Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

W najnowszym numerze POLITYKI

(2)
  • 2009-02-27 21:42 | selif

    Re: W najnowszym numerze POLITYKI

    Droga redakcjo,

    Proszę o szersze udostępnienie tekstu Jacka Żakowskiego "Popsuty kapitalizm". Relacjonuje on tam debatę światowych ekonomistów, która odbyła sie niedawno w NY. Przedstawiają oni tam poglądy które jeszcze kilka miesięcy temu wydawały sie niedorzeczne a nawet wręcz uznawane za herezje. Teraz sie jednak okazuje, że ten kryzys, na początku hipoteczny, później kryzys płynności amerykańskich instytucji finansowych, następnie kryzys amerykańskich banków, kolejny kryzys w branży samochodowej, i kryzysy w innych branżach, spowodowane kryzysem w w sektorze finansowym doprowadził do kryzysu systemu w którym ten nasz cały świat jest urządzony. I z tekstu Pana Żakowskiego wynika nadchodzą ciężkie czasy przebudowy naszego wykszatalceonego ładu ekonomiczno-spolecznego który skrystalizował sie poprzez ostatnie 20-30 lat. Dziś jeszcze wydaje sie ze wystarczy obecny model gospodarki światowej ulepszyć, poprawić, ale po przeczytaniu tego tekstu obawiam sie ze problem leży jednak w fundamentach tego systemu i bedzie potrzebna jego całkowita przebudowa. Im szybciej to bedzie zrobione tym lepiej. Potrzebny jest bolesny i drastyczny, ale skuteczny nowy plan gospodarczy na miarę Ludwiga Erharda. Boje sie jednak, ze osoby od których to wszystko zależy, zbyt mocno przyzwyczaiły sie do wygodnej pozycji które teraz zajmują i bedzie bardzo cięzko, tak naprawde coś zrobić. Bo niby jak bankowcy ktorzy przyzwyczaili sie do olbrzymich pensji i premii, nie ponosząc jakiejkolwiek odpowiedizalnosci, bo przecież ryzyko zniknęło a raczej zostalo przerzucone na inne podmioty ( I stąd np AIG (największy ubezpieczyciel na świecie) które w zeszlym roku zostało dokapitalizowane kwotą 150mld USD, w poniedziałek ma ogłosić stratę za ostatni kwartal 2008r w wysokosci 60 mld USD.), będą chcieli coś zmienić. Oczywiście, nie będą chcieli zmienić. Ale system się sypie i zmiany są potrzebne. Dobrze, że na opisanej przez Żakowskiego konferencji ci ekonomiści powoli dostrzegają ze błędne założenia obecnego systemu rynku i że ktoś wreszcie to opisuje, ze rynek potrzebuje powrotu do mniej wirtualnego świata i do bardziej prostych reguł. Powrotu do
    Cały system do którego doszliśmy przez ostatnie lata rozsypał się i nie pomoże tym razem doraźne łatanie dziur. Potrzebny jest nowy system. I coraz więcej ekonomistów dostrzega ten problem i coraz więcej się dyskutuje o nowym ekonomicznym ładzie, czego wyrazem jest relacja Pana Żakowskiego. Niech ten głos zostanie szerzej przedstawiony opinii publicznej. Bardzo proszę o umieszczenie tego artykułu na stronie Polityki.
  • 2009-03-02 14:31 | staszewski

    Re: W najnowszym numerze POLITYKI

    Jeśli chodzi o moją wypowiedź (seriale dla aktywnych) i forum którego jestem reprezentantem pozwolę sobie na małą reklamę -www.klatka.phorum.pl .
    Pozdrawiam wszystkich czytelników.