Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Balzac patronem Dehnela

(9)
Przekornie wobec mód literackich.
  • 2008-10-22 12:13 | Ewa Ossowska

    Re: Balzac patronem Dehnela

    > ...tytuł brzmi prowokacyjnie, odsyła przecież do tradycji XIX-wiecznego realizmu i każe
    > domniemywać, że przed Masłowską, Witkowskim, Pilchem, a nawet Gombrowiczem
    > istniała na świecie wybitna proza, do której należy wracać,

    zażenował mnie powyższy fragment krytyki - Dąbrowski z Dehnelem natknęli sie i odkryli dla Polaków Balzaka, niebywałe!

    Co do książki Dehnela, mam inne wrażenia - sztuczna i najczęściej wieje nudą,
    wiec nie zdołałam przeczytać calej, po kilkunastu stronach stwierdziłam że szkoda czasu na epigońskie grymasy kiepskiego prozaika.
  • 2009-01-06 08:41 | wiktor

    Re: Balzac patronem Dehnela

    "jakie to ma dla czytelnika znaczenie, skoro za artyzm tekstu Dehnela odpowiedzialny jest Dehnel, nie zaś Balzac, choć robi tu za patrona"
    Analfabeta pisze o analfabecie
  • 2009-05-27 16:29 | tadeusz

    no, nareszcie jakis trzezwy i niezalezny glos; zgadzam sie: nuda i epigonizm - ktoz tego nie widzi? slepcy, albo... zalezni!
  • 2009-06-04 22:17 | me

    nie jestem inteelektualistka i to mi sie podoba w szekspirze ze on nie obrazal nieintelektualistow, ludzi mniej wygadanych -wszyscy go podziwiali rowno wiedzieli ze o cos mu chodzi proznosc autora i popisywanie sie wrodzona erudycja po prostu wkurza innych !!!! Polecam prawiek i inne czasy Olgi Tokarczuk --- ta to ma wene Wena jest czyms pieknym co przechodzi przez autora czyms autentycznym i boskim za co czytelnik dziekowalby najchetniej na kolanach pisarzowi
  • 2009-06-12 14:59 | Jan Rybałt

    Re: Balzac patronem Dehnela

    Ponieważ książka "Balzakiana" Jacka Dehnela uzyskała nominację do Nike odnalazłem jej fragmenty w sieci [dostępne są dość obszerne reklamowe "trailery" wszystkich jej części].

    W trakcie czytania zachodziłem w głowę - parafrazując zdziwienie "jak można z pieniędzy podatnika" : jak mozna z pięniedzy czytelnika Gazety Wyborczej promować taką szmirę!

    Jest dla mnie naprawdę przykre, że do jednej z bardziej cenionych nagród literackich w Polsce przedstawia się książkę tak kiepską, zarówno pod względem literackim (słabość wrasztatu literackiego) jak i mierną jako obserwacja socjologiczna.

    Przecież proza Balzaka to wspaniały i zamaszysty obraz - panorama o dużej głębi perspektywy - społeczeństwa francuskiego epoki burżuazji, zaś próbki realistcznego pisania Dehnela jawą się jako nieudolna karykatura polskiej rzeczywistości będąca jednocześnie karykaturlnym plagiatem Balzaka. Karykatura karykatury ... i jeszcze to zadęcie - dla mnie zbyt duży natłok szmiry w jednym.

    Dlaczego zatem karykaturalnie pokraczna, zarazem chaotyczna w narracji książka otrzymuje wyróżnienie w postaci nominacji do Nike podczas gdy wiele innych oryginalnych narracji jest pomniętych?

    Nie wiem, podejrzewam jedynie, że to kwestia kompromisu przyjętego dla równowagi między wydawnictwami w calej puli nominowanych książek.
  • 2009-06-12 15:18 | Jan Rybałt

    Szanowna Pani,

    'Prawiek' to prawdziwa saga - 4 pokolenia, obejmująca caly wiek. Książka o oryginalnej formie, weźmy chociażby świetny i oryginalny pomysł nadawania tytułów rozdziałom. To opowieść z którą czytelnik zrasta sie w trakcie lektury. Momentami poetycka narracja, z elementami magii i baśni, ktore niekłocą sie z głęboką analizą psychologiczną i przedstawieniem sybtelnym przedstawieniem emocji. To wspaniala książka i myślę, że w przyszlosci czytelnicy będą do niej wracać.

    Przyznam sie, że czytałem ją razem z żoną, z początku grymasiliśmy, lecz pod koniec, w ostatnich rozdziałach pojawialy sie nam łzy w oczach.
    Scena w ktorej owdowiały bohater wyjmuje z szafy bieliznę i nie jest w stanie ułożyć jej już tak jak to całe zycie robiła jego żona, prawdziwa i jednoczesnie jakże symboliczna. Nienachalnie i subtelnie opowidziana. Ileż takich scen jest w tej ksiązce. Myślę ze autorka korzystala tez z opowiesci rodzinnych bo klimat okresu przed I wojną swiatową bardzo podobny do tego jaki oddawala w swych opowiesciach moja prababcia.
    Prawiek to oczywiscie nie jest "Dom" - historia waszawskiej kamienicy, ktora staje sie w pewnym momencie areną prezentacji wszystkcih mozliwych opcji politycznych i wyborów zyciowych.
    Prawiek jest w tym sensie ograniczony, jak wszystko co prawdziwe, przez to żywy, bez znamion sztucznosci.

    Dehnelowe "Balzakiana" - ja jako czytelnik czerwienię sie i czuję zażenowany gdy mam cos o tym powiedziec. Przeczytałem kilkanascie, moze 30 kartek. I jest mi wstyd, za co ? Nie wiem, za autora moze?
  • 2009-06-14 10:53 | Lamia

    Generalnie z Dehnelem sprawa jest dziwna. Przez lata przedstawial sie jako poeta, prozaik i tłumacz.

    Jako ten ostatni szczycił sie publicznie - ( biogramy w Wikipedii i na portalach literackich, okładkach wydanych książek ) - tłumaczeniami poezji Josipa Mandelsztama. Jednak ostatnio ktoś zwrócił uwagę, że nigdy nie spotkał żadnych wierszy Mandelsztama w tłumaczeniu Dehnela.

    Wówczas Dehnel poprawił biogram na Wikipedii dodając w nawiasie że jego tlumaczenia Mandelsztama byly niepublikowane. Jakaś kpina? blaga, hucpa czy kie licho?
    W pozostałych notkach biograficznych pozostaje nadal jako tłumacz Mandelsztama, nawet bez wzmianki w nawiasie, że 'niepublikowane'.

    By przez lata promować się lub co najmniej nie skorygować informacji o tłumaczeniach Mandelsztama, myślę, że to hochsztaplerska postać godna Balzaka i ... Dyzmy.
  • 2009-06-29 21:35 | corail

    Re: Balzac patronem Dehnela

    Mili Państwo, spokojnie; w przypadku Dehnela nie rozwijajmy teorii spiskowej (" równowaga między wydawnictwami", jacyś tajemniczy "zależni"....), to śmieszne i dość dziecinne.
    Myślę też, że wyrażenia typu "szmira", "nuda i epigonizm" są zbyt ostre; osobiście czytałem "Lalę" i
    "Balzakiana" i nie uważam, bym stracił przy tej lekturze swój cenny czas.
    Z drugiej strony z przyjemnością stwierdzam, że nie wszyscy bezkrytycznie dają się nabierać tenu panu.
    Napisał ci on oto cztery teksty, w jednym przerobił mało znane opowiadanie Balzaka, w inne wplótł kilka cytatów z paru powieści wchodzących w skład "Komedii ludzkiej", nazwał to "Balzakianami" i kazał wierzyć, że uprawia prozę klasy Balzakowskiej i że społeczeństwo polskie proroczo postrzega przez Balzakowski pryzmat. No i większość grzecznie uwierzyła. A dlaczego? Dlatego, że o Balzaku ma pojęcie nieduże, sprawdzać i tak nie będzie, a gdyby się jakiś dziwak czepiał, to mu się pokaże jedno czy dwa zdania żywcem wzięte z Balzaka i szafa gra!
  • 2009-07-02 12:48 | aglod

    Bardzo lubię prozę Tokarczuk, ale uważam że jeśli coś się krytykuje to należy chociaż najpierw to poznać, a nie przeczytać tylko 30 kartek. Dehnela i Tokarczuk nie da się porównać, to zupełnie inny styl i sposób postrzegania i opisywania świata.