Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Obama, czyli zmiana

(10)
Prezydent elekt Barack Obama wygrał miażdżąco pod hasłem zmiany. Co i jak ma zmieniać, by nie zmarnował ogromnego kapitału nadziei i zaufania, jaki zdołał obudzić, mimo frontalnych ataków prawicy?
  • 2008-11-05 15:02 | pawel_krzywulski

    Re: Obama, czyli zmiana

    Popularnosc Obamy bierze sie glownie z faktu ze reprezentuje on bardziej multilateralny model polityki zagranicznej. Caly swiat (w tym spora czesc Ameryki ) miel serdecznie dosc polityki Busza (sam prezydent jako osobistosc byl nieco mniej popularny ale np wystarczy popatrzec na McCaina zeby zobaczyc ze politycznie i ideologicznie "Lenin jest wiecznie zywy"...). To jest oczywiscie sluszny kierunek i jak najbardziej trzeba go popierac.
    Problemem oczywiscie - zwlaszcza dla samej Ameryki - jest fakt ze Obama dosc sprawnie przedzierzgnal sie (jak to polityczna wydmuszka) z "zadeklarowanego przeciwnika wojny" w wyrachowanego politykiera ktory rozumie co to znaczy poparcie AIPAC i kompleksu militarno-industrialnego. Wiec bedzie to wciaz niestety Imperium Americanum z calym jego ekonomicznie destruktywnym efektem tylko ze w ladnym opakowaniu. Gdyby Obama byl prawdziwym przywodca promowalby nie tylko wielobiegunowosc formalna, dyplomatyczna ale takze realna - ekonomiczna i militarna. Ale to sie okaze juz niedlugo...Tu byla ogromna przewaga Obamy nad McCainem.

    Gorzej jest z jego polityka ekonomiczna ktora jest jeszcze gorsza niz McCaina (jesli jest to wogole mozliwe..). Po pierwsze zaden z nich nie rozumial istoty obecnego kryzysu ktory nie jest kryzysem "plynnosci" ale struktury kapitalu i ktorego nie da sie rozwiazac wpompowujac miliardy dolarow, wykupujac lipne instrumenty a tym bardziej zabierajac pieniadze biednym i dajac bogatym (a dokladnie na tym polega obecny bailout). Jego plan reformy sluzby zdrowia chce przemalowac zle skutki (brak powszechnego i dostepnego ubezpieczenia) a nie przyczyny (oblednie wysokie koszty!) kryzysu w Amerykanskiej sluzbie zdrowia. Przymusowe ubezpieczenia sa nie tylko kompromisem za ktory na pewno ta galaz gospodarki solidnie zaplacila kontrybucjami (choc glownego kontrybutora kampanii pana Obamy - Goldman Sachsa i reszty bankow [sic!] nie przebili) na rzecz kandydata...jak zawsze zreszta... ale przede wszystkim utrzymaja wzrost cen w tym sektorze co tylko jeszcze gorzej wydrenuje kieszenie Amerykanow.

    W dodatku Obama nie tylko nie planuje obciecia rzadowych wydatkow ale je wrecz chce zwiekszyc. Dobrze ze chociaz odrobine podniesie podatki najprodukywniejszej czesci podatnikow... W 2009 deficyt wyniesie prawie BILION dolarow.... jak katastrofalnie to przelozy sie na pogorszenie obecnej gospodarczej sytuacji USA nie chce nawet mowic. Jedyna nadzieja - paradoksalnie - w tym ze wszedzie indziej bedzie rownie zle i Amerykanie nie zauwaza roznicy.

    Prawdziwie martwiace jest jednak co innego. Obama jest bardzo socjalistycznym (po amerykansku: liberalnym) prezydentem-elektem. Demokraci wygrali wlasnie wiekszosc w senacie (56 vs 41 republikanow plus niezalezni) i maja na wszelki wypadek wiceprezydenta. W Izbie Reprezentantow nie tylko wiekszosc jest zdecydowana (252 vs 173 republikanow) ale jest dowodzona przez rownie socjalistyczna Nancy Pelosi. W dodatku mamy powazny swiatowy kryzys....Co to oznacza? Bardzo mozliwe ze powtorke z New Dealu
    FDR (choc tak naprawde jego inicjatorem byl Herbert Hoover) ktory zagwarantowal 10 lat Wielkiej Depresji oraz musial zakonczyc sie wojna (bo nie bylo innego rozwiazania gdyz zaduszona socjalizmem gospodarka nie byla wstanie sie podniesc)...

    czy to jest "zmiana" jaka oferuje pan Obama?
  • 2008-11-05 21:30 | Ewa - Joanna

    Moze nie martw sie na zapas. Poradza sobie.
  • 2008-11-06 18:40 | pawel_krzywulski

    Historia pokazuje ze nie. Zwlaszcza jesli ludzie ktorzy maja zarzadzac caly czas udowadniaja ze nie rozumieja problematyki.... Ciezko zreszta od socjalistycznego ideologa wymagac zeby rozumial ekonomie.
  • 2008-11-06 18:48 | POLONIA-SAWA

    A ja myslalam ,ze tylko byki reaguja tak na czerwone ,a tu masz...

    Poki krew sie nie poleje ,nie ma zycia !
    Jak mowi moj znajomy Dr.Dr. Dr. Prof. Prof. "Istnieje jednak zycie przed smiercia "
    Czuje sie teraz jak kapitalistyczna-komunistka .
    A Panu radze pojsc do kosciola ,pomodli sie Pan ,
    to i zle mysli przejda !
    Salute
  • 2008-11-06 19:03 | POLONIA-SAWA

    Re: Obama, czy obawa ?

    Takie piekne rady daje Pan Obamie ,
    ze tez nie moge sie powstrzymac i..
    Proponuje ; aby najpierw pojechal na Safarii do Keni ,na przyklad z Putinen,
    /on sie zawsze przeciez filmowal jako .../ ,a potem wedlug polskiego
    zwyczaju ,dosolil Bushowi ,reszte moze robic jak chce ....
    Salute
  • 2008-11-07 02:10 | Niedowiarek

    Re: Obama, czyli zmiana

    Niestety, to jest duza przesada, ze wygral miazdzaco. Dobrze jest miec swiadomosc liczb. 46% Amerykanow ciagle glosowalo na republikanow po osmiu latach rzadow rekordowych i udowodnionych klamstw, ktore zdewastowaly prawie wszystko co bylo do zdewastowania. Jaka to miazdzaca roznica? I gdyby system finansowy nie zaczal sie zalamywac dwa miesiace pozniej, kto wie, jak by to wszystko wygladalo. Na Alasce wybrano ponownie senatora ktory zostal skazany kilka dni temu za iles tam wypadkow korupcji i pewno pojedzie siedziec. Nie przeceniajmy silly reakcyjnego betonu i politycznego zaslepienia w Ameryce. A ten srodek, ktory w efekcie decyduje kto jest wybrany glownie kieruje sie materialistycznymi pobudkami.
  • 2008-11-08 03:09 | Janek

    Re: Obama , czy początek bez zmiany ?

    Mianowanie kongresmena z Illinois na szefa kancelarii Białego Domu potwierdza przypuszczenie , że "na zachodzie bez zmian" . To jednak smutna prawda, że "gra sie tak jak przeciwnik pozwala", a wrogiem demokracji jest oligarchia, a ona nie pozwala żadnemu prezydentowi na zmiany. To oni /oligarchia/ dyktują administracji plan działania, a cała reszta to ozdobniki i retoryka.
  • 2008-11-08 23:59 | Halszka

    [cytat]
    Co to oznacza? powtorke z New Dealu
    FDR ktory zagwarantowal 10 lat Wielkiej Depresji
    [/cytat]
    Proponuję zapoznanie sie z paroma datami:
    Wielka Depresja - początek 1929
    Wybór Franklina D. Roosevelta na prezydenta - 1932
    New Deal (czyli uwieńczone sukcesem wychodzenie z depresji) 1933-36.
    Proponuję również wziąć pod uwagę fakt, że na ogół przyczyna poprzedza skutek, a nie przeciwnie - toteż New Deal z lat 1933-36 raczej nie mógł wywołać Wielkiej Depresji roku 1929.
    Poza tym, prezydentem który zafundował Stanom gigantyczne zadłużenie jest George W. Bush. Czyżby był on kryptokomunistą?
  • 2008-11-09 19:41 | MACIEK

    Re: Obamofilis, czyli Amerykańska PRopaganda dominuje świat.

    Znakomita większość nie-Amerykanów zainteresowanych polityką zaraziła się tą dziwną chorobą, atakującą zmysły i zakrzywiającą percepcję rzeczywistego obrazu roli Ameryki w świecie XXI wieku. Nie można zmianie na stanowisku "dowódcy i szefa" odmówić przełomowego charakteru, jednak esencja tegoż przełomu znajduje się poza granicami Stanów Zjednoczonych. Jeżeli nowemu prezydentowi uda się udowodnić swoją wyjątkowość, świat jest gotowy, a wręcz głodny by uwierzyć w nową, cyt. post-rasową i multilateralną Amerykę. Wiara, jednak rzadko ma coś wspólnego z rzeczywistością. Amerkanie są społeczeństwem z zakorzenioną świadomością odmienności rasowej, religijnej, nie wspominając o różnicach politycznych. Dzis na przykład, w popołudniowym programie CNN debatowano na temat zmianiy modelu czarnego mężczyzny po zwycięstwie Baraka Husseina. Wyrażam, więc umiarkowaną dezaprobatę do stanowiska redaktora Szostkiewicza i składam gratulacje inżynierom amerykańskiej PRopagandy, która pozawala nam nie-Amerykanom, patrzeć na Amerykę przez różowe okulary.
  • 2008-11-11 12:49 | JOANNA KOPYTOWSKA

    Re: Obama, czyli zmiana

    Myślę że nikt z nas dziśiaj nie potrafi przewidzieć czy ta przełomowa prezydentura przyniesie pogłębienie haosu gospodarczego i uaktywnienie ogromnych w niektórych środowiskach białych na całym świecie pokładow rasimu i nietolerancji i powtórkę z morderstwa Martina Lutera KInga czy powiewem młodości , życzliwości, inteligencji i urody przyczyni się do odrodzenia gospodarczych i kulturalnych stosunków Ameryki z całym światem OTO JEST PYTANIE