Takich parę uwag do tekstu powyżej:
1) Opisany na początku tekstu test tajemniczego klienta, został praktycznie wykorzystany jako test negatywny (Podpadłeś? Nie dostaniesz premii! Będziesz na czarnej liście!) To poważny błąd zleceniodawców. Testy negatywne budzą niesmak i wrogość, więc efekt był jaki był. I nie rozumiem, skąd poczucie zaskoczenia u zleceniodawcy, negatywna reakcja na wysoce negatywny bodziec jest pewna i głupotą było oczekiwać innej.
2) Istniejące systemy motywowania pracowników są tak naprawdę wielce prostackie. Zakładają, nie wiadomo dlaczego, że za podwyżkę (choćby w formie jednorazowej nagrody) rzędu 10% w skali roku, pracownik zwiększy wydajność o 100%. Skutki jak w tekście.
3) W podtytule jest o lojalności pracownika. Oczywistą odpowiedzią pracowników na kretyńskie systemy motywacyjne jest nielojalne traktowanie firmy. Oni ze mną grają, to ja z nimi też będę grał. Na codzień włażący bez wazeliny we wiadome otworki uczestnicy wielkiego wyścigu szczurów mają równolegle teczki we wszystki firmach head-hunterskich i skrupulatnie przeglądają ogłoszenia o pracy w Wyborczej. Ich lojalność jest ZEROWA. Z godziny na godzinę przeniosą tubę z wazeliną w stronę innego pracodawcy za 10%podwyżkię i będą robili dalej swoje. Silną motywacją do pozostania w firmie jest natomiast przyjazna atmosfera w miejscu pracy, a niestety, w tzw. ładzie korporacyjnym, nie ma nią przeważnie miejsca.
4) Ale musi być też być równowaga. Przykład Bliklego pachnie dawną peerelowską maksymą, czy się stoi, czy się leży.... Wniosek: zarządzanie personelem to trudna sprawa, wymagająca od menedżera intelektu i umiejętności, a z tym trudno, oj trudno...
Wyszukaj na forum
Forum
Trudna sztuka motywowania
(2)
Czy da się kupić lojalność i wydajność pracownika
