przecież Kinsey - człowiek z ogromnymi problemami psychicznymi (biseksualista i psychopata) swoje "badania" wykonał w więzieniach wśród pedofilów i wśród prostytutek.
Ludzie, poczytajcie o tym zamiast cytować "wybitego" Kinseya...
Wyszukaj na forum
Forum
Dwuramienni
(10)
Stary Kinsey, który w połowie ubiegłego wieku robił w Ameryce klasyczne badania zwyczajów seksualnych, ustalił, że spora część społeczeństwa to nie są ani czyści hetero, ani wyłącznie homoseksualni. To zmieszani, seksualnie podwójni.
-
-
-
Re:Dwuramienni
'opowiedział mi, że kiedy jego partner, z którym od roku był w udanym związku, dowiedział się, że on czasem sypia także z kobietą, natychmiast wyszedł z mieszkania trzaskając drzwiami i więcej nie zadzwonił.'
wcale sie nie dziwię. zdrada to zdrada. co to znaczy czasem? między związkami z mężczyznami? co tydzień? raz na miesiąc? -
Re: Dwuramienni
przecież Kinsey to był dewiant seksualny!
Dlaczego się powołujecie na dewianta? -
Re: Dwuramienni
" Bo – jak mawiał stary Kinsey – jedynym nienaturalnym aktem seksualnym jest ten, którego odbyć nie jesteśmy w stanie."
Artykul ciekawy, ale z tym stwirdzeniem zupelnie sie nia zgadzam. Czyli pedofilia, sodomia i gwalt to OK??? -
Re: Dwuramienni
Kolejny artykuł, który zwraca uwagę jedynie na seksualność w rozumieniu fizycznym. Czytając takie rzeczy można odnieść wrażenie, że homo i biseksualiści nie mają uczuć, a jedynym celem ich życia jest seks. Cytat: "kiedy jego partner,... dowiedział się, że on czasem sypia także z kobietą, natychmiast wyszedł z mieszkania trzaskając drzwiami i więcej nie zadzwonił." A czy ten partner miał zrozumieć te skoki w bok tylko dlatego, że jego drugą połowę ciągnie do kobiet? Drugi przykład: "jest żonaty od 17 lat. Ma dwoje dzieci. Bardzo dba o to, żeby jego kontakty z mężczyznami się nie wydały. Jest w małżeństwie wierny, nie zdradza przecież żony z kobietami. Spotkania na boku to tylko seks." Nieźle to sobie wykombinował, żeby wszyscy tak myśleli niedługo nie wiedzielibyśmy kto jest czyim dzieckiem. I tak w kółko. Ten artykuł jedynie w niewielkim stopniu mówi o uczuciach i potwierdza opinie niektórych osób, że związki nie-hetero są jedynie sposobem na pozbycie się seksualnych napięć. Może rzeczywiście to prawda patrząc na przytoczone dane na temat samobójstw biseksualistów, może brak miłości jest tego powodem. Podsumowując, chciałabym zobaczyć w końcu tekst o normalnych związkach homo i biseksualistów, których wyznacznikiem jest po prostu miłość. -
Re: Dwuramienni
W sumie nie dziwię sie ograniczonej tolerancji dla bi po przeczytaniu tego artykułu. Kto chciałby byc z osobą, która deklaruje się jako zupełni niezdolna do monogamii. Niby dlaczego biseksualista w stałym związku cierpi bardziej niż ktokolwiek inny. Wiążąc się z kimś wyrzekamy się seksu z całą resztą świata. Dlaczego tęsknota żonatej bi ma być uznana za bardziej dotkliwą niż, dajmy na to, moja tęsknota za brunetami. Wchodząc w związek z blondynem tego właśnie się wyrzekłam. Nie wspominając o kobietach, które również wydają mi się pociągające. Wydaje mi się, że bohaterowie artykułu wykorzystują swoją orientację do usprawiedliwienia niewierności, odstraszając tym samym partnerów obu płci. -
Re: Dwuramienni
Po lekturze artykułu trudno nie odnieść wrażenia, że osoby biseksualne są niezdolne do jakiejś trwałej monogamicznej więzi. Bo co myśleć po podaniu przykładu Andźeliki, która będąc 3 lata w związku prowokuje sytuację i uprawia seks z dopiero poznaną kobietą. Inne przykłady też się opierają na tym ukrytym założeniu.
Całą wymowę artykułu można zawrzeć w kolokwialnym stwierdzeniu: "bi chcą jedynie bzykać i są życiowo nieszczęśliwi." -
Re:Dwuramienni
No właśnie - mam to samo zastrzeżenie do artykułu... Niby chce edukować, a jedynie powiela stereotypy... Problem w tym, że bi są i tacy, jak w artykule, ale też i tacy, którzy z wyboru lub ze względu na swoje indywidualne cechy są monogamiczni. Nawet bez specjalnego cierpiętnictwa. Sama jestem tego przykładem - jestem w swoim drugim monogamicznym poważnym związku w życiu. Pierwszy był z mężczyzną, drugi - obecny - jest z kobietą. Będąc z mężczyzną bardziej interesowałam się mężczyznami, teraz, będąc z kobietą - bardziej interesują mnie kobiety.
Krótko mówiąc - tęsknię za artykułem, który pokazałby całe spektrum zachowań biseksualnych, a nie tylko stereotypową część... -
Re:Dwuramienni
Podobnie jak poprzedni komentujący jestem w sumie trochę zawiedziony artykułem. Oczywiście to dobrze że autorka starała się obiektywnie podejść do tematu i zrobiła to delikatnie i ze smakiem, ale...
Zarówno u osób hetero, homo jak i bi są ludzie i ludziska. Jedni skaczą w boki bo lubią, inni jak czegoś im brak w związku, a jeszcze inni tego po prostu nie robią. Bycie bi nie oznacza skakania z kwiatka na kwiatek. Dla mnie to po prostu zostawienie sobie możliwości wyboru przyszłego partnera bez względu na jego płeć. Bo liczy się człowiek, a nie jego rasa, narodowość czy też płeć.
Na temat bifobii wiem wiele, bo doświadczyłem jej wielokrotnie. I najtrudniejsze jest to że homoseksualni ludzie sami mając złe doświadczenia z nienawiścią na tle orientacji seksualnej mówią dokładnie takimi słowami jakich boją się słuchać skierowanych do nich samych... Dla mnie to coś takiego jak rasizm w ustach Żydów. Coś czego nie jestem w stanie zrozumieć.
Osobiście mam podobnie jak te amerykańskie kobiety wymienione w artykule. Nie mam doświadczeń seksualnych z facetami, ale wiem że gdyby zostały spełnione odpowiednie warunki - byłbym wolny i spotkałbym mężczyznę z którym coś by mnie łączyło - nie wahałbym się. Po prostu wybrałbym jego. Aczkolwiek wiem też, że gdybym miał wybierać między facetem a kobietą, niemal na 100% wybrałbym kobietę :) Dla mnie bi to możliwość wyboru. A nie puszczanie się z kim popadnie... I wiem, że takich "seryjnie monogamicznych" wśród osób bi jest wielu. Ale widzi się tylko tych najgłośniejszych i najbardziej pasujących do stereotypu. A te ZAWSZE są krzywdzące.
Pozdrawiam
