Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Narodowa duchologia

(7)
Polska narodowa prawica od dziesięciu lat jest w natarciu. Trzy lata temu zdobyła cytadelę władzy. Ale ma kłopot sama ze sobą. Wręcz się nie lubi.
  • 2008-10-05 14:05 | michał

    Re: Narodowa duchologia

    Super. Bardzo dziękuję za ten artykuł. W końcu ktoś zajął zdrowe i nie zasłonięte klapkami miejsce po środku... nie jesteśmy ani lepsi ani gorsi...
    Pozdrawiam z kraju w którym buduje się więcej meczetów niż kościołów a wiele kościołów zamienia na restauracje, kobiety są księżmi a tradycyjny narodowy napój jednoczący rodziny pochodzi z Indii. Z kraju w którym w jednym z jego miast nadal istnieje prawo do zabicia Szkota uzbrojonego w łuk i strzały spotkanego na ulicy i gdzie niewiele osób słyczało o rozpadzie Czechosłowacji, z kraju, krórego policja zmuszona jest do zdejmowania butów w czasie interwencji w mieszkaniach muzełmanów, z kraju, w którym nadal istnieje królowa, z kraju w którym ta sama królowa stała się tylko wizytówką i atrakcją turystyczną, z kraju na pierwszy rzut oka tak bardzo zachodnim i rozwiniętym, że już prawie wszyscy tu się przenieśliśmy, z kraju, który tak na prawdę nie różni się niczym od Polski a jego mieszkańcy są tacy sami jak wszyscy inni, ani lepsi ani gorsi.
    p.s. mam nadzieję, że po przeczytaniu tego artykułu więcej ludzi przestanie myśleć pesymistycznie jednocześnie widząc w sobie kogoś lepszego i zacznie po prostu żyć z dnia na dzień a wtedy wszystko samo się ułoży i już nie będzie trzeba "wymyślać" tożsamości narodowej.
  • 2008-10-05 16:02 | jerry

    Re: Narodowa duchologia i zycie przeszloscia...

    Coz... polska prawica wciaz biega w kolko za swoim wlasnym ogonem!
  • 2008-10-05 20:30 | mr off

    Re: Narodowa duchologia

    “(…)Nie tak dawno Robert Krasowski opublikowal w "Dzienniku" wazny artykul nt. konserwatyzmu i kondycji prawicy ("Nowoczesnosc i jej mesjanistyczni wrogowie", 2008/07/01). Wykazujac w nim dowodnie, ze udajacy prawice hunwejbini kaczyzmu (np. M.Szuldrzynski z "Nowego panstwa" czy B.Wildstein i stadko publicystow-politrukow "Rzeczpospolitej") oraz ludzie religijnej prawicy rytu M. Jurka, R.Giertycha czy T.Rydzyka to jak nie zalgani cynicy, to nieboraczeta pogubiene w swiecie idei i wartosci Europy AD 2008. Nie majacy ani spolecznej ani politycznej legitymacji, by budowac nad Wisla swiaty ze swoich politycznych rojen i majakow, gdyz Polacy w swej bezwzglednie dominujacej wiekszosci chca mieszkac, zyc i pracowac w realnie istniejacej wspolczesnej Europie, a nie w wirtualnym polityczno-religijnym skansenie neo-Wandei, w ktorej oni pedza swoj zywot.
    Krasowski konczy swoj tekst taka oto konkluzja:

    "(…) Minął ponad wiek (od politycznej epoki R.Dmowskiego – przp. mr off). A polska myśl polityczna znowu dyskutuje o tym, że Europa nie warta jest mszy, że lepiej zbudować alternatywną cywilizację – ducha, bo ten jest przecież ważniejszy od ciała. Była już mowa o szkodach, jakie te brednie przynoszą polskiemu konserwatyzmowi. Pozostaje jeszcze problem drugi, znacznie poważniejszy – a mianowicie szkody, jakie to myślenie przynosi całej polityce państwowej.
    W mojej ocenie szkody te są ogromne. Prawicowy lament upadających wartości przywrócił polskiej polityce romantyczno-mesjanistyczny charakter. Znowu kierują nią nie zimny rozum, ale sentymentalna wrażliwość, która się wzrusza w muzeach, a nudzi, gdy słyszy o inflacji i PKB. Która chce silnej Polski, ale silnej zupełnie inną siłą niż współczesne narody. Polskę silną wartościami. Utrzymamy surowe obyczaje, zbudujmy kilka nekropolii i w ten sposób wygramy wyścig z Francją i z Niemcami o wpływy w Unii.
    Oczywiście, gdy to powiedzieć w oczy naszym bohaterom, oburzą się. Powiedzą, że oni również chcą autostrad, polskiej Nokii i silnej armii. Może i chcą, ale nigdy o tym nie mówią. Gdyby ich idealistyczne mózgi zatrzymały się nad tym problemem, uznałyby, że takie dobra rodzą się same, że duch dziejów podrzuca je narodom w nagrodę za to, że ładnie się modlą i starannie pielęgnują narodowe cmentarze.
    Jeżdżą za granicę. Widzieli rozmiary Londynu, widzieli port w Rotterdamie, stopę życiową w północnych Włoszech, zamożną prowincję szwedzką. Wiedzą, jak wyglądają nowoczesne lotniska, fabryki, uniwersytety. Ale prawdziwej wielkości w nich nie dostrzegają. Bo ta umysłowość widzi wielkość tylko wtedy, gdy ta już dawno zmurszała. Żywa budzi w nich tylko pogardę. Z taką Europą, materialistyczną i konsumpcyjną, ścigać się nie będą. Bo i po co?
    Naród, który od 300 lat przegrywa wszystko, co można przegrać, który w kółko spychany jest z głównego nurtu dziejów, który innym może tylko zazdrościć, gdy wreszcie odwraca się los, gdy wchodzi do politycznej gry, raptem słyszy, że nie warto. Bo Europa jest tandetna. Kraj leżący między Rosją i Niemcami oznajmia, że najważniejsze są dla niego wartości. Że geopolityczna gra, do jakiej zaprasza Polskę dzisiejsza Europa to rzecz niegodna i niehonorowa, że modernizacja to dla nas podejrzana sprawa. Że potęga gospodarcza owszem, ale nie teraz, dopiero po spełnieniu odpowiednich warunków.
    A przecież to absurd (…)".

    W Salonie24 post temu tekstowi poswiecil Pan woodya, czciwy intelektualnie scentrowany lewak. (Dolaczylem don komentarzem zastanawiajac sie, czy polski konserwatyzm ma szanse przezycia po odcieciu koscielnej ideologicznej pepowiny). Prawicowi blogerzy jak zawsze, gdy temat wazki i wart debaty, nie dopisali. Artur Bazak wspomnial tylko na swoim blogu, ze "Krasowski bredzi". Po czym zebrawszy sie do kupy "dal odpor" (do spolki z J.Lubelskim) w wywiadzie ("Wywiad z Bronislawem Wildsteinem"). We trzech w sumie uradzili to samo: Krasowski bredzi. Ale argumentow dowodzacych tej ich rozkosznej tezy nie pokazali, nie odnoszac sie merytorycznie slowem do jego doskonalej politycznej diagnozy i wazkich konkluzji przygwazdzajacych dla polskich ideologow prawicy.

    Nie odniesli sie tez w sumie nijak do politycznych diagnoz jakie stawia prof. R.Legutko w swej bardzo waznej ksiazce pt. "Esej o duszy polskiej" (wspomnianej w wywiadzie). A powiada on wrecz, ze I i II RP to juz porosnieta pajeczyna prehistoria. Przeszlosc do ktorej prawica nie ma ani po co, ani jak wrocic i cokolwiek na ich fundamentach budowac, gdyz w 1945 r. wszystkie mosty zostaly zniszczone, a tamta Polska, z jej filozofia i idea panstwa, jego konstrukcja polityczna, struktura spoleczna, swiatem wartosci i owczesna tkanka narodowosciowa, spoleczna, kulturowa - umarla. Powstalo nowe panstwo polskie i nowy narod polski. Przesuniecie granic na wschodzie i zachodzie Polski uczynilo z Polakow narod homogeniczny etnicznie i religijnie, wiec gaworzenie o sarmatach, Jagiellonach, "Polsce Obojga Narodow" to historyczny surrealizm. Chciejstwo. I infantylizm, gdyz pojecia "panstwo" i "narod" wypelnily sie zupelnie nowa trescia, zupelnie nowa substancja spoleczna i polityczna: feudalne polityczne czworaki Pana Wojta i Plebana, w ktorych chlopi byli tylko nawozem Historii zastapilo najpierw panstwo "dyktatury proletariatu", a po Rewolucji "Solidarnosci" panstwo prawa i demokracji liberalnej z wolnym rynkiem bedace integralna czescia Europy.

    Polacy sa dzis Europejczykami, a o spolecznej tresci pojecia "narod" dzis decyduja dzieci i wnuki panszczyznianych chlopow. Potomkowie Jakuba Szeli. Tacy jak Lech Walesa, przywodca "Solidarnosci" oraz pierwszego w dziejach Rzeczpospolitej powstania Chamow - Rewolucji "Solidarnosci" - ktore przynioslo wolnosc nie tylko Polsce, ale i wielu narodom Europy obalajac komunizm. Powstania zwycieskiego i przez ogrom tego zwyciestwa odmieniajacego losy Polski. I polityczne losy Europy, czego przykladem rozszerzona Unia Europejska. Co diametralnie rozni je od ostatniego powstania Panow - Powstania Warszawskiego - bedacego totalna rzezia i kleska polityczna oraz militarna, ktorej strasznym, bo bezsensownym kosztem, byla smierc 200 tys. Warszawiakow i zaglada Warszawy.

    Prof. Norman Davies w rozmowie z Jackiem Zakowskim ("Dzieje wlasne", "Polityka" z 16 lipca 2006) powiada na tenze temat tak:

    "(...) Jacek Zakowski: - Wspomniał Pan o wpływie, jaki miało wymordowanie liderów KPP przez Stalina na jakość PRL. Ale przecież obniżona jakość dotyczy nie tylko komunistów. Tę wojnę przeżył naród bez głowy. Katyń, wymordowanie profesorów w Krakowie i Lwowie, Holocaust, Powstanie, emigracja.
    Prof. Norman Davies: - Zgoda. Całe przywództwo zostało wytrzebione. Ale jednak z czasem ta polska roślina potrafiła odrosnąć, bo jej korzenie przetrwały w głębi ludu.
    J.Z.: - Czy obcięcie społeczeństwu głowy jest faktem konstytutywnym powojennej Polski?
    ND: - To jest niezwykle ważne. Pamiętam, jak bardzo w latach 70. czuło się tę różnicę w Czechosłowacji czy nawet w Moskwie albo w Bukareszcie. Bez tego też nie da się Polski zrozumieć. Przynajmniej połowa przedwojennych lekarzy to przecież byli Żydzi. Podobnie prawnicy, przemysłowcy, urzędnicy. Wykształcona elita została zgładzona, bo hitlerowcy i stalinowcy chcieli z tego społeczeństwa zrobić masę posłusznych baranów. Ale nie dali rady. W wychowaniu nowego narodu kluczową rolę odegrał Kościół katolicki (...).
    J.Z.: - To gdzie teraz idziemy?
    ND: - Chyba czas na wiek XIX. Trzeba pokazać, jak te różne narody I Rzeczpospolitej wkraczają na swoją drogę do niepodległości. Jest ruch ukraiński, litewski, białoruski, są polscy niepodległościowcy i jest ruch syjonistyczny. Wszyscy budzą się w XIX w.
    J.Z.: - To chyba jest czas, kiedy skleja się język z tożsamością.
    ND: - Ale w tym czasie ważny jest też element społeczny. Bo to inaczej biegło w rodzinach szlacheckich, inaczej w mieszczańskich, a inaczej w chłopskich. Czytałem kiedyś pamiętnik galicyjskiego ludowca, wójta jednego z miast II Rzeczpospolitej, który urodził się pod Tarnowem jako chłop pańszczyźniany w Cesarstwie Austro-Węgierskim. Nie wiedział, że jest Polakiem. Od ludzi słyszał, że są gdzieś Polacy. Ale to była szlachta albo jacyś ludzie mieszkający za Wisłą. Nie on. I nie jego rodzina. Dopiero, kiedy mając 20 lat nauczył się czytać, dowiedział się, że mówi i czyta po polsku, czyli jest Polakiem. Tak samo jak szlachcic. Ważne jest, żebyśmy sobie zdali sprawę, jak bardzo późno lud wiejski uzyskał nowoczesną tożsamość. Wcześniej takich pytań prości ludzie sobie nie stawiali. Wiedzieli, kto jest panem, kto królem, jakie mają wobec nich obowiązki, jaką mają religię, a dalej nie pytali(...)
    JZ: -Kiedy mnie w szkole uczyli historii, to kluczem do XIX w. były powstania i pozytywizm. Nie emigracja i nie budzenie się chłopskiej świadomości
    .ND: -Powstania są ważne. I pozytywizm jest ważny. Ale to są sprawy polityczne. A najważniejsza i konstytutywna dla współczesnej Polski jest w XIX w. eksplozja odrębnych świadomości w obrębie przedrozbiorowej wspólnoty.(…) Kultura jest od polityki ważniejsza. A bez względu na koleje polityczne kultura na tych ziemiach nigdy nie była czysto polska. Trzeba uczciwie powiedzieć, że przeszłość Polski jest obca, inna, różnorodna, wielonarodowa (…)".

    To bardzo wazne co powiadaja prof. R.Legutko i prof. N.Davies. A wlasciwie kluczowe, gdyz opisuje realne fundamenty spoleczne i polityczne na ktorych stoi gmach III RP. Czyli Polska AD 2008. Tych slow nie rozumieja ani Bazak, ani Lubelski ani Wildstein (czy M.Szuldrzynski: "Falszywa alternatywa prawicy", "Rzeczpospolita", 2008/06/05) - co by nie bylo przedstawiciele intelektualnej elity polskiej prawicy. Nie dziwota wiec, ze nie rozumie ich polska prawica jako formacja polityczna i dlatego wlasnie nie potrafi odnalezc sie w swiecie idei i wartosci wspolczesnej Europy i racjonalnie nan reagowac.(…).

    Konflikt polityczny toczacy dzis Polske ma dlugie korzenie historyczne, spoleczne, polityczne, kulturowe. Kiedy B.Wildstein powiada o sobie, ze jest "konserwatywnym liberalem", to w sumie nie wiadomo o czym gaworzy: w Polsce nigdy nie bylo ani konserwatyzmu, ani liberalizmu jako zorganizowanego ruchu spolecznego, politycznego. Nie wiadomo wiec, co chce z polskiej tradycji politycznej i spolecznej "konserwowac', a co "liberalizowac". Jego "konserwatyzm" i "liberalizm" nie mialy i nie maja zadnej tradycji, historii. A co zupelnie podstawowe - zadnej bazy spolecznej, ekonomicznej, politycznej.

    Innym najczesciej popelnianym bledem przez ludzi polskiej prawicy mowiacych o politycznych realich nad Wisla jest niedostrzeganie, ze Polska to byl i jest narod chlopow oraz dzieci i wnukow chlopow (na wsi mieszka jeszcze dzis 40% wyborcow). Skupianie sie na komunistach (ktorych byla garstka) oraz cieniutkiej warstewie rzadzacych II RP (ziemianstwo, szlachta, arystokracja) przy debatach nt. najnowszej historii Polski nie ma sensu: o powodzeniu "eksperymentu spoleczno-politycznego" pod nazwa PRL zdecydowala przede wszystkim postawa mieszkancow polskiej wsi. A jaka ona byla naprawde pokazalo stworzenie przez ludowcow -obok AK - kilkusettysiecznych BATALIONOW CHLOPSKICH pod koniec wojny…

    Kluczowe slowa opisujace dzis baze historyczna, spoleczna, polityczna, kulturowa i ekonomiczna na ktorej beda dokonywac sie przemiany spoleczne i polityczne w najblizszej i dalszej przyszlosci Polski to: PRL, III RP, demokracja, Kosciol, Europa (UE). Taki ich zestaw odkrywa tlo konfliktu wartosci i wyborow cywilizacyjnych z jakim dzis mamy do czynienia w Polsce: konfliktu miedzy postindustrialna, nowoczesna, globalizujaca sie chrzescijanska Europa i prowincjonalna, nieuprzemyslowiona, zle zorganizowana, zle rzadzona, marnie wyedukowana katolicka Polska. Z bardzo silna (uwarunkowana historia Polski) pozycja polityczna Kosciola Rzymsko-Katolickiego, ktory jest niekompatybilny z panstwem prawa i demokracji liberalnej, bedac w nim cialem obcym, wprowadzajacym element dwuwladzy, uruchamiajacym procesy erozji demokracji, hamujacym proces tworzenia sie spoleczenstwa otwartego i republikanskiego panstwa obywateli. Polski Kosciol z jego katolicyzmem tkwiacym doktrynalnie i mentalnie w feudalnej Polsce Wojta, Pana i Plebana jest dzis glownym hamulcowym marszu Polakow do Europy bedac w ostrym cywilizacyjnym konflikcie z chrzescijanska Europa, ktorej dekalogiem jest dzis Karta Praw Podstawowych.

    Podobnie polska przasna prawica i i przasny konserwatyzm zywiace sie ideologia tego Kosciola. Polaczone z nim polityczna pepowina, nie rozumiejace zupelnie istoty zmian, jakie zaszly w Polsce po 1945 takze sa, jak on, w ostrym konflikcie z nowoczesna, chrzescijanska Europa (swietnie ilustruje ten problem ostatni post "Klubu Jagiellonskiego" autorstwa Macieja Brachowicza pt. "Czy ostanie sie Polska?", ktory doskonale spointowal w komentarzu Pan (i) marior piszac : "Tak samo mogl pisac 700 lat temu jakis Macko z Brachowic (…) o Mazowszu czy Malopolsce:-) Tylko dziwne, ze (…) potomkowie (mieszkancow tych ziem – przyp. mr off) sa (…) zadowoleni, ze (…) ten okrutnik Wladyslaw Lokietek zjednoczyl Polske").

    Gdyby chciec jednym krotkim zdaniem-sloganem opisac dzisiejszy konflikt polityczny w Polsce mozna by napisac: (neo)Wandejczycy vs Europejczycy. Spin doktorzy PiS i PO nadali mu medialna postac bijatyki dwoch kup pospolitego politycznego ruszenia, (a w sumie juz wojny PiS z reszta politycznego swiata) ale jest czyms duzo, duzo wiecej(…)
    ==================================================================================

    Powyzszy cytat, to fragment mojego pozegnalnego posta z Salonu24 (mr.off.Salon24.pl) Wklejam go tu, gdyz powiada na temat poruszony w tekscie dorzucajac nowe watki i inaczej rozkladajac akcenty.

    mr off

    Pozdro.
  • 2008-10-05 20:33 | szewc

    Re: Narodowa duchologia

    Cały ten bełkot ,,historyczno-ojczyźniany" jest intelektualnym wypierdkiem. Nic zatem dziwnego, że porównanie dorobku polskich liberałów z neoendekami pogrąża ich w psiej kupie, że się tak wyrażę zrozumiale dla rozmaitych Rymkiewiczów i im podobnych ,,myślicieli" od siedmiu boleści. Cały ten arywistyczny ,,dorobek" naszej współczesnej prawicy bardzo zniechęca, gdyż nie stanowi istotnej wartości kulturowej, a jedynie przywiędły bluszcz dla narodowej ciemnoty. W sferze mentalnej neoendecja ma wyraźne korzenie utkwione w powiatowej gomułkowszczyznie. Paranoja!
  • 2008-10-06 00:08 | The Ja

    A ja gratuluje chęci wyrugowania śmierci uświęcenia, ale coś mi się wydaje, że wyrugować jej niepodobna, cały ten tekst ma przekonać czytelników, że jedna wartość (pragmatyzm i wynikające z niego ocalenie istnień ludzkich, infrastruktury społecznej) jest wyższa niż inna wartość (odwaga walki o swoje przekonania), a chyba sporu o wartości tak postawione nikomu nie trzeba, bo wynika z niego niewiele ponad zużyty tusz, no ale na słońce podróż odbyta, i co przydała się motyka Panie Redaktorze?
  • 2008-10-06 17:26 | jan

    Re: Człowiek bez Ojczyzny to najmita .

    Na naszych oczach upada "Rzym", który w naszych czasach realizowano za pomocą kapitału wielkich banków i funduszy inwestycyjnych a jego armią miała być armia Stanów i NATO. Okazało się , że bez motywacji silniejszej niż mamona nie można tego świata tak kierować i teraz obserwujemy agonię tej koncepcji. W Polsce nie ma partii prawicowych , nie jest nią pokrętna Platforma, a PiS tylko przez chwilę skupił wokół siebie sfrustrowaną część narodu, która intuicyjnie nie zgadzała się na rolę fellachów wieku XXI.
    W Polsce nie ma partii prawicowych , ale tez nie ma lewicowych. Ta grupa nieudanych polityków, która udaje że ma poglądy, przypomina karierę Radka Sikorskiego, który przeszedł przez wszystkie opcje, mając poparcie globalnego sponsora. W normalnym kraju taka kariera byłaby niemożliwa. Miejmy nadzieję , ze jak znikną ze sceny politycznej kombatanci PZPR i Solidarnosci to polska scena polityczna uzyska czytelne oblicze. Obecnie politycy polscy "robią" za kameleonów.
  • 2008-10-07 22:07 | tom

    "biega" znaczy żyje i ma się dobrze, lewica nawet nie szczeka pewnie zdechła (i to bardzo radosny znak)