Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Sieciaki

(7)
Nasze dzieci, pokolenie Internetu, to istoty z innej planety. Właśnie dorosły i sięgają po władzę.
  • 2009-01-06 23:37 | K

    Re: Sieciaki

    Ja chcialbym w tym kontekscie powiedziec, ze nie pisuję komentarzy do artykułów.
  • 2009-01-08 05:17 | tsubaki

    Re: Sieciaki

    A ja w ty kontekscie chcialabym zapytac czy sieciaki juz twoza podreczniki dla nauczycieli?
  • 2009-01-08 13:56 | grzes2a

    Re: Sieciaki

    Teza artykułu, że masa internautów-amatorów jest w stanie wyprodukować nową jakość jest złudna. Przekonałem się na własnej skórze, kiedy zbierałem informacje o ulubionym malarzu. Początkowo wydawało mi się, że sieć to wielki ocean wiedzy, gdzie każdy dokłada swoje trzy grosze. Wkrótce okazało się, że może to i ocean, ale niezwykle płytki: informacje są zdublowane, czasem wewnętrznie sprzeczne i poza kilkoma wyjątkami nie wystające poza poziom serwisów typu ściąga.pl. Jestem pewien, że gdybym przeczytał jakąś porządną monografię dowiedziałbym się o wiele więcej (szkoda, że w bibliotece w moim mieście nie ma takiej).

    Nie łudźmy się: kilka zdań napisanych przez specjalistę w danym zagadnieniu, kosztuje zwykle długie godziny studiów, bo takie jest mozolne dochodzenie do prawdy. Być może taka wiedza nie jest nikomu potrzebna - wtedy wystarczy po prostu zadać pytanie na jakimś forum. W odpowiedzi otrzymamy konglomerat potocznych wyobrażeń, plotek czy skrawki informacji zapamiętanych ze szkoły. W wielu przypadkach taki poziom wystarcza.
  • 2009-01-08 17:45 | Mama

    Re: Sieciaki

    Bardzo mi sie podobal ten artykul i przeczytalam go z zainteresowaniem.Mam 65 i syna 26 po studiach.Nie jest dzieckiem internet go tak wczesnie nie pochlonal.Ale widze te roznice i jestem tego samego zdania co autorka artykulu.Narazie nie mam juz telefonu stacjonarnego,mam tel,komorkowy i inny,obsluguje sprawnie komputer surfuje i komunikuje sie przez internet.I powiem,ze mam dobre kontakty z mlodymi ludzmi,bo ich rozumiem i sama chetnie z nowinek korzystam.Oczywiscie duzo korzystam z wyszukiwarki i wlasciwie wszystkich wiadomosci szukam w "sieci".Bardzo mi sie to podoba.Nie wrocimy juz do ksiazek,sa inne czasy,sama przestalam czytac,szybciej w internecie.Zreszta doba przy tym wszystkim nie przestala byc 24-godzinna,trzeba "cos za cos".Pozdrawiam
  • 2009-01-11 13:14 | Baader

    Re: Sieciaki

    Polityka zwykle trzyma poziom ale ten artykuł jest jakiś taki... Może po kolei:

    "Zamiast wpadać w panikę, pomysłowy student utworzył witrynę internetową, w której umieścił ilustracje dzieł sztuki będących przedmiotem sprawdzianu. Następnie zaprosił kolegów, by dzielili się informacjami i pisali pod ilustracjami, co wiedzą. W ciągu doby powstał zasób wiedzy przekraczający objętością akademickie podręczniki. Wykładowca uznał, że innowacyjny pomysł Zuckerberga lepiej sprzyja nauce niż bezmyślne wkuwanie i zaliczył egzamin."

    W praktyce to znaczy najprawdopodobniej, że delikwenci dostali zaliczenie za umiejętność kopiowania i wklejania danych znalezionych za pomocą Google. Poza tym ma tu zastosowanie pewne powiedzenie Demostenesa, nie piszę jakie by sieciaki mogły się wykazać.

    "dzieci sieci nie są biernymi konsumentami, lecz prosumentami – aktywnie współtworzą produkty i usługi, tak by optymalnie pasowały do osobistych gustów, i nie rozumieją, jak ich rodzice mogą pochłaniać zuniformizowaną, przeżutą papkę dostarczaną przez medialne korporacje."

    Ktoś zna może jakiś produkt lub usługę która wyrosła z pisaniny na forach? Odpowiedź "no przecież fora i blogi" odrzucam, po pierwsze to jakaś taka iteracyjna definicja a po drugie przecież nie dresy sieciowe napisały te mechanizmy w PHP, Pythonie, C czy czym tam jeszcze. No sieciaki, kto napisał choć linijkę kodu?

    "Czy mają cokolwiek do powiedzenia? Mają – przekonuje na podstawie swych badań Tapscott."

    Wystarczy poczytać w 99.999% pozbawione sensu, przeraźliwie głupie i pełne błędów komentarze na by stwierdzić: nie, nie mają. Ma może 1% ale co i logiczne nie produkuje się na głupich forach. A jak mowa o błędach... niektóre wyszukiwarki poprawiają je przy minimalnym angażowaniu uwagi usera - no ale raz, że trzeba wiedzieć jak, dwa - wiedzieć że się - excuse le mot - wali byki, a z tym słabo.

    "Nie dostrzegają oni faktu, że twórczość ta wymaga najczęściej współpracy wielu osób. W rezultacie kreatywnej kooperacji dzieciaki uczą się podziału pracy i wyrafinowanych norm umożliwiających współdziałanie"

    Najczęściej? C'mon, współpraca polega zwykle na wrzuceniu cytatu wszystkiego co było wcześniej i napisaniu "I ja tesz".

    Starczy, nieładnie wszak jest glanować leżącego. Jedna uwaga na koniec: absolutnie wszystkie omawiane mechanizmy stworzyli ludzie wykształceni w owym strasznym tradycyjnym modelu edukacji oraz pracujacy w strasznych, tłumiących indywidualność itepe korporacjach. Względnie na bazie zdobytych tam doświadczeń, po godzinach. Tak, Linuksa też. Owszem, Bloggera, WordPressa i co tam jeszcze również.

    Nawet GG, zwane "protokołem do obsługi dziewczyn" :) Wyjaśnienie do znalezienia w Google (własności firmy notowanej na giełdzie).
  • 2009-01-12 10:05 | Glob

    Re: Sieciaki

    "W praktyce to znaczy najprawdopodobniej, że delikwenci dostali zaliczenie za umiejętność kopiowania i wklejania danych znalezionych za pomocą Google"
    A cóż za różnica w poszperaniu właściwych encykopedii i umiejętności kopiowania i wklejania? Ta sama zasada, znajdź, skopiuj (do zeszytu, umysłu, na ekran) to czego szukasz, co było zadane. Dla mnie jest to samo. Mam 65 lat i nie obce jest mi pojęcie sieciaki. Świat idzie naprzód, nowe wypiera stare. Tak było i tak będzie.
  • 2009-08-03 17:05 | Asdf :)

    [cytat]
    Początkowo wydawało mi się, że sieć
    to wielki ocean wiedzy
    [/cytat]
    Bo tak jest. Trzeba tylko wiedzieć, gdzie szukać. Nie wszystko będzie w pierwszych 10 stronach linków w wyszukiwarce...
    [cytat]
    Nie łudźmy się: kilka zdań napisanych przez specjalistę w danym zagadnieniu, kosztuje zwykle długie godziny
    studiów, bo takie jest mozolne dochodzenie do prawdy.
    [/cytat]
    W pełni się zgadzam. Ale w internecie jest wielu specjalistów w bardzo wąskich dziedzinach, których znalezienie w realu mogłoby być bardzo trudne. I tę umiejętność w coraz większym stopniu posiadają "sieciaki"

    [ciach: proste pytanie na "jakimś forum"]

    [cytat]
    W wielu przypadkach taki poziom
    wystarcza.
    [/cytat]
    W większości przypadków. Na forum specjalizowanym na proste pytanie otrzymamy prostą odpowiedź: użyj wyszukiwarki :) Co ciekawe IMHO w internecie nie ma bariery pokoleniowej - albo bardzo trudno ją wychwycić.