Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Bollywood, sen czy jawa?

(3)
Miłość i rodzina w indyjskim kinie rozpięta jest między Wschodem a Zachodem.
  • 2008-12-25 16:22 | Cmok

    Re: Bollywood, sen czy jawa?

    Swiat staje sie mniejsza i mniejsza kulka a Indie to coraz wiekszy slad na tym globusiku.
    http://airpaharganj.com/SmallPeople.aspx
  • 2009-01-16 23:58 | julka

    Tylko czy trzeba o wszystkim co ciut egzotyczne pisać z pozycji pana i władcy?
    Czemu taki protekcjonalizm?
  • 2009-01-17 00:49 | sori_bhai

    Re: Bollywood, sen czy jawa?

    Muszę stwierdzić, że artykuł wybija się na tle większości poświęconych Bollywoodowi...
    Tylko znowu te stereotypy: Jak długo trzeba powtarzać, że w Bollywood nie robi się 1000 filmów rocznie, tylko jakieś 250-300 (w zeszłym roku dokładnie 256 - dowód: http://www.andhravilas.com/movienews.asp?id=79817&curPage=1 )? 1000 powstaje w całych Indiach, które różnorodnością przebijają pewnie całą kinematografię europejską. To samo tyczy się liczby piosenek. Obecnie już prawie nie powstają filmy, w których byłoby więcej niż 5-6. A dużo jest takich, w których nie ma ani jednej. :P

    Poza tym, po co to generalizowanie? "Zawsze" to jest Coca-Cola, a "każdy" człowiek musi umrzeć.

    I sprawa "tamilskiego filmu"? Czy jego tytuł jest jakąś tajemnicą? Przy okazji, film z Tamil Nadu to już nie Bollywood, a Kollywood.

    No i protekcjonalizm, o którym wspomina julka. Autor chyba na siłę chciałby zwesternizować indyjską kulturę (bo przecież wiara w wielu bogów to zło i zacofanie), nie biorąc pod uwagę tego, że może sporej części Indusów ona odpowiada.