Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Chłopcy radarowcy

(216)
Cierpliwie łowią ukryci w krzakach, za przystankami lub w cieniu billboardów. A potem – mandaciki, punkciki, połajanki. Wciąż według zasady: na każdego kierowcę znajdzie się paragraf.
  • 2009-02-17 23:09 | Redakcja

    ZAPRASZAMY DO DYSKUSJI!

    Jakie są Państwa doświadczenia z niewłaściwie ustawionymi znakami drogowymi lub innymi drogowymi idiotyzmami?

    W jaki sposób odpowiednie służby czy instytucje powinny pomóc kierowcom w poruszaniu się po polskich drogach? A może zmorą szos są sami kierowcy - ci, którzy łamią przepisy?

    Zapraszamy do dyskusji!

    Pozdrawiamy,
    redakcja Polityki.pl
  • 2009-02-17 23:54 | msn

    Słabiutki artykuł, pisany wyraźnie pod tezę. Po przeczytaniu odniosłem wrażenie, że Autor uważa, że dostał niesłusznie mandat ;).

    Czy naprawdę Autor uważa, że jazda bez pasów to małe wykroczenie za które nie nazleży karać? Moim zdaniem należy jak najbardziej wlepiać mandaty za to wykroczenie, gdyż później w razie wypadku podatnik musi zapłacić za pobyt nie przypiętego pasami podróżnego na oddziale intensywnej terapii, o tragediach rodzinnych nie wspominając. Byłbym nawet za tym aby każdy złapany bez pasów powininien dodatkowo zapłacić za dołączany do blankietu mandatu albumik ze zmasakrowanymi twarzami sobie podobnych, którym szczęście nie dopisało.
    Niedawno słyszałem o makabrycznym wypadku pod Krosnem z udziałem policjanta, który jeździł bez pasów najwyraźniej licząc na wyrozumiałość kolegów po fachu. W trakcie wypadku jego żona wypadła przez szybę wprost pod koła samochodu jadącego z naprzeciwka, sam policjant przeżył w stanie ciężkim.
  • 2009-02-18 00:16 | Tolek

    Wolniej, wcale nie znaczy bezpieczniej: znużenie i zniecierpliwienie są powodem reakcji takich jak ryzykowne wyprzedzanie nieobecne kiedy poruszamy się szybko i płynnie.
    Pół roku temu jechałem drogą z Krakowa do Olkusza. Droga po remoncie z szerokim pasem środkowym wyłączonym z ruchu z nieustannymi wysepkami i zakazami. Na początku kolumny samochodów jechał stary autobus który na szczycie wzniesień osiągał do 20km/h. O normalnym bezpiecznym wyprzedzeniu nie ma mowy. TIR jadący jako drugi w kolejce, postanowił wyprzedzić mimo wysepek. Zrobił to omijając wysepki z lewej strony. O ile lepiej by było, gdyby zamiast zwężać drogę, pozostawiono możliwość wyprzedzania. Kto ponosi odpowiedzialność za taką organizację ruchu? Podobnie wygląda droga między Sochaczewem a Łowiczem. Nowa nawierzchnia i same wysepki. Wyprzedzanie takie same jak opisane wyżej. Przykłady można mnożyć. Absurd goni absurd. Oddzielny temat to organizacja ruchu w Warszawie. Niedawno miałem "przeprawę" z policją na rondzie Wilsona na Żoliborzu. Zjeżdżam z ronda w stronę Krasińskiego w kierunku Wisłostrady. Jest nowo wymalowany jeden pas dla skręcających w prawo z sygnalizacją świetlną bez zielonej strzałki. Za skrzyżowaniem widać 3 pasy ruchu. Pomyślałem (błędnie) że skręcę z pasa środkowego i zmieniłem pas ruchu. To był błąd nowa organizacja ruchu przewiduje że samochody będą skręcały w prawo tylko z jednego pasa. Oczywiście patrol policyjny składający się z 2 funkcjonariuszy "łapie" okazję. Warto zaznaczyć że jest około 8:00 rano i drogi w kierunku do Centrum są zakorkowane. Panowie policjanci stali trochę z boku tak aby korki nie psuły dobrego samopoczucia.
    Żeby odpocząć od głupoty, wystarczy przekroczyć granicę i pojechać do naszych sąsiadów. Tam nikt nie wpadł na pomysł skrzyżowań na trasach przelotowych z sygnalizacją świetlną tak jak została przerobiona trasa z Warszawy do Cieszyna przez Katowice. Organizacja ruchu w Polsce jest skierowana przeciwko kierowcom i ku uciesze policji drogowej. Bardziej restrykcyjne przepisy łatwiej złamać a policja to wykorzystuje (tak przy okazji: nie zauważyłem aby podatność na załatwianie sprawy bez mandatu spadła).
  • 2009-02-18 01:21 | rurku

    Slyszalem historie kierowcy nowej Scanii, ktory po pierwszym przegladzie w autoryzowanym punkcie wyjechal na droge i dupneli go zieloni znajdujac kilometr i dwa hektary przewinien i nalozyli horendalna(w stosunku do zwyklych mandayow) sume, czlowiek albo raczej jego pryncypal wniosl s[prawe do sadu i dzis juz nie pracuje, bo nie musi
  • 2009-02-18 01:22 | Policjant_19_letnim_stażem

    Prada leży po środku. Nadgorliwych policjantów winno się tępić na równi z piratami drogowymi. We wszystkim wskazany jest umiar i zdrowy rozsądek.
  • 2009-02-18 04:51 | pak

    Re: Chłopcy radarowcy

    pisze się "zniknęli" a nie "znikli"
  • 2009-02-18 06:17 | Praktyk

    Re: Chłopcy radarowcy

    W artykule byl poruszany temat ,zachowania odleglosci miedzy " CIEZAROWYMI ", jest to nagminne a zwlaszcza przez kierowcow ze wschodu. Cale "STADA" tych ciezarowek na naszych drogach jednopasmowych jest zmora a niemal w 98% nieprzestrzegajacych szybkosci . Nastepna zmora to WYPRZEDZANIE TIROW , Gdzie na autostradach takie zeczy sie odbywaja ?,nagminne jest zajezdzanie przed " nosem" , mimo ze inny mniejsze auto jest na lewym pasie .Smieja sie przez radio jaki numer zrobil [mam SB bez anteny. A gdzie POLICJA niema nawet na odleglosci 100-200 km.Niech autor zweryfikuje ile namierzonych przez wideoradary jest Tirow . Poruszony byl temat oznakowania drog , potwierdzam ze jest to chorror , a szczegolnie na nieczynnych TOROWISKACH np. przed Wieliszewem jadac od strony Nowego Dworu,stoi znak STOP a torowisko ZARDZEWIALE OD 20 LAT ,teren plaski jak stol bez zabudowan,czysty na przestrzeni minimum 500m STOP stoi i Policjanci stoja w zasadzce lupiac mandaty.Czy to jest rozssadne ? a kirowca widzac takie "martwe" przejazdy lekcewazy czynne i stad sa tragedie.Ukaranie Policjanta z AUTOWIDEORADARA jest napewno zemsta jego przelozonego tepego Gliny jak PRZECINAK w narzedziowni,tylko pytanie , jaki poziom ma ten Sedzia ktory kaze gline za jego prace,ale temat Sadow i ich wyrokow jest szeroki jak ocean Atlantycki , dotyczy tez spornych sytuacji CYWILNYCH kierowcow . W POLSCE JEST PROWADZONA POLITYKA REPRESYJNA TYLKO MA NA WZGLEDZIE WPLYWY GOTOWKI DO BUDZETU PANSTWA . Jak za czasow PRL .Teraz Gliny z drogowki beda chodzili na pieszo w jednej rece "SUSZARKA" w drugiej akumulator i na zasadzki bezmyslnie zaplanowane,Poto jest Policja nie ???.
  • 2009-02-18 08:10 | waz

    I dlatego że gdzieś koło Olsztyna jest ograniczenie do 60km/h bez uzasadnienia to jakieś matoły w Gdańsku jadą 80km/h tam gdzie jest ograniczenie do 40km/h i zakaz wyprzedzania ze względu na przejście dla pieszych. Ja powiem tak: karać drogowych bandytów ogniem i żelazem, niech się nauczą, potem luzować ograniczenia. A w mieście fotoradar przy każdym przejściu dla pieszych!
  • 2009-02-18 10:19 | Sir Jarek

    A może juz najwyższy czas zamiast drogich panów policjantów zacząć ustawiać radary? Nie spotkano jeszcze radaru biorącego łapówkę. Radar działa prewencyjnie, a wydaje mi się, że o to chodzi. Natomiast po krzakach to niech chowają sie ci co muszą na siusiu. I bezwzględnie rozpocząć przegląd zasadności ustawionych znaków - to co się dzieje obecnie woła o pomstę!!!!
  • 2009-02-18 12:26 | rysio

    Re: Chłopcy radarowcy

    Zgadzam się ! Na naszych drogach widać pełno idiotyzmów,wystarczy się przejechać przez Rudę Śląską(skrzyżowanie Kokota,Czarnoleśna,1Maja)zawężanie drogi przez wysepki i inne "udogodnienia" takie jak w jednym krzaku siedzi policja z radarem a w drugim straż miejska też z radarem,tyle że pożyczonym.Zawężenie ulicy Kokota przy kop.Bielszowice przez parkowanie sam.osobowych a parking kopalniany jest w połowie pusty.Takich idiotyzmów jest w Polsce mnóstwo i nie widać lekarstwa na to.Ja kilkakrotnie interweniowałem w takich sprawach w prezydium i w straży miejskiej,ale to jak grochem o ścianę,przecież trzeba dać odczuć kto tu rządzi.
  • 2009-02-18 12:41 | trombel

    Re: Chłopcy radarowcy

    Cóż za kuriozalny tekst! Niezależnie od kiepskiego oznakowania, zastanawiających ograniczeń prędkosci, marnych dróg, a czasem i złej woli policjantów, najbardziej przykrym aspektem podróżowania po Polsce są inni kierowcy - bezczelni, bezmyślni, chamscy, ziejący niechęcią lub wręcz nienawiścią do innych uzytkowników dróg. Czasem i my sami.
    Dla przykładu - na dużo bardziej zatłoczonych, nieporównanie słabszej jakości i słabiej oznakowanych ulicach i szosach Damaszku, Bejrutu czy innych miast Bliskiego Wschodu jakoś nie widać podobnej agresji. Ty przepuścisz kogoś, ktoś przepuści ciebie. Nawet niepotrzebny kierunkowskaz.
    W wielu miastach USA prędkość została ograniczona do 25 mil na godzinę, czyli jakichś 40 kilometrów na godzinę i co - i Amerykanie jeżdżą te 40 na godzinę. A dlaczego - bo sie boją policji.
    Kierowanie ostrza krytyki na polskich policjantów wydaje się w tym kontekście dość absurdalne. Proszę wybaczyć złośliwość, ale tekst wygląda tak, jakby został zainspirowany jakimś mandatem wlepionym autorowi. A moze za rzadko bywa za granicą?
    Kurcze - szkoda miejsca na takie teksty.
  • 2009-02-18 13:42 | podatnik

    Taktyka zwalania wszystkiego na nas, kierowców, jest znana i stosowana od lat w miejsce jakichkolwiek działań poprawiających realnie bezpieczeństwo. Widać też, że zmasowana propaganda przeciwko kierowcom ma wpływ na nas samych: coraz częściej widzimy jedną radę na wszystko: karać tych "wariatów" tak, żeby bokiem im wyszło. Cały nasz kraj, mnóstwo przepisów (nie drogowych) powstało zgodnie z tą myślą przewodnią - "oni" są nieuczciwi i źli, dlatego główną rolą przepisów jest uniemożliwić im działanie a resztę ukarać surowo. Efektem nieprzyjazne państwo pełne wrogich sobie nawzajem ludzi.
  • 2009-02-18 13:46 | lu7kasz

    W stolicy Kataru znowu kierowcy jeżdżą na granicy szaleństwa - czy to powód aby u nas tak jeździć ?
    Świat jest tak wielki, że na wszystko znajdziemy przykłady.

    Tekst natomiast trafia w sedno sprawy. Policjanci często są jak roboty. Jest paragraf - jest kara. Nieważne, że często bezsensowna.
    Przypomina się tu słynna scena z Misia.

    Problem jednak zahacza o pieniądze. Skoro jednym z powodów, aby inwestować w fotoradary i policyjne "cywilne" samochody z radarami jest fakt, że z mandatów jest spora kasa to jak tu oczekiwać wyrozumiałości ze strony policjantów, którzy rozliczani są mandatów?
  • 2009-02-18 13:48 | podatnik

    Radar nie wpływa prewencyjnie, bo jest zamaskowany. Radar wpływa jedynie "fiskalnie". Jeśli naprawdę (co rzadkie) drogą porusza się "wariat" z olbrzymią prędkością i z powodu tej prędkości spowoduje wypadek, to ani jemu ani ofiarom w niczym nie pomoże fotka z fotoradaru, która przyjdzie na jego adres po miesiącu. Za to ciekawym ile kolizji spowodowała sytuacja, gdzie zaszczuty kierowca nie zauważył przeszkody, bo wgapiał się w szybkościomierz, pilnując po aptekarsku prędkości - jednego parametru ruchu drogowego, z którym się walczy. Można robić największe głupoty na drodze, byleby nie "przekraczać", bo policja drogowa na nic poza radarami nie ma już od lat czasu ani ochoty.
  • 2009-02-18 14:05 | allensteiner

    Re: Chłopcy radarowcy

    Pan Pytlakowski wspomniał trasę Olsztyn-Szczytno, gdzie na poszerzonych odcinkach postawiono 60 km/h. Kuriozalnym przypadkiem jest wykonana ostatnio gruntowna przebudowa szosy Olsztyn-Barczewo. Za ciężkie pieniądze wyprostowano pewne odcinki i nabudowano wiaduktów. Efekt - zmniejszyła się przejezdność tej trasy, bo przy okazji porobiono 200-metrowe i dłuższe wysepki rozdzielające pasy jezdni, wymalowano co nie miara ciągłych linii, ustawiono ograniczenia szybkości, fotoradary, zrobiono światła regulujące ruch w sposób dyskusyjny.

    Oznakowanie wysepek na przejściach dla pieszych w szczerym polu jest kiepskie, o czym przekonałem się niedawno w czasie śnieżycy - szczęśliwie przy małym ruchu. W rejonie Mławy i Płońska w uzupełnieniu wysepek na środku jezdni poustawiano ledwie widoczne rządki słupków wysokości ok. 70 cm. Może plastykowe, ale wolałbym nie sprawdzać przy dozwolonych 90 km/h. Czy w razie czego ryzykować kolizję ze słupkami? Czy uciekać do rowu?

    Znaki "stop" - niestety - przestałem szanować i nie jestem odosobniony. Przy wyjeździe z Ostrowi Mazowieckiej - za szpitalem - znak stop już dwa razy kradziono i z uporem jest ponownie ustawiany, mimo, że tory dawno zardzewiały. Na przejeździe między Ostrowią a Ostrołęką od dawna nikt się nie zatrzymuje. Na trasach, gdzie jeździ dziennie dwa czy trzy pociągi ale za to wiele tysięcy samochodów - np. Biskupiec-Mrągowo - kolej powinna się zatroszczyć, żeby pociągi nie stanowiły zagrożenia. Stop dla samochodów był słuszny, gdy jeździło ich wielokrotnie mniej niż pociągów.
  • 2009-02-18 14:31 | geezy

    Re: Chłopcy radarowcy

    co to znaczy, że >>nikt nie będzie jechał zgodnie z przepisami
  • 2009-02-18 14:41 | Artur

    w powiecie prudnickim - wjazd od strony Krapkowic tez czaja sie komandosi - wjazd do miasta z górki - miasto położone w rynnie i nagle wyskakuje sierżant sztabowy - 300 zł i 8 pkt...Czy nie ma przypadkiem zarządzenie ministra spraw wew. i administracji mowiacego o jawnosci patroli???
  • 2009-02-18 15:20 | janek1734

    Re: Chłopcy radarowcy

    Jadę z Limanowej w kierunku Mszany Dolnej,za Limanową miejscowoć Zamieście ograniczenia do 50 km/godz. tyle jadę,konczą się zabudowania !Po obu stronach szosy pola i krzaki,wjeżdżam w dolinkę przede mną wzniesienie,przyspieszam do 80 km/godz.Z zarośli wybiega policjant ,zatrzymuję się :przkroczenie szybkości mandat 200 zł - tanio bo jestem emerytem.Na postawioną uwagę ,że to jest miejsce niezabudowane otrzymuję odpowiedż:"na szczycie wzniesienia jest znak znoszący to ograniczenie!!! TO SĄ WŁASNIE TE ABSURDALNE PUŁAPKI!!
  • 2009-02-18 15:29 | wiwa

    Re: Chłopcy radarowcy

    Tak się składa, że mieszkam w Berlinie a pracuję w Poznaniu. Co weekend mam wątpliwą przyjemność pokonywać tą trasę. Zadziwiające, jak zmienia się zachowanie kierowców po przejechaniu granicy. W Polsce - kozaki i gieroje, w Niemczach potulne baranki. Widać, że mandat w euro, nawet nie taki wysoki i bez punktów więcej boli, niż w Polsce z punktami. Kontrole radarowe też są pewnym ewenementem. Ponieważ mam blachy niemieckie, nie mogę wziąć kredytowca. Ma to swój plus, że płacąc gotówką często bez wypisania mandatu, mam spore ulgi (Bargeld lacht - gotóweczka się śmieje). Przez ostatnie 4 lata nie zapłaciłem jednak wcale mandatów, bo doskonale wiem, gdzie są stacjonarne fotoradary i gdzie mogą stać panowie z suszarkami. Nie jestem za bezwzględnym karaniem kierowców, ale za lepszą organizacją i oznakowaniem dróg. W wybudowanie nowych już przestałem wierzyć.
  • 2009-02-18 15:51 | wiwa

    Przepisy ruchu drogowego mówią wyraźnie, jakie są dopuszczalne prędkości. Znaki ograniczenia prędkości też o tym informują. Obowiązkiem kierowcy jest stosowanie się do tych znaków. Inna sprawa, że kretyńsko oznakowane drogi nie są u nas wyjątkiem, lecz regułą. Niestety poszanowanie prawa nie jest silną stroną naszych obywateli.
  • 2009-02-18 15:57 | Tombski

    [cytat]
    przed Wieliszewem jadac od strony Nowego Dworu,stoi znak STOP a torowisko ZARDZEWIALE OD 20 LAT ,teren
    plaski jak stol bez zabudowan,czysty na przestrzeni minimum 500m STOP stoi
    [/cytat]
    Znam ten przejazd i wydaje mi się, że znak STOP jest tam postawiony po to, żeby nikt nie stracił zawieszenia, bo tory są niewidoczne. Ale zgadzam się, że to trochę bez sensu, żeby wogóle takie nieczynne tory były w takich miejscach. Pozdrawiam
  • 2009-02-18 20:10 | podatnik

    Napotykamy tu na dwie strony: poszanowanie prawa,które stosowane jest tak głupio, jak przepisy ograniczające prędkość, nie tylko wpływa destrukcyjnie na poczucie praworządności u obywateli, ale także niszczy system prawny państwa jako całości. Po drugie kiedy stanie przed sądem ten ciężki kretyn, który pozwolił chłopstwu budować chałupska rządkiem wzdłuż drogi. W ten sposób droga biegnie przez teren "zabudowany", chłopi narzekają na bezpieczeństwo swoje i dzieci, władza stawia znaki i radary a przejechać ten kraj samochodem to gehenna. A wszystko to za sprawą BEZMYŚLNOŚCI!!!
  • 2009-02-18 20:13 | jar

    Re: Chłopcy radarowcy

    Cieszę sie, że w takim czasopiśmie jak Polityka, ukazał się tekst idący nieco "pod prąd" poprawnosci politycznej w sferze motoryzacji. W zasadzie bowiem nośne medialnie jest tylko ograniczanie predkosci i kontrola (w tyym fotoradary). Istotą bezpieczeństwa jest zaś racjonalność działań władzy publicznej w dziedzinie organizacji ruchu. Ta dopiero racjonalność poparta prawidłową egzekucją zasad ruchu - może przynieść efekty w postaci rzeczywistego zwiększenia bezpieczeństwa na drogach. Ale to wymaga czegoś wiecej niż bieżących działań - to musiała by być wieloletnia dobra strategia. Nie wierzę, że to u nas mozliwe. Pozostaną więc przepisy których nikk nie przestrzega i wybiórcze karanie pechowców, które w zakresie bezpieczeństwa niczego nie daje. U nas po prostu tworzy sie prawo bez refleksji na temat praktyki jego stosowania.
    Sądzę, że ciekawy by był eksperyment z badań nad przestrzeganiem zasad ruch przez autorów różnych przepisów i decydentów zajmujacych sie organizacją ruchu. Pewien jestem że nie respektują własnych decyzji. Bo przecież widać np. na przelotowych trasach, ale w terenie formalnie zabudowanym, że jadący 70 km - jest w zasadzie najwolniejszym uczestnikiem ruchu (a wszyscy zwalniają tylko tuż przy radarze).
    Tak własnie kształcimy lekceważący stosunek do przepisów - i rozciaga sie to także poza obszar ruchu drogowego.
    Może temat wart głębszych przemyśleń i "pociągniecia" w mediach. Przykład samochodu Marszałka Sejmu dobrze chyba ilustruje ten problem.
    Dziękuje więc autorowi i samej Polityce za temat i jego ujęcie.
  • 2009-02-18 20:16 | podatnik

    Obserwacja dobra tylko wnioski nieprawdziwe. Polski kierowca jest taki sam, jak każdy inny i tam, gdzie NIE MUSI, tam jedzie spokojnie. W Polsce spokojnie podróżować się nie da, bo drogi wąskie i głupio zbudowane, sznureczek chłopskich chat ciągnie się kilometrami. Tu czterdziestka i "agatka". Spróbujcie kiedyś pojechać NAPRAWDĘ 40 km/h w takim miejscu (wiem, nikt prócz rowerów i traktorów tak się nie porusza). Makabra! I do tego gęsto nadziewana ruskimi TIRami. Odcinek od końca cywilizacji do Warszawy godzien jest osobnego opisu. Ktoś, kto przebudował tę drogę z tymi wszystkimi wysepkami i przejściami dla pieszych, jest najzłośliwszym i najbardziej bezmyślnym skurczybykiem. Wiem, że w przyszłości ma być to lokalna dróżka sadowników spod Łowicza, ale TERAZ jest to główny tranzyt przez ten zapyziały kraik!!! Czy ktokolwiek tu myśli czy wszyscy już zastąpili rozum wiarą?
  • 2009-02-18 21:06 | postronny

    stare podejsci e komunistyczne MO. Zabawy, by pokazac kto jest Wladza. W USA z milionami samochodow i kazdym glupim za kierownica policjantom nie wolno sie chowac, nie ma ukrytych kamer, policjant nie wydaje wyrokow nie mowiac, ze gotowki nawet nie powacha. Przed swietami oglasza sie w gazetach gdzie beda "zasadzki radarowe czy tez zatrzymywanie i sprawdzenie trzezwosci. Zasadniczo nie wolno im zatrzymac nikogo kto nie popelnil przekroczenia. Policja jest dobrze placona i 100 rebuchy nie wywira zadnego wrazenia w porownaniu ze strata pracy. Przed wojna mowiono: panstwo chcace prossperowac musi placic dobrze policji, nauczycielom i klerowi. Jest duzo miejsc na swiecie gdzie mozna sie czegos nauczyc. Czeba tylko chciec i posiadac tylko kawalek inteligencji.
  • 2009-02-18 21:12 | dnc

    Re: Chłopcy radarowcy

    Sytuacja na polskich drogach odzwierciedla cały system działania państwa. Generalna zasada państwa demokratycznego to wzajemne zaufanie pomiędzy obywateleme i państwem. Jesli państwo ustawiło znak ograniczenia prędkości do 60km/h oznacza to, że ten znak jest uzasadniony i obywatel wie, że musi tyle jechać by bezpiecznie pokonac ten odcinek drogi. Obywatel ufa państwu a państwo stawiając tam znak ufa obywatelowi, ze pojedzie tyle ile mu państwo nakazało. Zasada drogowego zaufania rozszerza sie do innych sfer życia obywateli.
    Niestety w Polsce państwo nie dba o bezpieczeństwo swoich obywateli. Sa bowiem trzy elelemnty bezpieczeństwa: bezp. czynne, a więc to jakie auto kupimy. Czy będzie mieć poduszki powietrzne, pasy z napinaczami, strefy kontrolowanego zgniotu itd, itd. Ten element zależy od nas. 2 elementem jest bezpieczeństwo bierne. Tutaj wykazuje się adminstrator drogi. Czy dobrze oznakował dany odcinek, czy jezdnia ma dobro i równą nawierzchnię, czy skrzyżowania sa bezpieczne, czy między dwoma jezniami na drodze dwujezdniowej są barierki, itd, itd. I 3 elementem jest bezpieczeństwo pozorne: fotoradary, kontrole drogowe, ITD, straż miejska, nieoznakowane patrole, itd, itd.
    O ile 2 piersze elementy są ważnym czynnikiem pozwalającym na znaczące podniesienie bezpieczeństwa kierowców o tyle element 3 ma znikome lub niewielkie znaczenie, czego dobitnym przykładem są polskie drogi. Nastawiano tyle tych urządzeń, że na wielu odcinkach średnia prędkośc spadła o 30-40km/h. Jednak nie zwiększyło to poziomu bezpieczeństwa. Ilośc wypadków, jak zauważyłautor, nie spadła tak znacząco jak sądzili urzędnicy kupujący te cuda techniki XXI wieku. To jest klasyczny przerost formy nad treścia. Miało być jak nigdy, a wyszło jak zwykle. W tym wypadku problemem jest brak wyciągniętych wniosków ze swoich urzędniczych działań. Urzędnicy nie ponoszą bowiem odpowiedzialności za niewłaściwą ocenę sytuacji oraz za nieadekwatne środki jakie wykorzystano, w celu zmniejszenia niekorzystnych zachowań *w tym wypadku zakupiono sprzęt, który nie spełnił pokładanych w nim oczekiwań). Jednak nie o to chodziło w tych zakupach. Urzędnicy wiedza, że ilości wypadków nie zmniejszą, a poziom bezpieczeństwa nie zalezy od nich, jednak można na tym sporo zarobić. Bowiem wpływy do budżetu z mandatów drogowych sa naprawdę spore i nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie zabijał kury znoszacej złote jaja. Państwu nie zalezy na budowie bezpiecznych dróg, gdyz utraciliby przez to sporo pieniędzy. To jest mechanimz, który był przez lata tolerowany i jako generalna choroba naszego państwa jest nie do zatrzymania. Zwłaszcza w dobie kryzysu finansowego, nikt nie będzie uszczuplac swoich budżetów. Dlatego też spodziewam się w najbliższym czasie zaostrzenia działań policji, strazy miejskiej. Słyszałem, że nawet starż leśna, ITD czy służba celna otrzymają możliwość kontroli fotoradarami i wlepiania mandatów. I tu pojawia się to o czym wspminałem na poczatku. Państwo nie ufa nam i chce nas za wszelką cenę kontrolowac i karać, a my nie ufami jemu i chcemy go olać. W zasadzie od 1945 roku nic się nie zmieniło. I nie zmieni. Dopóki POlska nie będzie krajem demokratycznych. Ale na to się nie zanosi. NIESTETY!!!
  • 2009-02-18 21:26 | jerry1

    "W wielu miastach USA prędkość została ograniczona do 25 mil na godzinę"?

    To jest taka typowa cwierc-prawda! Ograniczenia predkosci do 25 mil na
    godzine zazwyczaj spotyka sie na waskich uliczkach w osiedlach domkow
    jednorodzinych, czy tez obok szkoly. Na innych drogach (podkreslam, ze chodzi o drogi miejskie, a nie autostrady) dopuszcza sie 35, 45, 50, czasem nawet 55 mil/godzine.
  • 2009-02-18 21:26 | herbapol

    Re: Chłopcy radarowcy

    Wiele prawdy napisano tutaj o polskich drogach i panujących na nich zwyczajach.Prawdą jest,że drogi w znacznej mierze są kiepskie,że oznakowanie jest nadmierne i chaotyczne,prawdą jest również,że zasadzki policji drogowej są złośliwe i nastawione na zyski.Ale prawdą jest również i to,że ogromna cząść polskich kierowców zachowuje się na drodze skandalicznie.Przykładem takiego zachowania są właśnie wpisy na tym forum,z których jasno widać problem,polegający na tym,że każdy (lub prawie każdy) użytkownik drogi czuje się upoważnoiony do likwidacji znaków drogowych,wysepek,świateł,linii ciągłych i td.I tak jak piszą tak też jadą!To jest problem Nr 1.Każdy znak wprowadzający jakieś ograniczenie dla przeciętnego polskiego kierowcy,postawił jakiś debil.
    Ze znakami drogowymi jest tak,że z czasem ich zagęszczenie przy drogach przybiera rozmiary monstrualne i dlatego konieczne jest,by fachowcy dokonywali od czasu do czasu przeglądu tego "lasu" i usuwali co zbędne.Nie od rzeczy jest pytanie o zdanie także kierowców.Ale kierowca,jak długo ten "las" znaków stoi,ma się do nich stosować,pod groźbą nałożenia mandatu.A wszelkiego rodzaju filozofowanie na ten temat i próby interpretacji wszystkiego wg.własnego widzimisię,są niedpuszczalne.
    Swoją drogą,tych chłopców radarowców w Polsce jest wyjątkowo dużo,
  • 2009-02-18 21:30 | allensteiner

    Panie moderatorze (czy pani moderator?), przepraszam, podałem zły mail, końcówka powinna być eu, a nie pl.
  • 2009-02-18 22:50 | darek

    Re: Chłopcy radarowcy

    Artykuł przeczytałem z pewnym "zażenoeaniem i smutkiem". Jestem nauczycielem... Wiem, nie jest to dobra rekomendacja do dyskusji na tym forum. Jeżdżę starym Golfem III i nie potrafię zrozumieć mozliwosci i umiejetności młodych, wspaniałych kierowców w ich wspaniałych maszynach.
    Przeraża mnie jadnak, że tak szacowny tygodnik właczył się w akcję relatywizacji prawa. Autor artykułu, podobnie jak wiekszość użytkowników naszych dróg, nie potrafił oddzielić bezprawia (zwykłego chamstwa) od głupoty stanowienia prawa . Postawienie tezy, że prawo jest źle stanowione, więc usprawiedliwionym jest jego łamanie bezpośrednio prowadzi do państwa bezprawia. Ja osobiście również mogę przytoczyć wiele przkładów bezmyślności urzędniczej (np. droga nr 32 Poznań - Zielona Góra po stronie wielkopolskiej została wyremontowana, wszystkie skrzyzowania otrzymały lewoskręty i... ograniczenia szybkości do 60 km/h). Jednakże stawianie tezy, że łamanie ograniczeń prędkości spowoduje skrócenie czsu jazdy o ponad 100% (powołując się na realia komunikacyjne państw zachodniej Europy) jest już namawianiem do popełnienia wykroczenia. Tym bardziej groźnym i absurdalnym, że nijak odnoszącym się do naszych realiów.
    Bardzo trudno w takich warunkach wychowywać młodzież, bo jakże można wytłumaczyć, że prawo o ruchu drogowym jest mniej ważne od ordynacji podatkowej, kodeksu karnego czy nawet Konstytucji... Walczmy proszę o mądre stanowienie prawa a nie o jego nieegzekwowanie!
  • 2009-02-18 23:27 | Adamn

    Re: Chłopcy radarowcy

    Przeczytałem artykuł i wiele komentarzy. Na początku zaznaczę, że znam drogi europy i świata. W pełni identyfikuję się z poglądami autora. Pół roku temu miałem wątpliwą przyjemność spotkania na szosie policjantów w następujących okolicznościach - w środku dnia na prostym odcinku szosy, po sprawdzeniu, czy nic nie jedzie z naprzeciwka wyprzedziłem ciężarowego TIR-a i za jednym zamachem osobową Vectrę. Po chwili, Vectra wyprzedziła mnie i mili smutni panowie z videorejestratorem ukarali mnie za wyprzedzenie na skrzyżowaniu dróg - nie sprawdzałem, ale zgodnie z ich informacją, na odcinku, gdy wyprzedzałem, do trasy międzynarodowej dochodziła z prawej strony polna droga oznaczona pionowym znakiem skrzyżowania. Na mój argument, że zacząłem wyprzedzać, gdy znaku nie było itd..., usłyszałem, że należało przewidzieć taką sytuację. W mojej ocenie znaki na szosie powinny być znakami informacyjnymi (np. dotyczące bezpiecznej szybkości). Podróżując samochodem po USA, Norwegii, Meksyku i wielu innych krajach Europy, nigdzie nie widziałem takiej kakofonii znaków drogowych jak w Polsce, znaków postawionych bez sensu. Znaki na drodze mają ułatwić podróż kierowcy, a nie ją utrudnić i dać pretekst dla osobników żądnych władzy wręczania mandatów i punktów karnych. Codziennie jadąc do pracy po Warszawie, nigdy nie spotkałem policjantów, którzy pomagają kierowcy. Nawet w godzinach porannych szczytów, gdy ulice są zakorkowane ( vide - Puławska), stoją z radarem i mierzą szybkość kierowcom startującym ze skrzyżowania. Paranoja, polska policyjna paranoja...
  • 2009-02-18 23:32 | kierowca z Lubelszczyzny

    Re: Chłopcy radarowcy

    Popieram artykuł. Ostatnio na Lubelszczyźnie zamnożyło się vectr policyjnych z videoradarami. W przeciągu kilku dni w różnych miejscach widziałem jak chłopcy radarowcy kasowali różnch kierowców. Co było wspólnego w tych wydarzeniach? A no to, że w każdym przypadku policjanci kasowali kierowców na długich odcinkach prostej. Poza tym często to były stare clio czy corsy czyli bardzo typowi piraci drogowi. Druga sprawa to fotoradary na nowo wyremontowanych drogach- droga nr 2 odcinek Międzyrzec Podlaski-Biała Podlaska- 3 maszty- w tym jeden przed rozpoczęciem lasu- chyba tylko dlatego że w lecie stoją tam "panienki"
    Politykom róznych opcji polecam dwa stwierdzenia- dla pisu przypomnienie uwag Tuska z kampanii wyborczej, że tylko człowiek bez prawa jazdy stawia fotoradary a nie buduje drogi, a dla PO wywiad pana Hołowczyca( zresztą europarlamentarzysta z PO) że w okolicy gdzie oddano do użytku odcinek autostrady( chyba chodzi o okolice Gdańska) nie ma wypadków samochodowych
  • 2009-02-18 23:44 | Szmerek

    Re: Chłopcy radarowcy

    Popełniłem wykroczenie, 29 listopada w Wągrowcu na 10 minut postawiłem samochód 8m od przejścia dla pieszych. Była fatalna pogoda, pojazd nikomu nie przeszkadzał.
    29-12-2008 wezwany zostałem na posterunek policji w Skokach. Zostałem tutaj przesłuchiwany przez oficera. Zaznaczam, że nigdy nie byłem karany za przekroczenie drogowe, mam 65 lat. Zadawano mi wiele osobistych pytań. Po spisaniu i podpisaniu protokołu zeznania, oficer zaproponował dobrowolnie poddanie się karze. Zgodziłem się. Kara miała wynieść 100 zł.
    W lutym otrzymałem z Sądu Rejonowego:
    WYROK NAKAZOWY W IMIENIU RZECZPOSPOLITEJ POLSKIEJ
    Sąd na posiedzeniu itd. uznaje mnie winnego o to ze: „zaparkował samochód w odległości mniejszej niż 10 m od przejścia dla pieszych”
    Oprócz kary zasądza się od obwinionego koszty postępowania 50 zł oraz opłatę w kwocie 30 zł.
    Nie mogę zrozumieć tej absurdalnej, skomplikowanej procedury karania. Wystarczyło za wycieraczką zostawić mandat. Zapłaciłbym natychmiast.
    Dlaczego do takiego wykroczenia konieczne jest przesłuchanie w komendzie, oraz wyrok sądu z uzasadnieniem na dwóch stronach?
    Nie buntuję się przeciwko karze, chociaż policjanci musieli mieć bardzo zły dzień.
    Kto wymyślił taką procedurę? Ta biurokratyczna procedura kosztuje mnie 80 zł więcej.
    Teraz policja i sąd mogą pochwalić się statystycznym sprawnym działaniem w karaniu przestępstw. Dwie komendy i sąd, wielu miało pracę.
    To jest koszmar.
  • 2009-02-19 09:02 | P.

    Niestety porownywanie naszej sytuacji z Europa Zachodnia nie zawsze wypadana nasza niekorzysc Mieszkam od wielu lat w Hiszpanii, gdzie na drogach, mimo ze znacznie lepszych niz w Polsce, dominuje glownie temperament. Gdzie stoi znak ograniczajacy predkosc do 50 km/h wszyscy jada 100 km/h. Predkosc max na autostardzie, to jak wiemy 130 km/h - przy suchej nawierzchni wszyscy jada 140- 160 km/, a najgorsze, ze np. przy silnych opadach predkosc jest ta sama.... Tutejsza policja "robi co moze", np. za predkosc 200km/h traci sie prawo jazdy i idze do wiezienia na 3 miesiace. (male szanse na odwolanie). Mimo to co tydzien na drogach gina dziesiatki osob. Walka z wiatrakami? A tez Europa....
  • 2009-02-19 09:12 | MIchał

    Re: Chłopcy radarowcy

    Trasa "katowicka" godzina 2 w nocy. Idiotyczne ograniczenia do 70 km/h na skrzyżowaniach, które powinny być przebudowane na bezkolizyjne przy okazji modernizacji ale oczywiście nie starczyło pieniędzy. A może ... było to w interesie policji? No dość, ze stoją o 2 w nocy. I oczywiście mandat bo jechało się 100. Choć dookoła żywej duszy a teren dobrze oświetlony.

    Poranek Warszawa, skrzyżowanie Połczyńska/Dźwigowa. Połczyńska zablokowana bo matoły skręcające W Dźwigową w lewo albo jadące prosto z Powstańców Śląskich wjechały na skrzyżowanie i nie zjechały przed zmianą świateł. Autobusy MZA jeżdżą po chodnikach dla ludzi! Policji nie ma choć tu by się przydali.

    Trasa nr 1 we Włocławku. Dwupasmówka. Ograniczenie do 60 choć to przedmieścia i spokojnie 90 można jechać. Jadę 70 powoli wyprzedzając innego. Za mną TIR. Pogania mnie i trąbi jak wariat. Zjeżdżam na prawo. Pędzi TIR dalej. Na oko około 100km/h a już zaczyna się miasto. Dzwonię na policję. Zlewka totalna, odczep się Pan. Stoją 3 km dalej z radarem. Na dwupasmówce w lesie gdzie postawili 50. Na szczęście przewidziałem i dostojnie przejeżdżam koło wkurzonego smerfa, który wzrokiem odprowadza niedoszłą ofiarę.

    Bydgoszcz. Wyjazd z miasta tzw. trasa na Łęgnowo. Dookoła las i tylko las. I ograniczenie do 30. Oczywiście są na miejscu. Co chwila lizak wyznacza kolejną ofiarę.

    Trasa Szczytno-Przasnysz. środek lasu. Zostało 50 po remoncie drogi. Szosa równa, pusta i przez las. Słońce, lato. Jadę 120. Z naprzeciwka migają. Co jest? Zwalniam profilaktycznie. Mijam smerfów. Złapali chyba z 10 i wypisują im mandaty w środku lasu. Oprócz zysku dla budżetu sensu w tym działaniu większego nie ma.

    Trasa Siekierkowska w Warszawie. Trasa o parametrach autostrady. 110 spokojnie: prędkość bezpieczna. Ograniczenie do 80 wymusiła p. Ilona Butler: osoba z ITS, która sama autem jeździ 40 bo szybciej się boi a że niestety ma wpływy to ustawia podobnie idiotyczne znaki w Warszawie. Oczywiście korzystan na tym straz miejsska. W połowie drogi do mostu stoi regularnie radar łapiący przekroczenia prędkości. Dookoła ugory i autostrada. Ale 80 trzeba egzekwować. Kto w końcu wyrzuci p. Butler z ITS? I zrobi tak jak jest na Śląsku:

    Katowice. Wyjeżdżamy z Rynku w stronę Warszawy. 400 m do Spodka, skręt w prawo na dwupasmówkę, już stoi 80, jeszcze 400 m i... koniec terenu zabudowanego bo wjeżdżamy na trasę do Sosnowca. Dwupasmówka o gorszych parametrach niż Trasa Siekierkowska ale postawiono znak koniec miasta i droga ekspresowa. Rezultat: wszyscy bezpiecznie jadą 110 nie naruszając przepisów. Ruch płynny. Można w Polsce? Można. Tylko trzeba nie słuchać p. Butler i chwilę pomyśleć.

    Regensburg. Miasto wielkości Radomia w Niemczech. Drogi generalnie wąskie, ruch spory, autobusy... Zsynchronizowana sygnalizacja, szybkie autobusy, pasy do skretu, brak durnych ograniczeń (oprócz ogólnej 50). Ruszam z okolic centrum i jadę na autostradę. Jestem tam po 10 minutach. Włączam radio i spokojnie, nie wkurzony jadę 150 po bezpiecznych drogach bez policji w krzakach i idiotycznych ograniczeń. Obok mnie podobnie zrelaksowani kierowcy. Uśmiechamy się do siebie i przepuszczamy w korkach....
  • 2009-02-19 10:15 | JanP

    Re: Chłopcy radarowcy

    W ubieglym roku przejezdzalem granice w Frankfurt, zaraz za granica zatrzymalea mnie sluzba graniczna, nie wiedzialem co zle zrobilem, wiec ich zapytalem, oni mowia ze bez swiatel jechalem, ja mam Audi 6 z LED swiatlami dziennymi, ja im mowie ten samochod odpowiada tym przepisom i za pare lat beda wszystkie samochody takie swiatla dzienne mialy, oni na to ze to ich nie interesuje i musze placic 50 zl., ja zapisalem ich nazwiska i troche byla zywa dyskusja, oni byli troche zdenerwowani dali mnie mandat, ja wsiadlem do samochodu i w samochodzie dopiero zauwazylem ze ja mam te 50 zloty w reku, a wiec dalem gasu i dalej na swiatlach dziennych, chcialem sie poskarzyc ale poniewaz nie zaplacilem chociaz mam pokwitowanie wiec mysle ze to byla kara dla nich.
  • 2009-02-19 10:49 | andy67

    Re: Chłopcy radarowcy

    Sporo już lat jeżdżę po polskich, i nie tylko, drogach. Głównie jako kierowca więc napatrzyłem się niemało i sądziłem, że uodporniłem się na głupotę i zaniechania naszych władz w dziedzinie organizacji ruchu drogowego ale wreszcie przelało mi się. Piórkiem pod, którym ugiął się wielbłąd okazały się fotoradary. Nie dość, że kupuje je i stawia każdy, (przypominam kuriozalne orzeczenie sądu, bodaj najwyższego, że wprawdzie straż miejska ustawiała radary bezprawnie ale za zarejestrowane wykroczenie płacić trzeba! A sprawdził ktokolwiek homologację tych pudeł? A ukarał straż za działania niezgodne z prawem? A ścigał samorządy za czerpanie korzyści z przestępstwa?) teraz stawiać będzie Generalna Dyrekcja Budowy Dróg i Autostrad! Ciekawe co ma w KRSie? To jeszcze stawiane są te pudełka zupełnie bez sensu! Stoją tam gdzie NIE MA zagrożeń! Na prostych dobrze widocznych odcinkach dróg. Broń Boże w miejscach niebezpiecznych, z ograniczoną widocznością czy złym wyprofilowaniem zakrętu. Przykładem niech będzie zakręt z garbem na Puławskiej gdzie zginęło, na asfaltowym garbie, trzech ludzi. Były długie dyskusje kto i kiedy ma ten odcinek wyremontować ale ani fotopudła ani patrolu z „suszarką” tam nie widziałem ni razu! A dwa kilometry dalej na prostym i szerokim odcinku, a i owszem czają się dzielni stróże prawa. Obstawienie całego (gdyby jeszcze ta całość objęła miejsca faktycznie niebezpieczne) kraju wszyscy mądrale od dezorganizacji ruchu motywują spadkiem liczby wypadków. Szukałem w Internecie w miarę obiektywnych (czyli odniesionych do tysiąca przejechanych kilometrów, zwłaszcza dla krajowej 8) danych, które mogły by to potwierdzić i nie znalazłem. Pełno jest za to oświadczeń w stylu, „liczba wypadków spowodowanych nadmierną szybkością spadła”, bez Konkretnych liczb! A tłumaczenie o szybkości w ogóle jest kuriozalne, praktycznie Każdego wypadku można by uniknąć gdyby samochód jechał 40, 20 czy 2 km/h! Tyle, że w organizacji ruchu nie chodzi o to by go zatrzymać!
    Reasumując mam pomysł by powołać społeczną inicjatywę likwidacji Wszystkich fotoradarów.
    Istnieje zresztą precedens. W Kanadzie wprowadzenie fotopudeł spotkało się z tak dużym oporem społecznym, że rząd zrezygnował z ich instalacji. Jakoś liczba wypadków nie wzrosła, a po Kanadzie jeździ się dużo przyjemniej niż po Polsce (i chodzi mi tu o kulturę jazdy a nie o stan dróg! Swoją drogą czy ktokolwiek z Państwa był świadkiem, bądź zna kogoś kto widziałby polskiego policjanta reagującego na chamstwo kierowców na drogach? Ja nie!). Jedyne fotoradary jakie widziałem w Kanadzie to stojące na skrzyżowaniach i rejestrujące tych, którzy wjeżdżają na czerwonym świetle, te akurat uważam za sensowne.
    Podobno państwo jest dla obywateli, doprowadźmy więc do referendum w tej sprawie! Zlikwidujmy WSZYSTKIE fotoradary, i zmuśmy policję do zajęcia się poprawą kultury jazdy a Generalną Dyrekcję do budowy dróg i autostrad!
    Pozdrawiam
    Andrzej
  • 2009-02-19 11:49 | Zuzia

    Aby dyskutować na tematy procedury karne należy posiadać chociaż minimalną wiedze w tym temacie.
  • 2009-02-19 11:56 | ja1

    Re: Chłopcy radarowcy

    To, że się przefarbowali w swoim czasie z Milicji na Policję nie zmieniło ich zachowań. Nawet oglądając programy motoryzacyjne, które pokazują ich działania i słuchając ich bełkotu skóra cierpnie, bo brzypominają się natychmiast 'stare dobre czasy'!
  • 2009-02-19 12:53 | informatyk

    Zuzia,
    Zastanawiam sie co Twoj post wniosl do dyskusji. Nic, absolutnie nic. Nie denerwuj ludzi kobieto, wroc do swoich zajec. Chyba, ze masz cos madrego do przekazania.
  • 2009-02-19 15:04 | wiwa

    Całkowita racja. Bezmyślność lub strach przed odpowiedzialnością blokuje rozsądne decyzje urzędników odpowiedzialnych za drogi. Przykładów pewnie moglibyśmy podać setki. Co możemy zmienić? Protestować?, blokować drogi?, Urzędnicy i tak będą mieli to gdzieś. Politycy też nam nie chcą pomóc. Może wspólnie coś wymyślimy.
  • 2009-02-19 15:52 | wiwa

    Re: Chłopcy radarowcy

    Solą w oku wielu kierowców są fotoradary. Nie chodzi mi o przenośne, których się prawie u policji nie spotyka, lecz o stacjonarne, czyli tzw. słupy. Dziwię się, że tym tematem nikt się do tej pory na poważnie nie zainteresował. Moim zdaniem jest to największa afera w III RP. Zaraz wyjaśnię, co mam na myśli. Przed kilku laty policja z wielkim rozmachem zaczęła stawiać fotoradary, obiecując, że poprawi się bezpieczeństwo itp. Wybrano w przetaru??? fotoradary produkowane w Radwarze. Jako komplet składa się z około 5 słupów i jednego urządzenia rejestrującego. Wydano na ten cel grube miliony złotych, ponastawiano słupów co niemiara i co? - NIC. Pomyślane było, aby urządzenie rejestrujące było wymieniane zmiennie w różnych słupach. Skończyło się to na tym, że: większość rejestratorów stoi gdzieś w piwnicach komend policji, bo same słupy powodują, że w tym miejscu kierowcy zwalniają. Policja nie potrzebuje pracować nad zdjęciami a ktoś zarobił straszne pieniądze. Stawianie pustych atrap jest ogłupianiem kierowców i wyrzucaniem publicznych pieniędzy. Za te sumy, które wydano, można by było postawić 10 x więcej atrap, które spełniały by ten sam efekt. Jak teraz słyszymy o cudownych systemach samorejestrujących, połączonych w sieć, które będą centralnie samodzielnie opracowywały zdarzenia, to nachodzi mnie pusty śmiech. Wszystkie dotychczas postawione fotoradary nie mają technicznej możliwości łączenia się ze światem zewnętrznym, chyba, że zostaną przerobione, co przy konstrukcji tego urządzenia jest absolutnie nieopłacalne. Wydanie kolejnych 270 milionów euro na fantazje jak system fotoradarów jest policzkiem dla wszystkich płatników podatków w Polsce. Tłumaczenie, że to pieniądze z unii nic nie zmienią, bo wygra oczywiście firma, która ma najlepsze powiązania z Policją i służbami, czyli była wojskowa fabryka radarów. Tam już zacierają ręce czekając na lawinę pieniędzy, które znów zostaną wyrzucone w błoto. Mam pewne doświadczenie w tej dziedzinie, ponieważ fotoradarami zajmuję się od kilku lat, i przestałem liczyć na rozsądek decydentów i wiem, że będzie tak jak będzie. Zbudowanie rozsądnego systemu kontroli ruchu drogowego jest oczywiście możliwe, nawet za wiele mniejsze pieniądze, ale w sytuacji, w jakiej znajduje się nasz kraj, wiele korzystniejsze jest przeznaczenie tych pieniędzy na doinwestowanie policji w nowoczesny sprzęt a nie liczenie na automaty, które zrobią całą robotę za nierobów.
  • 2009-02-19 16:35 | inz

    Re: Chłopcy radarowcy

    W 2007 liczba ofiar śmiertelnych na drogach wzrosła nie o 4 % a o 6,5 % - zginęło bowiem 340 osób wiecej , 4101 wiecej zostało rannych - więcej było też wypadków. Co się zmieniło ? Ano kierowcy muszą jeździć na światłach w dzień - a w nocy mają je już zużyte lub przepalone i nic nie widzą - i w konsekwencji jest mniej bezpiecznie.... Czyli chcieli dobrze , a wyszło jak zwykle ... gdyby nie światła - liczba ofiar śmiertelnych rocznie spadłaby już poniżej 5000 rocznie ... podobny wzrost niektórych typów wypadków po wprowadzeniu nakazu świecenia mozna zaobserwować w Austrii , po zniesieniu nakazu w 2008 liczba wypadków i rannych wyraźnie spadła ....
  • 2009-02-19 17:19 | Jacek09

    Re: Chłopcy radarowcy

    Panie Redaktorze Pytlakowski,
    z Wrocławia do Warszawy to ok. 340 km (a nie 500). Jadąc całkowicie zgodnie z pzrepisami to 7- 8 godzin. Jadąc dobrym samochodem z ostrym hamowaniem na fotoradarach lub ich atrapach to 4,5 godziny, choć jest to jazda "zrywami" czyli na zwiększonym zużyciu paliwa. W Niemczech autostradą to ok. 2,5 godziny, drogami lokalnymi to 4 godziny.
    Kto wymyślił i zapłacił za tak absurdalnie wysoką liczę fotoradarów, ustawianych często w upełnie nie uzasadnionych miejscach
  • 2009-02-19 17:51 | jsad

    Nie ma problemu z ograniczeniami prędkości do 40 km/h w Niemczech czy w USA na kilku kilometrowym dojeździe z domu do autostrady, gdzie nie ma już tak restrykcyjnych ograniczeń i pozostałe kilkaset kilometrów jedziemy szybko i bezstresowo.
  • 2009-02-19 17:57 | Kierowca

    Re: Chłopcy radarowcy

    Zza krzaka , płotu , bilbordu -byle tyiko nie było widać , a wszystko jak się wydaje po to by w niecałkiem legalny sposób dorobić do pensji. Nie ma przecież innych przyczyn by się chować przed kierowcą . Bo przecież stojący w widacznym miejscu radiowóz drogówki doskonale gasi temperament kierowców , wiele lat temu odkryto ten fakt w rozwiniętych krajach europy , dlatego policjantom nakazuje się wybieranie właśnie takich miejsc do kontroli .Wyskakujący w ostatniej chwili zza krzaka policjant sam może być przyczyną wypadku Jeśli chcemy by kierowcy jeżdzili wolniej i bezpieczniej ustawmy więcej oznakowanych fotoradarów, to świetnie wpływa na kierowców /przykład DK -1 teraz nikt przy zdrowych zmysłach nie pokonuje trasy z Warszawy do Katowic szbciej niż w 4,5 godziny/.
  • 2009-02-19 18:44 | kropa

    Re: Chłopcy radarowcy

    Autor tekstu napisał, że wplepianie mandatów przez drogówkę, to wina ich małych zarobków, ciężkiej służby, kłopotów rodzinnych, coś nie bardzo chce mi się w to wierzyć, bo jeżeli taki policjant nałoży nawet 100 mandatów, to i tak ani złotówki z tych mandatów nie dostanie; ciężkiej służby ? - 100 mandatów, to 100 pojazdów, które trzeba zatrzymać do kontroli, sprawdzić dokumenty pojazdów, wpisać 100 osób legitymowanych do notatnika, wypisać 100 mandatów - sami sobie w takiej sytuacji dokładają roboty; kłopoty rodzinne ? - może, sobie myślą, że jeżeli u mnie jest źle, to niech inni też cierpią.
    Nie wiem skąd autor wziął "te" powody - pewnie od policjantów, jeżeli tak, to ci policjanci zapomnieli wspomnieć o najważniejszym (a może wspomnieli), a mianowicie tzw. "parcie" na wyniki ze strony ich przełożonych, to właśnie przełożeni naciskają an Policjantów, w tym na Policjantów Ruchu Drogowego, że należy nałożyć określoną ilość mandatów
  • 2009-02-19 19:10 | Darek_8

    Re: Chłopcy radarowcy

    Dzięki za artykuł Panie Piotrze.

    Bardzo często jeżdżę po Berlinie, gdzie bezwględnie przestrzega się 50 km/h. I.... jeżdzi się świetnie.
    Absolutnie nie ma uczucia, że jest za wolno. Sygnalizatory są zestrojone i trafia się najczęsciej na "zieloną falę".
    Ruch jest płynny (choć bywają i korki) i nawet do glowy nie przyjdzie aby łamać przepisy.
    Obserwacja z Koszalina. W mijajacym tygodniu policja drogowa chwaliła się wszędzie jak to w b. krótkim czasie zatrzymała i ukarała 60 kierowców za naruszenie przepisów (pasy i tel. komórkowy lub nie zatrzymanie się przed strzałką z prawoskrętem. Rzecz działa się w ścisłym centrum na odcinku 50-100 metrów. A do łapanki wykorzystano monitoring miejski. Dyżurny siedział w komendzie, wyłapywał czujnie zapominalskich i natchmiast powiadamiał stojące za rogiem patrole. Te natychmiast zatrzymywały delikwenta i wręczały mandat.
    Codziennością są akcje przeprowadzane ok. 6.00-6.30 na ulicach wjazdowych. Wtedy w tzw. rekawach sprawdza się stan nietrzeżwości. Ludzie klną i spózniają się do pracy.
    Oczywiście tak jak napisał PP w porannych i popołudniowych godzinach szczytu na newralgicznych skrzyżowaniach nie ma nawet pół policjanta. Nikt nawet nie pomyśli, żeby rozładować korki.
    Jak dbamy o bezpieczeństwo no to w takim razie w każdym aspekcie. Pozdrawiam.
  • 2009-02-19 19:13 | Marcovaldo

    Re: Chłopcy radarowcy

    Być może mój komentarz nie pojawi się w dyskusji, bowiem znaczna jego część może zostać uznana za wpis mijający się z tematem. Chciałbym jednak zapytać Panie i Panów za kierownicą, którzy z pewnością mają powody do narzekań, niezadowolenia, poczucia bezradności w zderzeniu z nielogicznymi przepisami, dlaczego z takim uporem łamią wszelkie przepisy kodeksu drogowego ? Skąd bierze się ta chęć ? Szczególnie smutne jest zachowanie wobec pieszych. Mieszkam w dużym mieście, w którym czuję się obywatelem, co najmniej trzeciej kategorii, kiedy się po nim poruszam. Szczególnie uważam na ulicy. Dlaczego w takim razie, skoro wyczekuję cierpliwie na swoje zielone światło i przechodzę przez przejście dla pieszych, jestem z niego spychany przez skręcających kierowców, którzy się nie zatrzymują tylko wolno na przejście wjeżdżają ? Skąd ta potrzeba przejeżdżania przed pieszym na pasach i uniemożliwienie mu przejścia ? Czy ochlapywanie ludzi naprawdę daje taką satysfakcję ? Albo przejeżdżanie na czerwonym świetle ? Oto przykład z dnia dzisiejszego. Pani dojeżdża do skrzyżowania , światło zmienia się na czerwone, zatrzymuje się. Ale po chwili rusza z impetem nie czekając na zmianę. Dlaczego to robi i sprowadza zagrożenie na innych ?
    Jako pieszy bardzo rzadko spotykam się z oznakami życzliwości ze strony kierowców, ale byłbym niesprawiedliwy, gdybym o nich nie wspomniał. Są kierowcy, którzy potrafią się zachować wobec siebie, rowerzystów i pieszych. Szkoda, że jest ich tak niewielu. Ale to ważne i daje płomyczek nadziei.
    Być może nadmiar regulacji, które często przeradzają się w swoje karykatury wynika z tego, że trudno w inny sposób zapanować nad uczestnikami ruchu, którzy nie potrafią się na drogach zachować. Nie zdają sobie sprawy z tego, że stanowią zagrożenie, nie myślą, uważają się za wyjątkowych w swoich metalowych puszkach, muszą pokazać, że to właśnie oni jadą. Jeżeli jest tak dużo osób stawiających wysokie wymagania innym oraz różnym instytucjom, podczas gdy same nie widzą potrzeby dostosowywania się do istniejących reguł, to może tak niedoskonałe sposoby karania jak mandaty, które zgodnie z treścią artykułu wystawiane są o wiele częściej za nawet najmniejsze przewinienia, są niezbędne. Dla osób mających za nic innych i przepisy dotkliwa kara pieniężna jest często najlepszym rozwiązaniem. Bo zabolało w portfelu.
  • 2009-02-19 19:24 | kwater

    Re: Chłopcy radarowcy

    Niedawno w niemieckiej tv podawano wyniki badań bezpieczeństwa na drogach. Niemcy zajęły drugie miejsce po Szwecji... Dziwne, ale tam na autostradach nie ma ograniczenia szybkości...
    Zastanawiam się czy "chłopcy radarowcy" przy analizie wypadku drogowego nie idą na łatwiznę podając jako przyczynę "nadmierną prędkość". Bo tak właściwie co to znaczy? Czy 100 na godzinę na autostradzie jest tak samo niebezpieczne jak 100 na godzinę "zwykłej" drodze? Czy kretyn wyprzedzający "na trzeciego" powodowałby takie samo zagrożenie na autostradzie?
    A jak cierpliwy ni niespotykanie spokojny musi być kierowca jadąc przez 30 km z prędkością 60km/h za przeładowanym starem z przyczepą i nie mogąc go wyprzedzić...
    I jeszcze jedno: który kierowca będzie bardziej zmęczony po przejechaniu 300 km, ten jadący autostradą czy ten poruszający się wąską pełną kolein "drogą krajową"? I w związku z tym, który w sytuacji krytycznej ma większe szanse zareagować prawidłowo?

    Zastanawiam się to tak naprawdę analizuje sytuację na polskich drogach i wyciąga z tych analiz wnioski. Bo jeśli za podstawę analiz bierze się statystki tworzone przez policję, która ma na wszystko odpowiedź "prędkość była nadmierna" to rzeczywiście radary są najlepszym rozwiązaniem....
  • 2009-02-19 20:06 | Mad Max

    Re: Chłopcy radarowcy

    Ostatnio jechałem na al. Krakowskiej o 5 rano i przejechałem prost na nielogicznym wg mnie pasie do skrętu w lewo oznakowanym sygnalizacją świetlną, przy czym nieznacznie przekroczyłem prędkość. Panowie zatrzymali mnie i byli bardzo wyrozumiali. Darowali mi spory mandat, który byłby dla mnie bardzo uciążliwy. Nie wszyscy policjanci są źli!!!! Szerokości.
  • 2009-02-19 20:54 | Nik 30

    Re: Chłopcy radarowcy

    treść art.jest cały czas na topie i słusznie.Jednak nie widzę problemu tu w pracy policjantów natomiast w pracy na fotoradarach straży gminnych i miejskich.Ci ostatni zamiast zamiast zajmować się wykroczeniami porządkowymi tj.psami,piciem piwa w miejscu publicznym itp.
  • 2009-02-19 21:07 | ColoBolo

    i tu sie pan myli, panie WIWA. mieszkam w turystycznym regionie (gory) i na trasie dojazdowej w pewnym miejscu na odcinku ok10km sa trzy slupy, oczywiscie wszyscy wiedza ze aparat jest tylko jeden (i to jak pan wspomnial na 5slupow, bo dwa sa jeszcze na innej trasie). i co? otoz w maju 2008r w dlugi weekend prasa lokalna sie rozpisala ze dzieki tym fotoradarom (a raczej fotoradarowi) policja zarobila ponad 100tys zl! w jeden dlugi weekend, zaledwie 5dni. a taki zysk! wiec jaki jest zarobek w skali roku?? a w skali kilku lat??? pan mowi ze jak zwykle protekcja, ze kumoterstwo Radwaru! gdyby sprzet zakupiono za granica znowu by bylo ze Polacy jak to Polacy daja zarobic obcym a nie swoim!
    nie! radwar wzial pieniadze za dobry sprzet dzieki ktoremu policja moze zarabiac na swoje uposazenie!
    a co do slupow w mojej miejscowosci, to sa one postawione tam gdzie na prawde byly potrzebne bo domagali sie tego sami mieszkancy! i tak! ilosc wypadkow spadla i to bardzo!
    pozdrawiam
  • 2009-02-19 21:17 | Mieszczanin

    Re: Chłopcy radarowcy

    Wreszcie ktos porzadnie podsumowal polityke naszych drog. Kompletnie bez sensu!!. Podam przyklad z mojego miasta- Reska. Jakies 2lata temu nasza "ukochana" straz miejska wypozyczyla za grube pieniadze przenosny fotoradar. Ow straz(jak to straz- bez fantazji) wspaniale kamuflowala sie z tym "cudenkiem" w przedziwnych miejscach. Fotoradar chowali tak pomyslowo, ze nie sposob bylo go zauwazyc. Jednak to jeszcze nic! Stawianie go zaraz za znakiem z ograniczeniem predkosci jest pomyslem godnym naszych sluzb. Zapewne nie jedna osoba jadaca latem nad morze zobaczyla ten czerwony blysk. Fotoradary z zalozenia mialy byc montowane w celu poprawy bezpieczenstwa w miejscach, ktore tego wymagaja. Aby poprawic to bezpieczenstwo powinny byc widoczne!! Stalo sie jednak zupelnie inaczej. Sa chowane po krzakach i kompletnie nieoznakowane. Powoduje to efekt zupelnie odwrotny. Niejeden kierowca gwaltownie hamuje na jego widok powodujac tym samym grozne sytuacje.
  • 2009-02-19 21:25 | DRAKO997N

    A co Ty możesz wiedzieć o milicji i o pracy w drogówce!!??Tylko jęczyć potraficie , a jak kolizja albo wypadek to do kogo? do policji - do ruchu drogowego!!!żeby pomogli , zabezpieczyli i stosy papierów wypełnili!!!
    Nikt z Was nie pomyślał , że tych mandatów wymagają od policjantów ich przełożeni - przecież policjant nie ma z tego ani procenta!!! i nie robi tego dla swojej satysfakcji !!! Poza tym tzw."ruchacze" przestrzegają prawa i przepisów które ustanowił ktoś inny!! Czy ktoś z Was się nad tym zastanowił pisząc te wszystkie pierdoły wyżej i niżej?
    Z poważaniem stary " NIEBIESKI MIŚ"
  • 2009-02-19 21:32 | xk

    Trzeba było nie przyjmować mandatu.
  • 2009-02-19 21:46 | niestety z punktami

    Re: Chłopcy radarowcy

    Zgadzam się z tezami artykułu. Dużo jeżdżę po Polsce i widzę jak z roku na rok trudniej się jeździ po naszych drogach. Policja potrafi stać na trasie z Warszawy do Katowic o 3:40 rano i oczywiście nie tam gdzie jest niebezpiecznie, tylko tam, gdzie najłatwiej „złapać” kierowcę. Zmorą są patrole stojące na poboczach dróg w obszarach zabudowanych, które ciągną się kilometrami. Często łapię się na tym, że na drogach, których dobrze nie znam nie jestem w stanie stwierdzić czy jestem w terenie zabudowanym czy nie. Znaki drogowe nie są pomocne, bo jest ich za dużo i nie budzą zaufania (zapomniane, niezgodne z logiką). Osobnym tematem są fotoradary stacjonarne umieszczane w miejscach zupełnie przypadkowych. Ostatnio miałem duży problem by uniknąć zderzenia, kiedy kierowca przede mną zaczął hamować, bo zobaczył fotoradar. Akurat w tym miejscu jest ograniczenie do 100 km/h (przed Babskiem na trasie katowickiej) ale kierowca zwolnił do 60 km/h (zwolnił, dodam bardzo dynamicznie). Choć naprawdę trudno jest przewidzieć takie zachowanie trochę rozumiem kierowcę przede mną. Założył – błędnie – że fotoradary stoją w miejscach, gdzie ograniczenia w prędkości są takiego rzędu.
    Generalnie – dobrze, że zaczyna się głośno mówić o potrzebie przesunięcia punktu ciężkości z bezmyślnego karania kierowców za przekraczanie prędkości ku organizacji ruchu zapewniającej bezpieczną i płynną jazdę.
    Wyrazy uznania Panu Piotrowi Pytlakowskiemu za poruszenie tematu.
  • 2009-02-19 21:47 | glina

    Re: Chłopcy radarowcy

    Województwo łódzkie:polecenie przełożonych: UWAGA!!!! 70 % kierowców ukaranych w stosunku do 30% pouczonych!!!! Niektórzy kopią się z kodeksem wykroczeń.Art.41 Kpow wyraźnie mówi ,że wolno pouczyć, ale nie, jeden z drugim wymyślił sobie ,że należy karać mandatami , a jak nie to wnioch. Nie ma pouczeń, pouczyłeś = wziąłeś w łapę, takie jest myślenie, a na pewno wziąłeś , jak pouczyłeś za prędkość.
  • 2009-02-19 21:57 | znawca tematu

    Re: Chłopcy radarowcy

    To nie chłopcy radarowcy ponoszą winę , a taktyka ich słuzby wyznaczana przez przełozonych , gdy na zakończenie słuzby słyszą COŚ ZROBIŁ TYLKO % MK , woziłeś sie tylko , a za pouczenie kierowcy słowa jak chcesz poucza to idz do szkoły na nauczyciela.
  • 2009-02-19 22:37 | psiak

    Re: Chłopcy radarowcy

    Dlaczego mandaty pomimo, ze oznakowanie nieprawidłowe a czyn nie kwalifikuje się do ukarania? Jesli policjant zjedzie ze słuzby z samymi pouczeniami, to oznacza, że nie chciało mu się pracować, a jak bedzie sie to zdarzać częściej to padnie podejrzenie, że bierze "w łapę". A wiec przełżeni wołają... mandaty, mandaty i jeszcze raz mandaty. Poza tym w Policji liczy sie tylko statystyka. Nieważne, że w w rejonie podległym policjantowi na sluzbie nie było żadnych zdarzeń. Im wiecej mandatów czy zatrzymanych tym lepiej. Slupki muszą rosnąc. Dopoki tak bedzie to spoleczeństwo będzie tak odbierać Policję, jak to opisano w artykule.
  • 2009-02-19 22:50 | daszek

    Re: Chłopcy radarowcy

    I co tu komentować? Wymagających policjantów, czy łamiących prawo kierowców?

    Cieszyć się raczej trzeba, że w przeciwieństwie do USA, za wykroczenie drogowe nie idzie się pierdzieć w pasiak.
  • 2009-02-19 23:42 | Xees

    Re: Chłopcy radarowcy

    Zalezy od policjanta...

    Raz dostałem 300zł za przejazd przez przejazd kolejowy niby po rozpoczęciu opuszczania zapór, choć pewny byłem ze jak wjezdzalem nie bylo sygnału (na prawie nie widocznym swietle, gdzies 10 metrow od drogi), 20 sek po opuszczeniu przezemnie torow dopiero zaczela sie obnizac zapora, a innym razem za zawracanie na srodku skrzyzowania na ręcznym, podwojna ciagla, czerwone swiatło, godz 16:00, dosc ruchliwie... dostalem 50zl za zasmiecanie i informacje ze "fajny manewr ale niebezpieczny" :D...

    Wszystko zalezy KTO tym policjantem jest. Nie ma co oceniać ogólu...
  • 2009-02-19 23:45 | Artek

    Re: Chłopcy radarowcy

    a gdzie był ten pan v-ce miister 2 lata temu za rządow PiS? problem istnieje przecież od lat! piszecie o niektórych zachowaniach policjantów, złych oczywiście, ale brak mi porównań do ludzkich zachowań wobec kierowców. brak obiektywizmu? i mam pytanie, dlaczego tak płytko zagłebiany jet temat. może cza reakcji, to czekanie 3 godziny jest podyktowane jest brakiem sprzętu i niedoborem funkcjonariuszy? są ludzie i ludzie, każdy ma swoje wady, ale nie moża uogólniać ich na wszystkich. czy jeżeli jakiś redaktor napisze cieńki tekst to wszyscy redaktorzy są cieńcy?
  • 2009-02-20 00:11 | LPOP

    Re: Chłopcy radarowcy

    Przeczytałem artykuł oraz sporo komentarzy i jestem przerażony stopniem ogłupienia i demoralizacji polskiego społeczeństwa. Artykuł jest głupi i niezmiernie szkodliwy. Niestety komentarze wskazują, że tak samo jak autor myśli większość polskich kierowców. Powszechnie wiaadomo, że jesteśmy jednymi z najgorszych kierowców w zjednoczonej Europie i niestety ten artykuł i jego komentarze są na to najlepszym dowodem. Największy problem Polaka to wstręt do prezestrzegania jakichkolwiek zasad a zwłaszcza niepowstrzymana chęć do kwestionowania wszystich ograniczeń jakie spotyka się na codzień. Polski kierowca wie doskonale że na tej prostej można jechać szybciej niż wskazuje znak, bo...wie! to nie ważne,co ty uwazasz za właściwe - ktoś ten znak ustawił i wiedział dlaczego Tylko skończony ciemniak interpretuje każdy znak i każdą sytuację pod siebie i zgodnie ze swoją wiedzą. Młody kierowca z ADHD który wjechał w mój samochód pokonując zakręt pod kątem 90 stopni z prędkością 90 km/h w miejscowości w której zgodnie z (powszechnie przecież ignorowanym) znakiem obowiązuje ograniczenien do 40km tłumaczył, że wypadł z tak ostrego zakrętu bo...nie znał tej miejscowości. I to jest właśnie przestroga dla tych wszystkich, którzy wiedzą lepiej czy dane ograniczenie jest potrzebne. Kto jeździ po krajówkach z prędkością 90? Ja jeżdżę i wszystkim prezeszkadzam. Na autostradzie jest dopuszczona maksymalna prędlość 130 ale spróbujcie jechać tak lewym pasem. Np wyprzedzając tiry z tą prędkością po kilku sekundach ma się na ogonie tych, którzy uważają obowiązujący przepis i wynikające z niego ograniczenie prędkości za niepotrzebne. Popędzają światłami a co najgorsze i niestety najczęstsze podjeżdżają prawie pod zderzak nie rozumiejąc że jedynym tego pewnym skutkiem jest stworzenie potwornego zagrożenia. I tu nastepuje pytanie - mam wcisnąć się między tiry bo jakiś pajac ma ochotę łamać przepisy czy mam się dać zmusuć do łamania przepisów bo ktoś tak za mnie decyduje? Wracając do treści artykułu - marzę o tym, żeby radary i "chłopcy radarowcy" stali na każdym zakręcie i na każdym skrzyżowaniu w mieście. Bo mnie w żaden sposób to nie będzie przeszkadazło i pozostałym kierowcom szanującym prawo też nie. Jeżdżę po całej Europie i nie rozumiem, dlaczego wszedzie można jeździć po mieście 50km/h a w Polsce - nie! Dlaczego na drogach lokalnych Niemiec i Szwajcar a zwłaszca Szwed czy Norweg jedzie 90 a Polak 130 i więcej. Co jest tego przyczyną Prosta odpowiedź w tej nacji naturalnym jest wymachiwanie szabelką i pokazywanie "rogatej duszy", kwestionowanie wszystkich narzuconych ograniczeń i totalna ignorancja dla prawa. Takie społeczeństwo nigdy do niczego nie dojdzie, będzie miało kolejnego ustalonego wroga, tłumaczacego wszystkie problemy - czego najlepszym przykladem jest stara wkurzająca śpiewka do znudzenia powtarzana przez wszystkich: wszystkiemu winne są złe drogi-przez to jest tyle wypadków i ofiar śmiertelnych... z tym, że to takie proste - skoro wiemy, że drogi są złe to dlaczego jeździmy po nich jak po dobrych? I tu nasuwa sie proste pytanie? Czy jak wszystkie drogi zostaną wyremontowane, zakręty wyprostowane a drzewa usunięte z poboczy to czy polski kierowca wtedy zacznie jeździć 90 ? Troche wątpię - przecież na autostradach nie ma problemu dziurawej, krętej i zadrzewionej drogi a jednak nie jeżdzi sie na niej 130 i ani kilometra więcej. Na Polaków jedyną metodą są mandaty w "unijnej " wysokości zaczynające się od 500zł a kończące na konfiskacie pojazdu. Mandaty karzące za przekroczenie zakazu o 5km na godzinę tak, jak to ma miejsce w bardziej zdyscyplinowanych społeczeństwach, gdzie ilość wypadków jest ułamkim procenta naszych rekordów.Trzymam kciuki za naszych policjantów i mam nqadzieję że pojawi się tyle radarów żeby wreszczie skończyć tę szaleńczą samowolę polskich pseudokierowców.
    Przewodniczący Ligi Przestrzegania Ograniczeń Prędkości
  • 2009-02-20 00:19 | khaal

    Re: Chłopcy radarowcy

    Wąskie, kręte, dziurawe i z koleinami jednopasmowe drogi, bałagan ze znakami, duża ilość TIRów, wielokilometrowe odcinki bez możliwości wyprzedzenia, a gdy kończą się (typowe na równinach) serpentyny i pojawia się kilometr prostej drogi to na pewno ze stacją benzynową (i ograniczeniem do 70 km/h i wysepką), skrzyżowaniem lub/i radarem, tranzytowe drogi prowadzące przez wioseczki na których i dzieci na rowerach i kury i sprzęt rolniczy... Żeby nie było tak nudno - nieoznakowane radiowozy i chowający się po krzakach policjanci. Ostatnia nowość - nieszczęsne (chyba plastikowe) słupki przed i za wysepkami.
    Tak wygląda np. droga łącząca stolicę tego kraju z wielkim węzłem komunikacyjnym jakim są porty (czyli "siódemka")

    Aż się ciśnie na usta: "GDDKiA - co jeszcze możemy dla ciebie zrobić?" Co będzie następne? Może te słupki ustawić pod kątem i naostrzyć końce? (dla GDDKiA - to był tzw cynizm) No na litość Boską!

    Porównujecie tu Państwo polskich kierowców z tymi z Europy Zachodniej, jakbyśmy mieli we krwi jakieś ułańskie zamiłowanie do wariowania na drodze. Myślę że spokojny Szwed czy inny niemrawy Szwajcar zupełnie inaczej by podchodził do kwestii poruszania się po drogach, gdyby zamiast najwyżej 30 - 50 km do autostrady musiał się turlać przez kilkaset kilometrów drogami o standardzie co najwyżej drogi gminnej a każda jazda była jakąś upiorną grą o przeżycie i dotarcie do celu...

    Nie mogę sobie przypomnieć, żebym miał problem z przestrzeganiem przepisów w Niemczech czy Austrii i to wcale nie z powodu wysokości mandatów grożących za te wykroczenia. Po prostu - po kilku godzinach całkowicie bezstresowej jazdy 130 - 150 km/h autostradą bardzo miło było zwolnić do tych 50 w mieście i dalej cieszyć się jazdą.
  • 2009-02-20 08:28 | Małgosia

    Re: Chłopcy radarowcy

    Wrocław. Nakaz wjazdu do rzeki Odry (ul. Wrońskiego), Nakazy kolejne skrętu w prawo i wraca się w to samo miejsce (trasa w/z), nakaz skrętu w prawo (ul. Wita Stwosza) i po skręcie w Szewską zakaz wjazdu w nią. (obok zawsze stoi Straż Miejska Starego Miasta i ma Eldorado). Może coś teraz się zmieniło ale ta ulica Szewska to Mrożek.
  • 2009-02-20 08:45 | Jarosław Bogusz

    Re: Chłopcy radarowcy

    Całkowicie zgadzam się z autorami artykułu. Poruszony jest najważniejszy problem, czyli brak zaufania do prawa stanowionego przez znaki drogowe i policję. Można oczywiście przypisywać winę za ogromną ilość wypadków kierowcom, co jest prawdą, ale to infrostruktura i przepisy tworzą takie, a nie inne zachowania większości kierowców. Można winić fatalny stan dróg, i to jest podstawowa przyczyna, ale najtrudniejsza do zmiany, bo ciągle nasi urzędnicy zza biurek siedząc nad swoimi kawami nie mają czasu na szybkie przygotowanie inwestycji. Należy jednak także winić oznakowania dróg i zachowanie policji, bo przy takiej ilości bzdurnie ustawionych znaków i bzdurnie egzekwujących ich przestrzeganie zupaków z policji wielu kierowców uważa się zwolnionych z ich przestrzegania. Na dodatek wydaje się, że przeprowadzić ogólnokrajową Akcję weryfikacji oznakowania byłoby najtaniej i najkrócej. Reedukacja poliscji niestety potrwa dłużej. Przykładem zdemoralizowania policji może być prosty test - zadać wszystkim policjantom pytanie czy mogą jechać niezgodnie z przepisami nie będąc pojazdem uprzywilejowanym, czyli na światłach i z sygnałem? Zakład, że 100% powie że mogą.
  • 2009-02-20 09:16 | Profet

    Nauczycielem czego?? Na pewno nie czytania ze zrozumieniem. Artykuł w żaden sposób nie namawia do łamania prawa. Autor pisze o nadużywaniu prawa, inflacji ograniczeń. Prawo o ruchu drogowym wcale nie jest złe w Polsce. Ale jego wykonywanie przez odpowiedzialne organy jest fatalne. O tym jest artykuł. O tym, że na drogach w Polsce mogłoby się jeździć lepiej, gdyby nie bezsensowne wprowadzanie ograniczeń prędkości. Czym innym jest stanowienie prawa a czym innym wykonywanie - w tym wypadku "organizacja ruchu na określonym obszarze".
    Jak można wychowywać młodzież, jak nauczyciel nie potrafi przeczytać niedługiego tekstu i wyciągnąć logicznych wniosków.
  • 2009-02-20 09:26 | D.

    Re: Chłopcy radarowcy

    Heee radarowcy? Krzaczorowcy chyba zakompleksieni. Byłem ostatnio u rodziców w innej miejscowości – mieszkam aktualnie w Szczecinie. Wjeżdżając do pewnego miasta powiatowego w drodze powrotnej zobaczyłem tego pana z czerwoną latareczką…. Kazał zjechać. Jakie było moje zdziwienie, oczywiście wszystko zgodnie z procedurą, pokazano mi ile czasu minęło od pomiaru Pan był w czapeczce z boku stał ich piękny nowy wóz pościgowy KIA  Ale do sedna, tam gdzie od zawsze była dozwolona prędkość 90 km/h zrobiło się nagle 50, a to z prostej bardzo przyczyny ktoś bardzo mądry przestawił znak - gdzie się zaczyna teren zabudowany - ja wiem z kilometr gdzie stał poprzednio. Fakt jechałem na pamięć, dawno nie byłem w tym rejonie nie zauważyłem znaku, a więc Proszą Pana najwyższą władzę, ze jestem tu rzadko, że nie zauważyłem, że przepraszam, że może pouczenie, że się więcej nie powtórzy, że nie zrobiłem tego z premedytacją. Notabene znak stoi zaraz za niestrzeżonym przejazdem kolejowym. Na co usłyszałem za prędkość się nie poucza!!!!! Miasto się rozbudowuje myślę jakie miasto??? Parę chałup których od znaku nawet nie widać… a po drodze do nich tylko pola. Wiec dalej… Czy przyjmuje Pan mandat? Czy kierować sprawę do sądu grodzkiego, wiec jak przyjmuje Pan mandat? No co miałem zrobić jak proszenie, skrucha nie pomogło, chyba pouczenie wywarłoby większy skutek niż jakaś kara, słuchając tego człowieka od razu chce się docisnąć gaz do dechy. KIA pościgowa by mnie nie dogoniła – ale to już inny temat. Może Panu władzy nie spodobał się mój nowy samochód, na który ścieżko pracowałem – że w ogóle takowy mam, nie wiem, może moja śliczna dziewczyna też nie wiem… więc dostałem 3 stówy i 8 punktów. Nikt nikomu nie karze wykonywać takie zawodu, wiec może najwyżsi z władzy i bogowie na drogach nie wylewają swej frustracji na kierowcach… sam nie wiem. Najbliższy przykład jadąc 1400 km do Chorwacji przez Niemcy stosując się do ograniczeń tam gdzie są one uzasadnione pokonując ta trasę w jeden dzień – nie spotkałem pół policjant w krzakach, nikt mnie nie zatrzymywał nikt się nie czepiał. No cóż… może tym Panom zaczną lepiej płacić wtedy i żon nie będą bili za zapalone światło w lodówce…
  • 2009-02-20 09:28 | wldk

    Re: Chłopcy radarowcy

    Nie tylko kierowców to dotyczy - dostałem 250 zł!!! za przejście na pasach przy czerwonym świetle ( spieszyłem się na autobus). Jak powiedziałem, że nie przyjmuje mandatu to oni, że zabierają mnie na komendę w celu spisania danych ( a autobus stoi na peronie i czeka i oni dobrze o tym wiedzą). W końcu spasowałem bo już byłem u granicy wytrzymałości, jeszcze 5 minut i wygarnąłbym cwaniaczkowi wszystko bez żadnych ogródek i dopiero wtedy narobił by mi smrodu za obrazę policjanta ( bo w naszym pięknym polskim kraju obywatel nie ma prawa nawet odpyskować śmieciowi, który go obraża i w biały dzień okrada). Po kilkunastu minutach kłótni pożegnałem panów serdecznym " mam nadzieje, że pana dzieci zdechną na szkarlatynę" i tak się zakończyło moje kolejne spotkanie z przedstawicielem "służby publicznej".
    To jest jakaś paranoja tych pajaców nikt nie kontroluje, mogą robić sobie wszystko na co mają ochotę, a zamiast służyć pomocą ich jedynym zajęciem jest GRABIEŻ !!! Jak ktoś przychodzi w sprawie pobicia to bezradnie rozkładają ręce, a jak tylko zobaczą, że ktoś wyrzuci choćby niedopałek papierosa albo nie daj boże pije sobie piwko w słoneczny dzień na ławce w parku ( kuriozalny przepis, który wygnał młodzież z miejsc publicznych, a ludzie przeciwko którym był on skierowany, czyli żule i tak walą jabole na legalu, bo jak ktoś nic nie ma to ukraść mu już niewiele można.) to już im gula skacze na możliwość dowalenia komuś mandatu . POLICJA TO ZŁODZIEJE Z SBckim PODEJŚCIEM DO OBYWATELA -SŁUŻBISTOWSKIM I WROGIM!!!!

    Ps. Warto by było skontrolować majątki wszystkich byłych komendantów. Myślę, że CBA tutaj dopiero miało bu pole do popisu.
  • 2009-02-20 09:31 | Karol

    Re: Chłopcy radarowcy

    Droga na urlop, piękny słoneczny poranek, sobota, godzina 6 rano, gmina Człuchów (słynna jak się potem dowiedziałem). Las, przede mną TIR - wyprzedzam go łamiąc przepisy i rozpędzając się do 110 km/godz. Las się przerzedza i widzę znak "teren zabudowany" - noga z gazu. Około 15 m za znakiem dostaję po oczach fleszem. Prędkość 101 km/godz - 10 pkt + 500 zł. Moja wina - powinienem gwałtownie zahamować. Zdjęcie do domu i rób co chcesz - znaczy płać albo jedź do Człuchowa dyskutować. Ot i logika...
  • 2009-02-20 09:32 | hoffmann

    Re: Chłopcy radarowcy

    policja polska powinna isc na przeszkolenie co do postepowania wobec kierowcow, aby odroznic "piratow" od
    normalnych kierowcow.Te lapanki sa znane w Polsce nie od dzis-W Niemczech nie mam ztym problemu, gdyz drogi i autostrady bardzo dobrze oznakowane sa, tak wiec niema problemu aby dyskutowac w czym zawinil kierowca a w czym nie.Policja powinna sie wiecej zajac przestepcami i kontrola kradzionych samochodow.
    Wiele jest do zrobienia, tak wiec czyny sa liczone a nie slowa. To znaczy mniej mandatow a wiecej dialogu z kierowcami ktorym od czasu do czasu drobne wykroczenie sie zdarzy.
  • 2009-02-20 09:34 | p911

    Re: Chłopcy radarowcy

    to i ja dodam swoje przemyslenie do watku: rozumiem, ze glownym zadaniem policji drogowej jest prewencja a nie karanie - w zwiazku z tym bez sensu dla mnie jest wysylanie nieoznakowanych radiowozow z videoradarami, chowanie sie w przyslowiowych krzakach, itp. ma ono na celu wylacznie wyciagniecie kasy od kierowcow a nie zapobieganie wypadkom. uwazam, ze o wiele lepsze dzialanie prewencyjne mialoby wyslanie na drogi oznakowanych videoradiowozow czy ustawienie radarow w niebezpiecznych miejscach - kazdy widzac taki patrol zwalnialby, jechal zgodnie z przepisami, bezpieczniej....
  • 2009-02-20 09:43 | Sv

    Re: Chłopcy radarowcy

    Tak się składa że znam trochę tematykę bo zajmuje się komunikacją - co prawda w mieście - niemniej uważam że trochę o niej wiem (a do tego nie uważam się za zapalonego samochodziarza i ostatni/jedyny mandat otrzymałem jakieś 7 lat temu, nie mam CB, więc nie jestem też sfrustrowanym piratem drogowym ;))

    Podobnie jak Autor artykułu uważam że zdecydowanie zbyt wiele jest ograniczeń - tyle że dla mnie największym zagrożeniem jest uczenie ludzi braku poszanowania prawa przed debilne ustawianie ograniczeń. Co z tego że mnie radarowcy nie złapią skoro moje dzieci widzą że też nie zawsze jeżdżę zgodnie z przepisami... po prostu czasem się nie da!!! Poszanowanie prawa leży sobie i kwiczy a każdy robi tylko tyle zgodnie z przepisami żeby nie zostać złapanym za ich nieprzestrzeganie!

    Jak dla mnie mniej nawet jest w tym winy Policji a więcej zarządców dróg - po co się przemęczać myśleniem gdzie tu rzeczywiście są niebezpieczne miejsca skoro wszędzie można postawić 40... Jednocześnie wielokrotnie są sytuacje, że np jadąc nocą na światłach mijania nie do końca widać jak dalej wygląda przebieg drogi - ale skoro jest linia przerywana człowiek myśli że może wyprzedzać - po czym zza górki z przeciwka pojawia się sznurek samochodów i trzeba ostro hamować żeby się zmieścić (w warunkach zimowych bywa nieciekawie) - gdzie wtedy jest informacja dla kierowców w postaci oznaczenia drogowego?

    Kolejna rzecz to podejście do przepisów samej Policji. Cóż z tego, że nie spowodowałem zagrożenia, że manewr który wykonałem (czy wykonał bohater artykułu) ograniczył zagrożenie na drodze - dla nich przepisy są stąd-dotąd a INTENCJA przepisu to rzecz nad którą trzeba pomyśleć więc poco się trudzić....
  • 2009-02-20 09:47 | Maniek

    Chłopcy radarowcy

    Miejscowość Biały Bór w zachodniopomorskim. Wiocha jak się patrzy. Typowa zabudowa szosowa. Prosty odcinek drogi. Ograniczenie prędkości do 50 km/h, bo to teren zabudowany i... paskudny "śmietnik". Wracaliśmy znad morza, po mile spędzonym urlopie w "ciepłych" wodach Bałtyku i nagle błysk. W tym samym momencie spojrzałem na licznik - 60 (z groszem) km/h. Dobra... to przełknąłem, ale chwile dalej - pierun wie co za miejscowość (jadę zgodnie z przepisami), bo nawet szopy nie zauważyłem żadnej, z krzaczorów okalających pobocze wyłania się znak "koniec terenu zabudowanego" a pod nim... no właśnie - kolejny "śmietnik". Gościu, który jechał za mną znudził się widocznie mój "dynamiczny" styl jazdy, bo w tej samej chwili postanowił mnie wyprzedzić. Ceną była gustowna fotografia. Takich radarów - sprytnie zakamuflowanych - naliczyliśmy po drodze woj. zachodniopomorskiego jeszcze 5 plus czające się w krzakach okolicznych terenów zielonych kilka patroli z "suszarkami". A wszystko to drogi krajowe... Obliczyłem, że gdybym miał wracać do domu (mieszkam w Zduńskiej Woli) pół doby by nie starczyło. Ech...
  • 2009-02-20 09:49 | pcc6

    Wiesz, co? Wstydziłbyś się! Porównywać Niemcy do polski ;)
    Kilka lat temu cały świat wszedł z wieku 20. W wiek 21. Polska weszła z wieku 20. W wiek 19.
    Wszystko w temacie!
  • 2009-02-20 10:00 | MM

    Re: Chłopcy radarowcy

    W naszym kraju mamy wiele bzdurnych rozwiązań, które już w fazie tworzenia skazane są na niepowodzenie. Ale urzędnicy muszą się czyms wykazać. Ale chciałbym poruszyć inny temat, z punktu widzenia kierowcy i współużytkownika dróg. Mieszkam we Wrocławiu i moich obserwcji wynika, iż tutejsi kierowcy są najbardziej brawurowymi kierowcami w Polsce. Po mieście jeździ większośc z nich powyżej 80 km/h. Nie przestrzegają żadnych przepisów, często zdarzają sie potrącenia pieszych (którzy tez nie są bez winy), notoryczne zajeżdżanie drogi, niebezpieczne manewry, nawet aktualnie na śliskiej nawierzchni. Brak kultury, a tym samym chamskie zachowanie na drodze. Nie rozumię, gdzie podziewa sie policja lub straz miejska - generalnie wlepiają mandaty i zakładają blokady nie przepisowo parującym. Al tak na prawdę, to potrzebni są na drodze, na głównych skrzyzowaniach, gdzie są te trzy pojazdy z wiedeoradarami? Sprawna akcja i kontynuacja, mogłaby uspokoić oraz sprawić, iż korzystanie z dróg byłoby bezpieczne wszystkich uzytkownikom.
  • 2009-02-20 10:00 | Robert

    Re: Chłopcy radarowcy

    Byłem przedwczoraj na tak zwanym kursie "dla punktowców". I co usłyszałem z ust Pana Policjanta prowadzącego wykład ? Otóż , że w wielu miejscach w Warszawie (chodzi o wielopasmowe odcinki o oddzielnych pasach dla przeciwnych kierunków ruchu) ograniczenie do 50 km/h jest BEZ SENSU. Tymczasem właśnie w takim miejscu jadąc 81 km/h zarobiłem 6 pkt - czyli dokładnie tyle ile odejmują za odbycie kursu ... Co więcej, było to w niedzielę około godziny 8:30 rano przy minimalnym natężeniu ruchu. (ul. Kasprzaka w Warszawie na wysokości banku BGZ). W którymś poście autor się oburza, że Polityka popiera relatywizację prawa. A jak ja mam się czuć jako obywatel, jeżeli nawet policjant potwierdza bzdurność przepisu, za złamanie którego zostałem ukarany ???
  • 2009-02-20 10:05 | Jaro_

    Są protesty Policjantów, to się wyciąga takie tematy. natomiast problem był jest i będzie, jakoś nie mam zamiaru przestrzegać wszystkich durnych ograniczeń prędkości. Ale i Policjanci nie są tacy jak opisywanie w artykule. Zwykle pogodnie sobie porozmawiamy i mandat jest przyzwoity. Natomiast rzeczywiście od dłuższego czasu żadnego nie zapłaciłem i konto punktowe mam czyste, choć stylu jazdy nie zmieniłem.
    Po prostu mniej ich na drogach.

    Zakazywaniem i ograniczaniem nic się nie zyska, a już dawno ktoś tą biedną Policje powinien nowocześnie przeorganizować. Ale się nie zanosi póki co.
  • 2009-02-20 10:10 | EFENDI

    Re: Chłopcy radarowcy

    Pojechaliśmy na narty do Austrii. Przejazd przez Czechy i Austrię w obie strony to 2/3 trasy. W obie strony widzieliśmy tylko jeden radiowóz i policjanta z 'suszarką". Przejazd autostradami nie da się porównać do jazdy po naszych drogach. Ale nie o to mi chodzi. Po przekroczeniu granicy w Cieszynie, na trasie do Warszawy widzieliśmy 11 (jedenaście) radiowozów zaczajonych w krzakach i 2 nieoznakowane (te w trakcie wystawiania mandatów). O ilości fotoradarów nie wspomnę. POLSKA PAŃSTWEM POLICYJNYM - to nieodparte wrażenie musi nasunąć się każdemu, również obcokrajowcowi. Skąd to się bierze? Czy polscy kierowcy to tacy piraci, których trzeba łowić zmasowanymi oddziałami policji, czy oznakowanie, zakazy i ograniczenia są bezsensowne.
    JEDNA WIELKA ROZPACZ I FRUSTRACJA.
  • 2009-02-20 10:12 | wiwa

    Drogi Panie ColoBolo, zgadzam się, że kontrola radarowa jest potrzebna. Jeśli prawdą jest, co podała policja, że zarobili w weekend 100 tys zł, świadczy tylko o głupocie kierowców. Wszystkie programy nawigacji samochodowej posiadają wykaz miejsc, gdzie ustawione są fotoradary. Jeśli kierowcy je ignorowali i płacili mandyty, potwierdza moją tezę, o braku rozsądku kierowców. Nikt, kto jechał przepisowo nie zapłacił mandatu. Moim zdaniem, o wiele skuteczniejsze są kontrole za pomocą fotoradarów przenośnych. Swego czasu pracowałem ze Strażą Miejską w kilku mniejszych miejscowościach i potrafiliśmy w ciągu dnia zarejestrować ponad 300 przekroczeń szybkości. Skutek był taki, że po krótkim czasie nikt nie odważył się przekraczyć szybkośsi na terenie całego miesteczka i przez ponad pół roku nie było ŻADNEGO wypadku drogowego a szkoła otrzymała sestem monitoringu, na który gminę było stać za zapłacone mandaty. Co do sprzętu polskiego, to oczywiście można przyjąć, że pieniądze pozostają w polsce, ale różnice w jakości i możliwościach sprzętu np z Niemiec lub Holandii są nie porównywalne ze sprzętem z Polski. to tak jak porównać syrenkę z mercedesem, też jeździ,... Oczywiście ceny urządzeń też są inne.
  • 2009-02-20 10:23 | Viking

    Masz racje, ale artykul mowil tez, ze polska policja lapie piratow w miejscach gdzie stanowia oni relatywnie male zagrozenie (ale latwo ich zlapac), natomiast nie lapie piratow drogowych w miejscach gdzie sa naprawde niebezpieczni. Bo naszym Polucjantom sie nie chce troche wysilic - stwarzaja pozory pracy. Celem pracy policjanta nie jest ilosc mandatow, ale liczba wykroczen (przestepstw) drogowych. I chodzi o to, ze oni tego jeszcze nie pojeli.
  • 2009-02-20 10:27 | wujek

    Re: Chłopcy radarowcy

    Do przewodniczącego przestrzegania prędkości... Jak możesz patrzeć w taki sposób, chyba tylko dlatego że autem jedziesz raz w tygodniu do kościoła. W innych krajach europy zachodniej infrastruktura drogowa jest zupełnie inaczej rozwiązana, tam od poczatku budowy drogi zakłada się do jakich celów droga będzie służyć, są pobocza, pasy dla TIR-ów, pasy dla rowerzystów, a ograniczenia do 30 są na krótkich odcinkach. W Polsce natomiast żeby trafić na odcinek bez ograniczenia to trzeba mieć szczęście. Najważniejszym zadaniem w Polsce to diametralna zmiana infrastruktury drogowej, nie może byc tak że główne i ważne drogi przebiegają przez wioski i miasteczka, nagle pojawiają się pasy, wysepki itp. U nas jeździmy wbrew przepisom bo inaczej nigdzie nie dojedziemy....
  • 2009-02-20 10:38 | Kierowca

    Tacy ludzie(Przewodniczący Ligi Przestrzegania Ograniczeń Prędkości) z takim mysleniem wlasnie stawiaja bezsensowne ograniczenia!!!!
    Mozna przestrzegac przepisy ktore maja sens ale jak przestrzegac debilne przepisy np. szeroka prosta droga przez las, odcinek 10km i ograniczenie 50km i policja z fotoradarem lub pistoletem w krzakach w lesie.
    Wszyscy i tak jezdza tam 70-80km/h, nawet policja jak jedzie przez ten las oznakowanym lub nie samochodzie to jada z predkoscia 80km/h.
    Gdyby przepisy mialy sens to ludzie nauczyliby sie je przestrzegac.
    Mieszkam w Niemczech wiec wiem jaka jest roznica w oznakowaniu drog, gdy wjezdza sie do Polski to zaczyna sie walka z debilnymi przepisami, remont drogi brak znaku, czesto remont skonczony a znaki stoja jeszcze pare miesiecy, zenada!!!!
    Bardzo dobrze ze sa takie artykuly bo moze wtedy ktos pomysli i zrobi z tym porzadek.
  • 2009-02-20 10:40 | Tome K

    Re: Chłopcy radarowcy

    Przez jakis czas nie mieszkałem w Polsce. Najpierw w Szkocji, potem podróżowałem po świecie i jeździłem samochodem w wielu krajach na wszystkich kontynentach. Pierwsza rzecz, która mi się rzuca w oczy - po co u nas tyle znaków drogowych??!! Chyba działa lobby producentów... :-)

    Wystarczy, że dwupasmowa trasa przechodzi w jednopasmową i już znak max 70 albo i nawet max 50. A na wiejskiej drodze, dziurawej, drzewa w skrajni - jest 90. Więc kierowcy się u nas uczą - znaki sa bez sensu i nie warto ich przestrzegać (nawet policja radiowozem nie przestrzega tych znaków - sam widziałem wielokrotnie na trasie W-Z w Gdańsku tuz przy obwodnicy). Gdyby ustawiac znaki tylko tam gdzie trzeba, na prawde trzeba, to chyba więcej ludzi by ich przestrzegało.

    Sprawa druga - wiele tras krajowych jest tak waskich, że nie mozna wyprzedzać TIRów. Odcinki proste są rzadkie i czesto akurat tam stacja benzynowa, przejście dla pieszych i oczywiście zakaz i ograniczenie predkości.
    Rozumiem, że nie mamy pieniędzy na budowe dwupasmówek wszedzie. W Szkocji to sie rozwiazuje tak - co jakis czas jest odcinek dwupasmowy tak aby mozna było wyprzedzać. Oczywiście odpowiednio wczesniej sa znaki że za 2-3km jest dwupasmówka. I wtedy już nikt jak szaleniec nie wyprzedza, bo za chwilę będzie można to zrobic bezpiecznie.

    Sprawa trzecia - jedziesz i jedziesz, domy przy drodze, sznurek samochodów i nagle wideoradar! Jaka prędkośc dozwolona jest tutaj??!! Nie pamietasz, więc hamujesz do 50km - na wszelki wypadek. W Szkocji co jakiś czas sa małe znaki drogowe przypominające jaka w tym miejsu jest dozwolona prędkość. Bardzo pomocne!!
  • 2009-02-20 10:52 | toto

    Re: Chłopcy radarowcy

    Temat - rzeka i nierozwiązalny jak kwadratura koła, póki policji drogowej będzie za mało, a ta, która jest, będzia zawsze szła na łatwiznę i odwalała robotę po linii najmniejszego oporu. Po co się męczyć, opiniować i wymuszać sensowne, wygodne i bezpieczne rozwiązania, skoro statystyki wykrywalności najłatwiej wyrabia się na duperelach? Tym bardziej, że cały PR, a za nim klimat w mediach temu sprzyjają: Polak na drodze to tylko kierowca - obowiązkowo pirat drogowy i morderca, bo jeździ za szybko; zwykle jeździ TIRem, albo wypasioną bryką po dużym mieście, gdzie rozwija kosmiczne prędkości, i wyprzedza "na trzeciego" (nikt sobie nawet nie zadaje trudu, by używaćtego terminu we właściwym znaczeniu)... Mentorstwo, połajanki, piętnowanie winnego - wszystko oczywiście "pod publiczkę"... Nie ma miejsca na uczciwą edukację komunikacyjną, poszukiwanie rzeczywistych przyczyn zła, trwałych rozwiązań. Tak jest po prostu najłatwiej!:(
  • 2009-02-20 10:53 | spacjer

    Panie przewodniczacy, Pan chyba nie przeczytal ze zrozumieniem arytkulu, ktory jest tematem tej dyskusji. Nie jest kwestionowana potrzeba fotoradarow i patroli policji drogowej ale ilosc oraz miejsce usytuowania duzej czesci znakow ograniczenia predkosci. Takie ligii moga sobie funkcjonowac w panstwach, gdzie ludzie pracujacy w organach zatwierdzajacych znaki drogowe nie kieruja sie rownie ulanska fantazja jak piraci, ktorzy je lamia..
  • 2009-02-20 10:54 | the bil

    panie z LPOPu najlepszym wyjściem będzie ustawianie fotoradarów, brak remontów dróg, a jesli już to tylko aby założyć "leżącego policjanta" i obowiazkowe ograniczenie prędkości na terenie całej Polski do 40km/h
  • 2009-02-20 10:57 | H2O

    Akcja OBYWATELSKIEGO NIEPOSŁUSZEŃSTWA

    Proponuję akcję obywatelskiego nieposłuszeństwa - WSZYSCY których złapie policja powinni NIEPRZYJMOWAĆ mandatu i godzić się na pozew do sądu. BARDZO SZYBKO sądy i drogówka będą sparaliżowane tysiącami spraw sądowych. Może w tedy PAŃSTWO coś zrobi z kretynami w białych czapkach.
  • 2009-02-20 10:57 | Gość

    A jakim mandatem ukarać kierowcę, który nie zatrzyma się przed znakiem "STOP" ustawionym przed torami na których rosną drzewa i krzaki?/tory nieczynne od 6 lat a znak stoi/
  • 2009-02-20 11:09 | iga

    Komentowana przeze mnie wypowiedź uruchomiła we mnie przede wszystim dzwonki alarmowe. Chodzi mianowicie o wielką pochwałę ograniczeń prędkosci za wszelką cenę. Niestety autor powyższego komentarza nie zauważył że w pierwotnym artykule bardzo obszernir streszczono powody, dla których kierowcy jeżdżą szybciej niz znaki drogowe pozwalają. Frustracja wynikła z poruszania się kipeskimi drogani to jedno, a drugie to bezsensowne znaki ograniczeń. Przechodząc do rzeczy, bałagan na polskich drogach oraz postawa policji jeszcze bardziej przyczyniają sie do zwiększenia niebezpieczeństwa na drogach w naszym kraju. Zadaniem policji nie jest polowanie ale czuwanie nad bezpieczeństwem kierowców. A kazdy źle ustawiony znak zniechęcea do przestrzegania pozostałych. Niepospolitym czynnikiem jest także czas. Przestrzeganie wszyskich znaków ograniczenia spowalnia podróż tak dalece, że sama strata czasu zaczyna irytować. Przykładem niech będzie tutaj trasa Gdynia - Toruń. Na "starej" jedynce mozna było stracić nawet ponad trzy godziny na przejechanie około 250 km. Czyli poruszając sie po drodze krajowej, która z założenia powinna umozliwiać szybką komunikację poruszamy się ze średnią szybkością około 83 km. To ma byc arteria komunikacji krajowej? Nic dziwnego że na naszych drogach panuje irytacja i w konsekwencji prostackie zachowanie.
    Co do młodych kieroców: w szwecji, Niemczech czy innych krajach wcale nie jest lepiej. Tyle że pozostali jeżdżą spokojniej.
  • 2009-02-20 11:14 | Bw

    Re: Chłopcy radarowcy

    Dostali trochę władzy i czują się ważni. A prawda jest taka że sporo takich policjantów z drogówki to ludzie bez wykształcenia. Tylko po jakimś kursie. Jeżdżę sporo po Polsce (około 50kkm rocznie), więc mogę co nieco powiedzieć. Staram się jeździć normalnie - przepisowo się w tym kraju nie da (inaczej 400km jechał bym 8h). Ostatnio nawet dostałem mandat, bo ktoś na świeżo wyremontowanej, 3 pasmowej drodze, na której nigdy nie doszło do wypadku (nawet przed remontem) postawił ograniczenie do 50! Stawiają tylko fotoradary, które w 90% nie stoją w miejscach niebezpiecznych. W wielu miejscach już widziałem. Cały czas było np. 90km/h postawili radar i nagle 70km/h :| na prostej drodze. Takich przykładów można podawać setki. Policjanci potrafią tylko karać, o pomocy możemy zapomnieć. Korek na kilka kilometrów, ale żaden nie przyjedzie go rozładować - bo po. A potem się dziwią, że kierowcy przekraczają prędkość. Mieszkam na Śląsku i codziennie jeżdżę autostradą A4(Katowice - Gliwice). Tam rzadko ktoś jeździ więcej niż 140km/h. Po prostu nie ma po co, skoro wiadomo, że dojedzie się bez problemów. Ja 'drogówki' już nie szanuje. I nic nie wskazuje na to, że coś ma się zmieni. Bo skoro łapią kierowców, łamiących przepisy, chciałbym też żeby sami policjanci (nie będący w 'akcji' je przestrzegali.
  • 2009-02-20 11:18 | karburator

    Re: Chłopcy radarowcy

    Policja ,policją ale rozejrzyjmy się wokół siebie drodzy kierowcy i zobaczcie ile sensownych przepisów łamiecie ,a co za tym idzie jakie tworzycie zagrożenia. Jedno z ostatnich to przejeżdżanie zamkniętych szlabanów kolejowych. Szczyty głupoty. Jestem za racjonalizacja oznakowań, ale tez za opcją zero tolerancji dla łamiących przepisy.
  • 2009-02-20 11:20 | tweed

    A ile przekraczajacych predkosc (i o ile) samochodow widziales w Austrii, a ile w PL? To jest wlasnie wielka rozpacz i frustracja. Niektorym wystarczy znak i go respektuja, a na niektorych potrzeba kija, a i to nie wystarcza.
  • 2009-02-20 11:24 | Tomek11

    "... jestem przerażony stopniem ogłupienia i demoralizacji polskiego społeczeństwa.." - To właśnie dlatego przetrwaliśmy zabory, okupację, komunistów, wyjeżdżamy na na "zgniły zachód" po lepsze życie, jesteśmy wynalazcami, itp. Tak. To my - Polacy. I dlatego , każdy Policjant czający się za krzakiem niczym dywersant w miejscach nieracjonalnych jest dla nas wrogiem publicznym, synonimem głupoty, kłodą wepchniętą w tryby mechanizmu, który nazywa się płynność jazdy - niekoniecznie z prędkościami powyżej 100km/h.
  • 2009-02-20 11:28 | tweed

    Zgadzam sie w 100%. Mi tez nie przeszkadzaja fotoradary i policja. Wrecz przeciwnie. I wszedzie dojezdzam na czas.
  • 2009-02-20 11:31 | MP

    Przeowdniczący
    W Europie jeździ się z normalnymi prędkościami ponieważ istnieje tam rozbudowana sieć autostrad. Jeśli człowiek chce po ludzku w miarę komfortowych warunkach to wybiera autostradę- drogi lokalne służą do dojechania do mniejszych miejscowości. To jest chore że jadąc z Gdańska do Pragi jadę przez Berlin i Drezno i mimo że jest 200km dalej zabiera mi to 4 godziny mniej. Chyba jeżdżąc po Europie nie korzystasz z Polskich dróg za często. Zawsze jest przyczyna oraz skutek. A z moich osobistych doświadczeń- robię rocznie około 50 tys km i nie zauważyłem nigdy aby policja kierowała ruchem w korku- czy w dniach dużego natężenia ruchu - wyłaczyc światła i stać na skrzyżowaniu- za to bardzo często widziałem ich ustawionych 500m za końcem zatoru z tzw. suszarką. Może w szkole ich nie nauczyli jak kierować ruchem na skrzyżowaniu
  • 2009-02-20 11:36 | Ola

    Ostatnio złapała mnie policja, dostałam 10 pkt. Jechałam 130, ograniczenie było do 80. Droga 3-pasmowa, po remoncie, żadnych przejść dla pieszych, żadnych skrzyżowań. 5h30 rano. Rozumiem - złamałam przepisy, ale spędzam z samochodzie min. 3h dziennie, co daje 1000h rocznie a punktów mam jak wszyscy 24.

    I jeszcze chcieli dorzucić punktów, za jazdę bez okularów. Tłumaczę, że od 10 lat noszę soczewki - proszę zobaczyć. Widzą, ale w prawie jazdy lekarz napisał "W OKULARACH"! Gdyby nie to, że sama jestem lekarzem, wątpię bym się wybroniła :-(
  • 2009-02-20 11:42 | Ola

    Tylko, że w Austrii, jak masz ograniczenie do 70km np. przed zakrętem tzn, że w dobrych warunkach atmosferycznych, jadąc sprawnym samochodem zakręt ten z tą prędkością pokonasz. Ba - jak masz spore umiejętności to pojedziesz i 80km/h. Ale 90 już nie. A w Polsce na takim samym zakręcie postawią Ci ograniczenie do 40. I tu jest różnica.

    W Austrii ja też respektuje przepisy. Bo one rzeczywiście są dla mojego beezpieczeństwa a nie po to by chłopcy radarowcy mieli gdzie łapać.
  • 2009-02-20 11:43 | obywatel

    Typowy, zanarchizowany "przedstawicielu Narodu", nie przechodż na czerwonym świetle, nie rzucaj niedopałków i śmieci, nie grzmoć piwka i jabola na ławce w parku, czy plantach a także ciesz się, że młodzież, "która pije sobie piwko w słoneczny dzień na ławce w parku" została wygnana. Przestrzegaj przepisów ruchu drogowego, jak i innych przepisów, które wprowadzone zostały z aprobata społeczną po to, aby nieprzystosowanych społecznie durniów zmusić do zachowań, jakie w cywilizowanych Państwach są normalnością.
  • 2009-02-20 11:49 | Turysta

    W Austrii to nie dlatego przestrzegasz przepisow, "bo są dla Twojego bezpieczeństwa" , tylko dlatego, że tam policja bezwzględnie je egzekwuje w postaci EURO i nie przyjmuje reklamacji , ani zażaleń.
  • 2009-02-20 11:51 | szwed

    jezdze w szwecji i tam tez policja policja czasami sie czai,na przykład jade na prom na 14.00 ,oczywiscie spozniony i co przed ystad suszara i mandat za 23 km,na 90 miałem 113 km,1300 zł .Moja dyskusja zakonczyła sie wyznaniem Pani z policji ze wszyscy płaca tyle samo.A w okienku kasy dowiaduje sie od Pani ze oni zawsze przed odejsciem promu sie ustawiaja bo wiedza ze ludzie sie spiesza,ale w polsce to jest nagminne np jadac z olsztyna do strody kamerka jechała za mna 30 min po to by mi dowalic za to ze widzieli jak wyprzedzałem za kims ciezaroweczke.Ale tak im nawbijałem,ze im kopary opadły,al coz 4 pkt i 200 zł musiałem zapłacic.A propos kursów na sciagniecie punktów.Polecam mozna dowiedziec sie całej prawdy o policji z ust policji.Tak wiec sami karzacy sie przyznaja ze to tylko statystyki komendantów wojewódzkich
  • 2009-02-20 11:53 | kierowca

    A kto zarabia? Zarabiają straże miejskie, gminne. To jest ich kasa. Wynajmują fotoradary i dzielą się kasą z formą która jest właścicielem.Tu chodzi o kasę i nic więcej. No właśnie Biały Bór, szczecinek, Bobolice, Sadki i jeszcze wiele innych miejscowości w których straż urządza łapanki. Otrzymujemy informacje o popełnionych wykroczeniach to wiem ile tego jest do wprowadzenia do bazy danych. Policja ma bardzo mało takiego sprzętu.
    Wszyscy wiedzą co się dzieje na drogach ale nikt nic nie robi. W Wielkopolsce w 2008r wybudowano około 10 km nowych dróg krajowych????????????????. a wojewódzkich około 30. Budując drogi w takim tempie może za jakieś 200 lat coś się zmieni. Pytanie a gdzie kasa którą płacą kierowcy w cenie paliwa. Miał być na drogi a gdzie jest??????????????????. Można tak dalej ciągnąc temat tylko co to da.
  • 2009-02-20 11:59 | MC

    Re: Chłopcy radarowcy

    Dla panów z drogówki nie istnieje coś takiego jak pouczenie. Mam prawo jazdy od 20 lat. Zawsze tylko mandat.
  • 2009-02-20 12:10 | kili

    Re: Chłopcy radarowcy

    70 % kierowców nie powinno mieć prawka, poprostu nie potrafią się kompletnie odnaleźć na drodze nie mówiąc o jakiś nagłych sytuacjach. W dużych miastach jak Wrocław , jadąc do pracy pozabierałbym za każdym razem z 5 -ciu prawko, zarówno panom jaki paniom. Czasami się chce płakać jak niemota się porusza po drodze.
  • 2009-02-20 12:14 | tomaz

    Przepraszam bardzo: a u nas to może policja przyjmuje reklamacje, czy zażalenia??? Mandaty nie są w EURO, ale za to są punkty... ciekawe co lepsze?
    W pełni się zgadzam z Olą - też sporo jeździłem po Zachodniej Europie i konkluzja jest jedna: tam znaki mają sens, więc 95% kierowców ich przestrzega. A wszystkim, którzy uważają, że im wolniej tym bezpieczniej polecam niemieckie autostrady - ludzie jeżdżą 250km/h i jest mniej wypadków niż u nas....
  • 2009-02-20 12:51 | Prezes

    Punktów nie dodaje się za długość jazdy tylko za jakość . Czy zawodowy kierowca spędzający za kierownicą w czasie jazdy ok 10 godzin dziennie ( nie liczę postojów , załadunków rozładunków itp.) powinien mieć 10 razy większy limit punktów ? Przecież przy takim rozumowaniu to on jest 10 razy lepszym kierowcą i powinien mieć 10 razy mniejszy limit punktów od tego który jeździ tylko 1 godzinę więcej .

    Więcej logiki pani lekarz .
  • 2009-02-20 12:56 | ink

    Re: Chłopcy radarowcy

    No cóż biedni policjanci też ludzie , co nie mogą być sfrustrowań , znam przypadki kiedy radarowcy na bań taranują ogrodzenie i już na posesji siedzą w unieruchomionym radiowozie bo nie mogą o własnych siłach z niego wysiąść , albo inny straszna kosa ,który wlepiłby mandat nawet własnemu ojcu, na gazie co prawda po służbie w czasie ucieczki przed kontrolą swoich kolegów ,rozbija się i zwiewa na piechotę pomimo obrażeń ,ukrywa się i przypłaca to życiem ,krwotok wewnętrzny ....
    Samo życie , jedno jest pewne jakby policja była pobłażliwa to wynik w śmiertelności na polskich drogach byłby pięciocyfrowy ,a to za sprawą głupoty większości kierowców ,bo samochód jako dobro konsumpcyjne trafił pod strzechy ,przy okazji mam apel w kilku punktach
    - nie wjeżdżajcie na skrzyżowania jeżeli nie będziecie mogli go opuścić
    - parkujcie z wyobraźnią , nie wjeżdżajcie swoimi pojazdami do "kościołów" ;)))
    - jeżeli stoicie w korku ,stosujcie zasadę zamka błyskawicznego
    - rodzice nie szarżujcie z dziećmi na pokładzie ,one są chłonne jak gąbki
    - nie używajcie świateł przeciwmgłowych przednich i tylnych jeżeli nie ma mgły po zmierzchu zwłaszcza kiedy nawierzchnia jest mokra
  • 2009-02-20 13:12 | franki777

    Re: Chłopcy radarowcy

    Najgorsza policja drogowa europy ? Polska drogówka.Fatalnie szkolona ,tragicznie motywowana,totalnie zdemoralizowana.Jedynym zajęciem jest łapanka na radar i nowość fotoradar.pozatym nic innego nie potrafią ,zresza skąd mają coś innego umiec skoro całe szkolenie to ''Jak-Gdzie-Kiedy-ile wlepić". Mieszkałem w Niemczech,przejechałem kilka set tysięcy kilometrów radarowców spotkałem 3-razy i to w DDR-ach.Jak był wypadek byli po 10-min, lód na drodze kierownik utrzymania drogi mandat,dziura w drodze -sygnalizator i wezwanie drogowców,korek na drodze-aktywna pomoc w rozładowaniu,błoto z pola -mandat dla rolnika,ciągłe patrolowanie dróg w celu zachowanie bezpieczeństwa na drodze itd - w Polsce- Łapanka,Łapanka,Łapanka, drogówka zapatrzyła sie na policjanta z "Mistrz kierownicy ucieka". Tak długo jak długo nie zmieni się szkolenie drogówki i nie zmieni sie klimat myslenia o kierowcach , że to nie piraci i drogowi bandyci , a policjanci nie są od mandatów tylko od zabezpieczenia bezpieczeństwa na drogach tak długo nic sie nie zmieni i bedziemy mieli więcej ofira bo wina za ten stan jest w 70% po stronie policji drogowej. Dla eksperymentu zabierzmy im radarki na 2-3 mesiące i wygnac ich na drogi do uczciwej roboty a wypadki spadną o wiele %.


    [cytat]
    Najgorsza policja drogowa europy ? Polska drogówka
    [/cytat]
  • 2009-02-20 13:12 | H2O

    Maszynka do zarabiania

    Mechanizm WYŁUDZANIA pieniędzy:
    1. Gmina stawia BEZSENSOWNE ograniczenie prędkości.
    2. NORMALNI kierowcy jadą z prędkością BEZPIECZNĄ - większą niż ograniczenie.
    3. Drogówka stawia radar i kasuje mandaty - WYKAZUJE się "skutecznością".
    4. Gmina KASUJE pieniądze z mandatów - czysty, bezinwestycyjny zysk.
    WSZYSCY są szczęśliwi - po za kierowcami - ale kogo oni obchodzą.
  • 2009-02-20 13:13 | Ziggi

    Problem obszarów zabudowanych

    Uważam, że jednym z największych problemów polskich dróg są powiększające się stale obszary zabudowane, w których automatycznie obowiązuje ograniczenie prędkości do 50 km/h. Gminy traktują grunt wzdłuż dróg krajowych jako dogodny obszar pod zabudowę. W wyniku takich działań całe kilometry wzdłuż kluczowych szos zabudowano po obu stronach szeregiem domków jednorodzinnych, jakiś warsztatów czy sklepików. Wiadomo - taniej, bo drogio dojazdowej budować już nie trzeba. I nikogo nie obchodzi, że droga krajowa, budowana z publicznych pieniędzy zamienia się w drogę lokalną. W czasie ostatnich 15 lat taka miejscowość Biała na trasie nr 8 (Warszawa - Wrocław) rozrosła się z 3 do 5 kilometrów. Właściwie nieprzerwany obszar zabudowany ciągnie się na tej trasie na odcinku blisko 80 km (od Wielunia do Sycowa) - i jak tu kierowca ma normalnie jechać?

    Uważam, że zagarnianie dróg publicznych pod zabudowę lokalną powinno być zdelegalizowane. Powinno się budować lokalną drogę prostopadłą i dopiero wzdłuż niej prowadzić inwestycje. Polski nie stać na takie idiotyzmy.
  • 2009-02-20 13:40 | JK

    Pisze Pan, ze policja na tych radarach zarabia -niestety takie błędne myślenie stanowi zapewne częste uzasadnienie zakupu radarów i tej bezsensownej działalności.
    Niech Pan sobie odpowie na poniższe pytania (moje odpowiedzi zamieszczam w nawiasie):
    1. Kto zapłacił za radary? (podatnicy)
    2. Kto płaci mandaty? (podatnicy)
    3. Kto utrzymuje policję ? (podatnicy)
    Czy podatnicy są w jakiś sposób bogatsi w wyniku tej działalności? (Na pewno są ubożsi o pieniądze wydawane na radary i całą ta działalność - płace tych którzy się tym zajmują, koszty operacyjne, konserwacja itp. - A GDZIE TEN ZYSK?)
    I niech Pan nie mówi że te pieniądze trafiają do budżetu i MOGĄ być wykorzystane dla dobra społecznego, MOGĄ też być wydane na kolejne radary. I jeszce jedno jeżeli to pzrynosi taki zysk, to nie róbmy nic innego - niech wszyscy stawiaja radary - będzie to nasz narodowy biznes.
    To nie jest wi
  • 2009-02-20 13:41 | Mariom

    Popieram, nic dodać nic ująć.
  • 2009-02-20 13:42 | józef z tira

    A co by Pan Przewodniczący zrobił, w opisywanej sytuacji we Wrocławiu, gdzie znaki nakazu skrętu każą jeździć w kółko. Czy nakazów skrętu Pan nie przestrzega? :)
  • 2009-02-20 13:45 | TomusSz

    Myśl jest ciekawa, tylko naród niezdycyplinowany
  • 2009-02-20 13:48 | JK

    Popieram w 100%. REFERENDUM o zakazie radarowych pomiarów prędkości. Żyjemy w wolnym, kraju, płacimy podatki i nie zgadzamy się na ich trwonienie na sprzęt i działania utrudniające nam życie. Zdecydowana większość z nas jeździ bo musi i nie powinno sie nas traktować jak zwierzyny łownej. Energia policji i straży miejskiej niech zostanie przekierowana na walkę z przestępczością i chuligaństwem.
  • 2009-02-20 13:52 | pikuś

    Żałosne chłopaki z białymi zapkami: jechałem 2 lata temu koło Puław, tam władze gminne remontowali droge po obu stronach drogi. Prowadziłem aytobus i jadąc przez remntowana droge i skrzyżowanie zmuszony bylem prze te roboty przejechac śrdkiem biorąc oznakowania pozime między koła, a za mna jecha taki żałopśnik z videorejestratorem zatrzymal i ukarał mandatem+pkt. Przyjołejm ten idiotyczny swistek tylko dlatego że miejsece moje zamieszkania jest b odległe. Jednak to teraz przeszkadza mi bo tez żałosne chłopaki wyciągaja ten element do każdego wątku bo juz nie daje sie karac mandatem tylko przez sąd i tam dokladają ten zalącznik - jako recydywita. Przykromi chłopaki żałosne ale zlą firme wybraliści jako profesja. Wcześniej czy poźniej to sie odbije na wasz za taka hciwość tylko zadajcie pytanie dla kogo pracujecie i za kogo obniżacie własne morale normalności? Chorych sie leczy a normalnych gnoi!!!!!
  • 2009-02-20 14:35 | toto

    W Austrii? Słyszałem że w Austrii, podobnie jak we wszystkich cywilizowanych krajach średnie prędkości podróżne mieszczą się w okolicach 80km/godz (na drogach szybkiego ruchu powyżej 100 km/godz.) i nie wykazują znacznych tendencji spadkowych. W Polsce trzeba mieć dużo szczęścia, by kilkusetkilometrową trasę przejechać ze średnią powyżej 60 km/godz. (jeszcze 20-30 lat temu rzeczą normalną było planowanie trasy ze średnią w granicach 70 km/godz, dziś trzeba zakładać raczej 50km/godz). Komfortu podróżowania porównywać nie warto, jakie są nasze drogi - każdy widzi: idący jezdnią piesi, rowerzyści bez świateł, maszyny rolnicze - również często nieoświetlone na drogach publicznych (nie tylko na lokalnych - dojazdowych, także na głównych) ogromne ilości znaków, których nieraz dostrzeżenie w ogólnym chaosie sprawia problem (choć jakościowo są lepsze od tych stosowanych w większości krajów Europy). Przy dzisiejszej modzie na poprawę bezpieczeństwa poprzez blokowanie, utrudnianie, komplikowanie i dalsze spowalnianie ruchu, pusty śmiech ogarnia, gdy się czyta takie rzeczy. Póki w Polsce nie będziemy mieli w miarę wygodnej sieci dróg głównych, wielkomiejskich arterii, obwodnic (umyślnie nie piszę o autostradach, boto jest nie jedyny i napewno najdroższy sposób na poprawę sytuacji), póki skutecznie nie oddzielimy ruchu lokalnego od przelotowego, pieszego od kołowego i nie zaczniemy egzekwować przepisów - wszystkich, nie tylko ograniczeń prędkości - także tych dotyczących infrastruktury, możemy zapomnieć o nadrabianiu cywilizacyjnego zapóźnienia, bo wkrótce całą Polskę po prostu zakorkujemy... A samochodów w Polsce będzie przybywało - nie ubywało.
  • 2009-02-20 14:37 | Inga

    Re: Chłopcy radarowcy

    A ja dostałam mandat jako piesza. Biegłam do autobusu, na przejście dla pieszych wbiegłam jak mrugało zielone. To nie było czerwone! Ale przejeżdżający radiowóz widział co innego. Ich było dwoje, ja jedna. Jak się w takiej sytuacji wybronić? Odmówić odebrania mandatu? Sąd? Dwa głosy policjantów przeciwko mojemu?

    Na nic się zdały babskie lamenty, prośby o pouczenie itp. 250 zł mandatu trzepnęło mocno po kieszeni.
  • 2009-02-20 14:44 | @

    Re: Chłopcy radarowcy

    Policji nie o to chodzi, żeby było bezpiecznie, ale żeby zgarnąć jak najwięj kasy z mandatów. Przykłądem może być przenośny fotoradar. Jak jest wiadomo, że stoi, to zwalniasz. Jak nie wiesz to jest jedynie taki efekt, że dostajesz mandat.
  • 2009-02-20 14:46 | RS

    Logiki do tego nie mieszaj Panie Prezes, bo najwyraźniej niewiele o niej wiesz.
    Nawet zakładając, że 10 razy więcej za kółkiem implikuje 10 razy większe zdolności kierowcy to podstawowy błąd tego rozumowania jest taki, że lepszy kierowca powinien dostawać mniej mandatów.
    Z powodów opisanych w artykule w Polsce nie jeździ się według znaków drogowych tylko według własnej oceny sytuacji uwzględniającej sugestie płynące z oznakowania. Oznacza to, że przepisy łamie 99,9% kierowców a częstotliwość zależy od temperamentu, skłonności do ryzyka i poczucia własnych umiejętności. I nie ma to nic wspólnego z jakością kierowcy.
    Sugestia pani doktor jest absurdalna, ale nie bardziej niż system, w którym policjanci zajmują się prawie wyłącznie egzekwowaniem przepisów, nie mających większego związku z bezpieczeństwem na drogach.
    Pozdrawiam
  • 2009-02-20 14:49 | 4xg

    plan też trzeba wykonać

    Nie chodzi o to, że Policjanci sami z siebie złośliwie każą kierowców mandatami? Mają przełożonych, mają swoje plany kwartalne, roczne które trzeba wykonać, bo jak nie to po premii. Więc co chłopaki mają robić? Chowają sie w jakichś dziurach i łapią. Najważniejszy jest plan!!!
    A tak na marginesie, ostanio też mnie złapali, jechałem 87 km/h, tak pokazywała odrapana suszarka. Pogadaliśmy, ponarzekaliśmy, pośmialiśmy się, no i dostałem pouczenie. Ale ważne jest też podejście do Policjanta. Chcesz mu udowodnić swoją rację, to on Ci udowodni swoją. Może to i arbitralne, ale cóż, takie jest życie.
  • 2009-02-20 14:50 | tompo

    Re: Chłopcy radarowcy

    ale chyba kazdy powinien wiedziec ze przed przejsciem dla pieszych ,skrzyzowaniem, nie ma lini przerywanej,jest linia ostrzegawcza,wiec kierujacy powinien wiedziec ze mówi ona o tym ze zaraz przejdzie w linie ciagła gdzie wyprzedzanie jest zabronione, a ponadto mowi ona o tym ze dojezdzamy do miejsca szczegónlnie niebezpiecznego, w tym wypadku przejscia dla pieszych to jedno, a po drugie jak mozna wyprzedzac samochody jezeli kierujacy nie upewnił sie czy ten manewr moze wykonac w sposób bezpieczny, czy ma miejsce do wyprzedzania itp. wiec tłumaczenie o dwóch jadacych tirach jest błedne.Bardzo dobrze ze dostał mandat.
  • 2009-02-20 14:52 | dodo

    jacy policjanci drogówki ??? widzieliście ich??

    przecież to zwykli inkasenci i tak należy ich traktować
  • 2009-02-20 15:20 | Thoring

    Re: Chłopcy radarowcy

    Ja miałem ostatnio spotkanie z Panem policjantami w środe. Wracałem z Kołobrzegu do Poznania. Jadąc przez Połczyn Zdrój zauważyłem w tylnym lusterku że jedzie za mną radiowóz. Ograniczenie było do 40km/h wiec ja jade grzecznie 40km/h. Wyjeżdzając już prawie za miasto radiowóz zatrzymał mnie do kontroli drogowej. Pan policjant sprawdził dokumenty, następnie kazał mi pokazać trójkąt i gaśnicę po czym stwierdził że powodem zatrzymania jest brudna tablica rejestracyjna. Nie mówię że była ona czysta ale też nie była nieczytelna. Zresztą miała się chyba prawo pobrudzić skoro w tym dniu przejechałem ponad 300 km a na drodze błoto pośniegowe i opady śniegu. Na nic zdały się moje tłumaczenia. Pan policjant nawet nie wiedział jaki to jest artukuł kodeksu drogowego, wiec dzwonił do kolegi. Ewidentnie szukał na mnie haka. Odmówiłem przyjęcia mandatu i ofotografowałem swój samochód jak również warunki drogowe jakie w tym dniu panowały. Nie zamierzam płacić tylko dlatego że policjant postanowił wykazać się skutecznością
  • 2009-02-20 15:29 | Gerard

    Tak, teraz widać to jeszcze wyraźniej, gdy pojawiała się dziura w budżecie naszego kraju, słychać jak nasz szacowny rząd miłości proponuje podniesienie wyskości mandatów (nowy taryfikator), czyli za nonsensy rządzących od lat w Polsce (stan dróg i ich oznakowania) + za brak umiejętności liczenia w zakresie do 100 obecengo ministra finansów znów zapłacę ja i moi współobywatele. Niestety nie ma możliwości oskarżenia polityków za stan dróg (bo jak, skoro cała ta zgraja od lat nic w tej dziedzinie nie robi sensownego), bo jakoś nasi włodarze nie mówią o tym że prócz alkoholu to własnie stan dróg jest przyczyną wielu wypadków, bo to bezpośrednio biłoby w polityków. Nic drodzy rodacy, cały czas srzygą nas, a my niczym owce idziemy pod nożyce - a wypadałoby może się wreszcie postawić i wypowiedzieć umowę społeczną jaką jest państwo - i poprosić o to aby nasi politycy poszli do diabłów - bo niczym są bez naszych podatków, bez posłuchu. Tyle - nie mam słów na rządzących matołków.
  • 2009-02-20 16:00 | sss3

    Wreszcie i media zajęły się tą sprawą.

    Wreszcie głos rozsądku.
  • 2009-02-20 16:08 | Michał

    Ja po prostu jestem nieuleczalnym optymistą :-) Poza tym uważam, ze trzeba się porównywać do lepszych.
  • 2009-02-20 16:20 | m.z.z

    a jednak, POP nie przeczytałeś dokładnie poprzednich postów...
  • 2009-02-20 16:25 | Rfafal

    Co do przejścia - generalnie masz rację, tylko że .. jak wyprzedzasz TIRy, łatwo nie zauwazyć znaku, a jakośmalowania znaków na jezdni (w tym i przejść) jest często taka, ze dopiero jak na nim staniesz, zatrzymasz się i przyjrzysz dokładnie to moze zorientujesz się że to zebra miała być..
    A co do wyprzedzania kolumny TIRów - przejedź się kiedyś 8-ką między Piotrkowem a Wrocławiem, i spróbuj wyprzedzić 3-4 TIRy jadące jeden za drugim 60 km/h, a za nimi z 10 dostawczaków i kapeluszy bojących się wyprzedzać .. albo będziesz się kulal za nimi te 200km (bo odpowiednio długiej prostej z linią przerywaną tam NIE MA, albo ..zaczniesz kombinować: pojedziesz po ciągłej w miejscu które uznasz za względnie bezpieczne, albo zaczniesz "przeskakiwać" wykorzystując moment gdy akurat nadaży się okazja na wyprzedzenie 1-2 aut i tak przesuwasz się do przodu aż w końcu, bo 30 kilometrach uda się ten zator wyprzedzić... To niestety są realia na naszych drogach
  • 2009-02-20 16:32 | RS

    Nie pomstujcie na policjantów

    Postuluję żeby szanowni forumowicze przestali narzekać na policjantów. Czy rozsądnym jest oczekiwać od słabo wykształconej i opłacanej grupy ludzi, która została wyposażona w środki represji, że będzie zachowywać się uczciwie, szlachetnie i traktować będzie bezpieczeństwo i wygodę kierowców jako podstawę swoich zachowań?
    Prędzej to ich szefowie - posterunkowi - są odpowiedzialni są za wyznaczanie im celów i kierowanie ich pracą ale przecież i oni rekrutują się z tej samej słabo wykształconej i źle opłacanej grupy.
    Całą winę ponosi zarządzanie wysokiego szczebla czyli Komenda Główna Policji i MSWiA. To powinni być menedżerowie, którzy potrafią określić strategiczny plan i zapewnić środki do jego realizacji. Za to biorą pieniądze! Oni odpowiadają za niskie morale, brak szkoleń i niewłaściwe priorytety postawione policjantom. To oni są winni, że zamiast dbać o nasze bezpieczeństwo policjanci dbają tylko o wielkość wpływów z mandatów i wyładowują swoje zawodowe frustracje na kierowcach.
    Domagajmy się od polityków żeby zreformowali sposób zarządzania w policji. Jest to zadanie wyjątkowo trudne bo beton trzyma się mocno. Ale obecna sytuacje jest tak tragiczna, że trzeba coś z tym zrobić!

    Pozdrawiam.
  • 2009-02-20 16:43 | RS

    Popieram, chociaż nie powiedziałbym, że jest to akcja obywatelskiego nieposłuszeństwa :)
    Robię tak już od jakiegoś czasu i jest to po prostu egzekwowanie mojego prawa do sprawiedliwego osądu! Chociaż wątpię już także w ten sprawiedliwy osąd po tym jak odmówiwszy mandatu i zeznań na komendzie dostałem zawiadomienie o... wyroku zaocznym! Nikt mnie nawet nie poinformował, że ma się odbyć rozprawa. Najwyraźniej sędzia nie był w ogóle zainteresowany moim zdaniem. Komuna trzyma się mocno! Czas uciekać z tego kraju bo tu już się chyba nic nie poprawi.
    Pozdrawiam.
  • 2009-02-20 18:31 | qwert

    W końcu zwrócona została uwaga na drastyczne zwiększenie liczby znaków drogowych w ostatnich latach , oraz często ich niewłaściwe rozmieszczenie.

    Osobom broniącym oznakowania polskich dróg proponuję przeprowadzenie eksperymentu - stosowanie się do wszystkich ograniczeń na kilkunastokilometrowym odcinku np. w drodze do/z pracy (w godzinach szczytu).

    Wynik - natychmiastowe powstanie korka za nami + mnóstwo niebezpiecznych sytuacji spowodowanych wyprzedzaniem naszego samochodu, pomimo braku warunków do takiego manewru.

    Wniosek: W Polsce zdecydowana większość kierowców nie przestrzega ograniczeń wynikających z oznakowania dróg, dzięki czemu możliwy jest w miarę płynny ruch pojazdów.


    1) ZASADA OGRANICZONEGO ZAUFANIA DOTYCZY RÓWNIEŻ ZNAKÓW

    2) BEZPIECZNA PRĘDKOŚĆ MOŻE BYĆ WYŻSZA, NIŻ TA WYNIKAJĄCA Z OGRANICZENIA PRĘDKOŚCI
  • 2009-02-20 18:45 | LPOP

    gratuluję pierwsze rozsądne uwagi. Popieram w 100% a po komentarzxach widać jak beznadziejne są próby odkręcenian tego stopnia zdemoralizowania...
    LPOP
  • 2009-02-20 18:50 | LPOP

    w Polsce od wielu lat obowiązuje zapinanie pasów na tylnych siedzeniach.Sprawdźcie sobie kto tego przestrzega. Absolutnie niedozwolone jest też korzystanie z telefonów komórkowych trzymanych w ręce. Najtańszy zestaw hands free kosztuje kilkanaście złotych, najczęściej jednak tem zakzan ignorują posiadacze wielkich wypasionych aut...
  • 2009-02-20 19:01 | qwert

    Nie sposób nie zgodzić się z pewnymi twierdzeniami dotyczącymi zachowania kierowców, które Pan przedstawił - jak sądzę - z perspektywy pieszego, który nie jeździ samochodem. Niestety wiele zastrzeżeń, co do zachowania na drodze skierować można również w stronę pieszych, a zwłaszcza pieszych w dużych miastach.
    Często podczas wspólnego przemieszczania się po mieście obserwuję zachowanie znajomych np. podczas przechodzenia na przejściu dla pieszych, na światłach. Jak wielka jest różnica między pieszymi-niekierowcami a pieszymi-kierowcami! Ci pierwsi brawurowo wkraczają na jezdnię tuż przed nadjeżdżające samochody, traktują przejścia dla pieszych, jak przedłużenie chodnika, po zapaleniu się zielonego nigdy nie upewniają się czy nie nadjeżdża pojazd... last but not least - nie są wyrozumiali. Ostre hamowania ("na centymetry") przed przebiegającym przez jezdnię na czerwonym świetle pieszym spieszącym się na autobus długo się pamięta. Pieszy nawet jeśli racja jest po jego stronie, i tak nie ma szans w "konfrontacji" z pojazdem - warto o tym pamiętać. Mając "zieloną strzałkę" kierujący nie powinni się "wpychać" między pieszych, ale pozwolić swobodnie opuścić jezdnię. Nie mogą jednak - jakby Pan chciał - czekać na zmianę światła na zielone, po to jest "zielona strzałka" aby usprawnić ruch, a nie go tamować. Kałuż i dziur, których gromadzi się woda niestety często nie da się ominąć nie powodując niebezpiecznych sytuacji... to byłby dobry temat na kolejny artykuł.
  • 2009-02-20 19:11 | trafficop

    To co napisał 4xg to jest czysta prawda i właściwie już nic nie potrzeba więcej dodawać.
  • 2009-02-20 19:52 | dekster

    Re: Chłopcy radarowcy

    Zaznacze na początku że z policją itp. nie mam nic wspólnego i niechcę mieć. Moim zdaniem policja drogowa powinna jeździć nieoznakowanymi pojazdami oprucz nie rzucającego się w oczy koguta a karać jak najbardziej ale w zależności od przewinienia, same upomnienie słowne nic nie daje jest wręcz przeciwnie, jest powodem drwin. To co wyrabiają kierowcy s.osob. to chororr. Jadąc rowerem bezpieczniej się czuję jak jedzie kilka TIRów niż widząc 3-4osobowe bo napewno jednemu z nich się śpieszy i musi być pierwszy, zachowują się jak dzieci w wesołym miasteczku. Kierowcę aby przywołać do pożądku należy dać klapsa po portfelu inaczej nie poskutkuje.
    Znaki trzeba przestrzegać nieważne gdzie jaki stoi, fakt faktem zdażają się na prowincjonalnej drodze bzdurne znaki ale cóż żyjemy w trzecim świecie.
  • 2009-02-20 20:36 | przejazdem

    Potwierdzam. Kiedyś mieszkałem we Wrocławiu, teraz niestety jestem tu rzadko. Niemniej ostatnio zdarzyło mi się przyjechać po zmierzchu, przy siąpiącym deszczu w opisane miejsce. Krążyłem dookoła tak długo, że zaczynałem już wątpić w moje poczucie przestrzeni. Na szczęście o tej porze nie miał mnie już kto kontrolować.
  • 2009-02-20 21:09 | mlody

    Re: Chłopcy radarowcy

    szkoda slow mam wiele przypadkow ostatni tydzen temu oczywicie nie dostalem mandatu bo nie mogli na mnie nic znalesc... szkoda sie wypowiadac ale tak to jest jak sie jedzie dobrym autem z napedem na 4 kola z sliczna bladynka to palkarzy jednak boli ktorzy chca utrzymac twoje tempo w polonezie z napedem na tyl i oponami debicy frigo za 20zl uzywane i przeterminowane od pana kazia bo tak taniej... zazdrosc zrzera... aha i co najlepsze nie przekroczylem ograniczenia predkosci ani nie zlamalem zadnego przepisu chociaz policja miala inne zdanie;]
  • 2009-02-20 21:56 | AB

    Analogiczna sytuacja, ale ze smaczkiem. Wchodzę na przejście na zielonym. I wjeżdża na nie, wymuszając pierwszeństwo (no przecież ma zieloną strzałkę!) wielki i powolny autobus. Ponieważ był powolny, zdołałem odskoczyć do tyłu i nie zostałem rozjechany. Ale z tego samego powodu,gdy już przejechał, zielone mrugało. A gdy schodziłem - było czerwone.
    Panowie policjanci zadowolili się pouczeniem... po mojej deklaracji, że mandatu nie przyjmę. Numerów autobusu oczywiście nie spisali, bo po co.
  • 2009-02-20 23:34 | velco

    Przebieganie przez przejście dla pieszych jest już wykroczeniem, nieważne czy na zielonym
  • 2009-02-21 03:29 | brrr

    system jest dobry tylko społeczeństwo nie dprosło do niego...
  • 2009-02-21 04:35 | "misiaczek"

    Re: Chłopcy radarowcy

    Przeczytałem opinie kierowców do tego artykułu.Moje doświadczenia zgadzają się z opisanymi opiniami. Np. na drodze Rawa Mazowiecka - Opoczno (droga wojewódzka) w lesie są odcinki 3 km (tabliczka pod znakiem) ograniczenie do 40 km/h. Wynika to z nadmiernej dbałości o nasz pojazd. Rzekomo droga ma nawierzchnie z garbami i nierownosciami a jest po częściowej naprawie. Znam dużo gorsze drogi bez ograniczeń. Czas zabrać się za oznakowanie dróg polnych. To, ze nawierzchnia zbyt waska nikomu tam nie przeszkadza i dopuszcza sie ruch samochodow ciezarowych gdzie 2 osobowe trydo się mijają.Więc nie chodzi tu o nasze bezpieczeństwo. Napisalem w tej sprawie do Wojewody Łódzkiego i nic się nie zmieniło. Odpowiedź oczywiście otrzymałem ale nie na temat. Jestem zdania że przepisy ruchu i logika oznaczeń na drogach powinna być przestrzegana przez obie strony. Znam też znak drogowy ustawiony przed stacją benzynową informujący o wuceciku którego niem na tej stacji..! Będzie po remonciku stacji za pół roku a znak jest już. Nie popieram łapanki zza rogu bo to nie jest poważna praca policji na autorytet tylko praca kasjerów. Także nie rozumiem czemu służą ograniczenia w obszrze zabudowanym na terenie np. całej miejscowości do 40 km/h. Przecież nie chodzi tu o bezpieczeństwo skoro niedawno było można 60 a teraz jest 50 km/h. Czy to nie przesada te 40 km/h. Pewnie znajdą się zmyślaki co nam będą tlumaczyć że tak bezpieczniej. To samo tyczy sie fotoradarów. Wiadomo jak 70 km/h to będzie fotograf. Instaluje się te urządzenia bez liku za nasze pieniądze. Nikt też nie wymaga by ciągnik (traktor) zjechał co jakis czas i przepuścił samochody zamiast ciągnąć korek 20 km/h o długości kilometra lub dwóch. Przecież to jest maszyna rolnicza i nie ma takich samych uprawnien na drodze jak samochody choć przejechać szosą musi. Za nasze pieniądze nie buduje się bezpiecznych dróg. Ktoś napisał: w Szkocji są 3 pasy do wyprzedzeń. Tak jest rozwiązywany ten problem i u nas np. w świętokrzyskim. Także zgadzam się z piszącym o tym, że politycy są u nas zbędni. 560 ludzi plus personel , dodać kilka tysi rządu i dodać urzędy krajowe oraz wojewódzkie i pewnie wiele jeszcze i nie potrafią rozwiązać nawet utrzymania bieżącego dróg, zmieniać prawa by ułatwiać życie. Po co nam to towarzystwo od mielenia słów. Nic nie robią - można śmiało powiedzieć bo w wolnej Polsce żyjemy już 20 lat. Gaże mają zasobne, żyją sobie i niewiele dają nam za to życie. Więc ludzie niektórzy nie mogący wytrzymać tego wyjeżdżają z Polski. Już się ludzi nie ogłupi w Polsce byle czym. Za te posady trzeba coś dać tym którzy na nie dają pieniądze. Policja. Policja nie jest już taka jak kiedyś. To są panowie i panie co najmniej po maturze (ci młodzi) i przyjemnie i rzeczowo się z nimi rozmawia kiedy zatrzymają choć wlepiają karę. Nie pamiętam, kiedy zadowolili się pouczeniem a przed 90 r. jak się nie podskakiwało policjantowi bez sensu było to spotykane. Więc pewnie ich szefów trzeba zapytać dlaczego i akie dostają szkolenie i pouczenia? A spróbujcie podskoczyć policjantowi w Austrii czy w Szkoji lub w Stanach to zobaczycie co się stanie. Opiszcie to na tym forum. Znam mandat 12 E za 7 km/h przekroczenia przy 70 km/h dozwolonego.
    Coraz częściej uważam, że wszystkiemu są winni politycy. Zauważcie jak sie przekrzykują i spierają ale rzeczowych rozmów i efektów nie ma. Kończę bo i tak nikt tego nie będzie czytał. Ale piszmy e-maile do urzędów i nękajmy je może wpłyniemy na nich i coś się zmieni. Inaczej ..... rewolucja tylko ..... tfu!
  • 2009-02-21 07:49 | Praktyk 42 l.za fajerą

    Zły i nielogiczny pomysł dla osądzonych, moze nielicznych a jednak . Czy AKCJA PRZESTRZEGANIA RYGORYSTYCZNIE PRAWA , bylaby bardziej skutaczna bo: WPLYWY DO BUDŻETU ZERO,ZAKORKOWANE MIASTA,OSIEDLA,DROGI, POLICJA NA DESZCZU,MROZIE,SŁONCU W AKCJI UPLYNNIANIA RUCHU,IGNOROWAC POPEDZANIA NA SKRZYŻOWANIACH. Jest jeszcze wiele możliwości. Moze wówczas Policja zrozumie a szczególnie PRYNCYPALY za biurkami w komendach komu i do czego jest powolana Policja. Chyba i tak nie zrozumia jak ten BARAN który ukaral szwagra, za ten wyczyn powinien byc zdegradowany do krawężnika i z pieskiem na patrole piesze,tylko szkoda WYSZKOLONEGO PSA dla matola bez szkoly na stanowisku ktory może z zemsty zajezdzic powierzonego WYSZKOLONEGO ZWIERZAKA.
  • 2009-02-21 08:34 | Praktyk

    Re: Chłopcy radarowcy

    Jaki ma cel budowanie obwodnic miejscowosci,jednoczesnie zezwala sie na zabudowe przy tych obwodnicach wszelkiego rodzaju bydynkow , skrzyzowan itd. Jest to TOTALNA GLUPOTA WLODARZY I SABOTAZ DROGOWY.Wiele milionow wydaje Panstwo, a kozystaja lokalni cwaniacy przydroznych dzialek , w niedlugim czasie obwodnica staje sie GLOWNA ULICA TEJ MIEJSCOWOSCI i ponawiaja sie nastepne pomysly budowy NOWEJ OBWODNICY . Przykladowo ŁOMIANKI przed STOLICĄ NASZEGO KRAJU , MŁAWA , PŁONSK , LIPNO i wiele innych przykladow w calej Polsce.Czas zeby powstala jakas ustawa zakazujaca takich praktyk .Jesli jest budowana obwodnica zadnych skrzyzowan , zadnych zabudowan a szczegolnie dojazdow i wyjazdow,wowczas obwodnica bedzie spelniac swoja role .
  • 2009-02-21 09:18 | ***

    jako glina popieram to co napisałeś. Policja jest dla ludzi i ludziom powinna służyc, a od bezpieczeństwa na drogach jest państwo i to poprzez budowę dróg i autostrad można zwiekszyć bezpieczeństwo na drodze !!!
  • 2009-02-21 09:33 | Kaska

    W pełni popieram we Wrocławiu była droga i po remoncie zrobiono 2x3 pasma skutecznie podzielone (przyjścia dla pieszych górą lub dołem) i jakiś czas była szybkość 70 a potem ktoś wszystkie znaki zdjął jest więć 50 i z tą szybkością jechali kierowcy gdy było dużo sniegu tak wszyscy (łacznie z policją jadą 70 , 80) . Znak 70 pozostał przy przystanku autobusowym i tramwajowym. To bez komentarza.
    Tyle pisało się o problemach z parkowaniem na osiedlach i cisza. Wielokrotnie widziałem i zwracałem uwagę kierowcom na sytuację że ma miejsce do dobrego zaparkowania a parkuje na trawniku lub drodze przeciwpożarowej i najczęściej słyszę słowa nie cenzuralne.
    Wg mnie to policja drogowa powinna być gospodarzem szeroko rozumianego ruchu drogowego a nie tylko łoic mandaty .
  • 2009-02-21 10:25 | nowyczytelnik

    Re: Chłopcy radarowcy

    Policja jest odbiciem społeczeństwa jest tyle samo porządnych ludzi jak i chamów, których spotykamy na drodze codziennie. Tylko, że Policja łapie tych którzy dają sie złapać. Niech zaczną od siebie od przestrzegania przepisów przez nich samych i dobrze się stało, że ukarali tego klamota z krytminalnej za łamanie przepisów- albo zachowuje sie jak kierowca na drodze i przestrzega przepisów albo jast w akcji i uzywa sygnałów dźwiękowych. A poza tym Policja jest nieudolna i tyle. Nie są w stanie zrozumieć, że mają pomagać na drodze. Ostatnio widziałem jak radiowóz wolno i spokojnie przejechał obok stojącego na światłach awaryjnych samochodu na jezdni 3 pasmowej. Oto jest pytanie -do czego potrzebna jest nam taka policja drogowa? Jeśli ktoś chce zobaczyć jak strażnicy prawa przestrzegają zakazu zatrzymywania niech sprawdzi przed Prokuraturą na Jana Pawła II w Krakowie!! Na długości 50 m nie ma gdzie szpilki wbić. Prawo dla głupich? Ot i odpowiedź na wierzących w prawo. A to Polska właśnie!
  • 2009-02-21 11:49 | rafixon

    Re: Chłopcy radarowcy

    Zgadzam sie w 100 a nawet 200 procentach z tym co napisano w tym artykule!!!
    A od siebie dodam ze chetnie bym wyslal 90 procent KOBIET i 45 procent FACETOW na jazdy-kursy doszkalajace. To jak OSTROZNIE jezdza te pierwsze jest POWALAJACE!!! Generalnie KOBIETY powinny przechodzic inny - wzbogacony kurs PRAWA JAZDY. Taki z domieszka ADRENALINY i w trudnych warunkach zimowych, z poslizgami kontrolowanymi itp. Ich ostrozna jazda w zimie i nie tylko doprowadza do tego ze staja sie WIELKIM zagrozeniem na drodze i utrudniaja ruch pozostalym uzytkownikom drog!!! A JAZDA LEWYM PASEM (bo tak wygodniej) 40–50 KM/H JEST JUZ STANDARDEM a jak do tego gada jeszcze przez komorke - to juz "do zabicia".
    PS. Pisze na Macintoshu, stad brak polskich znakow akcentowych - przepraszam:)
  • 2009-02-21 12:31 | skorpion62

    Re: Chłopcy radarowcy

    Szczecin-skrzyżowanie ulic W.Polskiego i Królowej Korony Polskiej.To jest miejsce gdzie należy postawić patrol policji drogowej, lub urządzenie do rejestrowania np.wjazdu przy czerwonym świetle.Tam dopiero można nabić kasy i punktów karnych.Tylko zanim to zrobicie panowie policjanci,ukarał bym w pierwszej kolejności inżyniera który tą sygnalizację zaprogramował.A oto krótki opis:......zielone dla W.Polskiego od strony Głębokiego,następnie jednocześnie żółte i zielone dla K.K.Polskiej od strony Wawrzyniaka które trwa około 6s. W tym czasie z K.K.P na skrzyżowanie wjadą 2-3 w porywach 4 samochody,pod warunkiem że na skrzyżowanie od strony Głębokiego, oczywiście na czerwonym nie wjedzie,a niestety tak się dzieje nawet do 5-ciu rozpędzonych pojazdów.Co najciekawsze przez następne 12s jest martwa cisza.Wszyscy mają czerwone.Kierowcom wjeżdżającym na to skrzyżowanie z K.K.Polskiej,na dzień dzisiejszy proponuje start w stylu F1,a pierwszemu w kolejce z włączonym sygnałem dźwiękowym-prawie zawsze to robię.
  • 2009-02-21 17:04 | Mada

    Re: Chłopcy radarowcy

    W moim odczuciu problemem są polityczne, tak na szczeblach centralnych, jak i lokalne naciski na komendantów odpowiednich szczebli policji. pokażcie SUKCES! czyli pokażcie, że komendant Iksiński jest odpowiednią osobą na odpowiednim stanowisku bo jeżeli nie, toooooooo! No!. I puszcza się na łowy patrole, jak to w życiu bywa złożone z mądrzejszych, kompetentniejszych,odpowiedzialniejszych, albo i nie. A chłopaki przywożą sukces w postaci punktów i złotych, bo przecież tak mierzy się sukces. Sukcesem nie jest bezpieczeństwo, płynność ruchu, szybkość bezpiecznego przejazdu z Warszawy do Wrocławia, bo tego się nie zmierzy.Tego nie chcą Władcy. Więc łowi się, nie tam gdzie widać prawdziwe niebezpieczeństwo, gdzie można złapać niebezpiecznych wariatów, ale robota nieefektywna. Więc łapią tam, gdzie jak sami wiedzą, znaki ustawione idiotycznie i 40 na godzinę postawione diabli wiedzą po co.
    Pozdrawiam Autora - pierwszy artykuł który poprawy bezpieczeństwa nie dopatruje wyłącznie w ograniczeniach.
  • 2009-02-21 18:12 | allensteiner

    Re: Chłopcy radarowcy

    Świeża wiadomość z okolic Olsztyna. Pani z dzieckiem na śliskiej jezdni walnęła w drzewo i wraz z dzieckiem zlądowała w szpitalu. Wkrótce znalazła ją tam policja z mandatem. Nie mam wątpliwości - pani była winna, choć zwala winę na nieuprzątniętą drogę. Ale - obrażenia w wypadku, rozbity samochód - już ją pokarały siły przyrody. Czy leżącej jeszcze policja musi dokopać? Gdyby się zabiła, to by pojechali z mandatem do spadkobierców?
  • 2009-02-21 22:08 | 30latzakółkiem

    Wreszcie coś sensownego!

    Rzadko zdarza się przeczytać coś na temat bezpieczeństwa ruchu drogowego zgodnego ze zdrowym rozsądkiem i poglądami myślącej części społeczeństwa. A może właśnie dlatego policja tak źle działa, bo dziennikarze tylko epatują "szaleńcami na drogach", "piratami", "samobócami na dwóch kółkach" itd.? Czytają te głupoty i utwierdzają się w przekonaniu, że suszarka i bloczek mandatowy to najlepszy oręż w walce o bezpieczeństwo. A że fakty w postaci statystyk wypadków temu przeczą? Tym gorzej dla faktów, przecież dziennikarze nas popierają!
    Wymagajmy więc myślenia w pierwszym rzędzie od dziennikarzy, to oni rządzą opinią publiczną i mają największe możliwości zmiany tego beznadziejnego stanu rzeczy. Na dobry początek przywołany w artykule program TVN "Uwaga pirat". Jest tak durny i antydydaktyczny, że brzuch boli. Ktoś z kierownictwa stacji widział ten program?! Policjanci oglądają gwiazdorskie wyczyny swoich kolegów i tylko utwierdzają się w przekonaniu, że tak właśnie jest dobrze. Bo przecież w telewizji pokazali!
    P.S. Czy policjanci z drogówki nie bywają czasami na Zachodzie? Dziwne, że wzorce czerpią wyłącznie zza wschodniej granicy. Tak czy owak w zachowaniu stróżów prawa nadal głęboka komuna, nic od PRL-u się nie zeminiło, nawet gadki takie same.
  • 2009-02-21 23:09 | jan

    Re: Chłopcy radarowcy

    Nie rozumiem dwóch rzeczy na raz: Po pierwsze, jak to możliwe, że po drogach jeżdżą jak wariaci posiadacze szybkich samochodów, którym jakoś radary nie straszne, a to co wyczyniają na drogach, to strach patrzeć i obawiam się, że uchodzi im to zazwyczaj na sucho. W szczxególności nie rozumiem jak to możliwe, że kierowcy TIR-ów mając rejestrujące prędkość tachografy jadą zawyczaj 90-100 km/h i rzadko zwalniają na obszarze zabudowanym, a więc chyba nikt tych tachografów nie sprawdza. Po drugie jednak nie rozumiem zupełnie obowiązującej u nas filozofii zarządzania ruchem, która opiera się na zasadzie, że im więcej ograniczeń tym lepiej. A więc prędkość 40 km/h obowiązuje nie tylko na np. słynnym "zakrecie śmierci" w Karkonoszach, gdzie oczywiście jest to w pełni uzasadnione, ale na wielu prostych odcinkach dobrej drogi, gdzie nie ma żadnych powodów poza tym, że ktoś tak zdecydował sam zapewne się do tego ograniczenia nie stosując. (Nie wierzę też, że panowie w białych czapkach łapiący nas na radar jeżdżą zgodnie z takimi ograniczeniami.) Albo "Kozie Wólki" oznaczone, jako obszary zabudowane, króre np. na "ósemce" ciągną się długimi odcinkami, np. między Kępnem, a Wieluniem i każdorazowo jadę tam z duszą na ramieniu, bo nawet zwolnienie do 60-70 km/h powoduje, że raz po raz jestem ostentacyjnie wyprzedzany przez TIR-a, którego kierowca rykiem klaksonu informuje mnie, że szosa nie jest dla frajerów, którzy chcą przestrzegac przepisów. Są oczywiście też takie obszary zabudowane, które oznacza się jednocześnie z ograniczeniem 40 km/h, a więc prędkość taka formalnie obowiązuje na terenie całej miejscowości. To jest jedna wielka zabawa w ciuciubabkę i skandal, żeby tak zarządzać ruchem! Gdyby wszyscy kierowcy zaczęli przestrzegać obowiązujący ograniczeń, cały kraj by sie niechybnie zakorkował, tak zmalałaby przepustowość drog. Ja się jakoś tej ciuciubaki nie potrafię nauczyć i uważam, że ograniczenia powinny być rozsądne i przestrzegane, a kto jeździ, jak wariat powinien ponosić surową karę. Bezpieczeństwo na drogach nie zależy od tego, czy będziemy np. posłusznie jeździ 50-ką po Kozich Wólkach, ale od tego, czy skutecznie będzie się walczyć z prawdziwymi piratami. Czyli np. może w wielu miejscach, gdzi stoi 40-tka, należałoby postawić 60-tkę, a na wielu obszarach zabudowanych dopuścic prędkość 60-70 km/h, ale za to bardzo skutecznie ścigać i surowo karać tych, którzy tam będą jechać 100 km/h, wyprzedzać "na trzeciego", albo na podwójnej ciagłej itp. Bez zmiany filozofii zarządzania ruchem pieniądze na fotoradary będą wyrzucone w błoto, nic także nie da powtarzanie w TV po raz tysięczny, że nadmierna prędkość jest przyczyną wypadków i że trzeba ograniczać i łapać na radar, tym bardziej,. że ci którzy ograniczają i ci, którzy łapią, sami zapewne się do tych ograniczeń nie stosują!
  • 2009-02-22 00:03 | B.Y.Walec

    Re: Chłopcy radarowcy

    Z racji wykonywanego zawodu przejezdzam rocznie 60-80 tys km.Poniewaz prawo jazdy jest dla mnie b. wazne od wielu lat jezdze prawie zgodnie z przepisami,za ostatnie 2 lata srednia predkosc jazdy po polskich drogach wyszla mi 40km razem z miastami.Na drodze czuje sie jak zwierzyna lowna ktora ma placi i ktora nigdy nie ma racji,wiem ze jak beda klopoty to jedyna pomoc ze strony organow i narzadow naszego panstwa to mandat i punkty bez wzgledu na stan drog i sytuacje na drodze.Z obserwacji to polowe znakow mozna oddac na zlom i tak nic nie wprowadzaja oprocz zametu i deinformacji.czesto ustawiane znaki pod Radar np co 100 m 60-50-60 lub 30 na zmodernizowanej drodze pozostawiona przez kilka lat po remoncie.Najbardziej kuriozalne zdarzenie mialo miejsce na krajowej jedynce kiedyo 4 nad ranem na pustej drodze stoi znak 20km/godz mialem 28 i mandat 400 zl bo o 50% przekroczona predkosc maksymalna.Alternatywa mialo byc zatrzymanie do wyjasnienia .Mozna ustawic nie 1000 a 10000 fotoradarow mozna zabierac 10 razy wiecej praw jazdy to nic nie zatapi normalnych drog ich remontow i budowy drog z rozdzielonymi pasami ruchu,juz obojetnie w jakim standarcie.Traktowanie kazdego kierowcy jako pirata lub pijanego bandyty jest tylko stalym fragmentem gry dziennikarzy ktorym nie chce sie napisac prawdy .Zal mi tylko biednych poczatkujacych sprawozdawcow TV roznej masci ktorzu w dni weekendowe musza sterczec na rogatkach miast w nadziei na duuuuzy korek albo czarny worek bo inaczej nie bedzie extra kasy,pozdrowienia wszystkim umeczonym kierowcom.
  • 2009-02-22 12:17 | Ryszard Szymczyk

    Re: Chłopcy radarowcy

    Biadolenie jest naszą narodową specjalnością. Stale – my kierowcy - narzekamy na złe drogi, złą pracę służb, które dbają o ich utrzymanie, na policję drogową… I na tym tle pięknie rozgrzeszamy się z naszych błędów i ewidentnych wykroczeń na drodze, obwiniając za to innych i szukając łatwych usprawiedliwień. Teraz przyszła kolej na policję, która rzekomo odkuwa się za złe przepisy. I ja miałem z nią różne sprawki ale w większości przypadków okazywali się normalnymi ludźmi, a nie karzącą ręką oficjalnej sprawiedliwości. Nie będę więc opisywał zdarzeń ze swego życia w samochodzie, jadąc gdzieś tam, bo nie o to chodzi. Chciałem natomiast poruszyć trzy sprawy, dotyczące łamania przepisów przez kierowców. Pierwsza, to korzystanie z telefonów komórkowych w czasie prowadzenia samochodu. To stało się już plagą. Mieszkam obok małego miasteczka. Kiedy je odwiedzam, przynajmniej kilkakrotnie w ciągu krótkiego czasu widzę kierowców gadających przez komórkę. Taki szpan! W większym mieście (chodzi o Poznań) „jednorękich” kierowców w ciągu dnia spotykam o wiele więcej. Jeżdżą w poczuciu bezkarności. Chyba nie muszę wyjaśniać jak bardzo ten proceder jest niebezpieczny. Uważam, że w ślad za surowymi karami za nadmierną prędkość, które są obecnie wprowadzane (wreszcie !!!), opisane wykroczenie (komórki) powinno mieć wysokie miejsce w katalogu wykroczeń. POLICJANCI DROGOWI!!! Łapcie i karzcie dotkliwie jednorękich!
    Druga sprawa, to jakaś dziwna niechęć kierowców do używania kierunkowskazów. Przecież to jest podstawowy obowiązek kierowcy zmieniającego pas ruchu, na co zwracają uwagę instruktorzy na prawo jazdy. Ich uczniowie pięknie włączają kierunkowskazy zmieniając pas ruchu. Ale jak już dostaną prawko, dziwnie o tym zapominają. Skala zjawiska jest bardzo duża. Szacuję, że w moim regionie (Wielkopolska) przynajmniej 1/3 kierowców (głównie samochody osobowe i dostawcze, którym stale się śpieszy) ten obowiązek lekceważy. Jeżdżą, jak po gościńcu (dla niezorientowanych wyjaśniam, że gościniec, to taka wiejska śródpolna droga, po której zwykle jeżdżą furmanki, a więc zaprzęg konny). Tiry są w porządku.
    Trzecia sprawa, zarazem bardzo przykra, to zajmowanie miejsc przeznaczonych do parkowania dla kierowców niepełnosprawnych. Wyróżniają się tu „młodzi inwalidzi” w ogromnych samochodach (z reguły małe chłopy) – byki, którym się nie chce poszukać miejsca nieco dalej i ci, którym się śpieszy. Arogancja tych ludzi jest niezwykła, o czym przekonałem się nieraz, zwracając im uwagę na nieuprawnione parkowanie. Tabliczki z napisem „Zająłeś moje miejsce, czy zabierzesz moje kalectwo”? wzbudzają jedynie ich śmiech i pogardę. Tu policja ma wielkie pole do popisu. POLICJANCI DROGOWI!!! Zabierzcie się za to !
    Wreszcie o samej policji, nie tylko drogowej. Planowany sposób uregulowania spraw emerytalnych tych służb uważam za sensowny. Ekstra przywileje powinny się skończyć. Ale wcześniej, płace dla funkcjonariuszy powinny zostać znacznie podwyższone. Za tym się opowiadam. A potem idźcie na emeryturę ale nie zarabiajcie na dodatkowych etatach. Przecież jesteście zmęczeni pracą ponad siły w policji. Bądźcie konsekwentni!!!!!!!!!!!!
  • 2009-02-22 12:58 | mac

    Użytkownicy Macintoshy przepraszają za tego tu, prostaka. Posiadanie Macintosha nie chroni przed bezmyślnością.
  • 2009-02-22 13:05 | obywatel

    No, a potem ten "Policjant" (dlaczego piszesz wielką literą?) przyjdzie do lekarza, któremu uprzednio pokazał "swoją rację" i dostanie polopirynę zamiast leku i będzie beczał na forach. W ten sposób pan dorktor pokaże panu policjantowi swoją rację. A pani w sklepie na widok munduru spowalnia ruchy, żeby znienawidzona policja musiała dłużej poczekać. I tak jakoś nam się w kraju kręci. Parszywie.
  • 2009-02-22 13:06 | podatnik

    No tak, ale niech potem państwo nie oczekuje od nas, byśmy jego przepisy traktowali poważnie. Zresztą państwo o tym wie i kontruuje przepisy restrykcyjnie. Zachowuje się jak okupant. "Wolna Polska"? Ale dla kogo? Bo nie dla Polaków.
  • 2009-02-22 17:13 | andrzej22

    niby się z tobą zgadzam ale z tymi dziećmi na szkarlatynę to przegiąleś, gdyby policjanci mieli SB podejście to powinni cię za te słowa zakuć, wywieść za miasto i porzucić po uprzednim wypałowaniu.
  • 2009-02-22 17:52 | A. Kowalski

    Re: Chłopcy radarowcy

    Wreszcie rozsądny głos w sprawie tego, co dzieje się na polskich drogach.
    Jestem daleki od bronienia kierowców, których sposób jazdy naraża na niebezpieczeństwo innych. Jednakże kiedy słyszę, ze kierowca przekraczający o 10 km/h szybkość w miejscu. gdzie w każdym normalnym kraju ograniczono by szybkość najwyżej do 70 km/h, a u nas stoi znak 40 km/h, nazywany jest piratem drogowym,to nóż otwiera się mi w kieszeni.
    Mam na swoim koncie przynajmniej 500 tys. przejechanych kilometrów i proporcjonalną do tego ilość mandatów za przekroczenie dozwolonej szybkości. Z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że żadnego z nich nie otrzymałem w sytuacji, kiedy rzeczywiście stworzyłem zagrożenie dla siebie lub innych uczestników ruchu.

    I jeszcze jedno. Dobrze byłoby,gdyby policjanci z drogówki nauczyli się wreszcie organizować ruch w miejscach wypadków. Przecież każdy poważniejszy wypadek nawet w miejscu,gdzie droga jest szeroka i nie stanowi problemu zorganizowanie objazdu , ktory nie utrudniałby niezbędnych działań funkcjonariuszy, natychmiast wywołuje kilometrowe korki. Kierowcy jeżdżący po drogach w innych krajach twierdzą, że utrudnienia w ruchu trwają w Polsce zazwyczaj przynajmniej 2 razy dłużej niż w analogicznej sytuacji np. w Niemczech.
  • 2009-02-22 17:58 | joten

    Re: Chłopcy radarowcy

    Proszę pamiętać o tym, żw wpływy z mandatów to naprawdę wielkie pieniądze.
    W ostatnich latach można zaobserwować, jak włodarze wsi, miasteczek i miast na wyścigi
    montują na swoich drogach fotoradary, ustawiając przed nimi znaki z ograniczeniem prędkości do 40 lub 30 km/godz. (inaczej ustawianie fotoradarów nie miałoby sensu).
    I natychmiast do kas samorządowych płyną pieniądze. Jak duże, można się zorientować, przeglądając budżety jednostek samorządowych (są dostępne w internecie). W mniejszych jednostkach, szczególnie w gminach, przychody z mandatów to naprawdę znaczące pozycje budżetowe.
    Ale jak się okazuje, rząd zorientował sie ostatnio, co jest grane, i postanowił sam skorzystać z tych konfitur, przekonując nieco cynicznie obywateli, że chodzi mu wyłącznie o zmniejszenie liczby wypadków drogowych i o jakieś wydumane z kapelusza korzyści dla gospodarki narodowej.
    Otóż jak czytamy, nowelizacja kodeksu drogowego przewiduje powstanie ogólnokrajowego (czyli rządowego) automatycznego systemu fotoradarów, do którego wpływać także będą zdjęcia z fotoradarów policji i straży miejskich. Przy okazji podniesiono oczywiście wysokość "kar administracyjnych". Na początek koszt systemu ma wynieść 150 mln zł, czyli, jak uczy życie, będzie zapewne o wiele wyższy.
    Nad tym wszystkim ma czuwać i rozsyłać mandaty Centrum Autoamtycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym z zatrudnieniem 260 osób. Łatwo przewidzieć, że zatrudnienie to wkrótce znacznie wzrośnie, bo powstaną dlegatury wojewódzkie, pózniej powiatowe, a i sama centrala też będzie miała swoje potrzeby.
    Nowa instytucja będzie miała swoje budynki, odpowiednią strukturę organizacyjną z hierarchią stanowisk, samochody służbowe itp. oraz zapewne znaczny fundusz na na delegacje zagraniczne dla celów poznawczo-szkoleniowych.
    Na początku koszty funkcjonowania takiego centrum można oszacować na 25 mln zł rocznie. Do pracy w centrum niepotrzebne będą żadne kwalifikacje ani kompetencje, a odpowiedzialność pracowników będzie żadna. Cóż za wymarzone posady dla zasłużonych działaczy. Pewnie wszystkie etaty już zostały obsadzone.
    Mozna się nieco zdziwić, że rząd tak łatwo znalazł pieniądze na swój śmiały pomysł, okazuje się jednak, że koszty powstania i funkcjonowania takiego centrum to zgoła maleńki orzeszek w porównaniu z zyskami, które przyniesie.
    Szybko policzmy. Redaktor Pytlakowski podaje w artykule, że po polskich drogach porusza się 20 mln pojazdów mechanicznych. Załóżmy, że każdy pojazd tylko raz w roku zostanie złapany przez fotoradar. A stawki będą następujące: za najpopularniejsze przekroczenie prędkości, czyli od 20 do 30 km/godz., zapłacimy 250 lub 300 zł w zależności od miejsca tego przekroczenia. A zatem mnożymy i otrzymujemy 5 lub 6 MILIARDÓW zł. Kwota zatem naprawdę smakowita.
    Według deklaracji, 60% wpływów z kar, a więc 3 lub 3,6 mld zł, ma być przeznaczone na inwestycje drogowe. Nareszcie zatem wiemy, kto radykalnie przyczyni się do poprawy stanu dróg w Polsce. Nic tylko modlić się, aby kierowcy jak najczęściej przekraczali dozwolone prędkości. A jak będą się ociągać, to zawsze można podnieść wysokość mandatów.
    Tyle tylko, że takie opowieści można między bajki włożyć. Najbliższym przykładem jest Fundusz Drogowy, który miał służyć podobnemu celowi, a dzisiaj wszystkie pieniądze z tego funduszu są przekazywane operatorom autostrad.
    Jakby nie było, rząd zawsze może liczyć na pijących, palących i przekraczających prędkość. Mógłby raz w roku przyznawać im chociaż jakieś dyplomy.
  • 2009-02-22 18:50 | fryderyk

    Re: Chłopcy radarowcy

    Szanowni Panstwo !
    Mieszkalem 20 lat w Niemczech i tam tez jezdzilem codziennie samochodem.Mysle,ze tak samo jak w wielu innych sprawach tak i na "drodze2 jeszcze dlugo trzeba bedzie sie nam uczyc aby chociaz sie zblizyc do kultury zachodu.Musze sie przyznac,ze za kazdym razem jak przekraczalem granice i wjezdzalem do Polski musialem wdziewac polska skore bo by mnie szlag trafil.Wiec moge sie z panstwem podzielic takimi refleksjami.Tam tzn. w Niemczech od dziecka jest sie wychoywanym w szacunku do prawa i wszelkich przepisow.A objawia sie to np.tym,ze jezeli ojciec czy jakis inny dorosly prowadzi samochod i dzieci siedzace z tylu widza,ze ojciec przestrega przepisy to jak dorosnie to logiczne,ze tak bedzie postepowal.A w Polsce -na drodze jest 60/na godz a tata jedzie 120/ na godz i dzieciarnia to widzi to co zrobi jak dorosnie?Chodzi o to,ze generalnie wszyscy tu ignoruja wszystkich.A tam szanuje sie kompetencje ludzi wyznaczonych do okreslonych zadan.I dlatego jezeli ktos widzi znak drogowy z ograniczeniem szybkosci to sie do tego stosuje bo wie,ze postawil go ktos kto wie,ze tak ma byc i juz.A w Polsce wszyscy wiedza lepiej.Oczywiscie,ze wiele znakow w Polsce jest nielogicznych i idiotycznych ale temu tez mozna zaradzic.Przeciez mamy taka jakas specjalna inspekcje drogowa w zielonych mundurach,ktora by mogla upominac i polecac lokalnym wladzom usuwanie tych idiotyzmow.Ale generalnie trzeba przestrzegac przepisow i niema co kombinowac a bedzie dobrze.A Was jako szanujace sie pismo-czytam Was od zawsze - prosze o inicjowanie jakis prawidlowych zachowan na drodze.I np jako pierwsze prosze np.Przez nastepnych 10 numerow pouczac kierowcow o tym,ze jezeli zblizamy sie do jakiegos zwezenia to dojezdzamy do samego konca na obydwu pasach a potem "zamek blyskawiczny".Zrobcie jakis maly graficzny rysuneczek i na ostatniej stronie w rubryce Polityka i Obyczaje to zamieszczac.Nie musi to byc duze -powiedzmy 5cmX5cm. Potem znowu nastepny problem i t d.
    Pozdrawiam J.F.D.
  • 2009-02-23 01:22 | Kierowca

    Brawo, "Polityka"!

    Nareszcie ktoś o tym napisał w gazecie. Jeżdżę samochodem od kilku lat i jestem raczej przeciętnym kierowcą. A mimo to krew mnie zalewa, kiedy na dwupasmowej drodze, o dobrej widzialności, mam jechać 50 km/h. Jaki sens? (Przykład: ul. Fordońska w Bydgoszczy). Inny przykład: zdarzało mi się, żeby wyprzedzić wreszcie ciężarówkę poza zabudowanym, a kiedy wjechałem na zabudowany, to ciężarówka mnie wyprzedziła, bo zwolniłem do 50 km/h.
    A są sytuacje, że zwalniam do 50 km/h i jadę z tą prędkością w miejscu, gdzie nie da się wyprzedzić. I czuję, jak powietrze gęstnieje. Za mną układa się długi sznur samochodów. Nie czuję się dobrze, gdy pomyślę, jakimi przekleństwami mnie obrzucają za to, że stosuję się do przepisów. Trzeba mieć stalowe nerwy, gdy wyprzedzają mnie nawet autobusy, podczas gdy ja jadę MAKSYMALNĄ dopuszczalną prędkością...

    Jak ufać takim przepisom? Jak przestrzegać prawo, które jest przeciwko człowiekowi?

    Jazda samochodem to zajęcie stresujące. Nigdy nie wiem, czy przeżyję. Każda przejażdżka grozi śmiercią. Trzeba być skoncentrowanym, ale jak to zrobić, kiedy znaki usypiają czujność, przyzwyczajając do tego, że "niebezpieczny zakręt" to po prostu zakręt, a ograniczenie do 40 km/h oznacza zwykle, że bezpieczna prędkość to 60-70? Łatwo w ten sposób nie zauważyć, że są miejsca, gdzie zakręt rzeczywiście jest niebezpieczny, a 40 km/h oznacza rzeczywiście 40 km/h.
  • 2009-02-23 08:11 | Monty

    Akcja OBYWATELSKIEGO nieposłuszeństwa?
    Z natury stosunków władza - społeczeństwo istniejących w tym kraju, nie jest to możliwe! Oparte jest to na jakże powszechnym błędzie (?) rozumowania!
    Dla aparatu urzędnczo-represyjnego (przez większość osobników żyjących w tym kraju - pomyłkowo traktowanego jak "nasze" państwo) nie jesteśmy OBYWATELAMI (podmiotem istniejącej władzy), lecz przedmiotem (stadem owiec do strzyżenia i dojenia). Swiadczy o tym możliwość bezkarnego jednostronnego łamania, pozornie trwałych regół (prawnych), przez prawodawców i egzekutorów prawa. Czy owce mogą przeciwstawić się wilkom?
  • 2009-02-23 09:40 | kierowca bez pkt

    Re: Chłopcy radarowcy

    Z uwagą przeczytałem w/w artykuł tym bardziej że wcześniej czytałem lamenty po ukaraniu policjantów jak to na naszych drogach pogorszy się stan bezpieczeństwa w związku z ukaraniem stróżów prawa. Przeszedłbym jak zwykle bez komentarza ( jest to mój debiut ) gdyby nie wczorajsza (22.02.2009 r) podróż Janów Lubelski - Nisko. Przejeżdżając przez miejscowość Domostawa kolega jechał za nieoznakowanym radiowozem który podpuszczał go znacznie przekraczając dozwoloną prędkość a następnie zwalniał prowokując do wyprzedzania - widać że panowie policjanci "pomagali piratom drogowym" ujawnić się.
    Oglądając w tv program "uwaga pirat" zastanawiałem się dlaczego policja nie zatrzymuje od razu łamiących prawo aby nie stwarzali zagrożenia dla innych uczestników ruchu tylko pozwala im dalej zbierać punkty ?
    Jedyna rozsądna odpowiedz to że ważniejsze jest spektakularne ukaranie a nie bezpieczeństwo uczestników ruchu drogowego.
    I to jest główne zadanie naszej policji. Nie spotkałem się aby w czasie kontroli sprawdzali światła - oczywiście nie czy świecą ale jak świecą, jak są ustawione i czy nie mają żarówek wynalazków udających ksenony. A jak świecimy najlepiej przekonać się jadąc po zmierzchu.
    Jedynym działaniem jest zmiana - podwyższanie mandatów. Można i tak ale jeżeli deklarujemy chęć poprawy bezpieczeństwa to powinno dotrzeć do zajmujących się sprawami ruchu drogowego że samo karanie jest nieskuteczne co widać że pomimo radosnej twórczości pijani byli i są na naszych drogach.
    Nie negując konieczności walki z przekraczającymi dopuszczalne prędkości nie można traktować zwalczania tego zjawiska jako jedynego sposobu na poprawę bezpieczeństwa na naszych drogach.
  • 2009-02-23 17:11 | Praktyk

    Re: Chłopcy radarowcy

    Praktyki podpuszczania przez Policje z AUTOWIDEORADARAMI SA REGULARNIE STOSOWANE, JAK I JAZDA PRZEZ WIELE KILOMETROW ZA " PIRATEM" z PREMYDACJA jest WSPOLUDZIAL w wykroczeniu ,jak tez w tragedi , z takiej umyslnej opieszalosci. Po pierwszym wykroczeniu ICH OBOWIAZKIEM JEST ZAPOBIEC TRAGEDI i "natychmiast " zatrzymac taki pojazd w dostepne w nieoznakowanym RADIOWOZIE URZADZENIA.Media winne takie udokumentowane dowody przekazac PROKURATURZE i skonczyly by sie samowolne wymyslone praktyki dla uzyskania efektywnych nagran dla stacji telewizyjnych. Policji zadaniem nie jest stwrzanie tragedi lecz zapobieganie.Tak mowi USTAWA O POLICJI . A udokumentowane praktyki opisane i zarejestrowane powinne rozpatrzyc SĄDY . Sa to skutki ustawy pOSLOW sumujacych punkty, ktora jest zaprzeczeniem GENERALOW I INSPEKTOROW Policji przed kamerami pod publiczke , w programach telewizyjnych zapewniaja ze rzekomo Policja ZAPOBIEGA - a w rzeczywistosci prowokuje i stwarza nie mniejsze zagrozenie jak ten " PIRAT" drogowy , tym bardziej ze , jadacy jakis pojazd moze chciec skrecic w lewo i nie slyszac sygnalow dzwiekowych jak świetlnych [bo w "akcjach" ich nie uzywaja] niewlasciwie oceni sytuacje, doprowadza do tragedi,bez wzgledu czy zrobi MALE WYKROCZENIE ,czy cena nie jest zbyt wysoka wobec osiagnietych "sukcesow"
  • 2009-02-23 17:38 | marekk

    w 100% popieram; w Europie śmieją się nie tylko z tego, że Polaka poznać po tym, że ma wąsy i brudne buty, ale też po burackim zachowaniu; powszechna, cywilizowana norma to nie zagrażać na drodze innym ludziom, a nie - jak w Polsce - szarżować jakimś starym Oplem albo Seatem, bo nikt w rodzinie jeszcze nie miał w aucie silnika o mocy 100 KM więc trzeba dać czadu; w wielu krajach europejskich (n.p w Szwajcarii), gdy przekroczysz prędkość o 30 km/h zabierają ci natychmiast prawo jazdy i kierują do sądu, gdyż uważają - i słusznie - że nie różnisz się od n.p. kryminalisty lub szaleńca, który wpada do szkoły z pistoletem. Po prostu jesteś niebezpieczny dla otoczenia - twoje zachowanie grozi innym śmiercią, więc należy cię pozbawić groźnego narzędzia": prawa jazdy i samochodu. A pisanie, że to rząd winien bo są złe drogi albo głupio ustawione znaki to po prostu łatwe samo-rozgrzeszenie
  • 2009-02-23 21:59 | janek

    Re: Chłopcy radarowcy

    Ha, ha, ha!!!... Już chyba wiem, jak ominąć nafaszerowane fotoradarami niekończące się obszary zabudowane między Wieluniem, a Wieruszowem! Bierzcie mapę i kombinujcie! Jak rozjeździmy sołtysom wiejskie drogi, to może wreszcie coś się zadzieje i "ósemka" przestanie być drogą dla idiotów!
  • 2009-02-24 00:25 | Marek z Opola

    bzdura

    Cenię "politykę" i stale ją czytam, ale takich bzdur, jak ten artykuł Pytlakowskiego dawno nie czytałem!
    Autor delikatnie mówiąc mija się z prawdą - z Warszawy do Wrocławia jest, jak łatwo sprawdzić choćby w Mapach Google około 342 km. Tam też zakłada się czas typowego i przepisowego przejazdu około 5 godz. 21 min (czyli średnią w granicach 65 km/h). Autor "pomylił się w odległości o jakieś 150 km. Drobiazg! Ale zakładając że mamy rzeczywiście do przejechania 500 km - podane przez naszego "eksperta" 11 godzin daje średnią 45 km/h. A dla tzw. Zachodu 5 godzin czyli średnią 100 km/h (poza autostradami oczywiście). Ciekawe jak można osiągnąć średnią prędkość 100 km/h poza autostradami, jadąc w zgodzie z przepisami, gdzie poza obszarem zabudowanym jest z reguły ograniczenie właśnie do 100 km/h, a w zabudowanym do 50 km/h ???
    Albo Pan "ekspert" Pytlakowski nie sprawdził pewnych danych, albo uważa swoich czytelników za totalnych głąbów.
    A co do lamentów pana Pytlakowskiego na karanie przez naszą policję za wykroczenia drogowe - mam propozycję. Niech się szanowny Autor uda na jazdę testową do Niemiec, Belgii, czy Szwajcarii i sprawdzi jak tamtejsi policjanci podejdą do "Polskiej Szkoły Jazdy" i tych wszystkoch "niewinnych" i "nieznacznych" wykroczeń. A jak już zapłaci odpowiednie kwoty mandatów - niech to wszystko RZETELNIE opisze w kolejnym numerze "Polityki"
  • 2009-02-24 17:03 | Autor

    Re: Chłopcy radarowcy

    "Autor delikatnie mówiąc mija się z prawdą - z Warszawy do Wrocławia jak łatwo sprawdzić choćby w Mapach Google około 342 km. Tam też zakłada sie czas typowego i przepisowego przejazdu około 5 godzin 21 minut"

    Niech Marek z Opola nie oskarża o bzdurę, kiedy sam bzdurzy. Według Map 24 (Google) do Wrocławia jest 492 km, a czas przejazdu wynosi ok. 8 godzin. Ale ta mapa nie zna prowadzonych na trasie robót drogowych, zwężek i korków. Jadąc zgodnie z przepisami i znakami drogowymi straciłem prawie 11 godzin.
  • 2009-02-24 17:07 | marekk

    Re: Chłopcy radarowcy

    Wezwani do wypadku na przejściu dla pieszych (potrącenie pieszego) dali mandat poszkodowanemu. Niestety poszkodowany nie pamięta aby taki mandat podpisywał, bo był w szoku. Powiadomili zakład pracy iż ich pracownik nie przyjdzie do pracy gdyż został potącony przez samochód i jest w szpitalu ale rodziny już nie. Rozumię, że są braki kadrowe ale braki w logicznym rozumowaniu to już nie pojmuje.
    pozdrawiam z Nysy
    marekk
  • 2009-02-25 00:13 | Poup

    Nie wiem co ty za mandat przyjołes - było ograniczenie do 20 jechałes 28 km na godzine to o 8 km za duzo maksymalnie 100 zł . Coś sie chyba komus pomyliło....
  • 2009-02-25 12:10 | Caramba

    Re: Chłopcy radarowcy

    Zacznijmy jeździć w większych miastach przepisowo, nie przekraczajmy 50km/godz.
    Sparaliżujemy ruch w miastach i może posłowie zaczną myśleć.
  • 2009-02-25 12:17 | joopee

    No nie! Jaśnie Pan jedzie i żadnego skrzyżowania! Jedź do tych miejscowości, co wymieniłeś i powiedz to tam na lokalnym rynku tylko uważaj, czy nie ma gdzieś solidnego drzewa w pobliżu, bo lincz gotowy. Najlepiej wszelkie obwodnice ogrodzić betonowym ogrodzeniem o wysokości przynajmniej 3 metrów. A co z niebem? Założyć siatkę nad obwodnicą coby żaden ptaszek nie śmiał przelecieć przd Jaśnie Panem. Kiedyś w serialu szpital na peryferiach powiedziano fajne zdanie na temat głupoty - gdyby głupota umiała fruwać, to... - ten Pan by już fruwał...
  • 2009-02-25 12:26 | joopee

    No tak typowe podejście Pana nie kapelusza. Pytanie tylko ile na tych skokach zaoszczędziłeś czasu, paliwa? A jaka ironia i pogarda w stosunku do innych kierowców! Ten Pan sam ustala przepisy i wszyscy na kolana - o pardon - na pobocze, bo Pan jedzie... To może czas przesiąść sie na samolot?
  • 2009-02-26 00:03 | Słupszczanin

    Bardzo często jeżdżę do Niemiec i pokonuję trasę 830 km (częściowo w górach) w 8 godzin z koniecznymi 3 przerwami na odpoczynek. Dzisiaj jechałem ze Słupska do Warszawa przez Trójmiasto - 460 km -przez 7,5 godziny z jedną 5 minutową przerwą.
    Parę lat temu te samą trasę pokonywałem, jadąc przepisowo o godzinę krócej. Ponieważ dawno nie jechałem trasą w Gdańska do Warszawy, dzisiaj doznałem szoku. To co tam nastawiali nieudolni inżynierowie - drogowcy budzi przerażenie. Z normalnej trasy zrobili slalom naszpikowany atrapami fotoradarów. Koszmar!!!
    Po środku jezdni jakieś słupki, barierki. Wszystko brudne, nieczytelne.
    Postanowiłem wrócić do Słupska przez Toruń. Duża część trasy jest w remoncie. Naprawdę przerażenie ogrania bezmyślnie oznakowania remontowanej drogi, bez słupków odblaskowych, czy żółtej taśmy wyznaczającej tymczasowe pasy ruchu. Jechałem z duszą na ramieniu. To że w Polsce jest tyle wypadków to wina nie prędkości lecz brawury kierowców. Zamiast przeznaczać pieniądze na edukację, stawia się tysiące nowych znaków ograniczeń, zakazów, fotoradarów i ich atrap. Zdecydowanie się temu sprzeciwiam. Uważam że nie powinniśmy w następnych wyborach wybrać ani jednego polityka, który obecnie lub w przeszłości był posłem, czy pełnił jakąkolwiek funkcję rządową - niezależnie od koloru poglądów. To przez głupotę !!! i nieudolność polityków (i ich popleczników) giną ciągle ludzie na drogach.
  • 2009-02-26 08:55 | dnc

    Aby porównywać kierowców tam i tu trzeba porównywać całą złozonosc sytuacji. Prawo u nich jest przestrzegane poniwaz państwo szanuje obywateli i nie utrudnia im zycia. Tymczasem w Polsce państwo za wszelką cenę starasię im nie ułatwiać zycia i za każdym razem pokazywac swoją "wyższość" na obywatelem, drobnym, głupim szraczkiem, którego trzeba gnębić. Tu nawet nie chodzi tylko o drogim, ale o gólne zachowanie państwa w stosunku do obywatela. I w tym tkwi szkopuł.
  • 2009-02-26 12:17 | romekx

    Do Wrocławia z Warszawy jest ca 340 km (przez Bełchatów , Olesnicę). 500 km jest może przez Katowice ale to ca 150 km dłużej (to wersja dla tych, którzy jeżdżą wyłącznie drogami o rozdzielonych kierunkach ruchu). Średnia możliwa do uzyskania (bez "ekscesów") to ca 60 km/h. Jeżdżę tą trasą 3-4 razy w miesiącu.
  • 2009-02-27 01:28 | m3

    miałem dokładnie taką sytuację, wyprzedzałem niby przed przejściem, tak jak wszystkie inne auta przede mną z nieoznakowanym radiowozem włącznie, po czym gdy włączyłem się na pas dokładnie przed pojazd z wideoradarem zobaczyłem kogut, na kamerze pokazali mi wielkie NIC (tylko moment zmiany pasa) i powiedzieli że byłby przynajmniej tysiąc ale mam szczęście i będzie 200 + 5pkt! byłem głupi że przyjąłem mandat!!!! Panowie z Dębicy w srebrnej lagunie, WIELKIE "POZDROWIENIA"
  • 2009-02-27 01:31 | m3

    jakie jest lekarstwo??

    Mrugać mrugać, ostrzegać na CB, zwalniać do 20km/h przed każdym radiowozem, odpisywać blachy, i przede wszystkim się NIE BAĆ bo w sądzie wbrew temu co się mówi MOŻNA wygrać!
  • 2009-02-28 22:20 | Mr Sinister

    Re: Chłopcy radarowcy

    Witam! I ja wtrącę swoje 3 grosze do dyskusji czy też po prostu podpiszę się pod tym co zostało opisane w artykule. Prawo jazdy mam od 1999 roku i od tego czasu napatrzyłem się na wiele, nie bójmy się użyć tego słowa, idiotyzmów na polskich drogach. Obecnie często jeżdżę trasą Olsztyn-Szczytno i zgadzam się z wypowiedzią policjanta w tekście na ten temat: najlepszy i najprostszy odcinek tej trasy ma największe ograniczenia-toż to jakiś absurd. Tak zresztą dzieje się w całej Polsce - zamiast polepszania stanu dróg mamy coraz więcej bezsensownych znaków, zamiast sprawnie działających świateł na skrzyżowaniach - więcej fotoradarów. Dość już.! Sami policjanci też mocno przeciągają strunę. W stanach policja ma na radiowozach napisy "chronić i służyć" , gdyby w tak krótkim napisie chcieć zawrzeć motto polskiej drogówki byłoby to zapewne "karać i gnoić". Szczególnie blado wypadają nasi "stróże prawa" w momencie, gdy wiemy jak jest za granicą - toż to zupełnie inna bajka. Wszak policjant z zasady powinien pomagać a nie szukać byle okazji do wlepienia mandatu. Całe szczęście, że nie wszyscy tacy są, ale przypadki tego, że byle krawężnik uważa się za niewiadomo kogo, bo ma mundur i automatycznie przelewa wszystkie swoje stresy i frustracje na losowo wybranych "łapankowiczów" zdarzają się zdecydowanie zbyt często. Jeżeli jakiś policjant czyta moje wypociny to prosiłbym zwrócić uwagę na pewien drobny fakt: więcej mandatów to więcej niezadowolonych obywateli, więcej niezadowolonych obywateli to więcej osób, które mają obniżony próg agresji (werbalnej czy słownej), więcej agresji to, w przypadku zatrzymania, większe prawdopodobieństwo stresu dla policjanta, większy stres u policjanta to większe prawdopodobieństwo mandatu, więcej mandatów... Czy trzeba coś jeszcze dodawać?
  • 2009-03-01 11:28 | :)))

    Tak, każdy chłop ma prawo do wyjazdu traktorem bezpośrednio z gumna na autostradę. A dla bezpieczeństwa sieknijmy tam ograniczenie do 30-tu i fotoradar. A tak na serio: pobudujesz chałupę tuż obok obwodnicy a potem zaczynasz beczeć, że ci "piraci" ci pod chałupą tak prują i dziecko rowerkiem nie ma gdzie pojeździć i sołtys stawia ograniczenie i fotoradar, a głupek w sklepie płaci po parę złotych więcej za to i tamto, bo koszty transportu są jakie są. Ale co tam, jak to chłop, to państwo da mu dopłaty, wyrównania, ulgi i jakoś to będzie.
  • 2009-03-01 16:22 | Krzysiek

    Re: Chłopcy radarowcy

    Jeżdżę po Polsce ok. 100tys. km/rok. Wiele na drogach widziałem i nie uwierzę, że naszej Policji zależy na bezpieczeństwie. Przez te wszystkie lata może 3 razy widziałem radiowóz drogówki tam, gdzie stać powinny wszystkie (pod szkołami, przy przejściach, w miejscach niebezpiecznych itp.). Ulubionym miejscem są krzaki na końcu miejscowości (pewnie sami je tam sadzą). We Wrocławiu nigdy nie widziałem Policji na skrzyżowaniu w godzinach szczytu - zmieniło się to dopiero, gdy miasto zaczęłó płacić Policji! Chodzi więc o kasę i tylko kasę!
  • 2009-03-01 18:32 | Piotr

    Re: Chłopcy radarowcy

    Panowie policjanci zawsze tak pięknie mówicie o bezpieczeństwie i jakie wielkie zagrożenie spowodowaliśmy przez te znakowe absurdy. A ja mam pytanie do was: jak wy jeździcie prywatnie po tych naszych drogach? Bo to, że na służbie jesteście bezkarni już każdy wie. Można być policjantem i człowiekiem równocześnie. Niektórzy o tym zapomnieli albo nigdy nie słyszeli.

    Nie zapominajcie, że my szarzy ludzie karani przez was też gdzieś pracujemy i kiedyś wy będziecie zależni od naszej decyzji...Kiedy następny raz policjant przyjdzie do mnie po kredyt będę miał dylemat moralny czy traktować go na równi z innymi.
  • 2009-03-01 23:37 | tetmar

    gratuluję.typowy kierowca z niemiec.czy w polsce też zabierasz ze sobą termos, kanapki i aparat na drogę? dzięki ale ten twój zamek niestety ale powoduje tylko KORKI, gdyż nikt przed samym zwężeniem nie uzna jazdy 1 na 1 tylko się pcha na chama bo mu się spieszy! i dobrze że w polsce kierowcy jeszcze jako tako potrafią się zachować przy zwężeniach czy innych utrudnieniach (ale to już chyba tylko z przyzwyczajenia jazdy po Polsce, no poza typowymi cwaniakami co właśnie jeżdżą "po niemiecku"),bo inaczej była by totalna padaka.Drogi J.F.D! dojeżdżając do zwężenia należy wykorzystać odcinek przed nim aby zmienić pas, a i jazda będzie wtedy płynna.Nigdy nie czeka się do końca, bo ktoś może wpuści!pojedź może kiedyś w inne rejony Europy a sam zobaczysz jak to w praktyce wygląda... i oszczędź proszę takich "rad" na forum, bo początkujący też je czytają i nieraz biorą sobie do serca,,, pozdrawiam
  • 2009-03-02 16:11 | Andrzej Pawlik

    Jakie idiotyzmy?!

    Bez względu na to, jakie są znaki na drogach, to kierowca ma obowiązek je przestrzegac, a nie interpretowac ich zasadność!!!
    Posiadam prawo jazdy od ponad trzydziestu lat, jestem trzecim pokoleniem w rodzinie, ktore prowadzi pojazd mechaniczny. Przed boomem motoryzacyjnym w PL moim jedynym stresem prowadzac samochod bylo "nie skrzywdz innych uczestnikow ruchu". Teraz prowadze samochod tak, jakby wszyscy samochodziarze i motocyklisci chcieli mnie zabic. PIERWSZE POKOLENIE W/NA pojazdach mechanicznych! Bez wyobrazni, bez poczucia odpowiedzialnosci.
    Przeciez to czysta paranoja!!! Nie ma nakazu posiadania samochodu i prawa jazdy!!!
    Nawet najbardziej durnie ustawiony znak mnie obowiazuje na drodze publicznej i stosuje sie do niego, trudno.
    Ukryte radary POPIERAM!!! Na buractwo za kierownica nie ma innego sposobu. W moim otoczeniu, wsrod ludzi z wyzszym wyksztalceniem, nauczycieli, panuje dziwny folklor "diagnozowania zasadnosci" ustawianych znakow, lamania ograniczen - "warunki same wskazuja na wieksza predkosc" etc. Do bani z takimi kierowcami. Gdzie wyobraznia?
    I ostatnia rzecz. Dlaczego nie mozna pozbawiac pijanych kierowcow dozywotnio prawa jazdy, pozbawiajac pijanego szansy na recydywe??? Czy taki przepis kogos krzywdzi poza pijakiem za kierownica, potencjalnym morderca? Taki przepis moze tylko ocalic zycie lub zdrowie kolejnym ofiarom.
    Uklony dla Redakcji.
  • 2009-03-02 17:17 | tekstu

    Zamulasz.
  • 2009-03-03 18:05 | gddk i a

    Re: Chłopcy radarowcy

    jezeli bedziemy dalej jezdzic po takich rowach jakie mamy teraz na drodze to nawet niemieckie super radiowozy policyjne nie zmniejszą ilosci wypadkow,trasa warszawa suwałki-POMSTA
  • 2009-03-03 23:28 | misio

    Niestety jest coś do dodania - policjanci muszą mieć "wyniki". Mniej mandatów- mniejsza szansa na awans, reprymenda od szefa itd. Oczywiście- generalnie zgadzam się z artykułem i wpisem powyżej - samo sedno.
  • 2009-03-04 20:03 | burak

    Stawiam 100 PLN że jesteś kierowcą sprowadzonego z "zachodu" porządnego wozu za max. 10k PLN. Stawiam na starego passata. Ewentualnie opel. Jeździsz w czapce i w tureckim swetrze. Nie przestrzegasz przepisów bo nie masz wyobraźni i tak jak poprzednik napisał - zapewne jesteś pierwszym pokoleniem w mechanicznym pojeździe:)

    Kulturę jazdy wynosi się niestety z domu (albo z samochodu).
  • 2009-03-04 20:04 | dolar

    I dlatego "przepisowcu" 500km jedziesz 11h. Ciekawe kiedy Twoja kobieta powie Ci podczas podróży: "Już nic nie mów - po prostu wleczmy się dalej".
    Kolego a jakby Ci kazali zatłuc kolbą sąsiada (taki rozkaz/przepis) to też powiedziałbyś, że przepisy trzeba respektować?
    Polska pełna jest pajaców "znających sposób". Jeden złoty środek rozwiązujący wszystkie problemy. Rzygać się chce. Ty jesteś typem który na 3 pasmowej drodze będzie jechał 70km/h lewym pasem bo taki jest znak ograniczenia prędkości którego nie zdjęto po remoncie drogi.
    Nie chcę się denerwować.........
  • 2009-03-04 20:10 | spoko maroko

    Nie często zdarza mi się łamać przepisy, jeżdże raczej jak stara baba (znaczy się powoli :) ) mimo, że mam 170 KM 2.4 pojemności i nie muszę oszczędzać na paliwie. Jednak, gdy raz na jakiś czas zdarza mi się docisnąć pedał gazu do końca i pustą drogą pojechać na maxa to gdybym został zatrzymany z pewnością na pytanie:
    - gdzie się pali, albo czemu się pan tak spieszy?
    odpowiedział bym:
    - gdyż mam taką fantazję synku i mam pieniążki na jej realizację, a dodatkowo jestem ubezpieczony na życie! Wypisuj te 10 pkt karnych i 500 zł i nie marnuj mojego czasu!!!

    Kiedyś mi się zdarzyło jechać pustą trasą katowicką ponad 200 km/h w krzakach siedział oczywiście gruby policjant z wąsem. Nie zdążył biedak złapać suszarki, a prawie mu czapka z głowy spadła jak go mijałem :) :) :)

    Pomrugałem mu awaryjnymi na pożegnanie :)
  • 2009-03-06 13:22 | Tomuś

    Re: Chłopcy radarowcy

    Problem tkwi w czym innym.
    Przed wojną (II Światową) auta mieli nieliczni - problem nie istniał.

    Po II Wojnie - nastała Komuna!
    Auta były dla "Zasłużonych członków". Poza nimi auto mieli: nieliczne grono entuzjastów (tępione), "prywaciarze - wrogowie ludu!". Lud miał jeździć tramwajami i autobusami i jeść w "Zakładach Zbiorowego Żywienia" (często naprawdę lepszych niż McDonald czy KFC).

    Po 1956 (Październik)
    Odwilż!!! Mikrus, Syrenka... Krótko to trwało. Samochodziarz dalej pozostał "wrogiem ludu" - ON MA, a ja nie... "Kochany Panie Władzuchno...". Taxi - Orbis + Panienki (+ prywatna inicjatywa).

    1968 Polski Fiat (125p) jeszcze za Gomuły...Potem 126p (to już Gierek). Mało, na talony, na giełdzie drożej niż w salonie - Samochodziarz wrogiem ludu - Lud jeździ tramwajami!!!

    1980-
    Wybuch "EKOFILIII". Pojęcie "blachosmroda" Samochodziarz wrogiem ludu - Świadomy i wykształcony człowiek jeździ tramwajami albo rowerem!!! Auta precz z miast! Civitas Caravel, Zielone Mazowsze itp...Mamy nawet - RZECZNIKA NIEZMOTORYZOWANYCH.

    A kierowcy/zmotoryzowani? Ano nie bronią się, idą jak owce na rzeź - na to i Policja im wymyśla od piratów!!!
  • 2009-03-08 00:12 | Świadek

    myślę że rację ma każdy w tej kwestii , ale czy każdy chociaż żyje w tym kraju i uwaza się za katolika ,czy naprawdę nim jest , niech odpowie sam na jedno z Bożych przykazań.Bliżni się liczy , nie liczę się tylko ja .A czy zastanowił się ktoś nad tym ze wszystko ma swój początek i koniec.Czy potrafimy się znałeżć w sytacij drugiego człowieka,który potrzebuje pomocy nie.Więc kim tak naprawdę jeśteśmy.Panowie kierowcy szczegolnie zawodowi,chylę przed wami głowę, szanuicie się twórzcie zawodową wspólnotę,wracajcie do matek dzieći i żon,oni na wasz powrót czekają.Nie jestem jednym z was, nie byłem i nigdy nie będę.Wiem tylko napewno ,że wasza praca wymaga ćiągłej szczególnej ostrożności na granicy śmierci.,tak z jednej jak z innej strony.Nasuwa się pytanie czy po przepracowaniu skróconego czasu pracy nie czas na nabycie praw emerytalnych, jak to jest w przypadku innych grup zawodowych?
  • 2009-03-08 18:59 | PAntoni

    Masz rację. Buduje się obwodnice za setki mln zł by potem ograniczaćn na nich prędkość do 40 km/godz. żeby trzech emerytów na dzień bezpiecznie przeszło do swojego ogródka!
  • 2009-03-09 12:11 | Wojciech Wąsowicz

    Panie, weź pan Google Earth, wpisz Wrocław i Warszawa i zobacz podsumowanie.

    Trasa: Wrocław - Oleśnia - Wieluń - Bełchatów - Piotrków - Rawa - Warszawa

    ***************** 342 km *****************

    Inna sprawa że 5-6h na tę trasę to można liczyć jedynie w nocy,
    a tak to trzeba raczej liczyć 8h. Odkąd zbudowali obwodnicę
    Oleśnicy to najgorzej jest w Bełchatowie (brak obwodnicy, korki)
    oraz na odcinku Syców - Wieluń.

    Właśnie ten odcinek Syców - Wieluń to modelowy pokaz
    kretynizmu polskiej władzy. Drogę krajową prowadzącą ciągle
    przez wioski po prostu 'obsadzili' wysepkami, podwójną linią,
    zakazami wyprzedzania i ograniczeniami do 40.

    Efekt - ludzie wyprzedzają się na złamanie karku aby wyrwać
    się z tego korka co jedzie 30-40km/h. I założę się że właśnie
    ten 'zabezpieczony' odcinek ma najwięcej wypadków drogowych.
  • 2009-03-09 19:12 | zimny

    Nie wiem jaką Autor trasę wybrał. Początkowo myślałem, że przez Opole - Lubliniec - Częstochowę, ale nawtet wtedy wynosi to tylko 410 km. Jak trzeba jechać żeby wyszło 492 - nie wiem.

    No i wyszło troszkę nierzetelnie. ;O
  • 2009-03-09 20:57 | Anty

    Re: Chłopcy radarowcy

    Najbardziej mi się podoba gdy odważny policjant wlepia młodej dziewczynie mandat, bo pouczenie to za mało, ponieważ jej rower nie miał oświetlenia, a zarazem ten sam pan policjant chowa się za rogiem gdy widzi bójkę bo boi się oberwać. Nie odważy się zwrócić uwagi grupce pijanych żuli bo po co ma się z nimi ujadać skoro może bez problemu ukarać słabszego! To straszne
  • 2009-03-10 13:40 | dwoch z NL

    Europa Zach i 100 km/h !!?? Smiech!

    Wlasnie w ubieglym tygodniu mialem przyjemnosc przejechania 6500 km !! po drogach Holandii, Belgii, Luxemburga, Niemiec, Szwajcarii, Francji, (miast takich jak: Amsterdam, Luxemburg, Zurich, Geneve, Bern, Luzern, powrot do NL i znowu do Paryza, przez Genf i z powrotem do pln NL). Mialem bardzo dobry samochod, szybki i mocny Renault Espace i duzo korzystalem z drog krajowych i autostrad.
    Naprawde nie ma szans na uzyskanie predkosci sredniej nawet na autostradach Belgijskich czy francuskich - ze wzgledu na ograniczenia i fotoradary. Drogi krajowe w Europie Zach to predkosci max: 100 km/h A i D, 90 km/h F, B, 80 km/h - NL, B, L, CH !! Wiec pisanie o sredniej w Europie na poziomie 100 km/h jest brednia albo kolekcjonowaniem zdjec z fotoradarow!!! We Francji, NL, B, CH przed kazda miejscowoscia na drodze krajowej jest rondo wiec i tak trzeba zwolnic do 30-40 km/h bo inaczej wyleci sie z drogi!
    W PL sie jezdzi za szybko. Sam lubie szybka jazde, ale jezeli komus zalezy na czasie, to powiniem wybrac pociag (jak to miejsce w Europie - bo TGV, Eurostarem, ICE jest duuuuzo szybciej niz najszybszym autem po autostradzie!!!) i nikt temu nie zaprzeczy!
  • 2009-03-11 11:57 | pirat_PL

    Witam, w pełni podpisuję się pod komentarzem.
    [cytat]
    P.S. Czy policjanci z drogówki nie bywają czasami na Zachodzie?
    [/cytat]
    Przez ponad dwu letni okres pobytu i prowadzenia samochodu w Irlandii NIE spotkałem/widziałem kontroli radarowej, za to jedna z dwóch kontroli drogowych zakończyła się zarekwirowaniem samochodu (firmowego - brak NCT przeglądu technicznego). Widywałem też piesze patrole (irlandzcy policjanci - w odróżnieniu od naszych - mają nogi).

    Pozdrawiam
  • 2009-03-13 12:15 | mirek

    Kultury najpierw trzeba nauczyć policje która sama powoduje zagrożenia na drodze oni tam gdzie 40 jadą 100 i bez koguta. Jedziesz pusta droga sucho wyprzedza cie samochód a tu z krzaków wylatuje taki .. i ten co cie dopiero wyprzedził hamuje wystraszony i kto tu jest winny gość co może z 10 km/h przekroczył bo wyprzedzał czy ten .. w krzakach. Jeden raz widziałem drogówkę która stała w nocy na niebezpiecznym zakręcie i migała ostrzegawczo kogutem. W 99% łapią by dać mandat a nie poprawić bezpieczeństwo. Miałem już styczność z drogówką na zachodzie i nawet w krajach afryki i powiem że u nas policja zapomniała że już nie ma MO. A znaki np. w moim regionie tragedia, pusta szeroka droga 40 a na ostrym bardzo niebezpiecznym zakręcie 40 jak ktoś tam pojedzie to w zimie już po nim. Dlaczego policja nie stoi tam gdzie jest niebezpiecznie tylko tam gdzie wszyscy jadą szybciej bo po remoncie drogi gdzie było 70 zostawili 40 . Albo na 3 pasmowej drodze bo ktoś ukradł (Ciekawe kto) znak końca miejscowości(po drugiej stronie jest) i łapią bo przecież jest 50 a wszyscy jadą 90-100.
  • 2009-03-13 13:00 | Mirek

    To spoko u mnie na przystanku autobusowym (krawężniki ze 30 cm) potrącił samochód miała bezdech na szczeście jeden ze świadków ją reanimował wylądowała w szpitalu sprawca poszedł sobie gdzieś policjia przyjechała wtedy wrócił nie zbadali go nawet alkomatem nie powiadomili nikogo ( dopiero znajoma ze szpitala dała znać bo ją poznała) a potem na drugi dzień przyszedł jakiś geniusz do niej badać jej krew na alkohol.
    Sprawcy nic nie zrobili (samochód roztrzaskany na 4 biegu lato sucho) powiedzieli że nie przekroczył 40. Pisałem do policji dlaczego nie zbadali go na alkohol i nie powiadomili rodziny napisali że wszystko zrobili. Po 6 msc gość zabił babke na pasach ale podobno znowu się wykręcił. Nie trzeba jeździć przepisowo trzeba mieć układy w policji z tego wynika. Jak ktoś ma wypadek to zawsze jest niedostosował prędkości jady do warunków
    Jak to dotyczy policji to jest jechał z minimalną możliwą prędkością. Policja to tez ludzie tylko zapominają że pozostali to tak samo ludzie gdyby zwolnić 80 procent drogówki a zamiast tych kosztów i kosztów zakupu fotoradarów poprawić drogi to wypadków by było znacznie mniej .
  • 2009-03-14 03:32 | :)))

    Po pierwsze TGV nie kursują pomiędzy Pcimiem a Wólką. Nie ma wyjścia, trzeba samochodem. Po drugie owszem, są tam ronda ale nie na przelotówkach, autostradach. U nas buduje się ronda i stawia radary a autostrad nie potrafi się zbudować. Cóż, niższa cywilizacja. Piszesz, że w Polsce "jeździ się za szybko" - czyli 5.5 godz. na trzystukilometrową trasę Warszawa - Poznań z czego duży odcinek po kulczykostradzie to za szybko? Bo nie wiem... Jaka prędkość jest dobra na Polskę? Prędkość Kasztanki czy kolaski proboszcza?
  • 2009-03-16 15:25 | AciD

    Re: Chłopcy radarowcy

    Jeździłem swego czasu dużo po Skandynawii tam są ograniczenia prędkości dużo większe niż u nas, ale za to nie ma takich idiotyzmów że leci sobie droga z ograniczeniem prędkości do 90 km/h, nagle w miejscu gdzie stał jakiś dom 10 lat temu pojawia się znak że teren zabudowany (w promieniu kilku kilometrów nie widać domu...) który ma raptem 100m długości i panowie z suszarką. Tak oto dostałem 200 zł za przekroczenie prędkości... o 40km.
  • 2009-03-17 09:22 | Poll

    To wojna władzy z obywatelami

    Toczona na wielu frontach, chodzi o to żeby ludzi okraść i tyle. Policjanci są wykonawcami decyzji bandytów - polityków. I teraz wiele, zbyt wiele zależy od policjanta. Niedawno trafili mnie radarem w Radomiu, dwupasmówka, wokół zero zabudowań i jakaś wsza ustawiła tam 50, policjant mówił, że na ogół ustawia radar na 20-30 km więcej niż dozwolone. Ale fotoradar będzie pstrykał. Co więcej nowy system fotoradarów będzie miał bazę pojazdów, które będą pomijane przy wystawianiu mandatów, domyślam się, że dygnitarze i ich poplecznicy sobie to załatwią. Lekarstwem jest opór, niszczenie fotoradarów, wspieranie sił antysystemowych, zero współpracy z policją, z władzą w ogóle.
  • 2009-03-17 22:36 | W kapeluszu

    Popieram rozumowanie dolara. Myślenie "przepisowaca" to typowe dla "betonu" -mało, lub wcale nie myślącego, że tak musi być. Wcale tak być nie musi. Chodzi mi o bzdurne wymysły,przepisy decydentów. Wiele przepisów jest ustalanych aby policja miała za co karać lub jakieś inne interesy.
    >Światła w słoneczny dzień- bzdura, że wypadków jest mniej. Jest za to większa sprzedaż akumulatorów, żarówek,pasków, paliwa. A jeśli już światła to może i przechodniom,rowerzystom itd. wszystkim użytkownikom drogi.A może koguty na dachu. Tylko wtedy jak odróżnić pojazdy uprzywilejowane?
    >Ronda na zakrętach czy bezpiecznych skrzyżowaniach, z usypaną na dodatek górką ziemi, okrągłe kółeczka, na których małym samochodem nie można się wyrobić - kupa pieniędzy, utrudnienie w jeździe. Poprawa bezpieczeństwa wątpliwa. Wystarczyłoby ściąć zakręt, pochylić jezdnię, może trochę poszerzyć.
    >Wysepki na drogach, często ze słupkami. Jedziesz i wjeżdżasz na wysepkę, przy okazji ścinasz słupek. Osobiście Jeżdżę drogą na której takie stoją i zawsze wieczorami nie wiem kiedy te wysepki mi się wyłonią z mroku, a wiem gdzie są. A wystarczyłby oznakowanie na poboczu i pasy na jezdni. Byłoby bezpieczniej. Myślcie trochę Włatcy i decydenci a my wtedy będziemy mieli do Was zaufanie i będziemy sie stosować do przepisów.
  • 2009-03-19 09:51 | q-ku

    lubimy karać, nieprawdaż?
    Często słysze takicjh Rodaków
    "powinni za to karać" - takie bezinteresowne polskie życzenie
  • 2009-03-19 13:41 | SteelRat

    wg nawigacji trasa szybka, mam z Wroclawia do Warszawy (gdzies w srodku) dokaldnie 349 km i czas jazdy 6:27h, z czego autostrady... 2.5 km.
    dla trasy krotkiej, 350 km i 7:46h jazdy, bez autostrad itp.

    skad iec 500 kilometrow? przez Lublin mam jechac?
  • 2009-03-19 15:49 | Trestill

    pociągiem jest szybciej... tak być powinno, ale próbowałem się wybrać z Wrocławia do Łodzi. Dwa spore miasta by się wydawało, ale spis połączeń kolejowych szacował czas potrzebny na dotarcie na miejsce na 6-8 godzin! I wymagało to przesiadki lub dwóch. To ja podziękuję. Szanuję swój czas.
  • 2009-03-19 17:12 | zukow00

    Re: Chłopcy radarowcy

    Szanowni Państwo

    Prawdą jest, że często zdarza się iz znaki drogowe ustawione są w sposób ewidentnie absurdalny .
    Prawdą jest, że często zdarza się iż kierowcy nie stosuja sie do znaków ustawionych nieprawidłowo ale i do tych ustawionych prawidłowo .
    Prawdą jest też i to, że wystarczy rozejrzeć sie po parkingach przy Centrach Handlowych żeby stwierdzić jak "cudownie" i logicznie zaparkowana jest większość samochodów. Krzywo, od niechcenia, blokując kierowcy sąsiedniego samochodu wejście do niego, że o miejscach dla inwalidów nie wspomnę.
    Prawdą oczyswistą jest również to, że obywatel, którego stać na zakup super sprzętu audio z subwooferem uważa iż stał sie posiadaczem praw do "dudnienia" po nocach tymże sprzetem i zatruwania życia sąsiadom .

    Po co o tym wspominam ?
    Po to mianowicie, że wszystkie problemy o których Szanowni Użytkownicy tego forum wspominają w moim przekonaniu wynikają z braku wzajemnego szacunku człowieka dla człowieka.
    Skąd ten wniosek ? Jak na to wpadłem ?
    Było tak ...
    Gdy ja zdałem egzamin na Prawo Jazdy (1998r) to jedno było dla mnie pewne: przez najbliższe tygodnie jak nie miesiące będę prowadził samochód ale tylko w obecności Ojca siedzącego na siedzeniu pasażera.
    Niektórzy zapewne zapytają dlaczego ? Przecież miałeś Prawo Jazdy i mogłeś jeździć sam. To prawda ale w ocenie mojego Ojca (i mojej w dniu dzisiejszym) po kursie potrawiłem odpalic samochód, zapiąć jedyne i dać po garach (czego mozna nauczyc nawet małpę) ale nie potrafiłem jeździć . Jeździc w sensie być świadomym uczestnikiem ruchu drogowego . Zwracającym uwagę nie tylko na to jak w mozliwie jak najszybszym czasie przemieścic sie z punktu A do punktu B ale też na bezpieczeństwo swoje i innych uczestników ruchu, a w tym i pieszych.
    Doświadczenie osób, które w swoim dotychczasowym życiu wiele już widziały jest bezcenne i pomaga szybciej zorientować sie o co w tym wszystkim tak naprawde chodzi.
    Oczywiście mając osiemnaście lat można samemu wyciągać wnioski z zaistniałych sytuacji i na własnych błędach nauczyć sie wszystkiego samemu. Zapewne są tacy ludzie, którzy w ten sposób doszli do tego co dziś umożliwia im bezpieczną i nie obciążoną krytycznymi uwagami innych uczestników ruchu drogowego jazdę .
    Jednak korzystanie z doświadczeń innych w moim przekonaniu znacznie skraca czas zostania tzw. "dobrym" kierowcą .
    Te uwagi które otrzymywalem od Ojca dotyczyły wielu aspektów użytkowania pojazdu o których na kursie nie słyszałem. Na przykład " Jak zaparkowałes !? Przeciez osoba z samochodu obok nie będzie mogła do niego wsiąść !" , "Nie trzymaj cały czas nogi na sprzęgle" , "Jak jedziesz przez wioskę za jadącym wolno miejscowym to jest prawie pewne, że za chwilę on wytnie w lewo bez kierunkowskazu w drózkę, której istnienia nawet nie podejrzewasz" i wiele równie cennych uwag.

    Dzieki temu nie byłem zaskoczony wieloma sytuacjami występującymi na drodze ponieważ przynajmniej o nich kiedyś słyszałem . Zycie potwierdziło, że były to cenne informacje .

    Patrząc na to co dzieje sie obecnie na drogach i ulicach dochodzę do wniosku, że wielu ludziom zabrakło doświadczeń innych, a z powodu braku zdolności abstrakcyjnego myślenia sami nie potrafili zrozumieć rzeczy które widzieli i wyciągnąc własnych wniosków .
    To własnie z tego powodu jazda samochodem na trasie Warszawa Gdańsk w miesiącach letnich to walka o życie. To dlatego inwalida nie może zaparkować na miejscu dla niego wyznaczonycm bo jest zajęte przez jakiegoś "konia", któremu nie chce sie daleko iść. Dlatego właśnie czasem jak wychodziśz ze sklepu to nie możesz wejść do swojego samochodu. Dlatego jak podjeżdzas po pracy pod swój blok (a nie masz garażu) to nie możesz zaparkować bo ktoś postawił samochód ukośnie i poszedł do np. bankomatu. Przecież on tylko na chwilkę :) Ty czekasz ponieważ on tylko na chwilkę . Przykłady można mnożyc .
    Problem tylko w tym, że takie podejście dotyczy wszystkich dziedzin życia. Po co zastanawiać sie w Dyrekcji Dróg jakie bezsensowne znaki należałoby zlikwidować w naszym okręgu. Przecież my o nich wiemy i nam one nie przeszkadzają, a poza tym jak siedzimy przy biurku to nam one życia nie utrudniają. Po co zastanawiać sie co będzie jak będziemy remontować torowisko w miesiącach poza urlopowych . Przecież MY mamy pieniądze do wydania i trzeba to robić. Zgadzam sie, że robić trzeba ale równie ważne jest zapewnienie dotychczasowej przepustowości miasta, ponieważ równie cenny co remont mostu jest szacunek dla czasu Obywateli. Szacunek. Do tego sie wszystko sprowadza . Nawet w krajach ameryki południowej codzienna praca Policjantów drogówki polega na kierowaniu i popędzaniu kierowców sunących w korkach . Bez tego ich wielkie miasta zaklopsowałyby się na amen.
    A unas ? Jak jest korek to Policja przestawia sie z radarkiem na przeciwny pas ruchu na którym mozna jechać i kosi. Tymczasem jak debile (choroba nie przezwisko) robią sobie rajdy po ulicach to Policja twierdzi, że nie jest w stanie złapać ich na gorącym uczynku i nic nie może . Nie chcę podważać tym samym wszystkich działań Policji ale niektóre są naprawde bezsensowne.

    W USA jest przepis, który pozwala na aresztowanie pirata drogowego, który potrącił pieszego lub inny pojazd umyślnie za napad z użyciem broni. Tak samochód to poważna broń i niebezpieczne narzędzie w rękach ograniczonych umysłowo. Tymczasem my badamy krew i mocz potem tylko kursik i masz syneczku lub córeczko kluczyki i ruszaj. Nikt nie bada psychiki i mózgu ! Chyba, że kierowcom zawodowym ale też nie za dokładnie (wystarczy ich posłuchać na radiu CB i popatrzeć czego sa w stanie dokonać w imię "oszczędności" i czasu pracy np. jazda 80km/h we mgle jak mleko)
    Dwa lata temu w lecie byłem uczestnikiem 6 kilometrowego korka spowodowanego ( o zgrozo) przez patrol Policji, który stał sobie spokojnie przy drodze. Prawie każdy użytkownik ruchu na widok Policji zwalniał co przy wakacyjnej masie aut spowodowało sześcio kilometrowy zator. Nie muszę dodawać , że Policjanci w tej sytuacji nawet nie używali radaru bo i kogo mieliby łapać.

    Brak szacunku i myślenia doprowadził nas do tego o czym tu piszemy i na co narzekamy . Szacunek dla drugiego człowieka i myślenie mają kolosalna przyszłość. Zacznijmy się szanować to wiele nam ułatwi.

    Ps. Nie twierdzę, że jestem doskonałym kierowcą i nie było moja intecja obrażanie kogokolwiek. Mam tylko nadzieję, że chociaz kilka osób zastanowi sie i przemysli swoje dotychczasowe zachowania zanim swoimi , ludzkimi niedoskonałościami obciążymy bezosobowe instytucje. Przecież w tych instytucjach tez pracuja ludzie i to oni decydują o ich podejściu do problemów . To nie maszyny to człowiek .

    Pozdrawiam serdecznie
  • 2009-03-27 11:30 | Seba

    Re: Chłopcy radarowcy

    Ja dostałem mandat na Puławskiej kilometr za wjazdem do Warszawy od Piaseczna bo jechałem 90 o godzinie 4 rano!
  • 2009-04-06 11:41 | gev

    Skuteczna policja, skuteczny sprzęt ;)

    ech - mandaty dają ludziom siedząc w krzakach, sprzęt mają - fotoradary, testy narkotykowe...

    tacy z nich fachowcy, z dobrym sprzętem, przeciwdziałający zagrożeniom, że hoho.

    Znajomy ostatnio przyimprezował mocno. Wieczorem pił i zażywał - kokainę, marihuanę, ekstazy i trochę amfetaminy. Z rana - powrót do domu samochodem. Ścieżka koksu, trochę zioła - i pół godziny potem kontrola drogowa. Alkomat - zgodnie z przewidywaniami 0.0. Dali mu więc super ekstra test na narkotyki. Już się żegnał z wolnością.

    Test nic nie wykazał.
    Po całej nocy imprezowania, do tego pół godziny po zażyciu następnych porcji.

    Ale - była akcja 'łapiemy prowadzących po narkotykach'. Taki jeden test podobno 170 złotych kosztuje ;)
  • 2009-04-09 14:23 | an

    Z resztą się zgodzę, ze światłami napewno nie - dużo lepsza jest widoczność samochodów nawet w biały słoneczny dzień na światłach niż bez nich. Inna sprawa że jak wszyscy się stosują a jeden pajac nie - bo mu się tak podoba - to wtedy mamy problem, bo właśnie jego widać dużo gorzej...
  • 2012-05-10 17:51 | mike101

    Re:Chłopcy radarowcy

    Pieprzysz kolego o tym że w kościele może spaść cegła na głowę. A ja słyszałem o przypadku że kierowca wyszedł cało z wypadku tylko dlatego że nie był zapięty. Poza tym czy ktoś się zapina czy nie to jego sprawa, bo to on będzie kaleką a pieniądze i tak będziesz płacił na kogoś przez całe życie. Ja płacę na siebie i na Ciebie i na inne osoby też. A to że zdarza się dość często że drogówka łamie prawo drogowe to jakoś o tym milczysz. Może jesteś jednym z nich ?