Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Kilka drobnych kłopotów i jeden duży

(10)
W polityce bywa tak, że wszystko idzie dobrze i nagle przychodzi moment, od którego zaczyna się zjazd w dół. Czy rząd premiera Tuska znalazł się właśnie w tym niebezpiecznym położeniu?
  • 2009-02-20 03:47 | Adalbert

    Re: To miał być rząd inny od PiS-owskiego, a ....

    komentatorzy twierdzili , że Platforma wygrała wybory , bo młodym ludziom nie odpowiadał styl rządzenia PiS. Po bardzo krótkim okresie , okazało się , że Platforma różni się od PiS tylko bezprzykładną arogancją. W sprawach istotnych oni są taką sama hetką pętelką jak poprzednicy. Argumenty jakie używają aby przekonać opinię publiczną są infantylne i pokrętne. To przygnębiające wizja na początek XXI wieku. A miała być Europa , suwerenność, humanizm , fachowcy w rządzie ? Co z tego zostało ? Klika kombatantów.
  • 2009-02-20 11:51 | Irma Wolska

    Re: Kilka drobnych kłopotów i jeden duży

    Widac, ze POLITYKA, szuka dziury w calym, by pograzyc premiera TUSKA. Dziwie sie, ze nie spojrzy pani, na ''nielad'', jaki odziedziczyl premier, gdzie spojrzec, nowe wyzwanie, naprawianie bledow, lub pozostawienie spraw. Nie wspomina pani o wyrokach sadowych z STRASBURGA-to sa miliardy odszkodowan dla producentow energii, gdy przyjdzie nam to placic, za bledy PIS, beda wszyscy pyszczyli na ''TUSKA''.
  • 2009-02-20 13:40 | m

    Taa, jak zwykle winne kaczory! Cholera Tusk rządzi ponad 1,5 roku. Miały być laptopy, tanie podręczniki, a teraz spłata kredytów - śmiech na sali. I to durne tłumaczenie, że ileż to nie odziedziczyliśmy kłopotów po PiS!! Może i na reformę Grabskiego zwalcie winę.
  • 2009-02-20 16:15 | mw

    Re: Kilka drobnych kłopotów i jeden duży

    PiS prezesa Jarosława Kaczyńskiego ma uzyskać "znaczący wynik w wyborach europejskich ... dzięki poparciu części środowisk inteligenckich".
    Tak pisze red. Janina Paradowska. Czy ja śnię????
    PiS ma zostać poparte przez inteligencję????
    Przecież to oksymoron. Albo inteligencja, albo PiS.
    A jeśli PiS, to nie inteligencja.
    Pani Redaktor.... Proszę....
    (Chyba że nie wiem niczego o "inteligencji".)
  • 2009-02-20 16:28 | Jarosław

    Re: albo inteligencja, albo Platforma ...

    Platforma i inteligencja to dopiero oksymoron . Niesiołowski nazywający Polonię -małpiarnią, to jest inteligencki popis panowania nad własnym rozumkiem. Czuma z zabagnionym kredytem i nieuregulowanymi długami na kilku kartach to jest inteligencja ?
    Kombatancki schemat w metodzie tworzenia rządu to jest kopia postępowania tych spod Lenino, a miało być inaczej. Platforma musi powołać oskarżyciela publicznego do zbadania historii życia ministra sprawiedliwości poza Polską. Wyjasnić wątpliwości, a nie udawać męską dziewicę. Taki minister jaki rząd.
  • 2009-02-20 18:55 | Mieczsilver

    Oświadczenie Mirosławy Kruszewskiej w sprawie Andrzeja Czumy

    Mirosława Kruszewska | Sunday 15th of February 2009 | Opinie

    Miroslawa Kruszewska
    Z Andrzejem Czumą zetknęłam się w czasie mojej działalności w organizacji społeczno-niepodległościowej POMOST Central Wisconsin, gdzie działałam za kierownictwa dr Kazimierza Serwasa i Edwarda Duszy. Byłam redaktorem merytorycznym tekstów miesięcznika „POMOST”, przekazywanych mi do adiustacji przez Edwarda Duszę. Pamiętam, jak do POMOSTU w Chicago, dołączył, przybyły z Polski, Andrzej Czuma. I od razu zaczęła się awantura.
    Do chwili pojawienia się Andrzeja Czumy, POMOST był zwartą, prężną organizacją – bez jakichkolwiek wewnętrznych konfliktów.
    Andrzej Czuma przyjęty był przez pomostowców z otwartymi ramionami. Szła bowiem za nim legenda, nie sprawdzona, niestety, przez nikogo, o jego bohaterstwie w walce z komuną w Polsce i o jego więzienno-politycznej martyrologii.

    Czuma był częstym gościem w domu Wiktora Węgrzyna i praktycznie pozostawał tam na jego utrzymaniu - jak wielu, zresztą, innych działaczy opozycyjnych, przebywających w latach 80. w Chicago. Pamiętam astronomiczne rachunki telefoniczne, nadzwaniane przez Czumę z domowego telefonu Węgrzyna, które ten ostatni bez słowa płacił.
    Andrzej Czuma działał szybko. Jego sojusznikiem została Joanna Budzińska, która związała się z nim uczuciowo. Później zamieszkali razem tworząc tak zwane „małżeństwo chicagowskie”. Ta para działała w POMOŚCIE też razem. Czuma, cieszący się poparciem swojego kumpla, Piotra Mroczyka, ówczesnego swieżo upieczonego właściciela tygodnika „Gwiazda Polarna”, przełapał wkrótce pozycję przedstawiciela i dystrybutora tego pisma w Chicago, co wiązało się, oczywiście, z odpowiednią gratyfikacją pieniężną. Ciężkie paki z gazetami dźwigała do punktów sprzedaży pani Budzińska. Sam Czuma był ponad to. On od pracy fizycznej stronil. Zawsze lubił „reprezentować”, przedkładając bezpłatne gościny i darmowe usługi przyjaciół. „Gwiazda Polarna” bardzo szybko musiała się go pozbyć, ponieważ zawiódł na całej linii, zaprzepaszczając w ten sposób wieloletnie osiągnięcia Leszka Gila, uprzedniego przedstawiciela tego pisma w Chicago.
    Przyznam, że lekkomyślnie lekceważyliśmy głosy z Polski, ostrzegające nas przed Andrzejem Czumą. A takie głosy były.
    Najbliższa przyszłość pokazała wyrażnie, że władze komunistyczne PRL-u zostały w walce z POMOSTEM wyręczone przez kilka osób z Chicago, które zbuntowały się przeciw, nieżyjącemu już dziś, przywódcy POMOSTU – śp. Krzysztofowi Racowi i dotychczasowemu kierownictwu. Głównymi inspiratorami rozbijackich działań byli: Andrzej Czuma, Joanna Budzińska oraz Janusz Szymański z POMOSTU kalifornijskiego. Udało się im zdobyć sojuszników w osobach Krzysztofa Jabłońskiego, Ewy Jastrzębskiej, Tomasza Zabłockiego oraz Andrzeja Stojałowskiego. Ten ostatni udostępnił im listę adresową członków organizacji.
    Czuma, starając się pozyskać sojuszników, osobiście telefonował do działaczy POMOSTU, sugerując jednoznacznie, że za całą akcją grupy rozłamowej stał Jan Nowak-Jeziorański.
    Jeziorański był blisko związany z Departamentem Stanu USA i, jak wiemy, torpedował politykę zagraniczną prezydenta Reagana. Zawsze też wyrażał dezaprobatę wobec antyjałtańskich działań POMOSTU. Zdawał sobie jednocześnie sprawę z tego, jak istotną była pozycja Krzysztofa Raca wśród republikanów amerykańskich. Wiedział, że pozbycie się Raca w znacznym stopniu osłabi polityczną rolę POMOSTU.
    Dążąc do zmiany kierownictwa POMOSTU oraz profilu miesięcznika „POMOST”, grupa Czumy uznała, że najlepszym pretekstem będzie kontrola finansów organizacji, wiedząc z góry, że przy szerokiej pomocy dla podziemia w Kraju, nie wszystkie wydatki będą formalnie potwierdzone. To miało im dać oręż do ręki, by skompromitować koordynatora organizacji Krzysztofa Raca i przejąć władzę.
    Kwestię tę „czumowcy” podnieśli w dniu 1 lutego, na zebraniu członków POMOSTU z okręgu Chicago, na którym obecni byli też działacze z innych okręgów. Na wniosek członka Rady Naczelnej, Janusza Subczyńskiego, wszyscy zgodzili się na to, by przedstawić listę zarzutów wobec Krzysztofa Raca Radzie Naczelnej POMOSTU, która w ciągu sześciu tygodni miała podjąć decyzję. Jeśli rozwiązanie nie zadowoliłoby członków, miała ona zwołać Zjazd Nadzwyczajny dla definitywnego rozwiązania zaistniałej sytuacji.
    W 1987 r. grupa rozbijacka zaczęła wydawać miesięcznik pod nazwą „POMOST & Freedom Network”. Z dawnego składu redakcji pozostali: Joanna Budzińska, Jerzy Jabłoński, Ewa Jastrzębska, Andrzej Muznerowski i Tomasz Zabłocki. Doszli: Janusz Szymański i Joe Losiak.
    W dość krótkim czasie rolę czołowego ideologa w nowym piśmie zaczął sprawować Andrzej Czuma. Za jego credo polityczne można uznać dość mętną rozprawkę pt. „O programach dla opozycji i emigracji”, gdzie m.in. zawarta była dyskredytacja środowisk niepodległościowych i antykomunistycznych, a także szerokie wywody na temat szkodliwości szukania i demaskowania komunistycznych agentów (sic!).
    Na zwołanym na dziko Zjeździe w Chicago (21 i 22 marca) Joanna Budzińska przedstawiła Krzysztofowi Racowi zarzuty, że nie udostępnił części rozliczeń finansowych i niektórych rachunków. Na tej podstawie wyrażono votum nieufności wobec Krzysztofa Raca. Zawieszono go w prawach członka POMOSTU, podobnie, jak czterech dalszych członków Rady Naczelnej –Mariana Sromka, Romana Koperskiego, Jana Magnusa Kryńskiego i Janusza Subczyńskiego oraz członka redakcji pisma Jamesa Zmudę. W wybranym na zjeździe nowym kierownictwie organizacji (Rada Dyrektorów) znalazł się tylko jeden z dotychczasowych członków Rady Naczelnej – Jerzy Jabłoński. Na stanowisko prezesa został wybrany Joseph Losiak, na sekretarza – Andrzej Stojałowski, na skarbnika – Joanna Budzińska. Na dyrektorów wybrano: Alfreda Znamierowskiego, Macieja Madeyskiego, Edwarda Duszę, Tadeusza Kamińskiego i Tomasza Zabłockiego. Edward Dusza i Alfred Znamierowski ze stanowisk tych zrezygnowali, gdyż byli zdania, że zjazd nie był legalny, a więc nie miał prawa wyboru władz i decydowania o linii politycznej POMOSTU. Ponadto, cały zarząd POMOSTU z okręgu Wisconsin w osobach: Kazimierza Serwasa, Edwarda Duszy, Mirosławy Kruszewskiej i Ludwiki Czerskiej, manifestacyjnie opowiedział się za Krzysztofem Racem, udzielając mu pełnego poparcia. Wstrzymano jednocześnie wypłacenie Czumie czterech tysięcy dolarów z funduszy POMOSTU Wisconsin, o które usilnie nagabywał, a potrzebował tych pieniędzy m.in. na adwokatów, prowadzących procesy sądowe, jakie Czuma wytoczył Pomostowcom.
    W rezultacie, rozłam został na zjeździe utrwalony i poszczególne oddziały POMOSTU musiały podjąć decyzję, do którego POMOSTU będą należeć. W wielu regionach ludzie nadal prowadzili ożywioną działalność, w innych spoczęli na laurach. Z tą chwilą, praktycznie, POMOST przestał być siłą liczącą się na amerykańskiej scenie politycznej. A stało się to dzięki akcji Andrzeja Czumy, który – jak osobiście uważam – wcale nie przybył do USA jako emigrant polityczny, lecz został wysłany „na delegację służbową” w celu dopomożenia w rozbiciu jednej z najprężniejszych na świecie antyjałtańskich organizacji patriotyczno-niepodległościowych. Co też mu się znakomicie udało.
    Wszyscy ludzie z kręgu bliższych i dalszych znajomych Andrzeja Czumy byli wielokrotnie nagabywani przez niego o pieniądze. Trzeba podkreślić, że w pożyczaniu pieniędzy od osób prywatnych był Czuma mistrzem nad mistrzami. Pamiętam fakt, kiedy to Czuma prosił Edwarda Duszę, aby ten wsunął kopertę z 500 dolarami pod drzwi jego apartamentu, gdyż, jak utrzymywał, nie będzie go w domu, a tak naprawdę, chodziło prawdopodobnie o uniknięcie wydania pokwitowania za pieniądze, którego Dusza i tak by pewnie nie przyjął.
    Ciekawe, ile osób nasz „bohater niepodległościowy”, a obecny Minister Sprawiedliwości Rzeczypospolitej Polskiej, w ten sam sposób naciągnął? Bo listę wykiwanych banków amerykańskich już znamy.
    Przez ostatnie lata obserwujemy, jak to pan Czuma, przekreślając swą martyrologię w walce z komuną, stawia na opcje lewacko-liberalne umizgając się do Hanny Gronkiewicz-Waltz, Komorowskiego czy do Niesiołowskiego. Następnie sprzedaje się Platformie Obywatelskiej i po jej grzbiecie wspina najpierw na fotel poselski, a obecnie na szafarza sprawiedliwości Rzeczypospolitej Polskiej.
    Cała kariera polityczna tego człowieka ukierunkowana została poprzez korzystne koneksje. W tym też świetle, coraz lepiej rozumiemy antylustracyjne propozycje poselskie Czumy w postaci radykalnego zawężenia kręgu osób lustrowanych oraz zamknięcia archiwów IPN dla dziennikarzy i naukowców.
    Relatywizm moralny i polityczny Andrzeja Czumy ma bowiem tylko jeden cel: utrzymanie się na powierzchni w polityce układów za wszelką cenę.
    Smutne i ze wszech miar irytujące jest poparcie Andrzeja Czumy dla Marka Borowskiego na przewodniczącego Komisji ds. Łączności z Polonią, co uderza w całą emigrację polską na Zachodzie, policzkując ją i upokarzając.
    Nie łudżmy sią, Czuma nie będzie bronił sprawiedliwości i prawdy. On zawsze miał na względzie jedynie własne korzyści i pełną kabzę.


    Mirosława Kruszewska – dziennikarz niezależny
    (Seattle, USA)

    E-adres: sky_needle@yahoo.com

    Jak wysoki był rachunek patrioty Andrzeja Czumy wystawiony dla RP za jego opozycyjną działalność w PRL?!
  • 2009-02-20 19:56 | Anastazja

    Może nie zupełnie na temat, ale tą drogą chciałam wyrazić uznanie dla Pani umiejętności dziennikarskich. Dlaczego tak mało Paradowskich? Rozmowa z Krzysztofem Piesiewiczem to miód na serce. Zaproszony mógł wyrazić swoje zdanie, opinie spokojnie, a nie jak u Kamila Durczoka, Justyny Pochanke itp.może odpowiedzieć tak albo nie chociaż powszechnie wiadomo, że nie zawsze oddaje to istotę sprawy. Proszę pozdrowić także reakcyjną koleżankę Elizę Michalik, też dobrą dziennikarkę.
  • 2009-02-20 20:02 | KINIA

    No chyba niczego nie wiesz...,ja np:wiedziałam że obaj Kaczyńscy są o wiele mądrzejsi od
    cudotwórcy Donalda,ale nie wiedziałam że aż tak się zawiodę(...),bo chyba zwyczajnego
    szarego człowieka o "ŚREDNIM POZIOMIE INTELIGENCJI", nie stać palnąć takie
    glupstwo mianowiocie :Polska nie zapłaci za porwanego Polaka", przyznał się nasz super...inteligent...jak Polak Polakom co znaczy dla niego los POLAKA.
    Po tak owacyjnym wystąpieniu ...,następnego dnia było już po Polaku...(...)

    " ALE CÓŻ TO WSZYSTKO POLITYKA MIŁOŚCI NASTOLATKA"
  • 2009-02-21 00:53 | Adalbert

    Re: duży problem to globalni spekulanci

    Polska miała zaplacić 65 miliardów odszkodowania, ale teraz zapłaci więcej w wyniku totalnego ataku spekulantów na Polskę. To manipulowanie kursem złotówki , to okazja do wydojenia słowiańskiej krowy ponad wszelką miarę . Premier Pawlak miał dobry pomysł, ale ekipa która doradza Tuskowi go zakrzyczała. Utrata kontroli nad kapitałem bankowym to powód do stałych zmartwień na następne pokolenia. Spekulanci , którzy kontrolują absurdalnie wielką ilością wolnego kapitału doprowadzą kazdy mały kraj do upadku , lub do kontrolowanego poziomu nędzy. Ochrona , którą niby ma zapewinic Euro jest naiwnością. Do czasu, kiedy wielkie kraje nie upaństwowią wielkich banków , to spekulanci są wrógiem publicznym numer jeden. Globalizm w obecnej formie to nieporozumienie. Biedna Polska będzie tyrała , a spekulanci kilkoma kliknieciami komputera zabiorą wszystko w parę tygodni.
  • 2009-02-21 10:30 | Mieczsilver

    O utopii i nędzy globalnego wolnego handlu wypowiadał się Jams Goldmith w książce PUŁAPKA.Jej polskojęzyczna wersja ukazała się w roku 1995.Zamieszczony w niej również był wywiad z autorem,który przeprowadził Radek Sikorski.Niewiele zrozumiał a z tego póżniejszy minister od wojny,a następnie od wojennych spraw zagranicznych.
    Króluje wasalna polityka wobec możliwości nadużywania bezwzględnego prawa silniejszego i do tego jeszcze dla realizacji ukrytych celów.