Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Reakcje redakcji

(24)
Dziennikarze pokłócili się o dziennikarstwo. Nareszcie. Bo jakość dziennikarstwa stała się poważnym zagrożeniem dla polskiej demokracji. Zamiast pięknych medialnych stu kwiatów, stworzyliśmy stugłowego mediopodobnego Frankensteina.
  • 2009-01-02 05:26 | Adalbert

    Re: z dziennikarstwem jak z pieniądzem, grozi mu inflacja

    Media rozczarowują, ale jeszcze gorzej jest z tytułami naukowymi rozdawanymi w prywatnych szkołach jak reklamowa ulotka. Brak kryteriów oceny i głosowanie liczbą widzów zmusza redakcje do sięgania po sensację , a to tworzy z czasem odbiorcę, który z tak uformowaną "wrażliwością" przypomina zblazowaną prostytukę. Nowobogaccy okazali się odporni na wiedzę i subtelne emocje. Prawdziwe dno osiągają jednak polscy i zagraniczni politycy, którzy przypominają trupę kabotynów z łapanki ulicznej. Media powinny jednak próbować i zastawiać sieci na te postacie z orwellowskiego folwarku. Nie mozna schodzić poniżej pewnego poziomu na przekór idiotyzmom narzuconym przez "wolny" rynek.
  • 2009-01-02 12:06 | PIRS

    Re: Reakcje redakcji

    Program pana Rymanowskiego „Kawa na Ławę” sugeruje, że nareszcie wszystkie strony wyłożą rzeczowe argumenty, a nie będą przekrzykiwać się sloganami. Jednak formuła programu jest taka, że nie dopuszcza się do rzeczowej dyskusji, a raczej podjudza się i szczuje na siebie uczestników. Kiedy któryś z nich próbuje wypowiedzieć swój pogląd i go uzasadnić, natychmiast prowadzący mu przerywa i prosi o komentarz przeciwnika. Bo to nie jest debata ale show.
    Myślę, że wyjściem z obecnej sytuacji byłoby narzucenie – przez dziennikarzy - debaty merytorycznej. Dyskusja merytoryczna zmusza wszystkich do przedstawienia rzeczowych argumentów, a nie tylko klepania inwektyw, że np. ktoś jest liberałem i chce zniszczyć ludzi pracy.
    Teraz wszystkie partie w Sejmie zachowują się jakby trwała kampania wyborcza i trzeba było przekazać elektoratowi jak najwięcej sloganów. PO boi się oskarżeń ze strony PiS i dlatego zamiast uzasadniać konkretne proponowane rozwiązania, wchodzi w PR-owską walkę, gdzie raczej chce wykazać że ma dobre zamiary niż pokazać na czym polega dobro proponowanych rozwiązań. Stwarza to wrażenie, jakby ustawodawcy bali się zaprezentować ludziom swoje propozycje i poddać je pod dyskusję. Debata zamienia się w konkurs pt. Kogo bardziej lubisz? Walka na rzeczowe argumenty może być również pasjonująca. I może przybliżyć uzyskanie jakiegoś kompromisu.
  • 2009-01-02 13:01 | Janek

    Re: Reakcje redakcji

    Możemy podyskutować, Panie Redaktorze. Oto tytuły z pierwszego w tym roku numeru "Gazety Olsztyńskiej", wiodącego tytułu w regionie: "Za tymi drzwiami umarł pobity Szymon" (okładka ze wskazaniem na str. 5)), "Zamordował, bo nie chciała usunąć ciąży", "Ukradł taczkę i złom, ale go nie złapali" (taczka jak taczka, ale złomu szkoda - przyp. mój), "Z zagranicy prosto za kraty". "Wyrzucił z torebki amfę za okno" (wszystko str. 4), "Pięć wypadków, jeden śmiertelny" , "Pijana nastolatka chciała się zabić", "Pobił kobietę i chciał ją zgwałcić" (wszystko str. 5, na dokładkę do Szymona, którego zmaltretował ojciec). Tak więc tytuł "Noworoczne podwyżki uszczuplą nasze portfele" wydają się miodem na nasze rozdygotane nerwy, a już całkiem na uspokojenie rozmowa z socjologiem, który pociesza, że "im bliżej wyborów, tym będzie goręcej", ale w wypowiedzi nie może pominąć seksafery w olsztyńskim ratuszu, czyli gwałtu prezydenta na urzędniczce. Żyć, nie umierać!
  • 2009-01-02 13:35 | Włodek

    Piotr Pacewicz słusznie wsadził kij w mrowisko, a jednocześnie przekazał wiele cennych spostrzeżeń na temat dziennikarstwa. Mnie przekonują tezy artykułu P. Pacewicza. A Pana felieton oby był przykładem rzeczowej dyskusji, gdzie nie trzeba rzucać inwektywami, żeby wyrazić swoje zdanie. Jednocześnie życzyłbym sobie i innym dziennikarstwa objaśniającego coraz bardziej skomplikowany świat, żeby właśnie ludzie świadomie dokonywali wyborów. Widząc i słysząc niektórych dziennikarzy mam wątpliwości czy są w stanie podjąć się takich zadań.
    Pozdrawiam
  • 2009-01-02 14:41 | kasia

    Większość niestety - obawiam się - nie jest w stanie, bo sama wymaga najpierw takiego objaśnienia :-)
  • 2009-01-02 14:42 | CoSTa

    Re: Reakcje redakcji

    Dziennikarzom brakuje żmudnej, niezbyt medialnej, mało efektownej ale czasem potrafiącej obalać rządy - cechy: umiejętności zadawania pytania "Dlaczego?". Całe dziennikarstwo zeszło na komentarze ale mało który z dziennikarzy drąży głębiej pytaniem "dlaczego?". Przeprowadzając wywiad z którymś z polityków proszę pognębić go nieco pytaniami o sens a nie o opinie. Proszę kilka razy pod rząd zadać mu pytanie "dlaczego?" i wycisnąć z niego motywy takiego a nie innego postępowania oraz przyczyny składające się na takie a nie inne motywy i zaczniemy mówić o dziennikarstwie.

    Pacewicz nieco przesadził w tonie ale idea stojąca za jego pisaniem jest jak najbardziej słuszna i warta nie tyle "debaty" czy "działania" co po prostu powrotu do źródeł dziennikarstwa. Z nowym rokiem wypada mi tylko życzyć sobie i chyba nam w ogólności aby dziennikarstwo odzyskało ten zdrowy pazur i robiło z niego dobry użytek. Pazur służy zdrapywaniu różnych naleciałości a jest to robota brudna i niewdzięczna. Natomiast to, co po zeskrobaniu może się ukazać - oj, to może być już bardzo ciekawe.

    Tak więc więcej pazura życzę panie Żakowski. Panu i pańskim kolegom i koleżankom.
  • 2009-01-02 16:56 | malvit

    Re: Reakcje redakcji

    Szanowny Panie Redaktorze
    można by przyłaczyć się do Pańskich wywodów i zakrzyknąć ma Pan 100% rację. Ale cóż nawet Pan przyłączył się do chóru dziennikarzy którzy pomijają rzetelną ocenę i analizę wpisując się w pieśń pozostałych balansujących od nienawiści do uwielbienia. Ostatnio niestety nie znalazłem w Pańskich felietonach rzeczowej oceny postępowania i działań polityków i niezbędnym uzasadnieniem Pańskiego stanowiska. Umknęło Pana uwadze, że głoszone przez Pana poglądy bez dogłebnego uzasadnienia swojego stanowiska wytwarzają poglądy czytelników które które wytwarzają atmosferę polaryzacji, albo kochać albo nienawidzieć. Czy więc należy się dziwić tego typu politykom jak Palikot którzy doskonale zrozumieli obecny trend idziałają w stylu mediów spolaryzować zaszokować boto jedyna droga do zdobycia poklasku. Chociaż nie zagadzam się z metodami palikotowymi to muszę przyznać, że doskonale od Was się nauczył nowej obecnie działalności dziennikarskiej. Można oczywiście relacjonować zdażenia ale nikt nie zwalnia Was od ustosunkowania się do zaistniałego zdarzenia i przekazania własnej oceny. To wy uzyskując dostęp do mediów możecie sugerować takie a nie inne zachowania społeczeństwa. Jakośnie spotkałem się z pańskiej strony z oceną działań gazet w stylu prześlij zdjęcie z wypadku katastrofy innymi słowy pokaż nam czyjeś nieszczęście a zostaniesz wynagrodzony. nie spotkałem się także z oceną pracy pozostałych dziennikarzy z racjonalnym uzasadnieniem dlaczego nie podoba mi się jego zdanie , niestety jeżeli nawet niezgadzacie się ze stanowiskiem dziennikarza innej gazety to odbywa się to na zasadzie wyśmiewania, jeżeli ja go poniżę to sam będę lepszy. i może tu tkwi Wasz niedosyt solidarności dziennikarskiej. Alele jest to temat rzeka, ato co przedstawiłem powyżej jesttylko liźnieciem zagadnienia.
  • 2009-01-02 17:11 | Stanislaus

    Re: rodzaj maniery - "dziennikarstwo kompatybilne"

    Pytanie: dlaczego nie podpisano konwencji o zakazie używania i produkowania bomb kasetowych , której nie podpisał rząd Platformy, nigdy nie zostało zadane publicznie premierowi, który przez media lansowany jest jako humanista i liberał ?
    Takich pytań jest wiele, ale dziennikarze zadają sobie tylko trud wprowadzenia się w stan "kompatybilności" z rozmówcą reprezentującym Platformę.
    Można zrozumieć ich postępowanie , jak się patrzy na nich przez pryzmat zaciągniętych kredytów i obawy utraty pracy lżejszej niż sen. Dziennikarstwo "kompatybilne" jest uprawiane w krajach każdego systemu politycznego. Ta choroba jest powszechna i trudna do leczenia.
  • 2009-01-02 18:10 | hematemesis

    Re: Reakcje redakcji

    Problem polskiego dziennikarstwa tkwi w kilku miejscach. Byc moze jednym znich jest karierowo/biznesowy charakter kontraktow. Ale mnie sie wydaje ze glebokim problemem polskiego dziennikarstwa jest po pierwsze primo brak rzetelnego przygotowania merytorycznego dziennikarzy "na szczycie". Bardziej stanowia oni forme dziennikarskich "celebrytow" lub bardziej z polska dziennikarskich osobowosci niz profesjonalnie przygotowanych fachowcow. W rezultacie bycie dzienikarzem-osobowoscia bez merytorycznego zaplecza musi sprowadzac publicystyke to plytkiego poszukiwania "newsow", poniewaz tylko do tego nadaja sie tacy dziennikarze i tylko taka forma "dziennikarstwa" pozwala im pozostac "na fali". Brak wiedzy z jakiegokowiek zakresu powoduje ze nie sa oni zdolni do jakiejkolwiek glebokiej analizy wydarzen, a jedynie moga je slepo relacjonowac w forme "zdarzenia" dodajac wyuczony, zgodny z redakcyjnym logo komentarz. W rezultacie okazuje sie ze wspolczesni dziennikarze nie posiadaja zadnej specjalizacji, nie sa ekspertami w niczym, no poza autopromocja. Znikneli dziennikarze specjalistyczni, decydujacy sie poswiecic swoja kariere relacjonowaniu jednego tematu. Przykladami o ktorych mowie byli wlasnie wymienieni w artykule mistrzowie, ale rowniez Marek Ostrowski, Andrzej Morozowski, Waldemar Milewicz, Stomma, Szostkiewicz, Jonas, Kaluzynski i kilku innych ze "starego pokolenia". Otoz tych "wielkich" dziennikarzy kojarzylo sie jednoznacznie z konkretnym rodzajem relacji dziennikarskiej (polityka zagraniczna, ekonomia, felieton, kino itd). W tej chwili okazuje sie ze kazdy dziennikarz moze wg niego z jednakowym profesjonalizmem prowadzic rozmowe na wysokim intelektualnym poziomie z profesorem fizyki kwantowej, krolowa angielska, prezydentem czy prostym czlowiekiem. Otoz wybaczcie Panstwo dziennikarze ale tak nie jest. Nie jestescie alfami i omegami i nie jestescie w stanie byc tak dobrzy aby miec zdanie na kazdy temat. Albo znacie sie na filmie albo na ekonomii albo na polityce zagranicznej albo na nauce albo na sluzbie zdrowia. Ale nie znacie sie na wszystkim i to na raz z dnia na dzien. Niestety wierzac zbyt mocno w swoje moce intelektualne prowadzicie plaskie powierzchowne rozmowy ze swoimi goscmi, piszecie plaskie, mialkie tresciowo artukuly, ktore na dodate w dzisiejszych czasach sa okraszone szeregiem bledow jezykowych, poczynajac od zasmiecania jezyka wstawkami z angielskiego po bledy ortograficzne i stylistyczne. Prowadzicie tym samym do splaszczenia i uogolnienia waszych relacji i znieksztalcenia relacjonowanego swiata. Dodatkowo zanikla u Panstwa zdolnosc powolywania sie na zrodla. Dziennikarstwo uprawiane w polsce to juz nie jest literatura faktu ale kompletne fantasmagorie. Nie podajecie zrodla waszych informacji (bo jest tajne) nie piszecie dokladnie kogo cytujecie (nie mowiac tez dlaczego i po co) nie wspominajac juz ze bez jakiejkolwiek zenady, zwlaszca w wydaniach on-line wielu dzienikow kopiujecie lub zywcem tlumaczycie artykuly z zagranicznych zrodel (BBC lub NYTimes najczesciej) nie podajac skad wzieliscie te informacje. Co gorsze wiele z tlumaczen jest dowolna interpretacja jezyka angielskiego, z wieloma bledami i nieadekwatnym przeniesieniem angielskich slow do polskiego kontekstu, co rozniez swiadczy o miernym opanowaniu jezykow obcych przez szereg czlonkow kiedys tak szacownego gremium. Gwozdziem do trumny tego gremium jest chalturzenie po roznych teleturniejeach, gwiazdach tanczacych na bog wie czym i wielorakich balach po wsiach i miasteczkach, remizach i osrodkach kultury gdzie za 5, 10, 15 tys udajecie konferansjerow, klaunow i innych bywalcow estrady byle tylko dorobic do i tak juz sowitej wyplaty (pieknym przykladem jest tutaj Wlodzimierz Szaranowicz chalturzacy na lodzie miedzy piersiami Dody a 8 oktawa Justyny Steczkowskiej - az dziwne ze ten znakomity dziennikarz sportowy godzi sie na taka kompromitacje swojej kariery i wysluchiwanie zenujacej pyskowki w odcinkach na temat czy krolowa jest tylko jedna). I jak w takich warunkach naprawiac cokolwiek jak sami nie macie szacunku do wlasnego zawodu, siebie i potencjalnej publicznosci? Wrocic chyba trzeba do korzeni, do Sienkiewicza i jego "Listow z Afryki", od nowa nauczyc sie jak tworzy sie literature faktu. No i opanowac biegle jakas dziedzine w ktorej chce sie byc dobrym. Bo byc wszystkim jak teraz znaczy byc niczym, choc czasem za grube pieniadze. No ale to juz wasz wybor.
    Pozdrawiam
  • 2009-01-02 20:17 | wladimirz

    Może warto spojrzeć w lustro!Zachwlal Pan tragicznie nieprzygotowaną i bezsensowną "reformę"Hall!

    Ciekawe z jakich pobudek?Bo za mądry Pan jest żeby wierzyć we wlasne argumenty przedstawione w tym tekście;-)))
  • 2009-01-02 21:08 | Magdalena

    Re: Reakcje redakcji

    świetny tekst, popieram!
  • 2009-01-02 21:37 | raynale

    Włodzimierz Szaranowicz nie jest "znakomitym dziennikarzem sportowym", lecz rozrosłym chwastem nieplewionego ogródka telewizyjnej polszczyzny. Imponujący zestaw lapsusów, jakie popełnił, czyni go niewyczerpaną studnią prześmiewczych komentarzy na wielu sportowych forach. Cóż, zżyliśmy się z nim jednak niczym ze starą żoną, z którą nie sposób wziąć rozwodu. Mniejsza z nim. Do listy "trumiennych gwoździ" polskiego dziennikarstwa dodaję:
    1) nadzieję politycznych karier (skoro udało się Mazowieckiemu, Kwaśniewskiemu i dziesiątkom innych dziennikarzy "od siedmiu boleści", a nawet - mogłoby - Lisowi, hoho, to dlaczego nie mnie?);
    2) smętne motto wyznawane przez 99% istnień tv-gazetowych: "nicht hinauslehnen" - do poczytania w pociągach i instrukcjach dla myśliwskiej nagonki (trawestując: "Co wolno Stommie, to nie tobie, głąbie");
    3) brak dotyku (co się wiąże z nadmiarem innych zmysłów: zwłaszcza smaku, węchu i wzroku), stąd i autentyzmu; anus mundi nie nadaje się do głaskania, potrzebuje polskiego Wallraffa;
    4) oprócz miałkości warsztatu - zero autentycznych koneksji, przyjaźni; dystans - dziennikarz stał się hieną, a dyshonorem wielu Polaków - jak w XIX w. - zaistnienie w mediach.

    Etc...
  • 2009-01-03 01:57 | SAWA

    Ten tekst dobry, ale list tuzów w obronie Rymanowskiego był niepotrzebny. Wprawdzie cały pochlał się z troską o jakości dziennikarstwa, ale zdanie nawołujące do uszanowania werdyktu zabrzmiało jak nawoływanie - wstydź się panie Pacewicz, brudy to się powinno prac w domu.
    A przecież to właśnie głos Pacewicza zabrzmiał głośno i uruchomił dyskusję. Ileż to razy i pan i pani Paradowska próbowaliście tę dyskusję na ten temat rozpocząć i za każdym razem obijało się to w dźwiękochłonnych ścianach dziennikarskich.
    Głos Pacewicza i Wajraka był właśnie w tym momencie bardzo potrzebny.
  • 2009-01-03 11:51 | ja1

    Re: Reakcje redakcji

    a Wałujew też wygrał ostatnią walkę...
  • 2009-01-03 14:46 | boś

    bardzo ciekawy artykuł porusza sedno obecnego dziennikarstwa i to nie tylko telewizyjnego. Trzeba widzieć problemy bo są wystarczy wlączyć tv i widzimy co przyciaga widza, pyskówka, jatka w wykonaniu prowadzacego umiejetnie podsycana. Nie o takie dziennikarstwo i przekaz nam chodzi. Pozdrawiam
  • 2009-01-03 15:19 | wladimirz

    Podstawowy problem - uzależnienia i powiązania polityczno-biznesowe!

    Każdy tekst ma w kogoś walić, kogoś promować i kogoś oszczędzać!Stąd masa tematów nie do ruszenia (również dla GW i "Polityki"!), masa rzeczy o których można pisać tylko w określony sposób.Na to się jeszcze naklada szczególna politpoprawność GW i "Polityki"!;-))))
  • 2009-01-03 20:43 | xymox

    Problem polega na tym że teraz dziennikarstwo się studiuje jako oddzielną dyscyplinę wiedzy (chyba powinienem napisać "wiedzy"). Kiedyś (na pewno za PRL-u jak długo później nie wiem) dziennikarstwo było tylko dodatkiem do właściwego kierunku studiów dopiero po trzecim roku można było zacząć studiować jako drugi fakultet dziennikarstwo. Powodowało to po pierwsze że dziennikarze mieli jakąś wiedzę - przynajmniej w dziedzinie którą studiowali jako swoją pierwszą specjalizację- po drugie żeby pociągną dwa kierunki musieli należeć raczej do tych lepszych niż tych gorszych i następowała naturalna selekcja.
  • 2009-01-03 21:16 | obarex (byly dziennikarz)

    @hematemesis
    Calkowita zgoda!
    Wspominalem dokladnie to samo bezsposrednio po awanturce.
    I powtorze: 15 lat temu przez mysl nie przyszlo mi, ze dzis bede uwazal, ze jedyni dziennikarzami, ktorzy maja cokolwiek do powiedzenia sa generalnie ludzie po piecdziesiatce, ktorzy nigdy nie studiowali "dziennikarstwa". NB idiotycznie brzmi p. Monika Olejnik (choc niby w dobrym wieku) z oburzeniem podkreslajaca kiedy sie zauwaza, ze jest po AR-ze - "skonczylam tez dziennikarstwo"...
  • 2009-01-03 22:42 | Jacek

    Re: Reakcje redakcji

    Większość z nas rozumie, że mamy istotny udział w tym, iż polityczne kariery robią w Polsce politycy „medialni”, a mądrzy i kompetentni spychani są na margines. Każdy rozumie, że w mediach nie zaistnieje, gdy będzie mówił mądrze, a zapraszanym, pytanym, powszechnie cytowanym można być głównie wtedy, gdy opowiada się efektowne głupoty. Wszyscy razem w obłędnym uścisku staczamy się więc coraz niżej, ciągnąc za sobą nie tylko politykę, ale też całe życie publiczne.
    Po pierwsze, winny jest rynek, który wymusza na mediach schlebianie najpowszechniejszym gustom. Po drugie, winne jest społeczeństwo, które woli byle co od rzetelnej wiedzy. Po trzecie, winni są politycy, którzy stworzyli złe media publiczne i są średnio biorąc za głupi, żeby z nimi poważnie rozmawiać. Po czwarte, winni są właściciele, inwestorzy, szefowie, dbający tylko o słupki i zmuszający nas do robienia tandety. To wszystko jest w dużym stopniu racja. Ale czy cała racja? Op. Cit. J. Żakowski-POLITYKA

    Jak czytałem te słowa Pana Jacka Żakowskiego to chciałbym zapytać co ma rynek do podawania informacji zmanipulowanej, czy wręcz kłamliwej i jak to wymusza schlebianie najpowszechniejszym gustom . Co jest winne społeczeństwo, które woli byle co od rzetelnej wiedzy kiedy karmi się je np. polityką historyczną czy szereg informacji mu się nie podaje. Skąd ono ma wiedzieć czy to jest byle co czy prawda objawiona. Kto broni poważnie porozmawiać z głupim politykiem. Jak się mają do tego słupki i zmuszanie do robienia tandety. Pytanie „ale czy to cała racja? Jest zasadne! Bezzasadne jest pomieszanie „twórczości telewizyjnej”, różnych „zatańcz z nami”, „zaśpiewaj z nami” itd. np. z publicystyką czy wiadomościami. Dam najprostszy przykład, pierwszy z brzegu. Która z kwartetu win odpowiada np. za to, że w żadnym przeglądzie prasy nie ma przeglądu tygodnika PRZEGLĄD, gdzie pisywał Lem i pisuje Walicki, Toeplitz, Romanowski, Widacki, Łagowski itd..Kto zabronił, rad bym usłyszeć od Pana Jacka Żakowskiego.

    Jaki jest związek zdania Większość z nas rozumie, że mamy istotny udział w tym, iż polityczne kariery robią w Polsce politycy „medialni”, a mądrzy i kompetentni spychani są na margines. A kto ich spycha i kto Wam to nakazuje!? Tak sami z siebie, z sympatii?

    Ostatnio lansujecie Pana Gowina. Moją żonę śmieszy reklama Gowina, słowami Zaremby, że najmądrzejszy i najprzystojniejszy z PO. Ale cóż de gustibus est non disputandum. Ale musi być faktycznie najmądrzejszy, bo co włączę telewizor to Pan Gowin a to o in vitro, a to o lewicy, a to o kryzysie gazowym itd.
    Jak słucham Pana Gowina to dźwięczy mi w uszach program Pani Kłyś z Trójki, 30 lat temu, „świat w oczach dziecka” i tam cudne dzieci z przedszkola odpowiadające na pytania typu, co to jest kosmos, co to jest grawitacja itp. Do dzisiaj w moim domu funkcjonuje pytanie „skąd się bierze ciepło”. Jakaś Małgosia wykrzyknęła „ ja wiem proszę pani, ja wiem – ciepło się bierze ze skarpetek”. Różnica między głęboką prawdą w diagnozie Małgosi a prawdami wygłaszanymi przez Pana Gowina jest taka, że wypowiedzi Pana Gowina nie mają tego wdzięku i nie zapadną mi w pamięci jak odpowiedź Małgosi. Więc po co to lansowanie?
    W przeciwieństwie do Pana Zaremby sadzę, że ktoś chce wykończyć Gowina a On tego nie zauważa (może dobrze?). Czy tego chcecie?
    Kiedyś Pani Paradowska obiecała nam, telewidzom, że zrobi program p.t. „co właściwie znaczy rywinland” I co? Nie doczekałem się. Czy dlatego, że ważniejsze są słupki, czy to, że wolimy byle co od rzetelnej wiedzy.
    Panu Żakowskiemu, i na Jego ręce dla innych dziennikarzy, składałem kilka lat temu gratulacje za wypromowanie IV RP (z Kaczyńskimi i Giertychem). Widzę, że nic się nie zmieniło a artykuł Pana Żakowskiego traktuje jako puszczanie do nas, przepraszam – do mnie, oka.
  • 2009-01-03 22:49 | Katarzyna.4

    Zadano to pytanie i dla mnie odpowiedź jest wiarygodna a usłyszałam ją z ust p.Łuczaka, dziennikarza zajmującego się sprawami wojskowości. Bomby kasetowe produkowane w Polsce są obroną przed potencjalnym atakiem czołgowym na Polskę. Mają czasowe zabespieczenia i zupełnym szaleństwem by było gdyby Polska się tej broni pozbyła. Kraje które optowały za przyjęciem tej rezolucji ani nie są zagrożone takim atakiem ani nie produkują tej broni. Ale masz rację że informacji na ten temat prawie nie było, ja usłyszałam przez przypadek w TokFm i wyjaśnieniami nawet p.Laszuk była usatysfakcjonowana.
  • 2009-01-04 00:49 | wladimirz

    A kto ma nas tymi czolgami atakować???;-) Jeśli Rosjanie to nas te bomby i tak nie obronią(ale oni nie wydają się chętni), a innych kandydatów jakoś nie widzę;-))))))))))))))))
  • 2009-01-04 23:26 | AK

    Szanowny Panie Redaktorze!
    Problem nie polega na "stadności", bo właśnie z niej powstał... niestety problem. News miał być ten sam, taki sam i odpowiednio szybko. Czy miał cokolwiek wspólnego z rzeczywistością.... Nieważne - trafiał na czołówkę. Ale było coś więcej - exlusive. Ja i tylko ja.... Budowanie dziennikarskiego ego trwa wspierane przez press (grand press), tzw. "środowisko" czy "opinię publiczną" od lat... W "duchu" wygodnie i sensacyjnie. To takie proste... Nie trzeba być Einsteinem. Na czytanie, słuchanie, rozumienie, refleksję próżno tracić czas. Tuzowie i tak mają swoje zdanie - mam i ja i tylko ono się liczy jeśli mam nośnik: dorwę się do gazety, radia, tv. Arogancja plus ignorancja to przepis na sukces. Szybka prasówka, kilka notek - żeby mieć cytaty, bo teza powstała przed lekturą. Przecież dziennikarski punkt widzenia jest jedynym słusznym. Szczególnie jeśli za nim ktoś stanie. Jakaś partyjka, stowarzyszonko, frakcyjka. Malownicze i tak łatwo zwalnia z myślenia. Co za ulga! Gdyby tak posłuchać zrozumieć. Pokornie... przekazać, o zgrozo bez komentarza.... (kryjącego się nawet między wierszami) GROZA! Kim wtedy byłby dziennikarz XXI wieku? Bez wątpienia grand pressa by nie otrzymał....
    Mimo sprzyjających "okoliczności przyrody" współczesnemu dziennikarstwu "łatek i zamkniętych uszu" lat temu sporo powiedziałam "dziękuję". Nie oceniam, pytam " dlaczego", "po co", czytam, słucham. Nie mogę być dziennikarką, nie jestem dziennikarką. Czasem opowiadam o moim świecie. Jak mnie nie wytną pytam. Piszę, myślę... JESTEM (poza oficjalnym "obiegiem")
  • 2009-01-04 23:26 | Miki

    Pisze Pan o potrzebie zakładania związków przez młodych dziennikarzy. Jak mają to zrobić, jeśli w większości nie są zatrudniani na etat, a jedynie na umowę o dzieło? Ludzi po studiach zaczynających pracę w zawodzie, często błyskotliwych i znających języki, po dwóch fakultetach traktuje się jak małe dzieci, ponieważ to wspaniałe starze pokolenie boi się o własną skórę. Młodych dziennikarzy oducza się myśleć, niczego się też nie uczy, według zasady: przetrwają najsilniejsi, czyli ci, którzy będą bezwzględnie wykonywać polecenia panów redaktorów, nie będą mieć własnej opinii, (bo jakże to, dwudziestoparoletni człowiek ma mieć jakąś opinię?)
  • 2009-01-08 23:04 | wladimirz

    Ciekawa bylaby reakcja autora na wątpliwości co do jego intencji;-)))

    j.w.