Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Ni małp, ni orłów

(60)
W metropolii chicagowskiej mieszka około 820 tys. Polaków. Większość nie mówi po polsku. Część – bo nie umie. Część – bo się wstydzi.
  • 2009-03-04 01:22 | Klara

    Re: Ni małp, ni orłów

    W tym Chicago w samym centrum jest tak strasznie brudno i smierdzi tak samo jak w Los Angeles, cala ta ameryka jest jakas niedomyta i nieuczciwa jednym slowem nedzna ameryka.
  • 2009-03-04 06:40 | evek

    Re: Ni małp, ni orłów

    co za beznadziejny tekst!! niech autor przyjedzie do Chicago i pozna Polonie, a nie wypisuje takie bzdury!!
  • 2009-03-04 07:11 | AndrzejW

    Re: Ni małp, ni orłów

    Czego wy chcecie od Polakow w Chicago? Do USA przyjechali nie jako przedstawiciele Polski ale obywatele swiata by zaczynac zycie w nowym kraju. To ich osobista sprawa czy chca rozmawiac po Polsku czy tez nie. Nazywanie ich malpami przez Niesiolowskiego swiadczy tylko o jego braku kultury. Jezeli dodac do tego ze ten polinteligent nosi tytul profesora i bierze grube pieniadze ze skladek podatnikow to nic dodac nic ujac. Moze malpiarnia jest wlasnie w Sejmie? Jedno jest faktem to ten sam stosunek do Polakow ktorzy wyjechali jak za czasow komuny. Dla nich po prostu zdrajcy. Lepiej nawet o tym nie pisac bo wyglada na to ze wszyscy madrzy wyjechali z Polski, zostali tylko Niesiolowscy.
  • 2009-03-04 10:04 | Ursus

    Re: Ni małp, ni orłów

    Pan Forys już przegrał, większości Polonii nie chciało się głosować, co jest najlepszym komentarzem do słów Pana Niesiołowskiego. Ale oczywiście część Polonusów głosować poszła, stąd wszelkie uogólnienia są krzywdzące. Szkoda też, że autor nie opisał swego spotkania z dużą grupą Polonusów, którzy skojarzyli go z tekstami o Panu Czumie... Podobno nie było miło?
  • 2009-03-04 11:08 | malgo

    Re: Ni małp, ni orłów

    pan Niesiolowski wyrazil sie na poziomie z Milwaukee. Ale taka mamy POlske a jej kopia jest ta czesc poloni, inni sie wstydza i odcinaja sie. Bardzo dobry artykul dajacy obraz rodakow zagranica, ktorzy sa w kropke tacy sami w kraju. nie ma zadnej swiadomosci spolecznej, obywatelskiej.
  • 2009-03-04 12:32 | POLONIA-SAWA

    Re: Ni pies, ni wydra !

    Tak,tak Polak musi byc albo malpa ,albo orlem napewno nie moze byc przecietnym
    czlowiekiem ? /jak wszyscy inni/
    Przepraszam czy zwykly rzemieslnik czy sprzataczka to nie czlowiek?
    Nie bylam w Chicago ,ale pamietam jak w czasach socjalizmu ,ludzie cieszyli sie
    ze maja tam kogos , kto im pomaga!!
    Sa tacy co uwazaja /jak pan Niesiolowski / ,ze jesli nie podzielasz jego pogladow ,
    to nie masz prawa "byc kims ",albo moze wogole Polakiem?/on by chcial takich malowanych ?/
    ----Polityczni badylarze !-------
    Powodzenia w Chicago /z EU /niezaleznie od pogladow politycznych i przynaleznosci klasowej/!!
    Salute
  • 2009-03-04 14:51 | karul

    polacy tacy

    w polsce jak w chicago, dlaczego mialoby byc inaczej? malpiarnia i tu i tam. jesli ci sie uda uciec z polskiego czarnoziemu i znalezc na stale za granica, predka asymilacja jest jedynym wyjsciem.

    kontakty z polakami nalezy ograniczyc do minimum - no moze kupno kabanosow od czasu do czasu, choc sa niezdrowe.
  • 2009-03-04 15:22 | Adalbert

    Re: poseł Niesiołowski to arogant

    Gdyby polityk amerykański tak wyraził się o mniejszości żydowskiej , to by oskarżyciel publiczny podał go do sądu, ale gdy polityk polski określa takim epitetem polską mniejszość etniczną Chicago, to Platforma udaje , że nic się nie stało.
    Polska mniejszość etniczna w Chicago jest grupą ciężko pracujących ludzi godnych najwyższego szacunku.
    Państwo polskie im nie pomaga , ale oni pomagają własnym rodzinom mieszkającym w Polsce.
    Wypowiedź posła Niesiołowski , to wieczny wstyd dla Platformy , która nie zajęła stanowiska w tej sprawie.
  • 2009-03-04 16:12 | Aurora

    Re: Ni małp, ni orłów

    Minister chuma poniekat ma racje,w Detroit metro jest podobnie ,na pis glosowalo 80%a moze 90%,i radio w Detroit pisowskie i nacjonalistyczne i aktualny szef Polonii takze,i jak to nazwac inaczej?
  • 2009-03-04 16:20 | danusia

    Re: panie Łazarewicz , wstydu pan nie masz

    Znowu wygrał sposób oceniania Polonii przez "Dziennik Chicagowski", który od wielu lat zniknął z rynku, ale "bojownicy" zostali. Polonia chicagowska jest godna pomnika na Placu Zwycięstwa w każdym mieście w Polsce. To grupa energicznych osób która dobrze sobie radzi w Stanach i ma tylko wrodzony wstręt do polityki , która na całym świecie zeszła na psy i gromadzi zbyt wielu ludzi cynicznych i przekupnych.
    Wyjątkiem może będzie prezydent Obama który cieszy się zaufaniem wielu młodych Amerykanów.
    Wracając jednak do Polonii , to trzeba o niej mówić z szacunkiem na jaki zasługiwała i zasługuje. Jak wiele rodzin w Polsce zawdzięcza własny sukces pomocy ze Stanów , to tylko wiedzą członkowie tych rodzin. Poseł Niesiołowski musi przeprosić Polonię , ale najlepiej jakby z rezygnował z polityki do której się nie nadaje.
  • 2009-03-04 17:01 | Banita72

    Ty porownujesz Chicago do L.A. ? Znaczy sie, ze tyle wiesz o ameryce co amewrykanie o Wachocku.
  • 2009-03-04 17:15 | gogo

    I wielka szkoda ze tego nie zrobili bo lincz na takim typie to by bylo to. I tu dodalbym ze do towarzystwa pasuje Malpa Rzeczpospolitej nr-1 Niesiolowski i drugi po nim Palikot!!
  • 2009-03-04 17:18 | jerrry1

    Coz... czasy sie zmieniaja i coraz wiecej Polakow (czy tez - osob uwazajacych sie za Polakow) decyduje sie by zamieszkac poza "kiszacymi sie w sosie wlasnym" miejscami typu "Jackowo", czy "Greenpoint"! A to, iz tzw. "Polonia" nie stanowi praktycznie zadnej sily politycznej w USA to wiadomo dobrze od - przynajmniej
    20 - 25 lat...

    P.S. A wypowiedz pana Niesiolowskiego to tylko kolejny maly dowod (takich dowodow istnieja setki...) jakiego pokroju i kultury ludzie rzadza teraz w Polsce. Smutne to...
  • 2009-03-04 17:33 | kry123

    Re: Ni małp, ni orłów

    Jedyna prawdziwa informacja autora z kilkudniowego pobytu w Chicago,to ta,że najlepszym i najbardziej patriotycznym i mającym najwięcej słuchaczy,jest program radiowy ;Otwarty Mikrofon 'Pani Łucji Śliwy.Reszta,to jest pomieszanie dobrego i złego.Podpieranie się informacjami ;sutenera Wałęsy;( Jarmakowskiego),bardzo żle świadczy o rozeznaniu środowiska polonijnego przez autora artykułu.Dużo więcej wiedzy o polonii chicagowskiej ma papa p.mecenasa ,Jarosław Chołodecki,który przed wierzycielami prysnął do Polski i jest członkiem zarządu WSPÓLNOTA POLSKA w Warszawie.W tej samej instytucji schronienie znalazł również Grzeegorz Popielarz,który razem z Czumą zbierał w Chicago pieniądze na Stocznię Gdańską.Polonusom należy się wyjaśnienie,ile tych pieniędzy zebrano?.Reasumując,redakcja niepotrzebnie wydała kilka tysięcy dolarów.
  • 2009-03-04 18:38 | czika

    znaczy zes inteligentny i nie ulegles p. lusi. rob tak dalej i bierz z niej przyklad. ona sieje nienawisc a ty siej pojednanie -. tego nam trzeba najbardziej
  • 2009-03-04 21:07 | Kulawka

    Re: Ni małp, ni orłów

    Wole byc SPRZATACZKA w Ameryce niz POSLEM w Polsce .A sprzataczki w Ameryce maja wiecej honoru , sa lepiej wyksztalcone i dobrze wykonuja swoja prace, a co najwazniejsze kochaja Polske .Sa sprzataczkami w Ameryce poniewaz poslowie w Polsce nie potrafia im zapewnic pracy .
  • 2009-03-04 21:15 | Kulawka

    nikt tu nikogo nie ciagnie aby wachac
  • 2009-03-04 21:56 | Tom z Chicago

    Mieszkam w tym nieszczesnym a moze wyjatkowym Chicago. Zaczne od tego, ze to polskie Chicago jest nieszczesne. Przyjechalem lata temu po studiach i z niemieckim jezykiem wiec na poczatku zakotwiczylem sie w polskiej dzielnicy. Zupelnie chora izolacja Polakow od otoczenia amerykanow (bez zartow do 2 pokolen) jest dla mnie zagadka. Te pierwsze moje 2 lata spedzone w tej okolicy to byl okres depresji i pytan do samego siebie dlaczego ja tutaj jestem. Mentalnie wychowany jako Slazak otwarty i skrupulatny pierwszy raz w zyciu zderzylem sie z ludzmi spod bialostockich i mazurskich wsi w samym srodku 3go najwiekszego miasta USA. Pozniej nadszedl okres amerykanizacji az do pozostania amerykaninem. W tym ewolucyjnym programie sukcesywnie uczylem sie Ameryki -historycznie, mentalnie, jezykowo i organizacyjnie i obyczajowo po 6 latach moj wniosek jest taki: Polacy (imigranci) szczegolnie ci z lat 80 to zagubieni ludzie ktorzy maja kompleksy i nigdy nawet w siebie nie uwierzyli i to tworzy polska wies w centrum ogromnego amerykanskiego miasta. Nie rozumiem rowiez jakich kolwek dialogow politycznych miedzy Polska a Polonia. Za wyjatkiem organizacji podtrzymujacych kultre nie robia tego Niemcy czy Irlandczycy a emigranow z tych krajow bylo tu rowiez sporo. Wiec Polska polsce i UE a Polonia do szkoly bo USA to teraz ich ojczyzna (z wyboru).
  • 2009-03-04 23:24 | wisniewskiD

    Domniemywac nalezy ze to Jarmakowski sie odezwal. Od lat tlumaczy calemu swiatu ze wszystko co zle to wina Sliwy. Kiedy pisal w gazecie, to prawie codziennie zamieszczal sprawozdania z tego co sie dzieje w Otwartym Mikrofonie. Czy ktos moze pamieta od czego to sie zaczelo? Przeciez to nie Sliwa a Czuma wyszedl z tym ze Jarmakowski agent. Musi byc cos bardziej personalnego.
  • 2009-03-05 00:01 | danusia

    Re: Ni małp, ni orłów

    BIEDNE POLACZKI policzcie ile miesiecznie dolarow wplywa na konta polskich rodzin . ILE BYLABY WARTA POLSKA BEZ "NI malpy ,ni orly " .NALEZY sie wszystkim Polakom zamieszkalym w usa ogromy szacunek .:PRZECIETNA TAKA "NI MALPA NI ORZEL "UTZRYMUJE 3 SLOWNIA TRZY RODZINY W POLSCE CZY MACIE PRAWO MOWIC O NICH ZLE ODROBINA SZCUNKU CHICAGOWIANKA POLSKA
  • 2009-03-05 00:26 | emigrant

    Re: Ni małp, ni orłów

    nie wiem o co chodziło gościowi ale jest to do kitu.!!!
  • 2009-03-05 01:45 | Jerzy z Crystal Lake, IL

    Re: Panie Lazarewicz....wierutne bzdury pan wygaduje...jest mi po prostu wstyd za pana..,hadko sluchac ..

    Szkoda slow bo i tak nic pan nie zrozumie.....wstyd co mozna napisac " na zamowienie " za pare groszy....zenada .....i pan uznaje sie za "dziennikarza" ?
  • 2009-03-05 02:29 | Domq

    wiesz tyle o ameryce co swinia o kosmosie
    w warszawie na pradze za to pachnie
  • 2009-03-05 03:10 | Tomek z Bolingbrook

    A to Polska wlasnie...

    Mieszkam w Chicago od 6 lat i zgadzam sie z p. Niesiolowskim. TU JEST MALPIARNIA! Pan Forys przegral (z 30 tys zarejstrowanych Polakow poparlo go tylko okolo 6 tysiecy-12% i dopiero 4 miejsce)-WSTYD! Mlodzi nie maja tutaj glosu, licza sie tacy jak p. Sliwa-antysemici, wrogowie czarnych, Meksykanow i innych, no bo my Polacy przecie najlepsi, tak ciezko pracujemy, tylesmy juz ojczyznie napomagali, wiemy jak zreformowac Polske itd. Od kilku lat mieszkam na przedmiesciach, jestem dumny z tego, ze jestem Polakiem, ale nie jestem dumny z tej chicagowskiej malpiarni. Trzeba stawiac na mlodych, ktorzy mysla inaczej niz cala pisowsko-radiomaryjna reszta. Wielu mlodych Polakow odnioslo tu sukces, ale nie moga sie wybic, bo Polonia zajmuje sie glownie walka miedzy soba. Trzeba chyba poczekac na zmiane pokoleniowa, ale czy to juz nie bedzie za pozno...
  • 2009-03-05 03:35 | Beata66

    Re: Ni małp, ni orłów

    Banda alkoholików, małpiarnia, to jest właśnie Polonia amerykańska. Pojechałam tam, jak miałam 18 lat. Oblesni faceci, którzy dobierali się do mnie na każdym kroku. Kto im na to nie pozwalał? Andrzej Czuma, Tomedk Goetz, Jarek Witkowski
  • 2009-03-05 04:53 | zena

    A czy kolezanka tutaj kiedykolwiek byla??? Bo jesli tak to musiala pomylic miasta, ze takie bzdury opowiada. Zalezy co kto uwaza za centrum moja droga!!! W Polsce za to dla porownania bardzo pachnie, prawda?
  • 2009-03-05 15:21 | Malgosia

    niestety w wyborach ogolnie wzielo udzial tylko 12 % zarejestrowanych wsrod Poloni z 300tys ponad 6 tysto duzy % bo 25% troche za malo do poparcia Polaka ale nie kazdy widzial w nim idola i mial opory w glosowaniu tylko dlatego ze jest Polakiem . mysle ze nie zdazylismy przekonac innych ze nie chodzilo tu o Pana forysia tylko o miejce w Kongresie dla Poloni sama mialam opory ale patriotyzm wygral .Co do odcinania sie od Poloni to zapraszam do pracy a nie do oceniania i ciagle komus przeszkadzaja jkies przeszkody widza tylko swoj interes , i tak w przypadku tych ktorzy udzielili glosu gazeciw niech spojza na to co zrobili kogo reprezentuja , jak do tej pory zerowali na Poloni i ja dzielili trzeba dobrze poznac niektore historie i zyciorysy anie opierac sie na ich komentarzach .Spojrz na siebie . Ja sie nie wstydze ze jestem Polka i ze pracuje od lat spolecznie czasem smiesza niektore postawy ale to nie moze mnie zniechecic zeby robic cos dobrego , i cieszy mnie kiedy jakis Amerykanin probuje odnalesc w swoje korzenie z Polska po spotkaniu ze mna , CZASEM PYTAJA dlaczego mamy w sobie tyle nieufnosci ,no i wtedy trzeba spojrzec na historie Polski .A tak naprawde do ludzie prosci sa czesciej normalni niz ci intelektualisci ktorym nie udalo sie kogos zrobic w tz BOLO. , sa hojni i pomagaja Polsce jak moga
  • 2009-03-05 15:40 | Chester

    Re: Pan Łazarewicz trafił na złych informatorów

    W Chicago jest wiele środowisk Polonijnych . Pan Łazarewicz trafił do tej grupy informatorów, którzy własną nieudolnością obciążają polskie środowisko w Chicago. Nawet to zdjęcie jest przekłamaniem. W Chicago młoda Polonia zdobywa wykształcenie i ostrogi, a pokolenie dzieci emigracji Solidarnościowej zdobędzie wreszcie godną Polonii pozycję. Szkoda , ze pan trafił na pana Jarmakowskiego, który własną mantrę o "antysemityzmie" prezesa Moskala sprzedaje gdzie się tylko da sprzedać. To jest właśnie przykład bełkotu ludzi przegranych. Chicago to dobre miejsce na start dla setek tysięcy emigrantów z Polski i innych krajów. Europa nie ma nawet procenta takiej tolerancji jaka tu była dla ludzi świeżo przybyłych a poszukających lepszych warunków do życia.
  • 2009-03-05 19:00 | Agnieszka

    smutne

    Brak mi slow ... Tyle pieknych, godziwych Polakow tu (Chicago i okolice) zyje uczciwie i godnie... plakac mi sie chce nad tym jednostronnym, plytkim opisem ...
  • 2009-03-05 21:56 | gryka

    "Polonia nie interesuje się ani polityką amerykańską, ani lokalną, ani też polską"

    Ciężko się nie zgodzić. Na szczęście nacjonalizm ich nie bardzo interesuje też bo procent głosów polonijnych, choć dwakroć większy niż pozostałych wyborców, niespecjalnie zachwyca...

    Z drugiej strony nie ma co płakać - Foryś nie był dobrym kandydatem... Wielu ludzi którym zależy na tym by IL miało rzeczowych polityków, bo mamy już dość bycia pośmiewiskiem kraju, martwiło się co będzie jak faktycznie Polonusi się zawezmą i zmuszą nas do życia z następnym politykiem przeciętnych... A tak wygrał Quigley, znakomity kandydat.

    Rzecz w tym właśnie że Polonia nie wie co jest grane i dlatego jej próby 'wybicia się' i racje które przedstawiają wyglądają śmiesznie. Polityka w USA to profesjonalny sport, z ostrymi regułami, czego wydaje się polonijni amatorzy nie rozumieją. Pewne rzeczy, istotne rzeczy, zostały wygrane przez Polonie w tych wyborach przegranych przez Forysia. Ale oczywiście nie zostaną wykorzystane, nikt ich nawet nie zauważy... Taki już los nie rozumiejącego nic amatora...
  • 2009-03-05 23:01 | gosiapl

    Mieszkam w Chicago od 7 lat , zwiazkow z Polonia (oprocz polskiego jedzenia i polskich znajomych) nie mam zadnych, nie czytam prasy polonijnej, nie slucham radia ani nie ogladam Polvision. Wszystko dlatego, ze poziom tych mediow jest zalosny. Wlaczajac tzw. Otwarty Mikrofon, ktory wcale nie jest taki "otwarty...
    Natomiast z Polska jestem ogromnie zwiazana, jezdze na wakacje co roku, pielegnuje polska kulture i tradycje w moim domu. Co do malpiarni, to nie nazwalabym Polonii tym okresleniem, przeciez kazda grupa etniczna ma jakies swoje problemy, owszem Jackowo to dzis bardzo smutna, mozna by powiedziec-tragiczna dzielnica Chicago jesli chodzi o polonijne dzieje. Natomiast rzeczywiscie zgadzam sie z Chesterem, ze pokolenie dzieci emigracji Solidarnosciowej ma wielka szanse na sukces. Juz dzisiejsi 30-sto i 30-parolatkowie sobie tutaj doskonale radza. "Malpiarnia" zas jest nasz polski rzad, dzieki ktoremu znalezlismy sie na emigracji, poniewaz kiedy skonczylismy studia w Polsce ,nie bylo dla nas pracy.
  • 2009-03-06 01:35 | bhjzrogiem

    MY PIERSI NA SWIECIE

    Pismo Polityka nawet w czasach balwochwalenia PRL nie schodzilo ponizej pewnego poziomu merytoryki. Reportaz Lazarewicza schodzi ponizej kreski aczkolwiek zaspokaja podstawowe instynkty samozadowolenia obywateli znad Wisly. Wiekszosc innych narodow badz grup etnicznych - to generalnie polglowki badz tez malpy. Co prawda rzadko nas Polakow w historii doceniano ( np. innym czesciej dawano nagrody Nobla) ale byl to raczej pech. Miewalismy tez pecha militarnego, sportowego oraz geograficznego....
    Totez : PRZYJEMNIE JEST ZGNOIC INNYCH. Ot tak dla pokrzepienia serc.
    Polonia jest wdziecznym tematem, zwlaszcza jezeli zrobi sie o niej reportaz oparty na kilku leniwych wywiadach lub starych przedrukach.
    Panie Lazarewicz, wyprodukowal Pan sterte niskiego lotu druku o chicagowskiej Polonii, nie zadajac sobie trudu dotarcia do lepszych zrodel. Prawdziwa Polonia jest mocno zintegrowana ze srodowiskiem amerykanskim nie slucha programow p. Sliwy, nie zrzesza sie w ZNP, nie chodzi po Milwaukee z rozmazanym pierogiem na gebie. Jest dumna z jezyka polskiego, finansowo zasobna oraz patriotyczna. Mogl pan sobie zadac trud dotarcia do wielu ciekawych mowcow np. poprzez polskie organizacje lekarzy lub inzynierow. Zadanie zbyt trudne? A moze pozytywny artykul o Polonii nie znajdzie w PL zbyt wielu entuzjastow ?
  • 2009-03-06 02:57 | emigrant

    Re: Ni małp, ni orłów

    Dlaczego wszyscy w Chicago mysla, ze jako jedyni na swiecie ciezko pracuja? Czy w Irlandii, Anglii czy Polsce nie pracuje sie ciezko? Czy nie pomagaja rodzinie? Zarabiac 2 razy mniej i wyzywic rodzine to jest sztuka. W USA koszty utrzymania sa niskie, znam wielu z Chicago, ktorzy po 20 latach dalej mieszkaja w basemencie i jedza konserwy. Ciezko pracuje sie wszedzie i wszedzie sa lenie, wiec sie Polonusi nie wywyzszajecie, pracujecie glownie dla zysku i z chciwosci. Wasze dolary dzis juz nic nie warte!
  • 2009-03-06 03:17 | Maryla

    Re: Chicago dzielnych kobiet polskich

    To w Chicago można napisać sagę dzielnych polskich kobiet dźwigających ciężary ponad ich siły. W Chicago, Polacy zdani na własne siły dokonują cudów walcząc o utrzymanie się na powierzchni życia. Tylko nieliczni i bardzo nieżyczliwi komentatorzy z samego Chicago próbują ośmieszać i lekceważyć ten tytaniczny wysiłek. Niech cwaniacy spróbują się sami z tym zmierzyć ? Dekownicy skrywają się w polityce i z daleka obrażają Polaków na emigracji .
    W Chicago jest wiele środowisk żyjących własnym życiem . Trudno do nich dotrzeć, ale oni żyją godnie i dają sobie radę. Pan Niesiołowski musi przeprosić Polaków z Chicago , albo musi zniknąć z polityki . Taki musi być werdykt samych Polaków.
  • 2009-03-06 04:27 | betrix

    Dziennikarz "Polityki" trafil na calkiem dobrych informatorow...o rzeczywistym i nieukrywanym antysemityzmie p. Moskala wszyscy dobrze wiedza!
  • 2009-03-06 04:42 | Ryszard 55

    Wspomaganie rodziny w kraju jest prywatna sprawa i tyle.Natomiast w sprawach publicznych polonijnych nie umiemy sie zorganizowac - dowod: przegrana p. Forysia. Jezeli jest dlugodystansowcem to moze poprowadzi Polako-amerykanow w samozorganizowaniu sie, podobnie jak inne nacje am..(i obiektywnie z wieksza historia i kultura niz nasza) - uczmy sie od nich. I jeszcze jedno - w sercu demokracji i konkurencji jakim sa USA - dlaczego nie eliminuje sie przywodcow polonijnych podejmujacych zle decyzje, nie czujacych ducha czasu? Moze to jest jednak male ghetto - polonijne tym razem? Dzialajace radia w Chicago sa chyba inicjatywa pryw.., dlaczego pan Spula nie potrafi zorganizowac "publicznego" radia polonijnego? Jestem w Ch. 2 lata.
  • 2009-03-06 05:23 | Salut Polonia!

    Re: Ni małp, ni orłów

    Po pierwsze to posel Niesiolowski broni Czumy. Wolno mu, jednak nie takimi slowy. Nie mniej jest poslem znanym i to glownie z tego, ze lubi obrazac jako argument podstawowy w dyskusji. No, jako opozycjonista jest jeszcze znany, ze zorganizowal wroga PRL organizacje aby pozniej moc do UB przekazywac kto do niej nalezy i co mowi czy tez robi. I to sa fakty. No moze jeszcze jeden fakt, napadl na kasjerke odnoszaca do banku utarg aby finansowo wzmocnic swoja opozycyjna organizacje. A na kasjera, ktory zbieral skladki na PZPR nie napadl! Szczegolna ta jego reka sprawiedliwosci dziejowej. Dlatego tez i zachowanie posla Niesiolowskiego vel Myszkowskiego vel ... no i nie napisze, zeby nie dac jemu i podobnym satysfakcji i argumentow. Dodam jedynie, ze w tym napadzie nie byl samotny. Zuliki maja swoj honor, pomagaja sobie wzajemnie.
    Po drugie to POLITYKA ma swoja historyczna niechec do Polonii, zreszta taka sama jak sluzby dyplomatyczne podajace sie za polskie. One podobna robote robia wsrod Polonii wszystkich kontynentow. Zawsze to latwiej niz napisac powiedzmy dlaczego papiery WSI tak skrzetnie gromadzone przez Antosia, ktoremu sam prezydent Lechu Kaczynski dal pokoje do pracy, w pewnym momencie zginely. No nie zginely zmienily orientacje polityczna. A prezydent mimo kradziezy ze swoich komnat wcale nie gania zlodzieja. A poszlaki sa bo widomo kto podjechal samochodzmi pod kancelarie. Tym Polonii nie da sie obciazyc. I nawet jezeli to zwiazek jakis z tymi co szczekaja na Polonie to aczkolwiek sluzbowy to daleki.
    Po trzecie to jezeli jechalo sie do Ameryki, jedynie z tego powodu ze ogladalo sie zbyt duzo filmow i takie cacka sie podobaly to trzeba pamietac, ze USA to nie Hollywood! Przynajmniej jeszcze mimo wszystko nie! Dla tych co przyjechali na krotko i koniecznie szybko chca sie dorobic to smutne i na to nie ma rady bywaja zyciowe rozczarowania. Jednak jest to jedyny kraj w swoim rodzaju dajacy jednak szanse kazdemu. I wcale nie sa prawda konkluzje ze Polacy nic nie znacza itp itd. W Ameryce znacza Amerykanie, a takich polskiego pochodzenia jest bardzo duzo. Nie wchodza w tylek konsulom i zadnym polskim wladzom w tylek i to boli. Takich Voglow to trzeba sobie wychowac a na to trzeba czasu. Najwidoczniej jest ich za malo i trzeba teraz poganiac Polonie do wspolpracy. Szczegolnie to trudne jezeli ludzie zapomnieli swoich zobowiazan skladanch przy odbiorze paszportu i maja gdzies tamte czasy.
    Po czwarte, prezes Moskal nie byl antysemita, tak zostal nazwany bo mial watpliwosci czy oficer innej, nawet zaprzyjaznionej armii moze kandydowac na kongresmena/senatora. I trudno mu sie dziwic jako Amerykaniowi, ze byl w rozterce. Mnie tez nie podobalo sie, ze sowieccy oficerowie byli w armii polskiej, wprawdzie ludowej ale dlaczego? Tak samo w innych formacjach panstwowych Polski. Dzisiaj, kiedy juz dzieci roznych naplywowych obywateli Polski, a bywa ze wnuki rowniez, zajeli sie pilnowaniem wladzy w Polsce to aby odworcic swa nieudolnosc rzucaja sie na Polonie. Chcieliby i w Chicago rzadzic ale maja zbyl slaby glos, ktorym jedynie mozna przeszkodzic. To tez jest pomoc dla sluzb!
    Po piate, to jak nie ma sie argumentow na swoja obrone, szczegolnie jak sie cos nabroilo, to latwo krzyczen i pokazywac palcami ze to antysemita. Dotyczy to nie tylko atakow na Otwarty mikrofon i jego Lucje Sliwe, ale takim atakom kazdy jest poddany kto tylko zechce zauwazyc cos co inni dla wygody nie widza.
    Po szoste, i kolejne posluze sie slowami jakie niby wrog gen. Jaruzelkiego raptem stanal w jego obronie, krzycze wiec
    ODPIEPRZCIE SIE OD POLONII!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
  • 2009-03-06 07:04 | Mika

    ty sam jestes talibem, masz wyprany umysl i zadnych wartosci, napewno szedles po trupach do celu i sloma ci
    z butow wystaje. Co robisz tu w Chicago , skoro jestes za PO to powinienes razem z Tuskiem czyscic kominy.
  • 2009-03-06 09:58 | Logikus

    Re: Ni małp, ni orłów

    No cóż w Chicago wprawdzie nie byłem, ale przedstawione tu sytuacje nie są mi całkowicie obce. Przecież to każdy o tym wie! Z pewnoscią są tego wyjątki, ale ich jest poprostu za mało.
    Moim zdaniem przyczyną tak strasznych sytuacji jest już sytuacja wyjściowa z Polski. Już w szkole uczy się każdy z nas, że Polacy to naród wybrany, a Polska to ziemia Swięta. Sam nasz prezydent jest najlepszym tego obrazem, a fanatycy jak Giertych są najlepszym tego dowodem.
    Jedzie potem taki jeden z drugim do kraju X, a tu nic. Nie ma pomników Grunwaldu o Kosciuszce też mało co kto wie. Wtedy kończą sie te marzenia o tym wielkim narodzie, o tych naukowcach co ktoś tam słyszał, że ktoś tam coś gdzieś wynalazł ale dokładnie to on nie wie...no tylko słyszał.
  • 2009-03-06 10:52 | chycus

    Gadasz jakby Polska była tak złym krajem a Polacy tak złym narodem że trzeba być fanatykiem żeby przyznać się że jest się Polakiem. Jak człowiek jedzie zagranice nie musi machać biało czerwoną chorągwią. Ale żeby wstydzić się swojej narodowości? Jak się człowieka się zapyta z kąt jest, a on milczy i tylko sika ze strachu, co by go z Polską nie skojarzył, to jak to nazwać?
  • 2009-03-06 19:56 | Jerzy

    Co do twojego czwartego punktu, cytat Prezesa Moskala z Wprotu z 1998 roku:
    "Jeśli ktoś nazywa mnie antysemitą, noszę tę etykietkę z dumą".

    Moskal nie chował że był antysemitą, był z tego dumny.
  • 2009-03-06 20:07 | Rodney

    Czy w ogóle czytałeś ten artykuł? Nie wiem czemu jest określany przez ludzi jako negatywny, to są realia a nie bajki. Co za bzdura że prawdziwa Polonia jest zintegrowana ze środowiskiem Amerykańskim, to się nazywa asymilacja i powód na to czemu Polak ucieka od Polonii jest jasny. Fakt jest że większość Polaków po prostu jest w swoich małych gronach i się nie identyfikują z organizacjami Polonijnymi, ale powód na to nie jest jakaś chęć do integracji. Polacy nie mają siły politycznej w USA i w Chicago, kiedyś ją mieli teraz jej nie mają, czemu tak jest? Czemu nie ma liderów wśród Polonii? Ten artykuł to tłumaczy, można się na te fakty obrazić ale nie widzę na to powodów.
  • 2009-03-06 20:25 | Rodney

    Co w tym artykule przedstawia że nie ma w Chicago pięknych, godziwych Polaków żyjących uczciwie i godnie? Nie wiem czy ludzie czytają ten artykuł czy tylko tytuł. Polonia Chicagowska jest jak łódka w środku Bałtyku bez sterownika, to nie znaczy że nie ma dobrych, godziwych ludzi wśród tej Polonii, to jakaś błędna interpretacja.
  • 2009-03-06 20:34 | Jerzy

    Nie wszyscy wiedzą bo większość antysemitów myśli że antysemityzm to jest nieustosunkowane nie lubienia Żydów, a oni przecież mają powody żeby nie lubić Żydów, więc w ich wyobrażeniu nie są i nigdy nie będą antysemitami.
  • 2009-03-07 04:07 | Aga

    Re: Ni małp, ni orłów

    Przykre jest tylko jedno ze my Polacy nie umiemy sie trzymac razem ani sie popierac. W tym wypadku nie dziwie sie ze ani Pani Klocek anie Dr Forys nie otrzymali wystarczajacej ilosci glosow przy takich mozliwosciach. Poprostu zawisc ze komus moze sie udac. Po co ktos ma miec lepiej. Pasuje do nas takie przyslowie "Jak Polak ci nie zaszkodzil to znaczy ze juz ci pomogl" Przykre........
    [/cytat]
  • 2009-03-07 04:36 | Salut Polonia!

    Jerzy, Prezes Moskal nie powiedzial tego w ten sposob. Pamietam, ze bylo to w okreslonej i konkretnej sytuacji. Cos w rodzaju, ze jezeli ktos z ........tego ze ...... nazywa mnie antysemita to itd. A to jest duza roznica, bo to wcale nie mowi ze szczyci sie nalepka antysemity ale jest dumny z czegos zupelnie innego. No ale skoro cytujesz Wprost z 1998 roku to jeszcze kilka innych napisalo o tym. Nie mniej moje odczucie bylo takie jak napisalem i dlatego nie uwazam go za antysemite, gdzyz nim nie byl.
  • 2009-03-07 08:03 | Sławek

    to "złym" można tu dwojako rozumieć, ale faktem jest, że przyznanie sie do polskości (w niektórych kręgach) naprawdę nie jest proste - wiem bo znam. Nie chodzi tu o "sikanie ze strachu", aż tak tego bym nie zdefiniował,
    ale jestem o tym święcie przekonany, że każdy z "zagraniczniaków" takie sytuacje ma już za sobą.
    Czy polskosci się można/trzeba wstydzić czy nie, to każdy musi to pytanie sam dla siebie odpowiedzieć, ale faktem jest, że nach 10 emigrantów 8 nie wraca - a więc coś w tym musi być.
  • 2009-03-07 08:04 | Logikus

    to "złym" można tu dwojako rozumieć, ale faktem jest, że przyznanie sie do polskości (w niektórych kręgach) naprawdę nie jest proste - wiem bo znam. Nie chodzi tu o "sikanie ze strachu", aż tak tego bym nie zdefiniował,
    ale jestem o tym święcie przekonany, że każdy z "zagraniczniaków" takie sytuacje ma już za sobą.
    Czy polskosci się można/trzeba wstydzić czy nie, to każdy musi to pytanie sam dla siebie odpowiedzieć, ale faktem jest, że nach 10 emigrantów 8 nie wraca - a więc coś w tym musi być.
  • 2009-03-07 18:43 | Iwona :)

    Re: Ni małp, ni orłów

    ...te slowa wypowiedzial ktos bez kultury - takie slowa nie powinny w ogole pasc wobec ludzi, jakichkolwiek ludzi... A Polonia w Chicago wyglada od paru dobrych lat zupelnie inaczej - ksztalcimy sie, udzielamy charytatywnie, mieszkamy w pieknych domach, ZNAMY jezyki, tak! tak!, jestesmy ludzmi sukcesu od wlascicieli sklepow, poprzez lekarzy, prawnikow, dzialaczy kultury ( w powijakach, to prawda)... Nie sadze, ze wstydzimy sie mowic po polsku (kiedys w Stanach obce jezyki byly zle widziane, dzis wszyscy szczyca sie swoim pochodzeniem i korzeniami, lacznie z prezydentem Obama!), sdprawdzic prosze tylko ilosc polskich szkol funkcjonujacych na terenie Chicago i okolic! Duzo by pisac na ten temat... Tych ziomkow, ktorzy nam na taka opinie "zapracowali" bardzo mi zal, bo zapewne z alholizmu sie uda sie im wyleczyc. Ale malpami ich nie nazywam...
    Co do szanownego autora artykulu... na pewno niewielu a nas podaloby mu reke. ...czy oby napewno?
  • 2009-03-07 23:39 | straighschooter

    C. Lazarewicz opisal kilka migawek z zycia Polonii. Nie chical pisac tarktatu naukowgo.. Zrobil to powierzchownie.. ale zasadnicze trendy uchwycil.. Czastkowosc spojrzenia na wielowymiarowe zagadnienie.. jak tez przegrana Forysia"poruszyla" nas- jak mogl tak obesowo potraktowac "dostojna" Polonie z Chicago. Tymczasem ,wrazenia jakich doznal w ciaglu 4-ech dni byly takie jakie opisal.. A swoja droge mogl to zrobic lepiej.. ale poczekajmy na wiecej lub na innych lepiej doinformowanych
  • 2009-03-08 00:31 | Gabriela

    Calkowicie sie zgadzam z Pani opinia. "Polka potrafi".
    Sama zaczynalam z miotla i szmata, sprzatajac domy pod Chicago aby przezyc. Potem zrobilam tu doktorat i obecnie wykladam na jednym z prestizowych prywatnych uniwersytetow amerykanskich. Jestem dumna z moich polskich korzeni i zawsze je podkreslam.
    Przykre to, ale swoim artykulem o Polonii pan redaktor z Polityki okazal cala swa ogromna ignorancje na ten temat. Szkoda, ze Polityka publikuje takie niedorobione artykuly.
    O wypowiedzi pana Niesiolowskiego lepiej nie wspominac, bo nie warto. Zupelny brak klasy...
  • 2009-03-08 00:46 | Gabriela

    Re: Chicago dzielnych kobiet polskich [

    Calkowicie sie zgadzam z Pani opinia. "Polka potrafi".
    Sama zaczynalam z miotla i szmata, sprzatajac domy pod Chicago aby przezyc. Potem zrobilam tu doktorat i obecnie wykladam na jednym z prestizowych prywatnych uniwersytetow amerykanskich. Jestem dumna z moich polskich korzeni i zawsze je podkreslam.
    Przykre to, ale swoim artykulem o Polonii pan redaktor z Polityki okazal cala swa ogromna ignorancje na ten temat. Szkoda, ze Polityka publikuje takie niedorobione artykuly.
    O wypowiedzi pana Niesiolowskiego lepiej nie wspominac, bo nie warto. Zupelny brak klasy...
  • 2009-03-08 01:08 | Barb

    Bredzisz. Zeby nie byc antysemita nie wystarczy Zydow lubic (co dopiero byc obojetnym wobec ich problemow!) - zeby nie byc antysemita trzeba Zydow kochac bardziej niz sibie samego, bez wzgleu na dowcipy ktore o tobie opowiadaja, paszkwile o 'polskich obozach koncentracyjnych' wypisuja, lub filmy ktore z Polakow robia podludzi.
  • 2009-03-08 04:25 | "Małpa"

    Re: Ni małp, ni orłów

    Nie rozumiem zbulwersowania i rozpaczliwej obrony Polonii Amerykańskiej. Myślę, że pan Niesiołowski trafił w sedno sprawy i w końcu nazwał rzecz po imieniu. Przybyłam do Chicago, a właściwie na przedmieścia - do rodziny trzy lata temu i pierwszą rzeczą, jaką mi zakomunikowano to potrzeba zakupienia polskiej gazety i poszukiwanie pracy na sprzątaniu lub pilnowaniu dzieci. Mój bunt i ciągłe powtarzanie, że znam język angielski, jestem wykształcona i chyba inteligentna nie przyniosły skutku. W ciągu tygodnia nauczono mnie odkurzać "carpety" w choinkę (sposób odkurzania dywanów propagowany w USA, polegający na przesuwaniu odkurzacza po wykładzinie w taki sposób, aby włosie układało się w zygzaki), a następnie starano mi się wybić z głowy wszelkie plany rozwojowe i edukacyjne, wmawiając, że najlepiej się tu zarabia pilnując dzieci lub sprzątając, a wszelkie inne zajęcia są niedochodowe i na pewno sobie nie poradzę.
    Po kilku tygodniach przeniosłam się do Chicago w samo centrum polskiej dzielnicy, za namową rodziny oczywiście. Zaczęłam poszukiwać jakiegś zajęcia, ale nie było to łatwe. W końcu jednak otrzymałam pracę w biurze, która okazała się dobrze płatna i interesująca. Z rodziną nie utrzymuję żadnych kontaktów.
    A Polonia w większości jest dokładnie taka, jak ją przedstawiono w tym artykule - bez kultury, elementarnych zasad moralnych, niewykształcona, niegrzeczna, z nienaganną "trwałą ondulacją", złotymi kolczykami w uszach i bukietem złotych pierścieni na palcach (szczegółem jest, że złoto przestało być modne 15 lat temu).
    Muszę zauważyć, że ta inteligentna Polonia to też prawda, ale niestety wykształconych ludzi jest w USA zdecydowanie mniej niż wyżej wymienionych. Prawdą jest, że nie mieszkają oni w Chicago, że się rozproszyli, że się nie udzielają w życiu społecznym. Nie wierzą, że coś się może zmienic, nie chcą walczyć, bo mają swoje sprawy i kłopoty, a wiedzą że cała aktywność będzie kolejną okazją do manifestacji wszechobecnej dumy Polaka, której nie zauważa nikt inny oprócz niego. Bo Polak oczekuje szacunku od innych ludzi, a bardzo często nie ma go sam do siebie!
  • 2009-03-08 19:05 | jack

    Re: Ni małp, ni orłów

    Mieszkalem w Chicago 5 lat w latach 90-tych. Od tego czasu regularnie tam bywam. Mam przyjaciol z tego okresu. Sa to ludzie sukcesu z roznych dziedzin zycia spolecznego. Nie zaprzeczam ze pewna grupa Polonii kultywuje dalej ksenofobiczne, antymodernistyczne, pesudopriotyczne zachowania. Prezes Moskal byl antysemita, wiekokrotnie uzywal pejoratywnego okreslenia"zydki". Jednak autor artykulu nie dolozyl dziennikarskiej starannosci i nie zglebil wachlarza polonijnej spolecznosci. Znakomita wiekszosc Polonii wyszla juz z getta, a tego, czego brakuje, to zaangazowania w amerykanskie zycie polityczne. Zgadzam sie z teza, ze dzieci emigracji solidarnosciowej, ludzie wyksztalceni na prestizowych uniwersytetach, maja wszelkie dane, aby ten obraz zmienic. Nie bylo ich niestety w sztabie Obamy, przez co rowniez (choc nie tylko) reprezentacja RP miala problem z dotarciem do srodowiska nowego prezydenta. To jednak sprawa na oddzielna debate. Nie kazdy jest swiety, vide sam byly gubernator.
    Reasumujac: temat Polonii wciaz czeka na rzetelny opis i ocene. Tym razem Polityce sie nie udalo. Dziennikarz nie stanal na wysokosci zadania. Twierdze jednak, iz wahadlo bedzie sie powoli wychylac we wlasciwa strone. Potwierdzeniem tej tezy jest fakt, ze reporter nie zauwazyl, ze polskiej dzielnicy na Milwaukee juz wlaciwie nie ma. Jak myslicie, to dobrze, czy zle?
    Pozdrawiam
  • 2009-03-09 23:08 | czes

    Forum potwierdza, że ma rację p. Łazarewicz. Może nawet dyplomatycznie nie wszystko powiedział, co należało

    powiedzieć. Głosy na tym forum są dobrą ilustracją podziałów, konfliktów i stanu chicagowskiej polonii i dodają dodatkowego kolorytu do opisu autora.
  • 2009-03-10 18:57 | Polka

    "Malpo", Ty akurat takie masz doswiadczenie z pobytu w Chicago u Twojej rodziny. Ja tutaj przyjechalam takze do rodziny i ani nikt mnie nie wysylal do pracy na sprzataniu czy pilnowaniu dzieci, ani nikt nie mowil "carpety", a o tej dziwnej choince dowiedzialam sie czytajac Twoj post. Wniosek - wszystko zalezy od tego, gdzie sie trafia.

    Wiele tu postow od osob z jednej i drugiej strony oceanu, od Polakow, ciagle Polakow, ktorzy niezaleznie od tego gdzie mieszkaja wspolne maja korzenie.

    Uwazam, ze zostal powielony stereotyp, ktory funkcjonuje od dziesiatkow lat. Wolalabym przeczytac cos poglebionego, rzetelnego.
  • 2009-03-13 01:25 | Małpa

    Re: Ni małp, ni orłów

    Bardzo gratuluję Pani Polce dobrych doświadczeń. Moje są zupełnie odmienne i niestety ciągle utwierdzam się w przekonaniu, że ta karta się nie odwróci. Pauperyzacja polskiego społeczeństwa jest tak wielka i w kraju i za granicą, że żadne słowa tego nie opiszą. Niestety - moja "była" rodzina także Polonię Amerykańską, w jakiś sposób, reprezentuje i nie mogę powiedzieć, że jest zupełnie wyjątkowa. Przedstawienie pierwszych doświadczenia stanowiło jedynie przykład pewnego modelu zachowań, które można zaobserwować każdego dnia, a z którymi ja spotkałam się wiele razy.
    A co do stereotypów to niestety racja - moje stanowisko jest nimi poparte, bo żadnej nowoczesności w stosunkach POLSKO - POLSKICH w Ameryce jeszcze nie udało mi się dostrzec. Cieszę się, że inni mają odmienne doświadczenie, bo to znaczy, że istnieje jakaś iskra nadziei i może w końcu ktoś wznieci z niej ogień... edukacji, moralności, wzorowych zachowań i tradycji. Mam warżenie jednak, że to pobożne życzenia. Ale...powodzenia!
  • 2009-04-23 04:28 | karolina

    Droga malpo!
    Uwazam, ze to, co opowiadaja rozni ludzie o tym, co "sie oplaca" lub "nie oplaca" w Chicago nie musi miec trwalego wplywu na nasze zycie. Mimo typowych i trudnych poczatkow, ja i moi znajomi skonczylismy tutaj studia na poziomie "master" i mimo, ze nadal splacamy nasze pozyczki studenckie nie mamy przynajmniej kompleksow intelektualno-edukacyjnych. Wszystko jest mozliwe, jezeli chce sie tego dokonac i czasami wymaga to pewnego wysilku. Widocznie obracamy sie w innych kregach, poniewaz znam wielu Polakow, ktorzy skonczyli studia na University of Chicago, DePaul, Northwestern i innych uniwersytetach w Chicago. Wiele osob skonczylo studia doktoranckie i obecnie pracuja w przyzwoitych firmach lub prowadza badania naukowe. Wiec stwierdzenie, ze wsrod Polakow "jest niestety zdecydowanie mniej ludzi wyksztalconych" nie do konca jest prawda. Wyksztalconych Polakow jest w Chicago i okolicach sporo, tylko nie bryluja na Jackowie i sa tam prawdopodobnie niewidoczni. Uwazam, ze to, co widzimy zalezy od tego z jakiej perspektywy na to patrzymy. A Polonia, nie zapominajmy, to nie tylko Jackowo. A ludzie, ktorzy wykonuja prace fizyczna to niekoniecznie "prymitywy", niektory robia to z wyboru i sa swietnymi fachowcami w swojej dziedzinie.
    Pozdrowienia,
  • 2009-06-08 19:18 | siostrzenicz

    Re:POSZUKUJE

    Poszukuję wuja Dudziaka Franciszka ur. 02.12.1920r. w Czarkowie koło Kościana w Polsce, syna Jadwigi i Franciszka ,który wyjechał w 1942r. na przymusowe roboty dla III Rzeszy do Niemiec stamtąd w 1945r. z piłkarzami wyjechał do USA i zamieszkał Chicago .Pracował w Detroit jako stolarz. Brak kontaktu z wujem od 1960r. Rodzina poszukuje wuja od wielu lat i nie wie czy wuja żyje i czy ma rodzinę . Bardzo proszę o pomoc. ( siostrzenica Danuta kontakt: email- dankra@o2.pl lub tel.+48 696442164 )