Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Piłsudczyk prawdziwy

(1)
Polsko - sowiecka rozgrywka o Ukrainę
  • 2008-12-22 00:27 | J.K.

    Re: Piłsudczyk prawdziwy

    Właśnie skończyłem lekturę pracy Timothy Snydera o Józewskim. Poruszony do głębi książką chciałbym podzielić się kilkoma uwagami. Jestem przekonany, że gdyby żył Henryk Józewski , wytoczyłby autorowi proces o zniesławienie i naruszenie dóbr osobistych. Snyder właściwie nie przeprowadził jakiejkolwiek krytyki źródeł. Podaje informacje, które są kompletnie nieprawdziwe. W całej książce jest bardzo wiele przekłamań, błędów i nieuprawnionych uproszczeń. Zaraz po Nowym Roku zabieram się do napisania obszernego artykułu recenzyjnego.
    Poniżej dwa przykłady sygnalizujące sprawę. Jest ich oczywiście znacznie więcej.
    Na stronie 17 Snyder pisze o próbach zamachów na życie Józewskiego. „Pierwsze dwie próby zamachu miały miejsce, gdy pełnił urząd wojewody wołyńskiego. Sowieckich zabójców schwytali starannie wyselekcjonowani przez Józewskiego policjanci, którzy zabili ich pod osłoną nocy, a ciała dla przykładu porzucili na cmentarzu”.
    Nie bardzo potrafię zrozumieć co to miał być za przykład. Mniejsza jednak z tym. Jeżeli tak było, musiało oznaczać to, że Józewski posiadał coś na kształt własnego komanda, złożonego z urzędników państwowych, które bez sądu, skrytobójczo wykonywało na jego polecenie wyroki śmierci na przeciwnikach politycznych. To oczywiście kompletna bzdura. Pojawiła się ona w jednym z zeznań złożonych w śledztwie i procesie w 1954 r. Należy pamiętać, że Józewski był oskarżony o faszyzację II RP. Tego rodzaju oskarżenie opierało się właśnie na takich obrzydliwych zeznaniach. Snyder bierze to jednak za prawdę. Podobnych sensacji opartych na ubeckich donosach jest w książce wiele więcej.
    Z kolei dwie strony dalej (s. 19) odnajdujemy kolejny dowód ignorancji dla faktów i braku profesjonalizmu. Autor pisze: „Swoją działalność polityczną Józewski rozpoczął jako szpieg – szef Komendy Naczelnej III Polskiej Organizacji Wojskowej podczas wojny polsko-bolszewickiej. Będąc wiceministrem spraw wewnętrznych w utworzonym w 1920 roku rządzie ukraińskim, pełnił funkcję agenta Piłsudskiego”. Działalność polityczną Józewski rozpoczął już w 1905 r. wstępując do „Korporacji”, młodzieżowej organizacji niepodległościowej i aż do 1919 r. nie był żadnym agentem, co najwyżej sprawnym, młodym konspiratorem. Twierdzenie, że Józewski był w rządzie Petlury „agentem Piłsudskiego” również jest zbyt daleko idące i pozbawione podstaw źródłowych.
    Tego rodzaju kompromitujące „kwiatki” znajdują się na bardzo wielu stronach.
    J.K.