Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Trzeci start

(9)
Kryzys przygna Polaków z emigracji do kraju szybciej niż przewidywano.
  • 2008-11-10 23:53 | Ewa-Joanna

    Zawsze sa ludzie, ktorzy zmieniaja miejsca pobytu

    w zaleznosci od kierunku wiatru, tak samo jak zmieniaja poglady, zawsze sa ludzie niezadowoleni z tego co maja. Wszystko to jest naturalne i ludzkie i robienie z tego reguly jest zwyczajnie niepowazne. Wroca ci, ktorzy pojechali tam tylko do pracy, bo oni nigdy nie planowali stalego pobytu. Po prostu wroca wczesniej. Wroca ci, ktorzy pojechali "na wariata" bez rozeznania sytuacji danego kraju i sami postawili sie "nizej" poprzez swoja niewiedze.
    Ale nie wroca ci, ktorzy swiadomie wybrali inne zycie, swiadomie wybrali taka a nie inna droge. A to na ogol ludzie zaradni, wiedzacy czego chca i pracujacy w swoich zawodach.
  • 2008-11-11 13:34 | smb

    Droga Ewo-Joanno,

    z ta zaradnoscia to jest taka sprawa....Osobiscie zyje juz prawie 30 lat w Niemczech. swiadomie wybralam ten kraj: znalam jezyk, kulture. Spotkalam niewielu ludzi pochodzenia polskiego, ktorzy wtedy znali jezyk (to jest imimum, aby moc nawiazac kontakty). Wtedy jak i teraz nikt na nas nie czekal. Zycie na tzw. zachodzie nie jest latwe i przede wszystkim tanie . Spotkalam bardzo niewielu Polakow, ktorzy pracuja w tzw. swoich zawodach. Polki wysko wyksztalcone poniewieraja sie (i te z nowej tzw. emigracji notabene bardzo pozytywnie brzmiace okreslenie) jako sprzedawczynie, sprzaraczki, opiekunkti dzieci i starcow albo kelnerki. Byc moze w przeliczeniu na zlotowki ich zarobki sie oplacaja, ale jakie zycie prowadza ? Z perspektywy lat i doswiadczen nie moga sie nadziwic tego pedu wyjazdu za granice . By moc godnie zyc na zachodzie trzeba miec odpowiednie dochody. Jak wygladaja perspektywy tych mlodych ludzi jak zachoruja, jaka beda mieli rente ? Nigdzie nie dostanie sie czegos za darmo, a cene jaka ta mloda generacja za ich tzw. emigracje placi jest wysoka. Niech sie popytaja u ludzi pochodzenia tureckiego, greckiego, wloskiego, jugoslowianskiego co im ta emigracja albo lepiej tulaczka po Europie dala (maja 30 letnie doswiadczenie !!!)? Nie zawsze trzeba robic samemu bledy, mozna sie tez na bledach innych uczyc.

    Pozdrawiam z Europy
  • 2008-11-12 08:13 | Ewa-Joanna

    Masz racje i nie masz racji:)
    Masz racje, bo rzeczywiscie czesto Polacy pracuja ponizej swoich mozliwosci i wyksztalcenia. I nie masz racji o tyle, o ile jest to czesto ich wybor!
    Jezeli ktos z zalozenia jedzie na saksy, to jest mu wszystko jedno co robi, byle zarobil. Jezeli natomiast chce tam zyc, to wybiera inna droge - uczy sie jezyka, robi jakies kursy kwalifikujace do wykonywania zawodu i pracuje w swoim zawodzie.
    To przeciez od nas zalezy, prawda?
    Pozdrawiam z Australii.
  • 2008-11-12 13:13 | eckhaus

    Piszecie o przypadkach

    wyjątkowych i naprawdę pojedyńczych,Nie mówiąc o zwykłych nieudacznikach czy nawiedzonych patriotach.Nikt rozsądny nie ma po co wracać, bo nawet najgorsze warunki
    tutaj są nieporównywalnie lepsze od krajowych.Byłem ostatnio miesiąc w Polsce i wiem , że to nie jest kraj do normalnego życia lecz dla ludzi z "powołaniem" i osobistą motywacją,coś jak misja w Kongo czy Zimbabwe.Pozdrawiam.
  • 2008-11-12 21:20 | Zaack

    Droga smb,
    w Niemczech razem z malzonka mieszkamy od roku. Oboje jestesmy inzynierami i oboje pracujemy w swoich wyuczonych zawodzach w ktorych pracowalismy takze w Polsce i nie tylko. Pracujemy w Niemieckiej firmie, dopiero uczymy sie Niemieckiego. Osobiscie znamy kilkoro mlodych ludzi pracujacych w swych zawodach: inzynierow, ekonomistke, fizyka.(czesc z nich poznalem na kursie Niemieckiego - czesc w czasie kontaktow z firmami - klientami). W pracy mimo, iz czasem komunikacja stanowi problem (znajomosc angielskiego przez Niemcow nie jest najlepsza - podobnie jak w Polsce) doceniani jestesmy za swoja prace. Niesety nie dane mi bylo poznac tutaj w Niemczech, a dokladniej w Hamburgu wysoko wykwalifikowanego mlodego czlowieka z Polski, ktory pracowalby ponizej swoich kwalifikacji. No chyba, ze uznamy mature za wysokie kwalifikacje zawodowe. Na postawione pytanie "Jak wygladaja perspektywy tych mlodych jak zachoruja, jaka beda mieli rente?" odpowiem pewna historyjka. W Polsce zarabialismy z zona znacznie powyzej sredniej, tak wiec comiesieczny haracz zwany skladka na ubezpieczenie spoleczne byl niemaly. Bardzo zadko choruje. Raz zdarzylo mi sie. Poszedlem do przychodni, gdzie po odstaniu 1,5 godziny w kolejce pokazalem ksiazeczke zdrowia z aktualnymi pieczatkami potwierdzajacymi moje zatrudnienie i wplaty na ZUS. Niestety nie mialem ksiazeczki RUM-owskiej (pomorskie). Nie przyjeto mnie, odeslano mnie do NFZ-tu abym majac 41 stopni goraczki odstal na dworzu jakies 2 godziny po wspomniana ksiazeczke. Skonczylo sie na leczeniu prywatnym za wlasne pieniadze. Smb, pozwol, ze pytanie o wysokosc renty czy emerytury w Polsce przy bankrutujacym ZUS-ie pozostawie bez odpowiedzi - zrzucajac je na karb nieznajomosci realjow po 30 letniej nieobecnosci w naszym kochanym mlekiem i miodem plynacym kraju. Zapytasz byc moze droga smb, dalczego wyjechalismy, skoro tak dobrze zarabialismy w Polsce? Ano dlatego, ze pieniadze to nie wszystko (w Niemczech zyjemy mniej wiecej na tym samym poziomie co w Polsce). W podjeciu decyzji o emigracji pomogla swiadomosc, ze (kolejnosc przypadkowa): 1) W razie choroby nie mamy na kogo lub co liczyc, moze okazac sie, ze nie bedzie nas stac leczyc sie mimo wysokich zarobkow (nic nie ma za darmo w polskiej sluzbie zdrowia - kto powaznie zachorowal ten wie). 2) Mysl o wegetacji po przejsciu na emeryture lub co gorsza rente. 3) Wszechobecny terror kosciola katolickiego. 4) Bracia Kaczynscy u wladzy. 5) Przedmiotowe traktowanie czlowieka na kazdym kroku i wszechobecna, niczym nie uzasadniona zawisc i zazdrosc. 6) Szefowie, ktorzy traktuja czlowieka jak niewolnika i mysla, ze moga wszystko. 7) Bezkarne: bandytyzm i zlodziejstwo (zostalem raz napadniety i pobity - po czym policja stwierdzila, ze nie ma sensu nawet zglaszac zdarzenia, bo przeciez nic mi sie nie stalo). Podsumowujac. Nigdzie nie jest idealnie, niestety Polska pod wieloma wzgledami stanowi klase sama dla siebie. Wiec jesli uwazasz za blad swoj wyjazd z kraju - zawsze mozesz wrocic droga smb - nawet granicy na Odrze juz nie ma . Jestem tylko ciekawy jak dlugo wytrzymasz. Powodzenia. P.S. Poklony dla wszystkich ktorzy jeszcze zostali w kraju. Pamietajcie, ostatni gasi swiatlo.
  • 2008-11-12 21:31 | PGL

    smb

    Nie wszyscy, ktorzy wracaja robia to dlatego, ze tam bylo im zle - wiele osob, ktore odnosza "sukcesy" za granica nie wraca, bo odklada, inwestuje itp.
    Niektorzy, tak jak ja "odcinaja kupony", bo w moim przypadku kilka lat za granica dalo wiecej niz 3 x tyle w kraju. Zarobki 4x w stosunku do tego co bylo przed wyjazdem i inne spojrzenie pracodawcow. Jedno ale - dobra prace mozna najczesciej dostac w duzych miedzynarodowych korporacjach, gdzie etyka i podejsce pracodawcy do pracownika jest inne niz w Polskich. Zadna z prawdziwie polskich firm, gdzie aplikowalem (nawet na stanowiska nizsze niz moglbym) WOGOLE nie odpowiedziala na moje aplikacje. Dziwic sie, ze tacy ludzie jak ja wola w takiej sytuacji zostac zagranica i zyc jak czlowiek, bez stresow szarej polskiej codziennosci. Za granica - z moich kilkuletnich doswiadczen - wynika, ze jak ktos chce i sie stara to odnosi sukces, pnie sie do gory i zyje pelnia zycia. Jesli teog nie robi, to przyczyn jest kilka - jedna z nich jest lenistwo a druga strach przed zmianami - bo jak juz chwycili prace to z polskiego przyzwyczajenia boja sie ja rzucic i poszukac czegos lepszego. Dobra znajomosc jezyka kraju z ktorym przebywamy rozmiem to podstawa.
    Powodzenia!
    "Repatryjant"
    PS: Jesli cos sie zmieni tutaj, zawsze mam otwarte drzwi do kraju z ktorego wyjechalem. Zyje sie duzo latwiej...
  • 2008-11-12 22:13 | danka

    Re: Ojczyzna jest jak zdrowie

    Ten kto zdrowie straci ten dopiero zdaje sobie sprawę co stracił. Tak samo jest z ojczyzną.
    Polskę zawłaszczyli libertyni i wasale i oni udają europejczyków i ludzi światowych. Wystarczy po świecie się przejechać aby zobaczyć jak znakomitym krajem byłaby Polska , gdyby nie rządzili nią nawiedzone pajace.
  • 2008-11-13 02:27 | Rudy z Belmontu

    Re: Trzeci start

    A co z tymi ktorzy sa w USA? Wyksztalceni, mlodzi, wykonujacy proste prace fizyczne, przebywajacy nielegalnie, otoczeni morzem starych emigrantow, slepo zapatrzonych w Rydzyka i braci Kaczynskich. Stad ma sie bilet tylko w jedna strone, na lotnisku wbijaja zakaz powrotu na 10 lat i co dalej? W USA praca nawet grubo ponizej kwalifikacji pozwala na godziwe zycie, ale...warto wiecej miec czy wiecej byc???
  • 2008-11-13 03:23 | zly

    Ja nie rozumiem tego artykulu,czemu on ma sluzyc?Moi znajomi w Polsce skonczyli studia na piatke,ANI JEDEN z nich nie pracuje w swoim zawodzie.Tluka sie,poniewieraja jako opiekunki,w supermarketach,w call centre za 1000zl miesiecznie,wielu tylko na czarno,wiec nie moga liczyc nawet na zasilek jesli straca prace.Ja pracuje jako sanitariusz w Londynie,odlozylem troche kasy,studiuje.Nie mam ambicji by dolaczyc do angielskiej 'upper class',jak nie ma ich wiekszosc Anglikow,wystarcza mi tyle co mam.Wiele rzeczy mi sie w Anglii nie podoba,ale ten kraj,poza pieniedzmi,pokazal mi rzeczy,ktorych nasza ojczyzna nie posiada: uprzejme urzedniczki i policjanci,sensowne przepisy,ochrone pracownikow przed wyzyskiem (dzieki paniom z CAB!).Przykro mi,ze 'Polityka' dolacza do grona tuskowych propagandzistow.Powiedzce mi,co zmienilo sie na lepsze?Gdzie widzicie to poprawe zycia?
    Co do opisywanej pani z Francji:pensja minimalna we Francji to 1321 euro,wiec nie mam pojecia skad ona znalazla to srednia tysiac euro.W polsce minimalna to 296 euro,slaby argument do powrotu:(