Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Odwaga nadziei

(6)
Ameryka najwyżej raz na pokolenie przeżywa taki moment. Nowa prezydentura Baracka Obamy daje szansę na odnowę narodowego ducha. I choć to niby tylko emocje – to mogą one zmienić Amerykę i jej stosunki ze światem.
  • 2009-01-21 03:03 | Janek

    Re: ... to problem nie do rozwiązania

    Prezydent Obama apeluje do patriotyzmu i lojalnosci obywateli.
    Jeżeli obywatele innych krajów będą "patriotyczni i lojalni" wobec własnych krajów, to globalizm w tej formie należy pogrzebać tak szybko jak to zrobiono z komunizmem.
    Problemem nie do rozwiązania są koszty awantury politycznej jaką rozpętali neokonserwatysci.
    Kto ma za te wojny płacic i jaki procent ?
    Problemy narosną razem z kryzysem ekonomicznym. Oligarchia ma media, ale media
    nie nakarmią milionów. Ulica mysli inaczej niż rządy i to rozdwojenie jest coraz bardziej widoczne. Na chwilę starczy euforii samego zwycięstwa wyborczego, ale już wiosną do milionów zapuka komornik. Ambicje globalne należy odłożyć na lepsze lata.
    Czy oligarchię stać na taką odwagę ?
  • 2009-01-22 10:59 | bjr

    Nie podoba mi się ten tekst, o ważnych sprawach powinno się pisać schludnym językiem.
  • 2009-01-22 16:18 | MaciejListwan

    Re: Odwaga nadziei

    Hope. Lets give it a chance. The time will show. People will be watching every move.
    This time it is the last chance for American democracy to prowe that it is working.
    Lets hope and work on it.
  • 2009-01-27 18:26 | P.Ł.

    To nie artykuł, to apoteoza!

    Tekst M.Ostrowskiego ma niewiele wspólnego z dziennikarstwem. To serwilizm i poddańcza apoteoza nowego prezydenta USA. Trochę jak z kultem towarzysza Słoneczki. Barack Obama jest politykiem trzeciorzędnym. Jego doświadczenie na Kapitolu jest zaledwie czteroletnie. Jakim sposobem ten człowiek może się rozeznać w środowisku waszyngtońskim? Gdyby Marek Ostrowski był specem za jakiego się uważa, to wiedziałby doskonale, że Obama jest maskotką polityczną partii demokratycznej. Zaobserwowano go w czasie konwencji wyborczej 2004 roku, kiedy kandydatem partii był John Kerry. Owa elokwencja i zdolność medialna Obamy jest na poziomie aktora z reklamówki produktów fast food. Obama mówi sloganami, myli fakty historyczne, ma encyklopedycznie przygotowaną wiedzę na konkretne zagadnienia kampanii wyborczej. To jest widoczne gołym okiem i żaden myślący komentator nie mógłby napisać podobnej apoteozy jak Marek Ostrowski. Są jakieś granice serwilzmu i zachwytu nad politykiem. Obama nie rozróżniał w czasie kampanii Oświęcimia od Dachau. Twierdził, że jego wujek wyzwalał Dachau. To mało istotna pomyłka w przypadku radnego miejskiego z Ohio, ale nie w przypadku prezydenta USA. Po drugie prezydent Barack Obama nie jest Afro-Amerykanem. Nie był nim nawet jego ojciec, który nigdy się nie naturalizował w USA. Barack Hussein Obama jest w takim samym stopniu Irish-American, English-American, Native American jak African-American. A podkreślanie tego ostatniego jest rasizmem.
    Red. Ostrowski pisze dalej ,,żyją jeszcze Murzyni przypominający w audycjach telewizyjnych, że spluwano na nich na ulicy". Szanowny Panie, mamy rok 2009 i nie musimy pisać bzdur na poziomie Trybuny Ludu z 1952 roku! Pisanie takiego zdania dyskredytuje pana jako dziennikarza na lata. Proszę podać z imienia i nazwiska osobę, która ma podobne wspomnienia? Znam wielu starszych czarnoskórych Amerykanów (którzy uważają, że nazywanie ich Afro-Amerykanami jest rasistowską obelgą). Nigdy nie spotkałem się, żeby ktoś opowiadał o podobnym przypadku. Segregacja rasowa nie oznaczała, że ktoś kogoś bił. Znałem Polaka, który w latach 50-tych udał się do murzyńskiego fryzjera, żeby mu udowodnić , że jest wrogiem segregacji. Mistrz nożyczek nie umiał obcinać włosów Europejczykom, na co nasz rodak zrobił awanturę, że ,,murzyn nie chce go obsłużyć'. Fryzjer wyrzucił Polaka z komentarzem ,,to zakład dla czarnych, nie przychodź tu więcej!"
    Tekst red. Ostrowskiego to bełkot nie dziennikarstwo. Przykładem zdanie : ,,Nie został wybrany dzięki sile amerykańskiego pieniądza; owszem, jego kampania była bardzo kosztowna, ale gros środków pochodziło z drobnych wpłat." Między innymi od nielegalnej imigrantki, cioci Obamy - Zeituni Onyango, czego sztab kandydata nie raczył zauważyć. Obama wydał najwięcej pieniędzy na kampanię w historii USA.
    Obama wygrał wybory, ponieważ G.W.Bush zrobił wszystko co było w jego mocy, żeby administracja republikańska została znienawidzona na najbliższe pół stulecia. Ale czy to nie szanowny kolaga redaktor wychwalał w swoich tekstach działalność byłego prezydenta? A teraz obrocik polityczny o 180 stopni? Żalosne!
    I jeszcze jeden komentarz! Niech pan zachowa minimum precyzji dziennikarskiej. Do Waszyngtonu przybyło przynajmniej 1 milion osób z całych Stanów (główne Murzyni) a na waszyngtońskim mallu było ich znacznie więcej. To nawet podawała histerycznie poprawna politycznie telewizja CNN.
    Cały ten tekst jest żałosny, (zreszta nie ten pierwszy), co dowodzi po raz kolejny, że Polityka jest pismem dla mas myślących w kategoriach czarno-białych. W Polsce Obama jest traktowany jak Tuwimowski murzynek Bambo, więc tekst p.Ostrowskiego na pewno się spodoba szerszej publice!
  • 2009-01-29 20:59 | Krytyczny

    Re: Odwaga nadziei

    Tekst nie jest chyba analiza a poboznym zyczeniem autora, pseudo eksperta. Juz 1-e kroki nowego prezydenta pokazuja ze na "rewolucyjne" zmiany w USA nie ma co liczyc. Autor chce zeby Obama rozmawial twardo z Rosja o tarczy, Gruzji i gazie. Szanowny auorze to sa moze wazne rzeczt dla Polski ale USA ma inne problemy z Rosja,np transport sprzetu wojskowego do Afganistanu. Tak wiec twardej rozmowy nie mai nie bedzie.Chiny juz iwedza ze maja USA w kieszeni, i bredzenie ze Chiny i USA sa w tej samej lodce jest zalosne. Chinski narod przezyje i ten i kolejne kryzysy o misce ryzu, ale powiedz Pan ze amerykanie maja oszczedzac, bo sa bankrutami ! Autorwi polecam troche krytycznego myslenia, i troche poczytac co sie na swiecie dzieje, a dopiero potem siegac po klawiature. Pozdrawiam.
  • 2009-07-06 16:21 | Moritani

    Re: Odwaga nadziei

    W kontekscie "wypowiedzi" Pana Redaktora Ostrowskiego w dniu 6 lipca w TVN 24 - Kształciłem sie na "Polityce". Przez pewien czas nawet na tekstach red. Ostrowsiego, ale dzisiejsza wypoweidz, to koszmar. Abo ja albo On, ma juz demencję. Czym jego wpowiedzc róznic sie od kaczych?, gazety Polskiej, Dzienika itd itd. Czy to jednolite stanowskio wszystkich Plakaów? Może zamiest czytać Ostrowskiego od razu słuchac Kowala? Moze bedzie tanej dla redakcji Poltyki. Nie mogę tu podjęć polemiki, bo trudno juz nie z kleczacym ale leżącym fanklubowiczem polemzowac. Skąd raptem u niego ta maniera, iz im bardziej przywali sie Ruskim tym lepiej dla Polski. Czyżby, przepaszam, za starą konwencje, starał sie Pan Redakor o stypendium??? Żenada jak na reaktora Polityki. Dziś bez poważania i szacunku. Moritani