Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Cóż mi Hekuba?

(1)
2009-01-11 18:26 | Michał Kołobrzeg
Płomioniącą sprzeczkę rosyjsko-ukraińską wobec pytań dostarczania gazu ten i ów w Europie woli rozpatrywać z punktu widzenia wyłącznie konsumpcyjnego, z pozycji "nas już nudzi ten cyrk, obie strony są winne, rozwiążcie to sami, - i, glównie, powróćcie nam ciepło". A jednak sprawa ta nie jest zwykłą, interesy Europy i społeczności światowej są zagrożone – więcej już nie ma jak! Przy czym pytanie to ma i skutki długoterminowe, zaś strony w jego powstaniu i rozwoju niosą odpowiedzialność bardzo niesymetryczną! Uwzględniając, że "technologiczny" i "gospodarczy" aspekty sytuacji już aktywnie zbadane przez specjalistów i również aktywnie omawiane się w prasie, pogadamy o mniej widocznych, ale często bardziej znaczących szczegółach – tych, które doprowadziły do powstania i zaostrzenia problemu.

A zatem, pierwsze pytanie klasyczne – Kto ma z tego korzyść? Oczywiście, że nie Europa, nie mająca problemów z dostarczaniem energii, i tym bardziej nie Ukraina, która odczuwa zagrożenie zmarznąć. Nikt w ogóle nie wspomina tu o państwach, byłych sojusznikach ZSRR, jakie mocno niedootrzymują energii. Pewnie, że ten scenariusz – to kolejna "demonstracja mięśni" z boku Rosji. Ukrainie nie ma co ukrywać. Ma rację i dla obrony swojej słuszności gotowa jest na całkowitą przejrzystość. Ukraina zwróciła się do obseraworów UE z prośbą zbadać gazociągi tranzytowe i podtwierdzić jej twierdzenia, że Rosja przerwała dostawy jeszcze do tego, jak one doszły do terytorium Ukrainy.

Kolejne pytanie: dlaczego to się zdarzyło właśnie teraz? Ma to tłumaczenie. Po pierwsze, działa reguła, mowa o ktorej w rosyjskim przysłowiu: "Z chorej głowy na zdrową". Poziom udziału współczesnej Rosji w procesach ogólnoświatowych wystarczjący jest dla tego, żeby odczuć ból od kryzysu, zaś całkiem niewystarczjący, aby wyjść z niego zmodernizowaną. Nie odbyło się w niej reform strukturalnych. Potok naftoodolarów wyczerpia się. Struktura gospodarki nadal pozostaje bardzo zacofana, zorientowana na surowce. Słowa o nanotechnologiach i innych postępach pozostają tylko hasłami. Układy socjalny i polityczny wywołują asocjacje z aluzją na demokrację, gdzie spod modnej odzieży wygląda ten samy „goły król” autokracji. Przy czym dawać sobie radę we wszystkich problemach wewnętrznych Rosja oddawna usiłuję się kosztem "niewielkich wojen zwycięskich" i tworzenia w społeczeństwie atmosfery "osadzonej twierdzy", kiedy trzeba cierpliwie poczekać w imię pięknych miraże przyszłości. A po rozpadzie reżimu komunistycznego - te same scenariusze: spadający ranking władzy podpiera się wojną czeczeńską, inwazją do Gruzji. I już niczego ludności nie trzeba tłumaczyć, niska popularność pierwszych osób rośnie do poziomów, pozwalających na zastosowanie technologii socjalnych. Więc moment był obrany, wychodząc z odwiecznej logiki rosyjskiej – w całkowitej zgodności z problemnością momentu terażniejszego dla władzy współczesnej Rosji. Po drugie, nadchodzi rok wyborów prezydenta w Ukrainie. Trzeba pokarać niepokorny reżim za niepodległość polityki, za "pomarańczowy Majdan", za pomóc Gruzji... i wiele innych rzeczy. Po trzecie, ledwie był obrany Prezydent Stanów Zjednoczonych: najwięcej upragniony dla polittechnologów Kremla, "miękki", według nich. Otóż, trzeba rozstawić akcenty "po swojemu". I to wtedy, póki Obama jest jeszcze "Prezydentem obranym", co, widocznie, w odbiorze rosyjskim gwarantuje jego dodatkową dosięgalność i niedoświadczalność.
Kto rozpoczał? Nie ma wątpliwości. O tym, że technologicznie to jest możliwie wyłącznie z rosyjskiej strony – już zostało wyraźnie pokazano przez specjalistów, nie ma potrzeby powtarzać. O tym, że tak jest faktologicznie – lekko się wyjaśnia przy obserwowaniu praktyki tych wydarzeń. Nawiasem mówiąc, pożytecznym wydaje się przypomnieć i sprzeczności w początkowych komentarzach ze strony oficjalnych przedstawicieli Gazpromu. Nie mniej ważliwym jest to, że Rosja dokładnie (według jej opinii) przygotowała się. W niedawnym przeszłym przeprowadziła próbę generalną. Poinformowała swoich europejskich sympatyków. Przygotowała i skoordynowała ataki informacyjne. Zaś ukraińska strona, niczego nie podejrzewając, została postawiona przed faktem: działania przeciw niej się rozpoczały "bez ogłoszenia wojny".
Korporatywny konflikt, czy ...? A w ogóle w Rosji wszystko strategicznie ważne jest nadal centralizowane - zgodnie z tradycją, która trwa od czasu caryzmu i umacnia się okresem Politbiura. A w tym konkretnym przypadku, co było uznawane i źródłami ze strony rosyjskiej, decyzja została podjęta na najwyższym poziomie. Więc, oczywiście, idzie nie o konkurencji agentów rynkowych, zaś o wyjaśnieniu stosunków między państwami. Jednak największe monopolie naturalne oraz rosyjskie ośrodki władzy politycznej dzisiaj są tak powiązane, że nie jest zrozumiałe, które z nich i dla kogo staje się pierwotnym.

I najważniejsze: Więc cóż mi Hekuba? Idzie nie tylko o stanie przemysłu i średnich obywateli. Mimo że jest to bardzo ważne, energia - krew całego życia gospodarczego. Ale stawki są bardziej poważnymi. "Ceną sprawy", jak się mówi w Rosji nowoczesnej – jest geopolityczna przyszłość świata. Sedno zagadnienia – czy może sobie dozwolić Zachód w imię utopijnego zachowania ciepła w swoich mieszkaniach i energii na swoich firmah pogardzić to, że Rosja zaniedbała normy cywilizowanej współpracy? Jest to utopijne, o ile, jak to jest dobrze znane ze skrzydłatego wyrazu, ci, kto w dążeniu do pomyślności zapominają o wolności, tracą i jedno, i drugie.

Wreszcie, w sposób odwiecznego pytania rosyjskiego: tak co jednak robić? Przynajmniej pamiętać głos najwybitniejszego politologa, że Rosja bez Ukrainy nie może stać się cesarstwem - i odwrotnie. Zachód, oczywiście, musi zespolic się w celu zapewnienia autentycznej niepodległości Ukrainy, jej obrony przed zamachami Rosji - również ideologicznymi, jak i gospodarczymi. Jest to niezbęde dla Zachodu i dla Ukrainy i dla samej Rosji, jej przyszłości. Mianowicie u nas w Polsce, wiele kto odczuwa to bardzo ostro.

W tym konkretnym przypadku, jest możliwą reanimacja ideologię systemu uniwersalnego tranzytu energii - dla czego i była utworzona Karta Energetyczna. Jednak wiadomo, że Karta i nadal nie działa z różnych powodów, ale zapotrzebowanie takiego rodzaju dokumentu i wyraźnych zasad tranzytu jest dość oczywistym. Ponieważ dzisiaj Rosja ma w tej sprawie konflikt z Ukrainą, zaś jutro konflikt będzie z krajami bałtyckimi, pojutrze, być może – z Białorusią, nikt nie jest zabezpieczony przed próbami monopolisty nawiązać swoje reguły. Potrzebujemy ścisłych i załatwiająćych wszystkie strony zasad regulacji tranzytu, wprowadzenia technologii, oszczędzających energię, dywersyfikacji dostaw energii.