Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Rewolucja neorealistyczna

(21)
Obama nie zrobi rewolucji. Bo ona już trwa, a on jest jej produktem. Co się z niej wyłoni?
  • 2008-11-18 11:15 | Tichy62

    Re: Rewolucja neorealistyczna

    Pan Żakowski tyle wie o Liberalizmie ile słynny "liberał" Wiesio Kaczmarek, który kilka lat temu z rozbrajająca szczerością stwierdził, że: "Staszek chciał się sprawdzić w biznesie" No, ale mylenie elementarnych pojęć i obarczanie winą tych co nie trzeba ma długą tradycję (szczególnie w Polsce). No, ale po kolei ....

    1. Szaleństwo kredytowe w USA - którego smutny koniec właśnie obserwujemy miało początek w czasach Clintona. To wtedy "spece" od inżynierii społecznej wymyślili, że każdemu "należy się" kredyt hipoteczny. Każdy ma przecież "prawo" do ładnego, dużego domu. Ówczesnej administracji sczególnie zależało na mniejszościach etnicznych i ludziach mało zarabiających. Gwarantem tej "szczytnej" idei były półpaństwowe potworki Fannie Mae i Freddie Mac. No i zaczęło się. Kredyty "dawano" praktycznie wszystkim. Polityczna poprawnośc + federalne gwarancje wybiły z głowy zasadu liberalizmu (racjonalizmu) ekonomicznego. W TAKI WŁAŚNIE SPOSÓB RZĄD ZDEMORALIZOWAŁ I BANKOWCÓW i KREDYTOBIORCÓW.

    I co to miało wspólnego z liberalizmem ekonomicznym ?

    Żeby nie było nieporozumień. Uważam, że rząd ma prawo do polityki społecznej, ale niech to na miły Bóg robi w inny sposób - bez topienia systemu bankowego.

    2. Liberalizm ekonomiczny (wbrew temu co sobie wymyślił Pan Żakowski) nie polega na tym, że "wszystko wolno", ale na tym, że za wszystko co się robi ponosi się ODPOWIEDZIALNOŚĆ (ekonomiczną). Tej właśnie opdpwiedzialności zabrakło. Oczywiście, pretensje należy mieć także do administracji Busha - za tchórzostwo, za naiwną wiarę, że afera z kredytami "przejdzie bokiem"

    3. Oczywiście Pan Żakowski ma rację nawołując do racjonalizmu ekonomicznego, do powrotu do "źródeł", do odpowiedzialności za biznes - tylko po co przeciwstawia to liberalizmowi ekonomicznemu ?
  • 2008-11-18 11:38 | joanna kopytowska

    Re: Rewolucja neorealistyczna

    Inaczej mówiąc humanistyczny pragmatyzm,ile wody w Wiśle upłynie zanim ludzie zrażeni do komunizmu zbrodniami Stalina i spółki uwierzą czy choćby zaufają socjalistycznym pomysłom na regulowanie gospodarek poszczególnych państw a co dopiero mówić o instytucjach międzynarodowych, mnie się za panią Staniszkis śni Zjednoczona Europa jako pomysł na świat- bez ogródek trzeba systemowo pomagać słabszym, wzmacniać kulturę , edukację, infrastrukturę i dawać po łapach egoistycznie silniejszym, ukrócać monopole i paranoicznie nastawione na zysk korporacje. Kropka
  • 2008-11-18 14:31 | matka siedzi z tyłu

    Re: Rewolucja neorealistyczna

    Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie parę rzeczy.

    Cała dyskusja prywatne vs państwowe bardzo często pomija wiele subtelności. Przykładowo, problem z przykładem nieefektywności prywatnej armii, tzn. Blackwater, polega na tym że raczej powszechnie się uważa, iż służyła ona, poza umyciem rąk od łamania kłopotliwych konwencji międzynarodowych, głównie do wyprowadzania pieniędzy z państwowej kasy.

    Bardzo podobnie rzecz się ma z GM. Czysto kapitalistycznie rzecz biorąc, przedsiębiorstwo to powinno było po prostu upaść, jako niezdolne do innowacji, jednak ciągła pomoc od rządu, połączona z amerykańskim korporacjonizmem, pozwala na dalsze marnotrawienie pieniędzy. Straszak w postaci ogromnych negatywnych konsekwencji gospodarki, skutecznie oddala widmo odcięcia pępowiny. To pozwala GM wydawać blisko $73 (czy tam $78) na godzinę pracy.

    W obu tych wypadkach punktem wspólnym jest nieczyste połączenie państwa z sektorem publicznym. Nieprzypadkowo małe lokalne amerykańskie banki wychodzą z kryzysu obronną ręką, a te największe i, co za tym idzie, najbardziej upolitycznione stoją na krawędzi bankructwa.

    Bardzo ciekawy jest także sam bailout, proponowany przez dysponującego majątkiem $700M byłego prezesa Goldman Sachsa, Paulsona. Pomijając już prawie zupełny brak transparentności tej czterobilionowej operacji (patrz: Bloomberg vs Fed), już teraz wiadomo że duży procent pomocy pójdzie na... bonusy[1]. Czy więc zbytnie premie dla klasy zarządzacej nie są poniekąd spowodowane przez państwo?

    Prawdziwi neoliberałowie, tj. argumentujący za ograniczeniem roli państwa, wielokrotnie w trakcie tego kryzysu opowiadali się za tym aby pozwolić nierentownym przedsiębiorstwom upaść. Dość wymienić Jima Rogersa czy panią Anna Schwartz[2].

    Niewykluczone oczywiście, że jest trochę racji w słowach Paulsona o "too big to fail". Jednym z ważnych argumentów przeciwko upadkowi GM jest to, iż... mnóstwo ludzi ma oszczędności emerytalne 401k w ich akcjach. Czy jednak, znowu, nie zawiniło tu trochę państwo zachęcając i, de facto, zmuszając ludzi do oszczędzania w akcjach?

    Warto też zauważyć, że dług nie zawsze jest zły. Dług konsumencki bez wątpięnia. Dług korporacyjny może być symptomem nieefektywności - i w wypadku GM nim jest - ale pozwala on także na zwiększenie efektywności kapitału, zwiększenie płynności i może być wykorzystany na inwestycje zwiększające przewagę korporacyjną. Straszenie wysokością długu bez podania szczegółów jest niecelowe.

    Nie ulega wątpliwości, że różne recepty działają w różnych miejscach. Nie należy zapominać, że Stany Zjednoczone mające dostęp do najlepszych umysłów świata może faktycznie mogą zapewnić większą efektywność sektora publicznego, niż np. w Polsce gdzie władze są wyedukowane gorzej i bardziej partykularne.

    Można się przerzucać przykładami, ale to wszystko to jest o wiele trudniejsze niż teoretyczna dyskusja o własności.

    [1]. http://www.rollingstone.com/politics/story/24012700/the_new_trough/3
    [2]. http://online.wsj.com/article/SB122428279231046053.html#
  • 2008-11-18 14:40 | franek

    Re: Rewolucja neorealistyczna

    Mozna wiec smialo powiedziec ze wiek XXI (mentalnie) dopiero teraz sie zaczyna, po ostatnich wyborach w USA.
    Pozdrawiam
  • 2008-11-18 15:54 | NM

    Re: Rewolucja neorealistyczna

    To swietna teoria pieknych umyslow, ktora mozna okreslic TO ZALEZY. Moj dwuletni syn - NEOREALISTA wie, ze pewne rzeczy woli zrobic sam, inne z tata.
  • 2008-11-18 16:58 | xl

    Re: Rewolucja neorealistyczna

    Liberalizm jest the best o wiele lepszy od tych lewicowych czy prawicowych oszołomów.
  • 2008-11-18 17:03 | przemek

    Pan Tichy tyle wie o Liberalizmie ile słynny "liberał" Wiesio Kaczmarek, który kilka lat temu z
    rozbrajająca szczerością stwierdził, że: "Staszek chciał się sprawdzić w biznesie". No, ale mylenie elementarnych pojęć i obarczanie winą tych co nie trzeba ma długą tradycję (szczególnie w Polsce). No, ale po kolei ....

    1. Szaleństwo kredytowe w USA, którego smutny koniec właśnie obserwujemy miało początek w czasach Reagana, kiedy rozregulowano system finansowy prowadzac do jego nadplynnosci. Za Clintona slawne kredyty z CRM miały jakiś udział w kryzysie, ale a) stanowily nie więcej niż 20% wszystkich zlych kredytow, b) kredyty wspierane przez panstwo miały 'mniejsza' wadliwosc od tego z sektora prywatnego.

    Więc ma to wszystko wspólnego z liberalizmem ekonomicznym ?

    2. Liberalizm ekonomiczny (wbrew temu co sobie wymyślił Pan Tichy) nie polega na tym, że za wszystko co się robi ponosi się ODPOWIEDZIALNOŚĆ ekonomiczną, ale na koncernatracji wladzy i korporatyzacji polityki gospodarczej. Czego rynek chce, to rynek dostaje. Odpowiedzialność spoczywa na sektorze prywatnym, ktora w pogoni za krotkoterminowym zyskiem ignorowali dlugoterminowe skutki dzialan.

    3. Oczywiście Pan Żakowski ma rację nawołując do racjonalizmu ekonomicznego, do powrotu do "źródeł", do odpowiedzialności za biznes. Nie da się tego zrealizować przy ideologii liberalizmu ekonomicznego.
  • 2008-11-18 20:47 | Mieczsilver

    Re: Rewolucja neorealistyczna

    Rewolucje mają to do siebie,że zjadają własne dzieci.
  • 2008-11-18 22:11 | ATK z Californii

    Ja chce zwrocic uwage, ze to administracja Busha rozregulowala rynek kontroli kredytow, doprawadzajac do bezczelnego przyznawania kazdemu prawie dowolnej gotowki.
    Jeszcze rok temu mozna bylo dostac kredyt na dom, na podstawie sfalszowanych zarobkow. Wystarczylo poprosic kogos o lipne zarobki przez ostatni miesiac i gotowe. Ja sam z zona dostalismy kredyt, pokazujac jedynie dwa ostatnie "paycheck", i do tego nie majac zadnych oszczednosci. A jeszcze kilka lat temu, banki wymagaly stala prace przez co najmniej dwa lata, zeby tylko zalapac sie na "mortgage". A wysokosc oplat nie mogla przekroczyc 1/3 dochodow na rodzine. Dopoki tego sie trzymali, wszystko szlo normalnie, ale niektorym to niepozwalalo zbic fortuny na liczbie przyznanych kredytow = prowizji. I taka jest prawda.
  • 2008-11-19 08:12 | joanna kopytowska

    Akurat bankowcy w takim liberalnym kraju jak Ameryka poddali by się czyjjejkolwiek presji gdyby nie chciwość, pazerność na łatwe pięniądze, to w ich intersie ceny nieruchomości poszybowały tak wysoko bo główny i największy kredyt życia to ten na dom czyli cała młoda Ameryka pracuje w pocie czoła przez całe życie po to żeby mogli jaknajlepiej zarobić bankowcy czyli Ci , którzym wydawało się że mogą lekko, łatwo i przyjemnie drążyć rynek finansowy bez końca. GDZIE TU JEST MIEJSCE NA JAKKOLWIEK ODPOWIEDZIALNOŚĆ-Bogiem który zaczadził świat są szybke i łatwe do zrobienia pieniądze.
  • 2008-11-19 13:55 | dziecko_bessy

    Re: Rewolucja neorealistyczna

    Szanowny Pan Redaktor albo nie wie na czym polega liberalizm w ekonomii (tym gorzej dla P.Red.) albo udaje, że nie wie i posuwa się do prymitywnej manipulacji (tym gorzej dla Czytelników, którzy zapłacili za tygodnik).
    Trzeba mieć potężne poczucie humoru, żeby twierdzić, że do tej pory w USA był liberalizm ekonomiczny. Taka teza to absurd roku. Chociaż w artykule można wyczytać też, że w Polsce też dominuje (neo)liberalizm. Pewnie te absurdalnie wysokie koszty pracy są tego objawem, albo zjawisko określane mianem kapitalizmu politycznego.. Niewiele lepiej wypada wątpliwej jakości konstrukcja pt. 'rewolucja neorealistyczna', chyba Pan Redaktor chciał napisać '(neo)socjalistyczna'? Można by tak długo punktować tezy z artykułu, tylko szkoda czasu.
    Tak przy okazji to chyba długo nie zapomnę poranka w TOK FM po nocy wyborczej w USA prowadzonego przez red. Żakowskiego, Sierakowskiego i jeszcze jakiegoś zabłąkanego hunwejbina, którego nazwiska nie pamiętam. Jak włączyłem radio to przez moment myślałem, że to jakaś rewolucyjna radiostacja PPR-u nadaje. A to tylko Szanowni Publicyści zagrzewali do rewolucji socjalistycznej z gościnnym udziałem prof. Kołodki w roli skarbnika Kominternu.
  • 2008-11-19 14:41 | Tichy62

    1.To co Ty i Żakowski z maniackim uporem nazywacie "liberalizmem ekonomicznym" to po prostu WOLUNTARYZM. Psucie pieniądza czy ukrywanie rzeczywistej stopy inflacji z LIBERALIZMEM EKONOMICZNYM nie ma nic wspólnego ! Równie dobrze Gierka można by nazwać "liberałem"

    2. Pretensje do Biznesu, że "myśli tylko o zyskach" są śmieszne. Biznes od tego JEST. Od działań długofalowych są INSTYTUCJE regulujące rynek. I to one zawiodły. Zawiodło PAŃSTWO, zawiodły władze federalne. Ale tak to jest jak politycy bawią się w "dobrego wujka" zamiast pilnować przestrzegania reguł gry. Kto jest bardziej winny Bush czy Clinton - można dyskutować. Sięganie do Regana to jednak już trochę za daleko.

    3. Ponieważ wyczuwam spore luki w wiedzy ekonomicznej - Twojej jak i Pana Żakowskiego proponuję lekturę dzieł F Hayek'a. W końcu to klasyk i propagator tego "okropnego" Liberalizmu.
  • 2008-11-20 17:45 | arena

    Instytucje zawiodly poniewaz prowadzily liberalna polityke, ktora polegala na deregulacji sektora finansowego. To wlasnie brak regulacji rynku, czego domagali sie przeciez liberalowie, byl przyczyna tego kryzysu. Deregulacja doprowadzila, ze instytucje wycofaly sie z aktywnego zarzadzania rynkiem, dajac miejsce wolnemu rynkowi. Bylo to zgodne z zasadami ideologii liberalnej: WIECEJ RYNKU - MNIEJ PANSTWA!

    Dobrze opisuje to minister finansow Niemiec:

    Steinbrück: It's in the ICU with pneumonia. This means that here in Europe, we can at least expect to get a bad cold. The US patient lacked legislation, a regulatory framework that could have helped avoid this development. That's the key issue for me. The financial products became more and more complex, but the rules and safeguards didn't change. I don't know anyone in New York or London who would have asked for a stronger regulatory framework 18 months ago. They were always saying: The market regulates everything. What a historic mistake!

    http://www.spiegel.de/international/business/0,1518,581201,00.html
  • 2008-11-21 05:14 | tsubaki

    Re: Rewolucja neorealistyczna

    "W rezultacie kontrola właścicielska staje się często równie iluzoryczna jak obywatelska kontrola w systemach parademokratycznych czy jednopartyjnych."
    Niestety czytelnicy Politycy oszolomieni kapitalistycznymi zarobkami ostatnich lat mysla, ze im tak sie juz do konca zycia wiodlo bedzie i glosuja za prywatna sluzba zdrowia.(patrz ostatnia ankieta- nikt nie chce publicznej sluzby zdrowia).
    Mieszkam w takim kraju o liberalnej gospodarce i prywatnej sluzbie zdrowia. Jak to wyglada w praktyce? Klasa srednia nie chodzi do lekarza z byle przeziebieniem (efekt - co sezon zamykaja jakas szkole z powodu szalejacej grypy- dzieci chodza do szkoly nieleczone z katarow wiec kasy chorych placa potem za leczenie powiklan i pzewleklych gryp (jak sie ma trojke dzieci z katarem, to za wizyte u lekarza i apteke trzeba ponad 100 dol zaplacic, jesli sie biednie ubierzesz i lekarz to zauwazy. Jak przyjedziesz mercedesem to dwa razy wiecej, lekarz tez przedsiebiorca) wiec sie epidemia rozprzastrzenia) a jak juz choroba zmusi to lekarz doladuje recepte z piecioma lekarstwami na katar wlaczajac "naklejki" przeciwkaszlowe. Lekarz tez ma preset tys. lub milionow dolarow dlugu na budowe kliniki (u nas po prostu gabinetu) i szybko chce splacic. Oczywiscie cos ala kasy chorych doplaci 70 % do rachunku ale im wyzsze rachunki, napompowywane przez lekarzy tym wyzsze straty ze wspolnej kasy i ogolna niewydolnosc systemu. Tu tez widac ta iluzorycznosc wlascicielskiej kontroli. Biedni nie chodza do lekarzy wcale, i jak sie jaki rak trafi, to umieraja, dajac czasami sie obejrzec w telewizji, ku przestrodze. Nie zycze Panstwu takiego systemu. Prosze sie nie zachlystywac kapitalistycznym systemem gospodarczym. On jest dobry tylko dla mlodych , silnych, zdrowych, bogatych i ustosunkowanych od pokolen. Dobrze sie dzieje, ze zwracaja an to elity intelektualne i polityczne w Ameryce a red Zakowski, jak zawsze, jasno nam to przekazuje. Panie redaktorze, Pan juz o tm pisal a wlasciwie Pana rozmowcy o tym mowili i maly fragment sie spelnil. Czytalam Panska ksiazke "Trwoga i nadzieja", dawalam znajomym do poczytania. Komentowali: "podlamka" i reperowali sobie humory czytaniem komediowych hitow- "Bridget Jones"itp. Z komentarzy tez wynika, ze nowe prady dopiero co sie krystalizuja i beda czekac jeszcze pare dziesiatek lat zanim ludzie poczuje, ze jednak cos jest nie tak. Na razie nikt sie nie chce "podlamywac" bo jesli nie kapitalizm oparty o gospodarke wolnorynkowa to co? W Polsce wyrosnac musi mlode pookolenie dla ktorego socjalizm nie bedzie sie kojarzyl z octem.
    Wiem wiem, na dizsiaj lepiej w tym tonie nigdzie sie nie wypowiadac.
  • 2008-11-22 10:20 | Tichy62

    Podane przez Ciebie informacje są sprzeczne z faktami.

    1. Gwarantowane przez władze federalne kredyty hipoteczne + nacisk na obsługę klientów z kategorii NINJA - to nic innego jak realizacja zasady PAŃSTWO WYRĘCZA RYNEK !

    2. Polityka pieniężna prowadzona przez FED. Wbrew temu co myślisz polityka "taniego" i "łatwego" pieniądza jest SPRZECZNA z zasadami Liberalizmu Ekonomicznego. Jest to natomiast polityka charakterystyczna dla KEYNESIZMU z jego idiotyczną tezą; "damy ludziom pieniądze, ludzie ruszą na zakupy - "nakręcą" popyt, gospodarka ruszy i wszyscy będziemy szczęśliwi"


    Ostatnie kilkanaście lat to dla gospodarki USA kiepski okres. Rozbuchana biurokracja (na szczeblu federalnym), gigantyczne zadłużenie budżetu, oraz sztuczne "popędzanie" popytu tanim pieniądzem to kiepska ilustracja tezy o "rządach liberalizmu ekonomicznego"

    Bardziej to przypomina Wielką Brytanię z lat 60-tych i 70-tych

    P.S. Czy aż tak trudno dotrzeć do dzieł F.Hayek'a i poznać zasady Liberalizmu Ekonomicznego ?
  • 2008-11-22 17:02 | Agatak

    [cytat]
    W Polsce wyrosnac
    musi mlode pookolenie dla ktorego socjalizm nie bedzie sie kojarzyl z octem.
    [/cytat]

    Mam 23 lata, od poltora roku mieszkam na wyspach brytyjskich i bardzo ciesze sie, ze moge tu swobodnie mowic o swoich pogladach nie narazajac sie przy tym na komentarze odnoszace sie do czasow, ktorych prawie nie pamietam.
    Wierze, ze nie ma "doktryny", rozwiazania idealnego i uniwersalnego, i wiem, ze nie zawsze bede osoba mloda i tym samym atrakcyjna dla pracodawcy.
    Chcialabym wrocic do Polski i moc poczuc sie relatywnie bezpiecznie, bo Polska to moj kraj i tam chce wychowac dzieci, jesli tylko poczuje, ze nie bedac "rekinem" poradze sobie bez martwienia sie o to czy starczy do przyslowiowego pierwszego.
  • 2008-11-25 09:26 | wwwwojtek

    Re: Rewolucja neorealistyczna

    No cuz pan OBAMA naobiecuje naobiecuje, i nic bo nie ma kasy......wiec trzeba zwiekszyc podatki.......i co bedzie jak zabraknie podatnikow.......
    Lewacki intelektualizm ma sie do realnej gospodarki jak krzeslo elektryczne do fotelu
    ewentualnie jak piesc do nosa
  • 2008-11-25 15:48 | xymox

    cóż nie cuz, jakoś tak jest że lewacy są lepiej wykształceni i lepiej rozumieją otaczający świat od tych z prawicy :-) I gdyby nie oni to wciąż byłby feudalizm a nie wolny rynek.
  • 2008-11-25 20:06 | Arawark

    Panie Redaktorze,

    Gospodarka niemiecka jest jakąś realizacją pańskiej wymarzonej neorealistycznej polityki - jej trzonem są małe i średnie firmy produkcyjne (np. przemysł maszynowy, chemiczny) często własność rodzinna, korzystające z kredytu oferowanego przez sektor bankowy z mocną obecnością państwa (Lanesbanken), wspierane przez swoje rodzime Landy oraz reprezentowane na poziomie federalnym przez CDU. Te małe niemieckie firmy - a i większe wyrosłe z nich koncerny, jak w przemyśle samochodowym - są rzeczywiście przeciętnie wydajniejsze, ekologicznie czystsze, bardziej cywilizowane pracowniczo niż koncerny amerykańskie. Zapewniają krajowi w długim okresie stabilną choć niewysoką stopę wzrostu, finansują podatkami państwo i utrzymują w ryzach bezrobocie.

    Są jednak dwie cechy tego modelu, które powinny go dyskwalifikować w Pańskich oczach, jak sądzę:

    1. Gospodarka niemiecka nie wytwarza sama popytu konsumpcyjnego, który byłby w stanie ją napędzać, funkcjonuje w decydującej mierze w oparciu o popyt zagraniczny. Nieprzypadkowo Niemcy są od dekad w ścisłej czołówce największych eksporterów. Ich stabilność gospodarczą napędza więc popyt na „niemiecką jakość” generowany w gospodarkach o mniej „stabilnej” strukturze, nierzadko jest to popyt na klasyczne dobra ostentacyjnej konsumpcji (np. samochody Porsche czy Mercedesa kupowane w Moskwie). Niemcy są więc stabilną „społeczną gospodarką rynkowa” bo znalazły sposób na ekstrakcję nadwyżek finansowych z gospodarek „przeżartych” przez liberalizm – w tym sensie ich model nie różni się zbytnio od gospodarek opartych o usługi finansowe dla klas posiadających: Szwajcarii czy Luksemburga. Trudno oczywiście Niemców za to winić - ale też należy dostrzec na ich przykładzie iluzję „neorealistycznej” obietnicy: gospodarka „realnego stabilizmu” to gospodarka eksportująca niestabilność.

    2. Co więcej, w wymiarze wewnętrznym model niemiecki stabilizując gospodarkę jednocześnie mocno petryfikuje struktury społeczne, jego funkcjonowanie opiera się na sieci społecznych powiązań utrudniającej szybki awans społeczny - z dołu na górę drabiny czy też z zewnątrz do wewnątrz (imigranci, Niemcy z b. NRD). Petryfikacja ta rozciąga się też zresztą na sferę pozaprodukcyjną: wolne zawody, media, uniwersytety - gdzie kariery robią zasadniczo trzecie pokolenia firmowych dynastii - wnukowie założyciela firmy, niezainteresowani kontynuowaniem rodzinnego biznesu, lecz korzystający z kapitału kulturowego jaki daje im pozycja społeczna. Funkcjonują oczywiście różnorodne osłony i maski dla tego systemu - wymusiła je erupcja społeczna lat 60-tych i 70-tych (żeby zrozumieć skalę tę zideologizowanej agresji, jakiej najwyraźniejszym przejawem był terror RAF, nie wystarczy odwoływać się do rozliczeń ponazistowskich - jej motorem w latach 70-tych był głównie bunt przeciwko spetryfikowanemu systemowi społecznemu). Różnorodne zjawiska takie jak np. Partia Zielonych, Bild Zeitung i, powiedzmy, Bundesliga, dają osłonę systemowi gospodarczemu i społecznemu, nawet nieszczególnie go zakrywając - petryfikacja ze wszystkimi jej anty-mechanizmami awansu społecznego jest sprawą w Niemczech dobrze znaną oraz zbadaną socjologicznie i porównawczo. W tym sensie opowiadając się za gospodarką rynkową z wbudowanymi przez państwo „stabilizatorami” antykryzyysowymi opowiada się pan za systemem „stabilizującym” mobilość społeczną na niezerowym ale w warunkach zachodnich niskim poziomie.
  • 2008-11-25 20:16 | yyc

    No coz...Pol Pot, Stalin czy Mao rzeczywiscie byli lepiej wyksztalceni i lepiej rozumieli otaczajacy swiat, dzieki nim feudalizm ciagnal sie do konca XX wieku a gdzieniegdzie trwa dalej.
  • 2008-12-20 20:18 | goth

    za xymoxem tylko mala korekta jak krzeslo elektryczne do FOTELA....
    juz nie wspominajac "CUZ" kolega widze swietnie wyksztalcony "prawak" :D
    pozdrawiam
    a za zmiany i kierunki trzymam kciuki