Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Wszyscy to widzieli

(2)
Ministerstwo Sprawiedliwości wreszcie proponuje zaostrzenie przepisów dotyczących ścigania pornografii i pedofilii w Internecie.
  • 2009-01-25 12:32 | mw

    Re: Wszyscy to widzieli

    Oczywiście, przestępstwa (jak pedofilia czy pornografia, zarówno czynna jak i bierna, z udziałem osób, które nie wyraziły na nią zgody) winny być ścigane.
    Ale walka z ujawnianiem intymnych i osobistych treści osób trzecich, bez ich zgody czy wbrew ich zgodzie, to walka z wiatrakami. To było od zawsze, jest i będzie jedno z najbardziej ekscytujących zajęć gatunku ludzkiego. Na to nie było, nie ma i nie będzie rady. Człowiek zawsze znajdzie sposób obejścia zakazu, po to, aby pokazać kogoś innego spółkującego, aby go obejrzeć, aby wyrazić przy tym, anonimowo to, co czuje, a czego boi się wyrazić "twarzą w twarz" lub pod własnym nazwiskiem ze względu na sankcję społeczną.
    Jedynym sposobem na "likwidację" tego zjawiska jest "kulturowe" oswojenie jego przyczyn. To znaczy, zachowania (jak choćby klientki adwokata Paduszyńskiego) muszą się stać w świadomości społecznej czymś tak normalnym, jak oddychanie czy chodzenie, a np. film o takim zachowaniu - tak "normalny" jak film o oddychaniu lub chodzeniu. Kiedy stanie się już oczywiste to, że wszyscy zachowujemy się tak samo, albo chcielibyśmy zachowywać się tak samo (a boimy się, bo myślimy, że to coś niezwykłego), zachowanie takie przestanie być uważane za "transgresję" i przestanie wobec tego skłaniać do jego przestępczego użycia.
    Czy to możliwe? Wydaje się nieprawdopodobne. A jednak... Kilkanaście lat temu jeszcze nieprawdopodobnym wydawałoby się to, co wiemy teraz o takich osobistościach jak b. prezydent Clinton czy następca tronu, książę Walii. Okazało się, że i oni robią to, co wielu (a prawie wszyscy chcieliby): mają pozamałżeńskie stosunki oralne lub wyznają przez telefon swej kochance, że chcieliby być tamponem w jej pochwie. I co, korona im z głowy nie spadła. Oczywiście, są społeczeństwa, gdzie ten proces jest bardziej posunięty, są i takie, gdzie wydaje się on niemożliwy.
    Ale innej rady nie ma. Dopiero, gdy zdamy sobie sprawę, że wszyscy jesteśmy w jakiejś sferze tacy sami, dopiero wtedy straci rację bytu poczucie wstydu, winy, grzechu tej dziedziny dotyczące.
    Może to, co nas czeka, to mieszanka mentalności profesjonalnej aktorki porno (pozbawionej hipokryzji) z aksjologicznym rokiem 1984 (wyzbytym złudzeń). Skoro inaczej się nie da...
  • 2009-01-26 00:51 | zły człowiek

    Re: Wszyscy to widzieli

    Spik, nie Spike