Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Sześciolatki nie będą „musiał”, ale &...

(2)
Posłowie z Komisji Edukacji na wniosek PO przyjęli poprawkę do rządowego projektu zmian w ustawie o systemie oświaty, zgodnie z którą sześcioletnie dzieci od przyszłego roku 'mają prawo' rozpocząć edukację w pierwszej klasie szkoły podstawowej.
  • 2009-01-18 23:37 | zszokowany ignorancją

    Re: Sześciolatki nie będą „musiał”, ale &...

    Nie wyrówna szanse a naprodukuje nam ten system ludzi z obniżoną samooceną.
    W minionym tygodniu dowiedziałem się, że moje sześcioletnie dziecko, gdybym je posłał do szkoły wcześniej "by miało wyrównane szanse", trafiłoby do jednej klasy z dziećmi o rok starszymi, które ukończyły zerówkę. Jako psycholog stwierdzam, że nie mając doświadczeń, wiedzy i umiejętności nabytych z zerówki, startowałoby "na wejściu" z gorszej pozycji niż koledzy. Niezależnie od jego co najmmniej normy intelektualnej na pewno często wiedziałoby mniej, przyswajałoby wolniej niż starsi koledzy. I myślałby chłopak, że jest słabszy, mniej mądry itp. Taką samoocenę by w sobie kształtował. Całkowicie bez przyczyny w nim samym, tylko z powodu zafundowania mu niewłaściwej grupy odniesienia.
    By wyobrazić sobie te bardzo prawdopodobne konsekwencje wymieszania w jednej klasie "zerówkowiczów" i "niezerówkowiczów" wystarczy podstawowa wiedza psychologiczna i pedagogiczna. Kto w tym resorcie wpadł na tak bzdury pomysł? Można myśleć o wcześniejszym wysłaniu dzieciaków do szkoły ale przede wszystkim albo niech zrobią odrębne klasy dla tych grup i odrębne programy i sposoby nauczania dla pierwszoklasistów bez zerówki, albo niech przyspieszą wysłanie do zerówki. Tam młodsze dziecko jeszcze się pobawi ale i niejako przy okazji pouczy, nie będzie tylu sytuacji porównywania siebie z kolegami, nie będzie też takiej różnicy wiedzy u dzieci jak w zafundowanej nam koncepcji.
    Odrębną sprawą jest kwestia rozwoju intelektualnego i emocjonalnego, skoki u dzieci są jakościowe a różnice ogromne.
    Mój mały nie idzie więc wcześniej w taki sposób do szkoły a wszystkim polecam głębsze zastanowienie się bo moim zdaniem jest duże ryzyko, że to nie będzie wyrównanie szansy tylko wpędzanie dziecka w problemy emocjonalne i kompleksy. Szkoda dzieciaków.
  • 2009-01-18 23:57 | wladimirz

    Ten tekst GW dobrze odzwierciedla manipulacje MEN oraz stosunek Hall i jej przybocznej do dzieci i rodziców!

    Ania się w szkole uczy, a Jaś się bawi
    Aleksandra Pezda2009-01-14, ostatnia aktualizacja 2009-01-14 10:26
    Co się stanie z sześciolatkiem, którego rodzic mimo reformy nie zechce posłać do szkoły? Pójdzie do szkoły. Tylko nie będzie się w niej uczył czytać i pisać.
    Rodzice pięciolatków z warszawskiej dzielnicy Bemowo dostali wczoraj w przedszkolach ankiety. Mają zdeklarować, gdzie wyślą dziecko od września: a. "w sytuacji ewentualnego wejścia w życie nowej ustawy o systemie oświaty" albo b. "na podstawie obecnej ustawy o systemie oświaty". W ankiecie są adresy siedmiu bemowskich podstawówek i wybór dla rodziców między: pierwszą klasą w jednej z nich albo oddziałem przedszkolnym, też w podstawówce.

    - Długo myślałam, o co chodzi. Wreszcie wpadłam na to, że moja dzielnica tak się przygotowuje do obniżenia wieku szkolnego - mówi Ewa, mama pięciolatki.

    Bemowo, oczywiście, zbiera dane, bo rząd zamierza posłać sześciolatki do szkół. Nie wszystkie od razu: od września 2009 r. przez trzy lata daje rodzicom wybór - poślą swoje dziecko do szkoły, czy...

    No, właśnie - co mają zrobić rodzice, którzy uznają swoje dziecko za nie dość dojrzałe, żeby szło do pierwszej klasy?

    - Z ankiety, którą dostałam, jasno wynika, że nie mam wyboru: mojego dziecka i tak nie mogę już zostawić w przedszkolu - mówi Ewa.

    Dzisiaj Ewa posłałaby córkę do tzw. zerówki. To dla sześciolatków obowiązkowe - rodzic wybiera między zerówką w przedszkolu i szkole. Na razie ok. 60 proc. dzieci jest w przedszkolach. W zerówce bawią się jak przedszkolaki, ale mają też "poważniejsze" zajęcia - tak naprawdę uczą się już czytać, pisać i liczyć.

    Ale zerówek od września zgodnie z reformą ma nie być. Miasta się więc już przygotowują - m.in. Warszawa, Poznań, Gdańsk przenoszą zerówki z przedszkoli do szkół. Zgodnie z obowiązującymi przepisami mają do tego prawo. A rodzice nadal mają mieć wybór. Teoretycznie, bo w praktyce będzie tak:

    • sześcioletnia Ania z warszawskiego Bemowa pójdzie do pierwszej klasy szkoły podstawowej. Tam będzie się uczyła wszystkich liter, pisania i liczenia.

    • sześcioletniemu Jasiowi, koledze Ani z tej samej grupy w przedszkolu, mama chciałaby oszczędzić stresów i zostawić go w przedszkolu. Przedszkole na Bemowie nie będzie już jednak przyjmowało sześciolatków. Bo dzielnica zdecydowała, że dla wszystkich sześcioletnich dzieci zrobi miejsce w szkołach. Jaś pójdzie więc do tej samej podstawówki co Ania. Będzie z nią jadł we wspólnej stołówce, bawił się na tym samym boisku i w świetlicy, spotykał na szkolnym korytarzu. Ale nie będzie jak Ania uczył się czytać i pisać. Bo tego nie ma już w programie przedszkola, tam zapisano m.in. dbałość o higienę osobistą i znajomość pór roku.

    Minister edukacji Katarzyna Hall: - To nie ma znaczenia, w którym budynku samorząd zorganizuje opiekę przedszkolną albo szkolną. Może być przedszkole w budynku szkolnym oraz szkoła w przedszkolu, nie widzę przeszkód.

    - Przecież rodzicom, którzy protestują przeciw reformie, chodzi o to, żeby ich dzieci zbyt szybko nie zaczęły się uczyć czytać i pisać. Żeby ich nie przeciążać. No, to te warunki będą spełnione - mówi dyrektor gabinetu politycznego MEN Ligia Krajewska.