Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

o czumie i jego kryształowej filozofii życia

(1)
2009-02-13 20:43 | moze sie przyda
"Z Chicago-Bardzo ostro o Czumie
Autor: zwolennik_twardej_reki 10.02.09, 21:04
Dodaj do ulubionych Skasujcie
Odpowiedz
Syczący Cuma, słuchjąc go taki syk jak od węża, można usłyszeć.
Jękliwy głos nowego szeryfa od sprawiedliwych wyroków. Andrzej
Czuma. To specjalista od wysadzania pomników, wszystkich
potrzebnych lub niepotrzebnych, których on nienawidzi. Sposób
myślenia psychcznie chorego Czumy jest specyficzny. Wyraz jego
twarzyprzypominającej mima , zamienia się w głos proroczy słyszany
jakby gdzieś z oddali lub jaskini, zmieniający barwy jako sposoby
zastraszania swojego rozmówcy. Od szyderstwa do śmiechu. Ileż to
razy oglądałem w Chicago. Oczy lub jak kto woli, jego gały,
wytrzeszczone z zaciśniętymi zębami w wściko szczękach, jakby
przeniknikały do stojącego przed nim jegomościa.



Jeżeli ktoś nie stoi po jego stronie patrzy na niego jak przetępca.
Włosy sprężone na jeża, straszące jak szczotka do butów stojące
obok obuwia, które musi się poddać zabiegowi czyszczenia. Mocno
potrzaskany nowy kanclerz sprawiedliwości robi na ludziach, którzy
go trochę znają, wrażenie bardzo godnego, mocno walniętego
fundamentalisty kościelnego. Sprawiedliwy i modlący się do bólu
Andrzej Czuma, znajduje sposoby na swoje życie. Bez pardonu wali w
każdego osobnika aby obedrzeć go ze skóry. Skóra zaś to szmal lub
jak kto woli kasa. Kasa zaś potrzebna jest do życia bez poniżania
się do zwykłej pracy, którą każdy wykonuje aby jakoś się wyżywić.
Tak go pamiętam z Chicago.

Zamach na Lenina w Poroninie z granatnikami, w parze i nnym
fundamentalistą kościelnym, bylym ZHN-owcem Niesiołowskim pozwolił
im wspólnie przeżyć parę lat na koszt podatnika. A co by było gdyby
tam zginął człowiek przechadzający się obok? Może na dzisiejsze
czasy Ci bohaterowie narodowi nazywaliby się terrorystami? Dzisiaj
za pomalowanie świątyń żydowskich w Chicago, przez podobnych gości,
wyznacza się nagrody pieniężne za schwytanie. FBI oraz inne służby
wysyłałyby listy gończe za podobnymi facecikami.

Ten bohater, o którym mowa to nieudacznik, bohater na kule i
szable. Wyłudził od państwa polskiego okolo 100 tysiecy złotych
odszkodowania. Znam takiego bohatera z 1954 roku, który na dworcu w
Katowicach, w dawnym Stalinogrodzie, kopnął kosz na śmieci, na
którym wisiał portret Stalina. Ów jegomość dostał około 10 lat
więzienia. Po odwilży gomułkowskiej 1956roku udało mu się z niego
wyjść. Dzisiaj jako bohater rewolucji, tak zwanego kopniaka w
portretową gębę Stalina, mógłby uzyskać większe odszkodowanie od
polskiego podatnika, bo czasy były gorsze i trudniejsze do walki z
komuną.
,,Zamachowy” minister, zaraz po otwarciu biura poselskiego, wsadził
do niego, pewnie z dobrą pensją, swojego synalka ,Krzysztofa Czumę,
na drodze konkursku domowego. Teraz minister Czuma po wielokrotnych
przekrętach w Chicago, w roli opozycjonisty do swoich dłużników,
otrzymał wreszcie fotel ministra sprawiedliwego. Rodziny do
zatrudnienia jest bardzo dużo, bo trochę tych dzieci przed wyjazdem
do Ameryki narobilł i zostawił je bezwolnie na wychowanie. A może
też ten kłopot zostawił podatnikowi?

Wyjazd do Ameryki w 1986r.,był też ucieczką przed
odpowiedzialnością za straty finansowe solidarności oraz wypadku
samochodowego po pijaku, samochodem skasowanym, kupionym za
pieniądze ,,Solidarności”.

Dzisiaj bojący się nieudacznik życiowy, patrzy na innego człowieka
jak hiena, która robi krzywdę drugiemu, a jednocześnie potrzebuje
broni dla siebie. Dlatego propaguje prawo do noszenia w Polsce
broni przez obywateli. Na wprowadzenie takiego prawa, patrzy jak
winowajca z pozycji winowajcy. ,,Zamachowy” minister, nauczył się
mącić w głowach ludziom, a zwłaszcza tym co Amerykę w Polsce znają
z kinematografii gatunku westernu.

No chyba, że broń ta jest konieczna .Być może dobrze byłoby, aby
każdy kibic piłkrski, nosił tą broń na stadion. W ten oto sposób,
możnaby się obronić przed innym kibicem, a gbyby jej nie posiadał,
przy wejściu na stadion, służby porządkowe powinny w tą broń
każdego wyposażyć, bo jak widać z przekazów telewizyjnch na
polskich stadionach jest zbyt spokojnie.
No cóż „hulaj dusza piekło gore”.
Napisał Andrzej T. Jarmakowski
czwartek, 04 październik 2007 www.radiopomost.com/index.php?option=com_content&task=view&id=1939&Itemid=42
Z rozczarowaniem dowiedzieliśmy się, że Andrzej Czuma ponownie znalazł się na warszawskich listach wyborczych Platformy Obywatelskiej. Ktoś może pomyśleć, że kampania wyborcza nie stanowi najlepszego czasu do wnoszenia takich spraw do sądu. Być może dla dobra ogólnego warto w kieszeń schować swoje „ja” i uszy położyć po sobie. Nie przeczę, być może tak jest. Nieco inaczej patrzymy jednak na sprawę, gdy mamy do czynienia z przypadkiem polityka, który przez kilkadziesiąt lat bez przerwy rzuca na ludzi ciężkie oskarżenia i nie ponosi za to żadnej odpowiedzialności.
Foto: www.sejm.gov.pl
Ponieważ proceder ten trwa nadal, wyrządzając krzywdę, niszcząc dobre imię wielu ludzi, postawieni niejako przez oszczercę pod ścianą nie mamy innego wyjścia jak rozpocząć w Warszawie proces karny i cywilny przeciwko posłowi Andrzejowi Czumie. Mamy nadzieję, że Andrzej Czuma będzie miał przynajmniej tyle odwagi, aby podjąć wyzwanie nie chowając się za immunitetem poselskim. Ze swojej strony podejmiemy wszystkie działania, aby immunitet poselski panu Czumie został uchylony.

Historia działalności Andrzeja Czumy w Chicago jest długa. Oskarżeniami rzucanymi przez Czumę zajmowały się sądy w Chicago oraz rozmaite instytucje w Polsce. W tym krótkim uzasadnieniu nie sposób omówić wszystkich przypadków. W praktyce bowiem każdy kto zetknął się z posłem PO był pomawiany o współpracę z komunistycznymi służbami specjalnymi, o złodziejstwo czy inne pospolite przestępstwa kryminalne.

Z oskarżeniami Czumy po raz pierwszy zetknęliśmy się w drugiej połowie lat osiemdziesiątych działając w Ruchu Społeczno-Politycznym POMOST. Krótko po przyjeździe do Chicago Czuma rozpoczął rozbijacką działalność oskarżając kierujących POMOSTEM: Krzysztofa Raca, Mariana Sromka, Romana Koperskiego, Janusza Subczyńskiego i prof. Jana Kryńskiego oraz wiele innych osób o dokonywanie nadużyć finansowych i oczywiście współpracę z komunistycznymi służbami specjalnymi. Nie miejsce tutaj na opisywanie całego konfliktu, który zakończył się w sądzie.

15 kwietnia 1988 roku ogłoszono wyniki wyborów w Pomoście przeprowadzonych pod sądowym nadzorem, zaś sędzia powiatu Cook H. Siegan ogłosił swoją decyzję. Była ona jednoznaczna. W związku z przytłaczającym zwycięstwem Krzysztofa Raca, Janusza Subczyńskiego i w ogóle całego zarządu sędzia zakazał uzywania nazwy POMOSTU, wypowiadania się w jego imieniu grupie Joanny Budzińskiej i Andrzeja Czumy. Przekładając to na bardziej zrozumiały język - Czuma wraz ze swoimi pomagierami został przez sąd z POMOSTU wyrzucony. Mimo to nawet w trwającej obecnie kampanii wyborczej w wypowiedzi dla lokalnej telewizji w Gdańsku Czuma przedstawiał się jako były prezes tej organizacji, przypisując sobie zasługi ludzi, których pomawiał. Trzeba jednak pamietać, iż żaden wyrok sądowy nie jest w stanie zmyć brudu z rzuconych oskarżeń. Przez wiele lat w Chicago w formie plotek powtarzano niestworzone wręcz historie mimo, iż już decyzją zarządu POMOSTU z 27 stycznia 1987 roku niezależna amerykańska firma księgowa zbadała finanse organizacji nie znajdując żadnych nieprawidłowości. Fakty nie pasowały, tym gorzej dla faktów.

Ktoś mógłby przypuszczać, iż cała ta sprawa czegoś nauczy Pana Czumę. Nic z tych rzeczy. Kolejne lata stanowily pasmo pomówień wobec innych osób. Aby nie zanudzać ograniczę się tylko do jednego przykładu, cytując list wysłany przez przedsiebiorcę budowlanego z Chicago Pana Krzysztofa Kocha 31 sierpnia 1999 roku. Czytamy w nim między innymi:

„Przebywam w Chicago od 1978 r. z rocznym pobytem w kraju w okresie powstawania „Solidarności” 1980-1981.(...)
Nigdy w przeszłości nie byłem członkiem partii komunistycznej ani też agentem bezpieki, ani służb specjalnych.
W latach osiemdziesiątych w Chicago pracowało u mnie wielu działaczy Solidarności i opozycji demokratycznej w Polsce między innymi Pan Andrzej Czuma oraz Pan Bogdan Bujak, brat Zbyszka Bujaka obecnego posła.
Po kilku tygodniach pracy w mojej firmie Pan Bogdan Bujak znikł i nigdy nie pokazał się w Chicago. Znikł na polecenie Pana Andrzeja Czumy, który stwierdził, że Pan Bogdan Bujak pracuje u agenta bezpieki.
Na szczęście znalazłem pana Bogdana Bujaka w Nowym Jorku w nowej pracy i po rozmowie telefonicznej wysłałem jego honorarium za wykonaną pracę.
W związku z powyższym, przez Was panowie posłowie zwracam się do Rzecznika Interesu Publicznego Pana Bogusława Nizińskiego o rozpatrzenie, czy istnieją jakiekolwiek poszlaki wskazujące na mnie, według stwierdzenia Andrzeja Czumy, jako agenta bezpieki”.

Długo przyszło poszkodowanemu czekać na powstanie Instytutu Pamięci Narodowej, aby w końcu uzyskać jednoznaczy dowód, że mieliśmy do czynienia z kolejnym pomówieniem.

Czuma kontynuował swoją działalność. Już jako poseł RP o współpracę z bezpieką pomówił niżej podpisanego. W wywiadach udzielonych w Chicago „Dziennikowi Związkowemu” oraz portalowi internetowemu Expatpol.com nie miał odwagi użyć pełnego nazwiska, operując eufemiczna formą „Andrzej J”. Co innego jednak podpuścić kogoś innego. Andrzej Czuma był głównym informatorem autora paszkwilu „Historia polonijnego agenta” w piśmie „Express” Andrzeja Wąsewicza. Na stronie internetowej rodziny Czumów, Jarmakowski figuruje zaznaczony czerwonym kolorem jako agent SB, co wynika ponoć z dokumentów IPN i innych źródeł jak zaznaczono na stronie. Dzieje się tak, mimo, iż Czuma doskonale wie, że wyżej wymieniony dawno temu uzyskał status pokrzywdzonego z IPN wraz ze swoimi dokumentami dotyczącymi między innymi działalności Czumy w ROBCiO. Kolejne pomówienie. I pomyśleć, że mówimy o stronie internetowej, także Benedykta Czumy, którego PO lansowała jako kandydata do Kolegium IPN, człowieka ponoć uczciwego i nieskazitelnego. Znakomitą alternatywę wobec rzucających nieprawdziwe oskarżenia kandydatów innych partii. Trudno o wiekszą hipokryzję. Wzorem Francuzów przyjdzie głosować w białych rękawiczkach.

Dokumentacja oszczerczej działalności posła PO jest rzecz jasna znacznie obszerniejsza. Myśle jednak, że tylko tych kilka przykładów wystarczy, aby pokazać, iż wytoczenie procesu stanowi jedyna rzecz jaką mogą uczynić poszkodowani.

Nie chodzi tutaj, aby dołożyć takiej, czy innej partii. Chodzi wyłącznie o poszukiwanie sprawiedliwości.
Progress For Poland - News
W imieniu poszkodowanych
Andrzej T. Jarmakowski
Ostatnia aktualizacja ( czwartek, 04 październik 2007 ) "
[cytat]
"Z Chicago-Bardzo ostro o Czumie
Autor: zwolennik_twardej_reki 10.02.09, 21:04
Dodaj do ulubionych Skasujcie
Odpowiedz
Syczący Cuma, słuchjąc go taki syk jak od węża, można usłyszeć.
Jękliwy głos nowego szeryfa od sprawiedliwych wyroków. Andrzej
Czuma. To specjalista od wysadzania pomników, wszystkich
potrzebnych lub niepotrzebnych, których on nienawidzi. Sposób
myślenia psychcznie chorego Czumy jest specyficzny. Wyraz jego
twarzyprzypominającej mima , zamienia się w głos proroczy słyszany
jakby gdzieś z oddali lub jaskini, zmieniający barwy jako sposoby
zastraszania swojego rozmówcy. Od szyderstwa do śmiechu. Ileż to
razy oglądałem w Chicago. Oczy lub jak kto woli, jego gały,
wytrzeszczone z zaciśniętymi zębami w wściko szczękach, jakby
przeniknikały do stojącego przed nim jegomościa.



Jeżeli ktoś nie stoi po jego stronie patrzy na niego jak przetępca.
Włosy sprężone na jeża, straszące jak szczotka do butów stojące
obok obuwia, które musi się poddać zabiegowi czyszczenia. Mocno
potrzaskany nowy kanclerz sprawiedliwości robi na ludziach, którzy
go trochę znają, wrażenie bardzo godnego, mocno walniętego
fundamentalisty kościelnego. Sprawiedliwy i modlący się do bólu
Andrzej Czuma, znajduje sposoby na swoje życie. Bez pardonu wali w
każdego osobnika aby obedrzeć go ze skóry. Skóra zaś to szmal lub
jak kto woli kasa. Kasa zaś potrzebna jest do życia bez poniżania
się do zwykłej pracy, którą każdy wykonuje aby jakoś się wyżywić.
Tak go pamiętam z Chicago.

Zamach na Lenina w Poroninie z granatnikami, w parze i nnym
fundamentalistą kościelnym, bylym ZHN-owcem Niesiołowskim pozwolił
im wspólnie przeżyć parę lat na koszt podatnika. A co by było gdyby
tam zginął człowiek przechadzający się obok? Może na dzisiejsze
czasy Ci bohaterowie narodowi nazywaliby się terrorystami? Dzisiaj
za pomalowanie świątyń żydowskich w Chicago, przez podobnych gości,
wyznacza się nagrody pieniężne za schwytanie. FBI oraz inne służby
wysyłałyby listy gończe za podobnymi facecikami.

Ten bohater, o którym mowa to nieudacznik, bohater na kule i
szable. Wyłudził od państwa polskiego okolo 100 tysiecy złotych
odszkodowania. Znam takiego bohatera z 1954 roku, który na dworcu w
Katowicach, w dawnym Stalinogrodzie, kopnął kosz na śmieci, na
którym wisiał portret Stalina. Ów jegomość dostał około 10 lat
więzienia. Po odwilży gomułkowskiej 1956roku udało mu się z niego
wyjść. Dzisiaj jako bohater rewolucji, tak zwanego kopniaka w
portretową gębę Stalina, mógłby uzyskać większe odszkodowanie od
polskiego podatnika, bo czasy były gorsze i trudniejsze do walki z
komuną.
,,Zamachowy” minister, zaraz po otwarciu biura poselskiego, wsadził
do niego, pewnie z dobrą pensją, swojego synalka ,Krzysztofa Czumę,
na drodze konkursku domowego. Teraz minister Czuma po wielokrotnych
przekrętach w Chicago, w roli opozycjonisty do swoich dłużników,
otrzymał wreszcie fotel ministra sprawiedliwego. Rodziny do
zatrudnienia jest bardzo dużo, bo trochę tych dzieci przed wyjazdem
do Ameryki narobilł i zostawił je bezwolnie na wychowanie. A może
też ten kłopot zostawił podatnikowi?

Wyjazd do Ameryki w 1986r.,był też ucieczką przed
odpowiedzialnością za straty finansowe solidarności oraz wypadku
samochodowego po pijaku, samochodem skasowanym, kupionym za
pieniądze ,,Solidarności”.

Dzisiaj bojący się nieudacznik życiowy, patrzy na innego człowieka
jak hiena, która robi krzywdę drugiemu, a jednocześnie potrzebuje
broni dla siebie. Dlatego propaguje prawo do noszenia w Polsce
broni przez obywateli. Na wprowadzenie takiego prawa, patrzy jak
winowajca z pozycji winowajcy. ,,Zamachowy” minister, nauczył się
mącić w głowach ludziom, a zwłaszcza tym co Amerykę w Polsce znają
z kinematografii gatunku westernu.

No chyba, że broń ta jest konieczna .Być może dobrze byłoby, aby
każdy kibic piłkrski, nosił tą broń na stadion. W ten oto sposób,
możnaby się obronić przed innym kibicem, a gbyby jej nie posiadał,
przy wejściu na stadion, służby porządkowe powinny w tą broń
każdego wyposażyć, bo jak widać z przekazów telewizyjnch na
polskich stadionach jest zbyt spokojnie.
No cóż „hulaj dusza piekło gore”.
Napisał Andrzej T. Jarmakowski
czwartek, 04 październik 2007 www.radiopomost.com/index.php?option=com_content&task=view&id=1939&Itemid=42
Z rozczarowaniem dowiedzieliśmy się, że Andrzej Czuma ponownie znalazł się na warszawskich listach wyborczych Platformy Obywatelskiej. Ktoś może pomyśleć, że kampania wyborcza nie stanowi najlepszego czasu do wnoszenia takich spraw do sądu. Być może dla dobra ogólnego warto w kieszeń schować swoje „ja” i uszy położyć po sobie. Nie przeczę, być może tak jest. Nieco inaczej patrzymy jednak na sprawę, gdy mamy do czynienia z przypadkiem polityka, który przez kilkadziesiąt lat bez przerwy rzuca na ludzi ciężkie oskarżenia i nie ponosi za to żadnej odpowiedzialności.
Foto: www.sejm.gov.pl
Ponieważ proceder ten trwa nadal, wyrządzając krzywdę, niszcząc dobre imię wielu ludzi, postawieni niejako przez oszczercę pod ścianą nie mamy innego wyjścia jak rozpocząć w Warszawie proces karny i cywilny przeciwko posłowi Andrzejowi Czumie. Mamy nadzieję, że Andrzej Czuma będzie miał przynajmniej tyle odwagi, aby podjąć wyzwanie nie chowając się za immunitetem poselskim. Ze swojej strony podejmiemy wszystkie działania, aby immunitet poselski panu Czumie został uchylony.

Historia działalności Andrzeja Czumy w Chicago jest długa. Oskarżeniami rzucanymi przez Czumę zajmowały się sądy w Chicago oraz rozmaite instytucje w Polsce. W tym krótkim uzasadnieniu nie sposób omówić wszystkich przypadków. W praktyce bowiem każdy kto zetknął się z posłem PO był pomawiany o współpracę z komunistycznymi służbami specjalnymi, o złodziejstwo czy inne pospolite przestępstwa kryminalne.

Z oskarżeniami Czumy po raz pierwszy zetknęliśmy się w drugiej połowie lat osiemdziesiątych działając w Ruchu Społeczno-Politycznym POMOST. Krótko po przyjeździe do Chicago Czuma rozpoczął rozbijacką działalność oskarżając kierujących POMOSTEM: Krzysztofa Raca, Mariana Sromka, Romana Koperskiego, Janusza Subczyńskiego i prof. Jana Kryńskiego oraz wiele innych osób o dokonywanie nadużyć finansowych i oczywiście współpracę z komunistycznymi służbami specjalnymi. Nie miejsce tutaj na opisywanie całego konfliktu, który zakończył się w sądzie.

15 kwietnia 1988 roku ogłoszono wyniki wyborów w Pomoście przeprowadzonych pod sądowym nadzorem, zaś sędzia powiatu Cook H. Siegan ogłosił swoją decyzję. Była ona jednoznaczna. W związku z przytłaczającym zwycięstwem Krzysztofa Raca, Janusza Subczyńskiego i w ogóle całego zarządu sędzia zakazał uzywania nazwy POMOSTU, wypowiadania się w jego imieniu grupie Joanny Budzińskiej i Andrzeja Czumy. Przekładając to na bardziej zrozumiały język - Czuma wraz ze swoimi pomagierami został przez sąd z POMOSTU wyrzucony. Mimo to nawet w trwającej obecnie kampanii wyborczej w wypowiedzi dla lokalnej telewizji w Gdańsku Czuma przedstawiał się jako były prezes tej organizacji, przypisując sobie zasługi ludzi, których pomawiał. Trzeba jednak pamietać, iż żaden wyrok sądowy nie jest w stanie zmyć brudu z rzuconych oskarżeń. Przez wiele lat w Chicago w formie plotek powtarzano niestworzone wręcz historie mimo, iż już decyzją zarządu POMOSTU z 27 stycznia 1987 roku niezależna amerykańska firma księgowa zbadała finanse organizacji nie znajdując żadnych nieprawidłowości. Fakty nie pasowały, tym gorzej dla faktów.

Ktoś mógłby przypuszczać, iż cała ta sprawa czegoś nauczy Pana Czumę. Nic z tych rzeczy. Kolejne lata stanowily pasmo pomówień wobec innych osób. Aby nie zanudzać ograniczę się tylko do jednego przykładu, cytując list wysłany przez przedsiebiorcę budowlanego z Chicago Pana Krzysztofa Kocha 31 sierpnia 1999 roku. Czytamy w nim między innymi:

„Przebywam w Chicago od 1978 r. z rocznym pobytem w kraju w okresie powstawania „Solidarności” 1980-1981.(...)
Nigdy w przeszłości nie byłem członkiem partii komunistycznej ani też agentem bezpieki, ani służb specjalnych.
W latach osiemdziesiątych w Chicago pracowało u mnie wielu działaczy Solidarności i opozycji demokratycznej w Polsce między innymi Pan Andrzej Czuma oraz Pan Bogdan Bujak, brat Zbyszka Bujaka obecnego posła.
Po kilku tygodniach pracy w mojej firmie Pan Bogdan Bujak znikł i nigdy nie pokazał się w Chicago. Znikł na polecenie Pana Andrzeja Czumy, który stwierdził, że Pan Bogdan Bujak pracuje u agenta bezpieki.
Na szczęście znalazłem pana Bogdana Bujaka w Nowym Jorku w nowej pracy i po rozmowie telefonicznej wysłałem jego honorarium za wykonaną pracę.
W związku z powyższym, przez Was panowie posłowie zwracam się do Rzecznika Interesu Publicznego Pana Bogusława Nizińskiego o rozpatrzenie, czy istnieją jakiekolwiek poszlaki wskazujące na mnie, według stwierdzenia Andrzeja Czumy, jako agenta bezpieki”.

Długo przyszło poszkodowanemu czekać na powstanie Instytutu Pamięci Narodowej, aby w końcu uzyskać jednoznaczy dowód, że mieliśmy do czynienia z kolejnym pomówieniem.

Czuma kontynuował swoją działalność. Już jako poseł RP o współpracę z bezpieką pomówił niżej podpisanego. W wywiadach udzielonych w Chicago „Dziennikowi Związkowemu” oraz portalowi internetowemu Expatpol.com nie miał odwagi użyć pełnego nazwiska, operując eufemiczna formą „Andrzej J”. Co innego jednak podpuścić kogoś innego. Andrzej Czuma był głównym informatorem autora paszkwilu „Historia polonijnego agenta” w piśmie „Express” Andrzeja Wąsewicza. Na stronie internetowej rodziny Czumów, Jarmakowski figuruje zaznaczony czerwonym kolorem jako agent SB, co wynika ponoć z dokumentów IPN i innych źródeł jak zaznaczono na stronie. Dzieje się tak, mimo, iż Czuma doskonale wie, że wyżej wymieniony dawno temu uzyskał status pokrzywdzonego z IPN wraz ze swoimi dokumentami dotyczącymi między innymi działalności Czumy w ROBCiO. Kolejne pomówienie. I pomyśleć, że mówimy o stronie internetowej, także Benedykta Czumy, którego PO lansowała jako kandydata do Kolegium IPN, człowieka ponoć uczciwego i nieskazitelnego. Znakomitą alternatywę wobec rzucających nieprawdziwe oskarżenia kandydatów innych partii. Trudno o wiekszą hipokryzję. Wzorem Francuzów przyjdzie głosować w białych rękawiczkach.

Dokumentacja oszczerczej działalności posła PO jest rzecz jasna znacznie obszerniejsza. Myśle jednak, że tylko tych kilka przykładów wystarczy, aby pokazać, iż wytoczenie procesu stanowi jedyna rzecz jaką mogą uczynić poszkodowani.

Nie chodzi tutaj, aby dołożyć takiej, czy innej partii. Chodzi wyłącznie o poszukiwanie sprawiedliwości.
Progress For Poland - News
W imieniu poszkodowanych
Andrzej T. Jarmakowski
Ostatnia aktualizacja ( czwartek, 04 październik 2007 ) "
[/cytat]