Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Ślad czarnej kredki

(4)
W ramach reformy oświatowej ustalono, że zanim rodzice poślą 6-latka do szkoły, będą mogli skorzystać z pomocy psychologa. To iluzja.
  • 2008-10-14 22:38 | wladimirz

    Re: Ślad czarnej kredki

    Pani Dzierzgowska - pseudofachowiec od wszystkiego.To ona byla autorem "reformy", którą symbolizują tragiczne wylęgarnie agresji i demoralizacji gimnazja oraz papierowy tzw. system awansu zawodowego nauczycieli.Oraz bezprzykladny spadek poziomu kandydatów do zawodów wymagajacych najwyższych kwalifikacji intelektualnych.Po tych "fachowych" wyczynach traktowanie jej jak fachowca jest grubym nadużyciem.Koń, jaki jest, każdy widzi!";-))))))
  • 2008-10-15 16:07 | xymox

    Re: Ślad czarnej kredki

    Przytoczę pewną historię która chyba najlepiej pokaże sposób działania pani Dzierzgowskiej. Jest to osoba która zniszczyła jeden z lepszych ogólniaków w Warszawie. Wpadła na pomysł utworzenia autorskiego liceum zawodowego dla pielęgniarek. Nikt nie wie dlaczego padło akurat na tą szkołę jedną z lepszych w Warszawie a po prawej stronie Wisły wtedy chyba drugą co do jakości kształcenia. Pomysł był taki aby w tym samym budynku i w tych samych klasach uczyły się dwie różne społeczności - młodzież na poziomie dobrego ogólniaka i "panienki" które nie załapały się do innej szkoły. I na dodatek były uczone przez tych samych nauczycieli (oprócz przedmiotów zawodowych). Oczywiście eksperyment nie wyszedł, liceum wg pomysłu pani Dzierzgowskiej upadło, ale opinia że w miejsce ogólniaka powstała jakaś "zawodówka" poszła w świat i nastąpił odpływ młodzieży chcącej się uczyć w tej szkole. A wiadomo że szkoła to suma wiedzy i umiejętności nauczycieli oraz potencjału intelektualnego i chęci zapału uczniów. Nie było w kim wybierać, nauczyciele odchodzili ze szkoły (na wcześniejsze emerytury, do innych szkół). Szkoła jako taka nie pozbierała się do dziś. Oczywiście były wtedy protesty rodziców uczniów, uczniów i nauczycieli, ale nic to nie dało. Teraz pani Dzierzgowska przeprowadza eksperyment nie na szkole ale na całym pokoleniu i też nie chce słuchać głosów innych. A co będzie jak ten eksperyment zakończy się tak jak ten sprzed dziesięciu lat.
  • 2008-10-15 18:47 | marta53

    Re: Ślad czarnej kredki

    Kolejny "genialny" pomysł p.Hall. W moim mieście, Rzeszowie, uczeń skierowany przez szkołę do poradni czeka pół roku na wizytę. Na dodatek przepisy mówią, że konieczna jest zgoda rodzica na tego typu diagnozę. Zdarza się, że rodzice jej nie wyrażają. I co wtedy? Opinie poradni są zaś tak ogólnikowe, że na dobrą sprawę można je dopasować do prawie każdego dziecka.
  • 2008-10-20 21:53 | mama

    Re: Ślad czarnej kredki

    To niesamowite, że est grupa zawodowa, która może sobie dobrze prosperować i żerować na naiwnych bez żadnej weryfikacji. Każdy z nas może przytoczyć przynajmniej kilka takich opowieści. Mnie najbardziej podobała się diagnoza dziecka koleżanki. Dziecko narysowało konika, malutkiego, w rogu kartki. Psycholog oczywiście przędzie swoją teorię dochodząc prawie do molestowania seksualnego, na co dziewczynka mówi "Ale ten konik dopiero tu wjechał!" Mojemu synowi wiele lat temu kazali narysować "coś" , dali długopis (sic!). Na tak postawione zadanie dziecko zerknęlo na mnie, a pan psycholog zaraz sobie zapisał, że jestem nadopiekuńczą matką. Rodzice! Trzymajcie się zdala od tej bandy amatorów. Lepszy zdrowy rozsądek mamy i taty.