Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Po co?

(7)
2008-08-28 18:00 | Polityka.pl
  • 2008-08-28 18:00 | wiolka

    Re: Po co?

    Bardzo dziekuję za ten artykuł. Z testu wyszło że mam obniżony poziom sensu życia. No cóż jakoś zawsze miałam z tym problem. Zapisałam sobie "szczęście prędzej znajdzie ten, kto go nie szuka, tylko kto szuka i tworzy wartości". Potrzebna jest mi do życia wiedza, a raczejprzekonanie że życie ma sens.
    Pozdrawiam
  • 2008-10-21 20:04 | Nataliitifa

    Re: Po co?

    Artykuł. Po jego przeczytaniu nie mogę napisać na jego temat zbyt wiele. Szczerze powiedziawszy nie wzbudził u mnie żadnych emocji, których spodziewałam się zanim zaczęłam go czytać. Nie oczekiwałam, że znajdę tu konkretne odpowiedzi typu "oczywiście, że życie ma sens" lub " zrób to lub to a napewno znajdziesz to, czego szukasz", ale sądziłam, że może tu natknę sie na ślad czegoś, co jest choćby odrobinę bliższe moim myślom i problemom, które mnie nękają. Niestety nie znalazłam tego, czego szukałam. Natomiast wyniki testu jak najbardziej wywołały u mnie poruszenie. Mam 20 lat. Studiuję. Każdy, kto mnie zna a kogo zapytałam jak mnie postrzega (nawet moi bliscy przyjaciele) odpowiadał, że jestem wesoła, pełna energii i pozytywnie nastawiona do życia. Mimo, że sama czuję sie zupełnie inną osobą to zaskoczyły mnie 44 punkty z testu. Dla pewności powtórzyłam ten test kilka dni później aby upewnić się, że nie było to spowodowane złym samopoczuciem lub jak to niektórzy mawiają "gorszym dniem". Wynik okazał sie o 1 pkt wyższy. Czy mam powody do niepokoju? Jeśli tak to u kogo szukac pomocy lub rady? Czy jest więcej ludzi podobnych do mnie; żyjących z dnia na dzień bez poczucia sensu swojego istnienia a mimo to postrzeganych przez otoczenie jako zupełnie nie wyróżniających się względnych optymistów? Czy jeśli jest wielu takich niezauważalnie nieszczęśliwych ludzi to czy można to nazwać problemem społecznym naszych czasów i czy można im pomóc? Czy jest ktoś, kto potrafi odpowiedzieć choćby na jedno z tych pytań?
  • 2008-10-29 18:06 | Katerina

    Rocznik 90., tułam się od kilku lat po psychologach. Leki, terapie są niewiele warte, bo jeżeli ktoś faktycznie nie widzi sensu, to wątpię, by sobie jakikolwiek odnalazł.
    Możemy się jedynie jednoczyć i mieć swoje małe kółko depresyjnej adoracji, odnajdując chwile ukojenia przy poezji, literaturze i seksie.
  • 2008-11-20 23:38 | Jolka

    Moim zdaniem jest wiecej takich mało pozytywnych "optymistów".Uwazam także należe do tych szarych nieszczęsliwych niezauważalnych ludzi.Wsród moich znajomych byłam uwazana za wesołą pozytywną osobę i zawsze słyszałam, że ze mnie taka "twardą" osoba. Tylko że ja nigdy sie tak nie czułam, ani twarda ani wesoła. Teraz mało kto mnie poznaje, bo w końcu wszystko we mnie pękło. Mam lat 30 i nie mam żadnego celu przed sobą i również żyje z dnia na dzień liczac chyba na jakiś cud. Podobno rozwiązanie problemu tkwi w samym człowieku, że sami musimy siebie odnalezć. Tylko jak zrozumieć i odnależć coś czego się kompletnie nie widzi, a gdzie to jeszcze zrozumieć?
  • 2009-09-10 17:48 | givemeaim

    Tak samo ja koleżanka mam 45 punktów. Nie musze powtarzać testu, bo do 81 punktów nigdy nie dojde. Nie wyobrażam sobie, żeby miał jakiś hurraoptymistyczny dzień, który mi pozwoli na zaznaczane takich kosmicznych odpowiedzi.
  • 2009-10-21 20:31 | Rosemary

    Re: Po co?

    Mam wynik 115 punktów. A tak poza tym książka Frankla jest cudowna. Zajmuje miejsce między książeczkami Prentice Mulforda a "Życie jest piękne" Benigniego. Artykuł specjalnie nie porusza ani nie zachęca do przeczytania tekstu Frankla. Maiłam szczęście ją przeczytać zanim przed artykułem. Książeczkę znalazłam w księgarni, na dziale PSYCHOLOGIA wpomiędzy setką nic nie wartych poradników typu "Dlaczego mężczyźni kochają zołzy" i inne pseudonaukowe dyrdymały dla homofobów, karierowiczów i bezmyślnych ludzi.