej wielolicowosci uwazalem iz “pryskanie” ze stanowiska na ktore mnie oficjalnie poslano jest OK. Wszyscy naokolo, ktorzy wtedy w 1970r wiewdzieli iz “odbijam” kibicowali nam z ksiedzem katolickim wlacznie. Tylko jedna osoba, amerykanski teolog Baptysta, chrzescijanski fundamentalista powiedzial mi wrecz iz robie zle. Trzeba bylo paru dziesiatkow lat bym uwierzyl iz moja decyzja byla niemoralna. Opinia amerykanskiego baptysty wzmocniona sokami z mojej ZMP-owskiej mlodosci sklania mnie teraz, starego schorowanego dziada do dokonania ZMP-owskiej samokrytyki. maciej