Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Żona zużyta

(11)
Kobiety porzucone, po przejściu drogi przez mękę, po latach na nowo sklejają swoje życie.
  • 2008-10-29 17:32 | w_u_j_e_k

    Re: Żona zużyta

    Los dla porzuconych mężów jest jeszcze mniej łaskawy. O ile, jak czytamy, porzucone kobiety znajdują zastępy chętnych do pomocy, o tyle porzucony mężczyzna zostaje sam i pies z kulawą nogą się nim nie zainteresuje. Nawet w gazecie artykułu nie napiszą.
    Temat należało potraktować całościowo by nie sprawiał wrażenia stronniczości.
  • 2008-10-30 02:06 | Vlad

    Dobre rady, choć...

    Dobre rady, choć warto byłoby również pokazać odrobinę drugiej strony problemu. Faceci jeżeli odchodzą, to zawsze mają jakiś powód. Bywa tak, jak w artykule, gdy powód ma ileś tam mniej lat, niż porzucana żona. Ale równie często jest i tak, że ten święty spokój, którego porzucona żona nie miała ochoty facetowi zapewnić, jest jedynym powodem porzucenia. Może więc, prócz dobrych rad na to, co robić po porzuceniu przydałaby się też i ta dobra rada, by dać mężowi spokój z wiecznymi pretensjami, żyć i pozwolić żyć, zanim przyjdzie mu ochota na swobodę? Może warto uświadomić kobietom, że (poza ewidentnymi patologiami typu pijaństwo czy znęcanie się nad rodziną) prawie zawsze one też ponoszą winę za rozpad związku? Gdyby uświadomiły sobie ten fakt te, które jeszcze porzuconymi nie są, być może sporo małżeństw udało by się uratować.
  • 2008-10-30 08:04 | mira

    Re: Żona zużyta

    a właściwie dlaczego ofiary porzucenia miałyby bardziej dbac o dzieci niż ich byli mężowie . Byłoby mniej rozwodów, gdyby dzieci w proporcji 50% zostawałyby przy ojcach, albo gdyby tatusiowie musieliby płacic alimenty , a przeciez w Polsce szumowiny, które doszły do władzy w 89" roku zniosły w praktyce obowiązek alimentacyjnyi - płaci tylko 10% zobowiązanych. Gdyby tatuś miał w perspektywie wolność od żony ale z dziećmi na karku to by sie pięć razy zastanowił, czy porzucić żonę .
  • 2008-10-30 10:19 | irena_k

    Re: Żona zużyta

    Wszystko się zmieni,gdy kobiety przestaną zyć wg hasła,które lansowała np.babka Jerzego Sthura: " Kobieta jest warta tyle,ile te spodnie w szafie". (patrz przedostatni "Przekrój").
    Niezalezność materialna,niezależność psychiczna i własna ocena nacisków różnych lobby
    na sposób funkcjonowania kobiety w społeczeństwie to jedyny sposób zmniejszenia cierpienia ładniejszej połowy społeczeństwa.
    Oddajemy się mężczyźnie,rodzinie,dzieciom.Oddajemy się całe naiwne,poświęcamy im cały wolny czas,pracujemy jak pszczółki za odrobinę życzliwości,czułości czy namiastki bezpieczeństwa.Przy okazji ubezwłasnowalniamy wszystkich wokoło.Uruchamiamy spiralę poczucia winy.Kółko się zamyka. Aż ktos nie wytrzymuje i je rozrywa. Wtedy jest tragedia,bo
    inwestwanie latami tylko w rodzinę pozostawia osoby bezradne i bezbronne.
    Trochę zdrowego egoizmu kobiet naprawdę może pomóc wszystkim.
  • 2008-10-30 13:36 | Alicja

    Re: Żona zużyta

    Ani kobiecie ani mezczyznie nie powinno byc tak latwo odejsc i zostawic partnera z cala odpowiedzialnoscia - dziecmi trzeba sie opiekowac, obu, nie tylko matka. Takze nalezy ich finansowac, tutaj takze ze strony ojca i matki. Klopoty nie odrzucac na nastepny dzien tylko natychmiast porozmawiac i pracowac wspólnie nad rodzina, a nie oczekiwac od partnera oby spelnil marzenia. Wlasna wolnosc zawsze konczy sie tam, gdzie zaczyna sie wolnosc drugiej osoby. Tutaj akurat duzo mezczyzn kradzie wolnosc zony aby móc zyc bardziej wolnym.
  • 2008-11-02 22:54 | w_u_j_e_k

    Ostatnie zdanie jest warte podkreślenia, zwłaszcza pierwsze słowo "Trochę".
  • 2008-11-04 09:06 | bernardroland

    Re: Żona zużyta

    Wszystko to pieknie opisane. Az sie rozplakac mozna. Ona czysta jak lza, on lobuz, zdalnie skierowany swoim ogonem.
    A przeciez to wlasnie kobiety sa przez prawo stawiane w znacznie korzystniejszej sytuacji i nie maja skrupulow z tego korzystac zabierajac dzieci i kazac je i siebie finansowac.
    Mezczyzna musi byc naprawde dobrze sytowany, aby moc odejsc, zalozyc nowa rodzine, placic alimenty i utrzymanie bylej zony.
    Statystyk nie znam, lecz w moim otoczeniu (Niemcy) znam wiecej przypadkow kobiet (miedzy 40 i 50), ktore idac po trupach opuscily mezow, bo im sie zachcialo tanczyc i korzystac z zycia niz mezczyzn, ktorzy wszystko zycili dla powabnych 18.
  • 2008-11-04 12:29 | Joanna

    Re: Żona zużyta

    Mieszkam w Szkocji i mam 3 miesieczne dziecko. WSZEDZIE, absolutnie wszedzie moge z dzieckiem pojsc. w kazdym centrum handlowym, wiekszym sklepie, restauracji czy w pubie jest przewijak (osobne pomieszczenie nie jest rzadkie) w restauracjach zawsze znajdzie sie krzeselko albo miejsce na wozeczek przy stoliku. Prawo tutaj kaze za zwrocenie uwagi matce karmiacej dziecko 1000 funtami kary. Moge robic to bez problemu na lawce w parku i w tlumie. nikomu to nie przeszkadza! Autobusy sa przystosowane tak samo jak dla niepelnosprawnych do przewozu wozeczkow - sa odpowiednie wydzielone strefy w kazdym autobusie i platformy do wjazdu i zjazdu. Dlatego tez tutaj bycie mama nie oznacza zamkniecia w domu czy na placu zabaw, czuje ze nadal moge wszystko. pytanie tylko czy dziecku nie przeszkadza halas :-) Zyczylabym sobie zebym jadac do Polski na wakacje mogla robic to samo.
  • 2008-11-04 12:49 | rebel

    Sądy rodzinne bardzo niechętnie przyznają opieką nad dzieckiem ojcu. Właściwie jeśli matka nie jest chora psychicznie i niekarana to facet jest przegrany z urzędu.
  • 2008-11-04 23:46 | szczypta_chili

    Tekst nie jest stronniczy. Jest na temat porzuconych kobiet, a nie mężczyzn, czy osób płci obojga. Alicja sensownie napisała, że "tutaj akurat duzo mezczyzn kradzie wolność żony aby móc zyc bardziej wolnym." Więcej mężczyzn niż kobiet. Tego nie wynagrodzą żadne alimenty.
    Ja akurat mam niepełnosprawne dziecko, nie ma w Polsce żadnych prawnych uregulowań, dających takim osobom zabezpieczenie. Zostając sama, zostałam niemal bez szans na pasje, karierę, założenie nowej rodziny (faceci pragną rozrywek., nie kieratu...), na normalne fukcjonowanie. Na cokolwiek, oprócz rozpaczliwego poszukiwania środków na kosztowną terapię, dorywcze zarobki i usiłowań, by jednak nie wpaść w depresję.
    Za alimenty de facto ex "kupił" moje życie. W majestacie prawa. Wyszumiał się, założył rodzinę, uważa, że wszystko jest w porządku. Moją sytuację coraz odważniej nazywam dyskryminacją. Nie trzeba mieć dziecka z autyzmem, by czuć podobnie.
  • 2015-10-03 13:02 | Sloik_konfitur

    Każdy kij ma dwa końce, a prawda zawsze leży pośrodku

    Pasuję do schematu. Mężczyzna po 40-tce. Dzieci odchowane. Od 10 lat nie mogłem jej namówić, żeby poszła do pracy.....i pierdyknęło. Zostałem wyrzucony z dobrze płatnej pracy i nagle się okazało, że nie ma pieniędzy żeby żyć. Praca w innym mieście i z miesiąca na miesiąc się okazuje, że nic już nas nie łączy.

    A grube skarpety, brudny szlafrok, nieziemski bałagan w domu i nieustanne marnotrawstwo jedzenia nie pomagały w utrzymaniu jakiejkolwiek relacji. Efekt - jestem wreszcie wolny. Mogę pomagać, ale nie będę już prosił, błagał, apelował. I to daje mi ogromne poczucie wolności...

    Emiliana Silvestri, niegdyś zawodowa "testerka wierności" napisała książkę pt. "101 Ways to Keep a Man". Jedno zdanie podoba mi się stamtąd szczególnie. "Mężczyźni nie zdradzają dlatego, że mają ku temu okazję; zdradzają, ponieważ w domu nie są zaspokajane ich potrzeby"

    A więc drogie panie, nie użalajcie się nad sobą, tylko weźcie się do roboty. Niewiele potrzeba, żeby utrzymać mężczyznę, nasza instrukcja obsługi jest prosta jak drut. Mądre kobiety, które ją rozumieją, cieszą się życiem we dwoje do śmierci.