> ...tytuł brzmi prowokacyjnie, odsyła przecież do tradycji XIX-wiecznego realizmu i każe
> domniemywać, że przed Masłowską, Witkowskim, Pilchem, a nawet Gombrowiczem
> istniała na świecie wybitna proza, do której należy wracać,
zażenował mnie powyższy fragment krytyki - Dąbrowski z Dehnelem natknęli sie i odkryli dla Polaków Balzaka, niebywałe!
Co do książki Dehnela, mam inne wrażenia - sztuczna i najczęściej wieje nudą,
wiec nie zdołałam przeczytać calej, po kilkunastu stronach stwierdziłam że szkoda czasu na epigońskie grymasy kiepskiego prozaika.
Wyszukaj na forum
Forum
Balzac patronem Dehnela
(9)
Przekornie wobec mód literackich.
-
-
no, nareszcie jakis trzezwy i niezalezny glos; zgadzam sie: nuda i epigonizm - ktoz tego nie widzi? slepcy, albo... zalezni!
-
Generalnie z Dehnelem sprawa jest dziwna. Przez lata przedstawial sie jako poeta, prozaik i tłumacz.
Jako ten ostatni szczycił sie publicznie - ( biogramy w Wikipedii i na portalach literackich, okładkach wydanych książek ) - tłumaczeniami poezji Josipa Mandelsztama. Jednak ostatnio ktoś zwrócił uwagę, że nigdy nie spotkał żadnych wierszy Mandelsztama w tłumaczeniu Dehnela.
Wówczas Dehnel poprawił biogram na Wikipedii dodając w nawiasie że jego tlumaczenia Mandelsztama byly niepublikowane. Jakaś kpina? blaga, hucpa czy kie licho?
W pozostałych notkach biograficznych pozostaje nadal jako tłumacz Mandelsztama, nawet bez wzmianki w nawiasie, że 'niepublikowane'.
By przez lata promować się lub co najmniej nie skorygować informacji o tłumaczeniach Mandelsztama, myślę, że to hochsztaplerska postać godna Balzaka i ... Dyzmy. -
nie jestem inteelektualistka i to mi sie podoba w szekspirze ze on nie obrazal nieintelektualistow, ludzi mniej wygadanych -wszyscy go podziwiali rowno wiedzieli ze o cos mu chodzi proznosc autora i popisywanie sie wrodzona erudycja po prostu wkurza innych !!!! Polecam prawiek i inne czasy Olgi Tokarczuk --- ta to ma wene Wena jest czyms pieknym co przechodzi przez autora czyms autentycznym i boskim za co czytelnik dziekowalby najchetniej na kolanach pisarzowi
-
Szanowna Pani,
'Prawiek' to prawdziwa saga - 4 pokolenia, obejmująca caly wiek. Książka o oryginalnej formie, weźmy chociażby świetny i oryginalny pomysł nadawania tytułów rozdziałom. To opowieść z którą czytelnik zrasta sie w trakcie lektury. Momentami poetycka narracja, z elementami magii i baśni, ktore niekłocą sie z głęboką analizą psychologiczną i przedstawieniem sybtelnym przedstawieniem emocji. To wspaniala książka i myślę, że w przyszlosci czytelnicy będą do niej wracać.
Przyznam sie, że czytałem ją razem z żoną, z początku grymasiliśmy, lecz pod koniec, w ostatnich rozdziałach pojawialy sie nam łzy w oczach.
Scena w ktorej owdowiały bohater wyjmuje z szafy bieliznę i nie jest w stanie ułożyć jej już tak jak to całe zycie robiła jego żona, prawdziwa i jednoczesnie jakże symboliczna. Nienachalnie i subtelnie opowidziana. Ileż takich scen jest w tej ksiązce. Myślę ze autorka korzystala tez z opowiesci rodzinnych bo klimat okresu przed I wojną swiatową bardzo podobny do tego jaki oddawala w swych opowiesciach moja prababcia.
Prawiek to oczywiscie nie jest "Dom" - historia waszawskiej kamienicy, ktora staje sie w pewnym momencie areną prezentacji wszystkcih mozliwych opcji politycznych i wyborów zyciowych.
Prawiek jest w tym sensie ograniczony, jak wszystko co prawdziwe, przez to żywy, bez znamion sztucznosci.
Dehnelowe "Balzakiana" - ja jako czytelnik czerwienię sie i czuję zażenowany gdy mam cos o tym powiedziec. Przeczytałem kilkanascie, moze 30 kartek. I jest mi wstyd, za co ? Nie wiem, za autora moze? -
Bardzo lubię prozę Tokarczuk, ale uważam że jeśli coś się krytykuje to należy chociaż najpierw to poznać, a nie przeczytać tylko 30 kartek. Dehnela i Tokarczuk nie da się porównać, to zupełnie inny styl i sposób postrzegania i opisywania świata.
-
Re: Balzac patronem Dehnela
"jakie to ma dla czytelnika znaczenie, skoro za artyzm tekstu Dehnela odpowiedzialny jest Dehnel, nie zaś Balzac, choć robi tu za patrona"
Analfabeta pisze o analfabecie -
Re: Balzac patronem Dehnela
Ponieważ książka "Balzakiana" Jacka Dehnela uzyskała nominację do Nike odnalazłem jej fragmenty w sieci [dostępne są dość obszerne reklamowe "trailery" wszystkich jej części].
W trakcie czytania zachodziłem w głowę - parafrazując zdziwienie "jak można z pieniędzy podatnika" : jak mozna z pięniedzy czytelnika Gazety Wyborczej promować taką szmirę!
Jest dla mnie naprawdę przykre, że do jednej z bardziej cenionych nagród literackich w Polsce przedstawia się książkę tak kiepską, zarówno pod względem literackim (słabość wrasztatu literackiego) jak i mierną jako obserwacja socjologiczna.
Przecież proza Balzaka to wspaniały i zamaszysty obraz - panorama o dużej głębi perspektywy - społeczeństwa francuskiego epoki burżuazji, zaś próbki realistcznego pisania Dehnela jawą się jako nieudolna karykatura polskiej rzeczywistości będąca jednocześnie karykaturlnym plagiatem Balzaka. Karykatura karykatury ... i jeszcze to zadęcie - dla mnie zbyt duży natłok szmiry w jednym.
Dlaczego zatem karykaturalnie pokraczna, zarazem chaotyczna w narracji książka otrzymuje wyróżnienie w postaci nominacji do Nike podczas gdy wiele innych oryginalnych narracji jest pomniętych?
Nie wiem, podejrzewam jedynie, że to kwestia kompromisu przyjętego dla równowagi między wydawnictwami w calej puli nominowanych książek. -
Re: Balzac patronem Dehnela
Mili Państwo, spokojnie; w przypadku Dehnela nie rozwijajmy teorii spiskowej (" równowaga między wydawnictwami", jacyś tajemniczy "zależni"....), to śmieszne i dość dziecinne.
Myślę też, że wyrażenia typu "szmira", "nuda i epigonizm" są zbyt ostre; osobiście czytałem "Lalę" i
"Balzakiana" i nie uważam, bym stracił przy tej lekturze swój cenny czas.
Z drugiej strony z przyjemnością stwierdzam, że nie wszyscy bezkrytycznie dają się nabierać tenu panu.
Napisał ci on oto cztery teksty, w jednym przerobił mało znane opowiadanie Balzaka, w inne wplótł kilka cytatów z paru powieści wchodzących w skład "Komedii ludzkiej", nazwał to "Balzakianami" i kazał wierzyć, że uprawia prozę klasy Balzakowskiej i że społeczeństwo polskie proroczo postrzega przez Balzakowski pryzmat. No i większość grzecznie uwierzyła. A dlaczego? Dlatego, że o Balzaku ma pojęcie nieduże, sprawdzać i tak nie będzie, a gdyby się jakiś dziwak czepiał, to mu się pokaże jedno czy dwa zdania żywcem wzięte z Balzaka i szafa gra!
