Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Demony kryzysu

(3)
Gdy inni spekulują na giełdach, my pospekulujmy, kto może politycznie zyskać, a kto stracić na gospodarczym krachu.
  • 2009-02-13 10:58 | fisher

    Re: Demony kryzysu

    "jednoznacznie wskazują na ekspansywną politykę fiskalną jako na główny instrument walki z kryzysem" ...
    jadnak do dzis dnie nie widac najmniejszych oznak dzialanie tych miliardow USD "wpompowanych" w firmy. Jesli rzad wyemituje duzo obligacji sytuacja na rynku jeszcze bardziej sie pogorszy, banki przestana sie interesowac sie klientami skupiajac sie na obsludze wiarygodnego emitenta obligacji. Wtedy wlasciwie nikt nie otrzyma kredytu... reszte moze Pan sobie dopisac... inflacja/galopujace ceny....
    Deja vu.?
    Podzielam opinie ministra finansow przede wszystkim nalezy zachowac spokoj i wzmocnic pozycje Bankow w ktorych udzialy ma SP, by wspomoc ich mozliwosci kredytowania.

    Natomiast pomysly premiera Pawlaka uwazam za czysta demagogie.
    Z powazaniem
  • 2009-02-15 15:20 | rex

    Re: Demony kryzysu

    Czy Polityki nie stać na zatrudnienie jakiegoś ekonomisty, który będzie pisał na tematy ekonomiczne? Pan Sierakowski razi brakiem wiedzy ekonomicznej nawet na poziomie elementarnym, stąd dyskutowanie z tezami artykułu nie ma sensu. Może więc poglądowo...

    Żona Pana Sierakowskiego ledwie spłaca kilka wcześniejszych kredytów. Następnie traci pracę, a tym samym resztkę zdolności kredytowej. Co w takiej sytuacji robi Pan Sierakowski? Ano wysyła żonę do banku po kolejny kredyt. W banku oczywiście tylko popukają się w głowę, po czym przepędzą. Żona Pana Sierakowskiego wraca do domu pełna obaw o przyszłość, myśli z czego muszą zrezygnować nie mając dochodów, a Pan Sierakowski na to...
    ale jesteś beznadziejna, wszyscy biorą kredyty i lepiej żyją, jak mogłaś nie wziąć kolejnego kredytu!!!
  • 2009-02-18 19:37 | refernazor

    jeszcze jeden ignorant ekonomiczny z dużą dezynwolturą

    Namnożyło się tych "ekonomistów"-samouków jak mrówek, każdy dziennikarzyna, każdy byle poseł odważnie wypowiada swoje ignoranckie diagnozy. Jest wśród tych ekonomistów ad hoc frakcja "armchair socialists" – z Żakowskim i Sierakowskim na czele. Ze starą doktrynerską gadką o podatkach, o "neoliberałach", o bogatych i biednych itp. Teraz doszły tyleż ogólnikowe, co gromkie rady dla rządu, co ma robić w kryzysie. Ano wiadomo, pompować kasę, żeby "pobudzać popyt" (sic!), prowadzić "ekspansywną politykę fiskalną". Ale ani słowa o różnicach między państwami co do możliwości i skali prowadzenia takiej polityki. Czyli ani słowa o tym, skąd wziąć tę kasę na taką politykę. No wiadomo, zadłużyć się na przyszłość, bo będą z tego jakieś chwilowo wyimaginowane korzyści (o tym tylko ogólniki). Przypuśćmy nawet, że to nieryzykowny i owocny pomysł. Tylko znowu: u kogo się zadłużyć? Pożyczyć kasę w bankach zagranicznych? Jakoś niechętnie dziś pożyczają. Udać się po prośbie do silniejszych (tzn. skłonić ich, żeby zagwarantowali w bankach naszą pożyczkę)? Ciekawe, czy to się udałoby i na jakich warunkach. No i rzecz jasna, wypuścić obligacje. Tylko że niestety, będą to polskie, a nie amerykańskie obligacje i jakoś chyba się na nie nikt nie rzuci, chyba że zagwarantują b. wysoki procent wykupu. A to z kolei okaże się później gwarancją długotrwałej recesji na skutek poziomu zadłużenia. Itd., itp., ale to naszych speców nie zaprząta.
    A w ogóle ten artykuł Sierakowskiego to jest taki dziwny pudel: kiedy się go zacznie strzyc, to okazuje się, że pod sierścią nie ma psa. Kupa efekciarskich figur retorycznych i rzucanych od niechcenia "diagnoz", z wyczuwalną dużą dawką samozachwytu. I de facto niewiele spójnego sensu. Notabene, jak się obserwuje Sierakowskiego w licznych programach telewizyjnych, to można zauważyć, jak coraz bardziej mu się wykrzywiają usta w pogardliwy półksiężyc wyrażający wszechwiedzę i najwyższy stopień wtajemniczenia. Istna bania mądrości, która w dodatku bezgranicznie (i komicznie) uwierzyła w siebie.
    Rany boskie, więcej samokrytycyzmu, a w szczególności pokory w ocenie swojej wiedzy ekonomicznej. Przysiąść fałdów sieroty po (skądinąd wielkim) Marksie! Bidnaż ta „lewica”, zabłąkana w pstrokatej gromadzie rydzyko-kaczyńsko-leperowej itd., odkąd utraciła swoją differentia specifica w postaci historycznego postulatu „upaństwowienia środków produkcji”. Dziś już nikt się nie odważy go głosić i „lewicy” pozostaje licytowanie się z innymi, kto bardziej troszczy się o biednych i wykluczonych i kto im lepiej zrobi, nie zawracając sobie głowy możliwościami.